Na wystawie zwierząt
    
     Wszystkie nagrodzone na VIII Pałuckiej Wystawie Zwierząt Hodowlanych sztuki pochodzą z hodowli, które prowadzone są od trzech, czterech pokoleń.

Grzegorz i Paulina Gołaś pomagają ojcu w gospodarstwie oraz na wystawie zwierząt
         fot. Remigiusz Konieczka

     Paulina Gołaś w sobotę nie odstępowała ojca Mieczysława niemal na krok. Pomagała w przygotowaniu zwierząt na wystawę i patrzyła jak prezentują się na wybiegu. Zwracała uwagę wszystkich, nie tylko młodym wiekiem, ale i urodą. Przy ojcu był również jej brat Grzegorz. W niedzielę dzieci na wystawie radziły już sobie same. Mieczysław Gołaś na targach w Żninie zjawia się co roku. Jego stado podstawowe liczy 60 loch (35 PBZ i 25 duroc). W tym roku przyjechał z 2 loszkami PBZ, 2 knurkami PBZ i 2 knurkami mieszańcowymi. Jeden z knurków mieszańcowych został czempionem. Mieczysław Gołaś zajmuje się hodowlą od 30 lat. W gospodarstwie pomagają mu dzieci. - Pasjonuje nas to. Pracujemy od rana do wieczora. Codziennie - mówią. Ich największą radością jest nie tyle otrzymanie tytułu za dobrą sztukę, co wyhodowanie dobrego i zdrowego zwierzęcia.
     Iwona Boniecka wraz z mężem Robertem  prowadzą gospodarstwo rolne, w którym specjalizują się w hodowli trzody rasy polska biała zwisłoucha. Przejęli ją po ojcu. Do Żnina przyjechali z dwoma knurkami i dwoma loszkami z tej rasy. Jedna z loszek PBZ otrzymała tytuł wiceczempiona. W swej hodowli mają również krzyżówki ras duroc x pietrain i pietrain x hampshire.

Marek i Piotr Gręźlikowscy    
         fot. Remigiusz Konieczka

     Waldemar Kalisz prowadzi hodowlę od 23 lat. Jest trzecim pokoleniem w rodzinie, które kontynuuje hodowlane tradycje. Zaczynał jego dziadek, jeszcze w latach 60. Niemal od początku rodzina specjalizuje się w hodowli rasy PBZ. Hodowca do Żnina przyjechał z dwiema loszkami i dwoma knurkami tej rasy. Otrzymał dwa tytuły wiceczempiona.
     Ignacy Januszewski dogląda hodowli, ale w informatorze znajdziemy już dane jego syna Andrzeja. Nawet członkowie komisji oceniającej mylili imiona. Ignacy Januszewski zajmuje się hodowlą od 26 lat. Teraz gospodarstwo prowadzi syn, ale pan Ignacy jeździ na wystawy i dogląda na co dzień zwierzęta, bo - jak mówi - weszło mu to w krew. Na targach w tym roku za swoją działalność otrzymał od prezydenta RP, śp. Lecha Kaczyńskiego, Złoty Krzyż Zasługi. Był mile zaskoczony i zadowolony. Żartował potem, że brązowy krzyż otrzymywał jeszcze od przewodniczącego Rady Państwa Henryka Jabłońskiego. Ze żnińskiej wystawy on i jego syn wyjechali z tytułem czempiona dla loszki WBP i wiceczempiona dla loszki tej samej rasy i loszki krzyżówkowej.
     Marek Tomczak z Juncewa również należy do rodziny gospodarskiej. Jego przodkowie pracowali na Pałukach - jak twierdzi - może nawet już 200 lat temu. Sam prowadzi hodowlę świń od lat piętnastu. Stado podstawowe liczy 60 loch PBZ. Na targach w Żninie jego locha krzyżówkowa (ojciec WBP, matka PBZ) zdobyła tytuł czempiona. Marek Tomczak powiedział, że hodowcy borykają się z niską ceną tucznika i to nie od dziś. Natomiast koszty produkcji rosną i to, czego życzą sobie hodowcy, to stabilizacja rynku.
     Marek Gręźlikowski, którego knur zdobył tytuł superczempiona, prowadzi hodowlę razem z synem Piotrem. Sam przejął gospodarstwo po swoim ojcu. Trzy pokolenia prowadzą hodowlę już od ponad pół wieku. Syn ukończył historię na UMK w Toruniu, choć chciał studiować weterynarię. Zamierza kontynuować tradycje rodzinne.
     - Mam zapał do tego. Można nawet powiedzieć, że lubię to - mówi Piotr Gręźlikowski. - Syn mobilizuje, żeby się jeszcze rozwijać - dodaje Marek Gręźlikowski.
     Ich stado podstawowe liczy 200 loch. Do Żnina przyjechali z dwoma knurkami, które zdobyły trzy tytuły (czempion WBP i PBZ + superczempion). Co ciekawe, oba knury już dzień po wystawie zostały sprzedane. - Takie nagrody mobilizują do tego, żeby uzyskiwać jeszcze lepszy towar. Syn jeździ po Europie i sprowadza nasienie, żeby coś lepszego udało się wyhodować.
     Co prawda Błażej Łożyński zajmuje się samodzielnie hodowlą od 9 lat, ale gospodarstwo przejął po dziadku. Edmund Łożyński prowadził je około 40 lat. Dodatkowo był prezesem Krajowego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej. Dla Błażeja Łożyńskiego żnińska wystawa była dopiero drugą, w jakiej brał udział. Jego loszka PBZ została czempionką.
     - Była to dla mnie niespodzianka. Jestem bardzo zadowolony. Wysiłek i trud pracy się opłacił - powiedział hodowca.
     Chociaż gospodarstwo firmuje nazwisko Krystyny Czyż, która wraz z mężem już ponad 20 lat prowadzi hodowlę, to od dwóch lat hodowlą zajmuje się Ewa Czyż. Została w gospodarstwie, mimo że miała inne plany. Powiedziała nam, że nie była to trudna decyzja, bo hodowlą interesuje się od dzieciństwa. - Jestem już trzecim pokoleniem pracującym w hodowli- mówi. W sobotę i niedzielę była pierwszy raz w Żninie. To jej druga wystawa w czasie dwuletniej pracy w branży hodowlanej. Jej knurek mieszańcowy został wiceczempionem. W sumie stado podstawowe liczy 80 loch PBZ oraz krzyżówek PBZ i WBP. Zadeklarowała, że postara się co roku przyjeżdżać do Żnina.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 967 (34/2010)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry