Tam, gdzie mieszczuch z rolnikiem spotkać się może...
   
    Prawie 30 hodowców i ponad stu wystawców prezentowało się na VIII Pałuckich Targach Rolnych. Odwiedzający z czterech powiatów: żnińskiego, mogileńskiego, nakielskiego i wągrowieckiego, stawili się licznie. Świeciło słońce, mocniej padać zaczęło dopiero po zakończeniu targów.

    ZACZĘŁO SIĘ

tar-r9.jpg    tar-r.jpg    tar-r5.jpg
Powyżej - targi otwierają: burmistrz Żnina Jarosław Jaworski (po lewej) i starosta żniński Zbigniew Jaszczuk; po środku wicemarszałek Jan Szopiński, który gratulował nagrodzonym; z prawej członek zarządu województwa - Maria Kurnatowska w chwilę po przecięciu wstęgi. fot. Remigiusz Konieczka

    - Niech lecą do Bydgoszczy nieść dobrą nowinę, że VIII Pałuckie Targi Rolne w Żninie się rozpoczęły - na te słowa Maria Kurnatowska - członek zarządu województwa kujawsko-pomorskiego, Teresa Kucharska - przewodnicząca komisji rolnictwa sejmiku kujawsko-pomorskiego i zastępca dyrektora Agencji Nieruchomości Rolnych, Maria Szczygulska - pracownik naukowy Wydziału Rolnictwa Akademii Rolniczo-Technicznej w Bydgoszczy i Zofia Kozłowska - członek Zarządu Powiatu w Żninie, wypuściły z rąk cztery białe gołębie pocztowe. Zostały one wypożyczone z hodowli Joachima Hinze i Eugeniusza Szyberskiego z Polskiego Związku Hodowli Gołębi Rasowych, Drobiu Ozdobnego i Królików. Na otwarciu pojawiło się wielu zaproszonych gości, a wśród nich: Wiesław Gałązka - przewodniczący Rady Powiatu w Mogilnie, Bolesław Cieniawa - przewodniczący Rady Powiatu w Żninie, Zbigniew Jaszczuk - starosta żniński, Jacek Pietraszko - członek Zarządu Powiatu w Żninie, Dariusz Kaźmierczak - przewodniczący Rady Miejskiej Żnina, Jarosław Jaworski - burmistrz Żnina, Krzysztof Dereziński - przewodniczący Rady Miejskiej Trzemeszna, Maciej Sobczak - burmistrz Janowca, Józef Sosnowski - wójt Rogowa, Grzegorz Jakubik - wójt Damasławka, Mateusz Doiczman - naczelnik wydziału promocji starosty nakielskiego. Starosta żniński życzył wszystkim miłych wrażeń podczas tego uroczystego weekendu, natomiast burmistrz Jaworski cieszył się, że targi już na stałe wpisały się w kalendarz żnińskich imprez. Zaraz potem została przecięta zielona wstęga i wszystko rozpoczęło się na dobre.- Targi piękna rzecz. Życzę wszystkim, żeby przynosiły wciąż wiele satysfakcji - tymi słowami powitał wszystkich, odrobinę spóźniony, gość honorowy targów wojewoda Romuald Kosieniak. Korzystając z okazji rozdając plany lekcji i długopisy reklamował akcję Bezpieczna droga do szkoły.
     CO ZNALEŹLIŚMY
    W tym roku znacznie, bo ponad dwukrotnie, powiększyła się liczba wystawców materiałów budowlanych. Znaleźć można było wszystko: od kostek brukowych, płytek chodnikowych, poprzez piece, kominki, aż do drzwi, okien, rolet, żaluzji i siatek przeciw owadom. Niewiele natomiast było firm związanych z doradztwem i obsługą rolnictwa oraz nawozowych. W branży ogrodniczej każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Krzewy, drzewa kwiatowe i owocowe, kwiaty doniczkowe, maliny, cebulki i nasiona sprzedawano na 12 stoiskach.
    - Hitem sezonu jest żółwik bylina, ale bardzo dużą popularnością cieszą się też wszystkie rośliny do oczek wodnych - mówiła Maria Poliwodzińska z Zielonego ogrodu z Chełmna.
    Na brak zainteresowania stoiskiem nie mógł też narzekać Maciej Wysocki z firmy Rolnik Żnin. - Nasze stoisko to samochód objazdowy, mamy bardzo duży wybór produktów, można zobaczyć film o rolnictwie ekologicznym, no i prowadzimy degustację - powiedział prezes. Spróbować produktów można też było przy stoisku firmy Rolmlecz. Serki, jogurty i inne przetwory mleczne skupiały wokół siebie tyle osób, że konkurencyjny Bromilk mógł tylko pozazdrościć i żałować, że sam degustacji nie przeprowadził.
    Ludzie kręcili się także przy atrakcyjnie wyglądających stoiskach z miodem w różnych odmianach i konsystencjach (Stanek-Studzienki i Nektar) oraz przy ekskluzywnych łopatach na stoisku firmy Rolmet. Informacji dotyczących pasz i żywienia zwierząt odwiedzający zasięgali przy 14 stoiskach. Ogólną ciekawość wzbudzało stoisko Kazimierza Węgrzyna z Łodzi, który za 30 zł sprzedawał stare sita. - Takich jak ja robię to już nie ma. Nikomu się nie chce w to bawić. A biłgorajską tradycję trzeba utrzymać - podkreślał.
    Każda firma próbowała przyciągnąć uwagę zwiedzających, jak tylko mogła. Stolgum poza znanym już z zeszłego roku żółtym garbusem postawił ludka z opon, na którego co i raz wdrapywała się młodsza część publiczności. Dzieciakom podobały się wszystkie kosiarki, na które można było usiąść, a także ogromny traktor firmy Crystal. Stanek Rolmlecz pluszową krowę. Jedną z ciekawszych atrakcji był wiklinowy koń i stary ciągnik, stojące przed stoiskiem firmy Forfaiting.
    - Koń jaki jest każdy widzi - śmiał się prezes Forfaiting Piotr Wilkoński. A o ciągniku mówił: - Piętnaście lat temu ta maszyna jeszcze była sprawna, teraz ludzie pokazują ją dzieciom jak zabytek. Dzięki temu możemy w jakiś sposób też edukować.

      JAK WIDZĄ TARGI WYSTAWCY...
    Tadeusz Popielarz z Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska z Dąbrowy był na targach drugi raz. - W tym roku bardzo nam się podoba. Jesteśmy w dużo lepszym miejscu, ludzie przechodząc na wystawę zwierząt próbują naszych produktów, a potem, wracając - kupują.
    Karol Sobański, wystawca firmy Rolmlecz, pochodzi ze Żnina i zna targi bardzo dobrze. - Tu to sama przyjemność mieć stoisko. Na innych targach publiczność już jest znudzona tematem. W Żninie widać, że ludziom się jeszcze chce brać w tym udział.  
    Porównania żnińskich targów z innymi szukali też państwo Maria i Leszek Poliwodzińscy z Chełmna z firmy Zielony ogród. - Jesteśmy tu trzeci raz, a bywamy też na innych targach. Nie wszędzie jest tak, że ochrona tak dobrze się wywiązuje ze swoich obowiązków. Tu nic nie ginie, panowie pilnują także w dzień, po zamknięciu szybko kierują ludzi za teren targów - cieszyła się pani Maria. - A nas już znają ludzie. Mamy stałych klientów, którzy przekonali się, że nasze cebulki są takie jak być powinny, że ich nie oszukamy, więc przychodzą rokrocznie - dodał pan Leszek. 
    Wojciech Karolewski z Sękowa z firmy Sano powiedział, że widzi, jak targi się w oczach rozrastają, więc warto brać w nich udział. - Nasza forma promocji to żółte wiaderka, idą jak świeże bułeczki, złotówka za jedno. Poszło 1.000 sztuk.
    Dla Władysława Kiszki z Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie targi znaczą bardzo dużo. - To coś więcej niż zwykłe życie. Można się spotkać z ludźmi znającymi się na rzeczy, wymienić doświadczenia, podpatrzeć, ulepszyć swoje pomysły. - Pan Władysław mówił, że ludzie interesują się funduszami, ale pytają też o buraki, chmiel i len z wystawy. - Najważniejsze jest to, że tutaj, w Żninie może się spotkać mieszczuch z rolnikiem i na spokojnie porozmawiać, poznać się nawzajem.  
         ...A JAK ZWIEDZAJĄCY?
 
   Stanisław Michalski przyjechał ze Zdziechowej koło Gniezna: - Szkoda, że u nas takich targów nie ma. Ja nic nie kupuję, bo za drogie dla mnie te ciągniki, te maszyny, ale targi są w dobrym miejscu, nad jeziorem, dobrze zorganizowane, to co mam nie przyjechać?  
    Żeby porównać jakość, ale i ceny sprzętu przyjechał Karol Janowski z Rogowa. - Konkurecja jest duża, więc i wybór jest duży. Tyle stoisk, można bez wysiłku zobaczyć wszystko w jednym miejscu.
   - Podoba mi się to, że jest tu wiele osób, które znają się na temacie. Mogę się dowiedzieć wszystkiego, co mnie interesuje, czy to o biopaliwach czy o proporcjach pasz - mówił Michał Koperski, rolnik z małej miejscowości powiatu nakielskiego.  
     Krystyna Malewska spod Poznania szukała na targach nowości ogrodniczych. - Zawsze wracam do domu z całą masą nasion, cebulek i krzewów. Przez rok sprawdzam, z którego stoiska rośliny są najlepsze i potem wiem, gdzie kupować dalej.
    Ale zwiedzający mieli też krytyczne uwagi. Niektórym przeszkadzało zbyt głośne nagłośnienie, inni skarżyli się na brak oznakowania toalet. - I mało atrakcji w tym roku dla dzieciaków. Konik tylko jakiś, nie ma motorówek, ani "Wesołego trawniczka"- komentowała mieszkanka Żnina.
     I CO JESZCZE?
    Podczas całych targów czas umilała ludziom Żnińska Kapela Podwórkowa. Na bębnie grał Jan Płociński, na akordeonie Ireneusz Błażejak, na saksofonie Mirosław Koralecki, a na skrzypcach Jan Górny. - Gramy tu już ósmy raz i z roku na rok jest coraz lepiej - zgodnie stwierdzili. W rytm granych przez nich utworów kołysały się balony (te z logo firm można było dostać w większości stoisk, te bez logo kupić). Targom towarzyszyło mnóstwo stoisk handlowych i gastronomicznych. Były noże, które cięły wszystko, bezpłatne badania cery i lizaki w kształcie telefonów komórkowych. Przy stoisku Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Epoka można było zmierzyć ciśnienie. Trzy razy podczas dwóch dni odbyło się losowanie nagród dla odwiedzających. Można było wygrać cebulki tulipanów, krokusów, albumy, plecaki, maskotki, produkty nabiałowe, wiaderka, sól spożywczą i kąpielową, deszczomierze i lutownice.
    - Do tej pory powiat żniński słynął z powietrza, lasu, jeziora, zawodów motorowodnych, ale coraz bardziej zaczyna być znany dzięki Pałuckim Targom Rolnym - powiedział Jan Szopiński, wicemarszałek sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego.
    - Gdybym miał wystawić ocenę, to targi w Żninie otrzymałyby piątkę - powiedział wojewoda kujawsko-pomorski Romuald Kosieniak. - Otrzymaliby ją ludzie, którzy mają zapał i chęć pracy. Są to profesjonaliści. Teren targów jest ładny, można przyjść, zjeść i porozmawiać. Jednym słowem mile spędzić dni wolne. Wojewoda dodał, że targi te są ważne dla województwa, ponieważ są okazją do zaprezentowania wyrobów przez lokalne firmy, a także kontakt z klientami.
    - Mistrzostwa motorowodne nie są w stanie ściągnąć aż tyle osób - dodała Zofia Kozłowska. - Z oceny wystawców wynikało, że było dobrze, oferowali przyjazd za rok. Ja za każdym razem mam osobistą satysfakcję, że moja praca nie idzie na marne. Wystawcy nas doceniają, a my ich. W końcu jaka to promocja dla gminy i powiatu.
    Słowa te znajdują odzwierciedlenie w nieoficjalnych planach, żeby IX Pałuckie Targi Rolne połączyć z dożynkami gminnymi, powiatowymi i wojewódzkimi. Miałyby się one odbyć tradycyjnie w ostatni weekend sierpnia właśnie w Żninie.

 

Anna Sulewska
Pałuki nr 655 (36/2004)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry