Następne - XV Pałuckie Targi Rolne - 20 i 21 sierpnia 2011 r.
    
     Nad jeziorem stanęły 82 ciągniki rolnicze. Który byłby najlepszy, optymalny dla konkretnego gospodarstwa, a także za co go kupić, czyli skąd uzyskać dotację, doradzali wystawcy. Dla inwestujących w budynki były propozycje zmniejszenia ubytku ciepła w czasie zimy. Dla oka - propozycje branży ogrodniczej i szkółkarskiej. Wszystko w jednym miejscu, nad Małym Jeziorem Żnińskim. Tyle tylko, że bolą oczy, nogi i głowa - słyszeliśmy od osób zwiedzających XIV Pałuckie Targi Rolne i VIII Pałucką Wystawę Zwierząt Hodowlanych.

Mirosław Kusz wraz z synem Filipem zamierzali zwiedzić wszystkie stoiska, ale uwagę skupili głównie na ciągnikach rolniczych
                fot. Sylwia Wysocka
Piotr Lewandowski, który targi zwiedzał wraz z rodziną przyznał, że możliwość pozyskania środków unijnych wprowadziła znaczny postęp, bo kiedy rolnik ma pieniądze, to rozwijają się też firmy produkujące dla jego gospodarstwa
                fot. Sylwia Wysocka
Burmistrz Żnina Leszek Jakubowski otwiera XIV Pałuckie Targi Rolne, a Joanna Piekarska z Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi odczyta za chwilę list ministra Marka Sawickiego
        fot. Remigiusz Konieczka
- Dzięki targom młodzi ludzie nie pytają gdzie żyć, ale jak żyć - mówił Edward Hartwig, wicemarszałek województwa
         fot. Remigiusz Konieczka

     Żeby 21 sierpnia na nowym parkingu przy ulicy Szkolnej w Żninie otworzyć XIV Pałuckie Targi Rolne i VIII Pałucką Wystawę Zwierząt Hodowlanych, trzeba było przeciąć zieloną wstęgę. Nożyczki chwycili: wicemarszałek województwa Edward Hartwich, Joanna Piekarska z departamentu bezpieczeństwa żywności i weterynarii w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, starosta żniński Zbigniew Jaszczuk, burmistrz Żnina Leszek Jakubowski i Zofia Kozłowska z komitetu organizacyjnego targów.
     Edward Hartwich powiedział, że dzięki organizacji targów młodzi ludzie zamiast zadawania pytania gdzie żyć, stawiają pytanie: jak żyć? Targi powodują, że człowiek poznaje nowości, widzi, jak daleko można dojść, jak zmieniać swoje gospodarstwo, jakie gospodarstwo prowadzić. Zbigniew Jaszczuk docenił to, że targi w Żninie przetrwały, osiągnęły stabilny poziom i zadomowiły się na stałe. Joanna Piekarska odczytała list od ministra rolnictwa Marka Sawickiego, który docenił sens organizacji targów.
     Przewodnicząca Rady Powiatu w Nakle Małgorzata Waleryś-Masiak w asyście radnego powiatowego Ryszarda Bagnerowskiego odczytała list od starosty nakielskiego Tomasza Miłowskiego. Burmistrz Leszek Jakubowski stwierdził, że targi są najbardziej prestiżową imprezą na Pałukach, życzył satysfakcji wystawcom i udanych zakupów zwiedzającym.
     A wybierać i przebierać było w czym. W sumie - razem z wystawami zwierząt - w Żninie było 266 wystawców.
     Żeby przejść i obejrzeć wystawy targowe trzeba było mieć niezłą formę.

     ZIELEŃ DLA OKA
     Kwiaty, krzewy ozdobne, zioła, drzewka i krzewy owocowe, trawy, rośliny wodne, cebulki, nasiona; 26 wystawców w dziale ogrodnictwa i szkółkarstwa, zdaniem zwiedzających i kupujących, sprostało oczekiwaniom. - Posiadam przygotowanie zawodowe w tym kierunku, znam się na roślinach ogrodowych, ale to co widzę tu dzisiaj budzi pełen podziw. Różnorodność roślin, nowatorskie hodowle, coś pięknego - mówiła Elwira Gielniak, która z córkami na Pałuckie Targi Rolne przyjechała z Gniezna. Małgorzata Przybylska z Inowrocławia na żnińskich targach była pierwszy raz. Przyjechała za namową Małgorzaty Zielińskiej z Barcina. - Wybór jest bardzo duży, dostałyśmy to co chciałyśmy - mówiły, pokazując na kupione rośliny w doniczkach.            
     Zwiedzający płacili od 3 zł za kwiaty do kilku tysięcy za krzewy ozdobne.

Klaudia i Piotr Kliczkowscy na targi przyjechali po rośliny ozdobne i krzewy, do oglądania maszyn namówił ich synek Filip
                fot. Sylwia Wysocka
Tegoroczne targi odwiedziło około dwudziestu tysięcy osób
        fot. Remigiusz Konieczka

     ZMNIEJSZYĆ UBYTEK CIEPŁA
     Dział budownictwo i agroenergetyka oblegali ci, którzy są na etapie budowy lub modernizacji domu, chlewni czy obory.
     Fachowe rady, spostrzeżenia, uwagi fachowców prezentujących materiały na tych stoiskach przyczyniły się nieraz do zmiany planów inwestorów. Zwiedzających, jak mówili wystawcy, interesowała najbardziej termoizolacja, ocieplenie zarówno dachu i ścian, jak i wymiana okien i drzwi - wszystko po to, by zmniejszyć ubytek ciepła w czasie zimy.

     NOWY SZLIF
     Przez szeroki zakres prezentowanych mieszanek paszowych, premiksów, koncentratów, preparatów mlekozastępczych, nawozów, środków ochrony roślin, zapraw nasiennych dotrzeć można było do nabrzeża, gdzie swoje stoiska miały firmy prezentujące wyposażenie budynków inwentarskich, ogumienie maszyn i ciągników rolniczych, akumulatory, maszyny, urządzenia i ciągniki rolnicze. 

Przedstawiciele firm chętnie odpowiadali na pytania klientów
        fot. Remigiusz Konieczka

    Zwłaszcza w tych ostatnich konkurencja była duża. Nad jeziorem stanęły 82 ciągniki rolnicze, które nie tylko można było podziwiać na wystawie, ale i w zestawie z maszynami podczas prac polowych na polu pokazowym. Najliczniejszą grupę ciągników stanowiła marka Zetor. W tym roku reprezentowało ją 18 ciągników. O pięć mniej, bo 13 ciągników reprezentowało markę Deutz Fahr.
     Tegoroczną wystawę wzbogaciło po pięć egzemplarzy takich marek, jak Tase IH, John Deere John Peere i Kubota. Po cztery egzemplarze promowały marki McCormick i Ursus. Były też po trzy ciągniki marki Keis, Polmot H, Belarus, Crystal, Farmer. Można było też zobaczyć po dwa modele marki Valtra, New Holland, Farmtrack, Tym i po jednym modelu marki Same, Fend, Massey Ferguson, Lamborghini i Foton. Oprócz ciągników można było zamówić maskę, kabinę, błotniki i wymienić na nowe, dodając swemu ciągnikowi nowego szlifu. Szeroka gama maszyn rolniczych od siewników, pługów, pras po agregaty, ładowarki, kombajny. Wszystko można było dokładnie obejrzeć, przymierzyć się, usiąść. Wystawcy doradzali zaraz w sprawie dofinansowania zakupu.

Kombajn "Fendt" wystawiony przez Rol-Mech budził duże zainteresowanie
                 fot. Sylwia Wysocka

     ZA CO KUPIĆ
     Piotr Lewandowski ze Żnina, który pochodzi ze Skórek i często odwiedza gospodarstwa w rodzinnej wsi przyznaje, że w rolnictwie zachodzą duże zmiany za przyczyną dopłat unijnych. - Rolnik może szerzej myśleć o zakupie maszyn, ma pewien zastrzyk gotówki, co daje możliwości - mówi Piotr Lewandowski, zwiedzający targowe wystawy z dziećmi. Przyznaje, że wcześniej rolnik miał znacznie trudniejszy dostęp do maszyn, teraz rynek się znacznie powiększył.
     - Jeśli rolnik ma pieniądze, to są też firmy proponujące mu sprzęt i są maszyny - dodał Piotr Lewandowski.
     Mirosław Kusz z  Sucharzewa przyznaje, że polskie rolnictwo idzie do przodu: - Rolnik inwestuje w maszyny, w budynki, pomaga Unia. Widać te duże inwestycje, co jest dowodem, że się rozwijamy, a nie cofamy. Jak stwierdził, duże gospodarstwa stawiają na duży sprzęt, ciągniki, agregaty, wszystko o znacznie szerszym zakresie pracy, szerokościach upraw, większej wydajności. Pracuje się szybciej i wydajniej, a także oszczędniej: - Zamiast dwoma małymi traktorami, pracuje jednym większym, zrobi to w tym samym czasie, zasilając olejem napędowym tylko jeden ciągnik. Oszczędza czas i pieniądze - mówi Mirosław Kusz.
     - Jesteśmy na etapie urządzania ogrodu i taki mamy cel naszej tegorocznej wizyty na targach - mówili Klaudia i Piotr Kliczkowscy z Załachowa. Krzewy i kwiaty zanieśli do samochodu i, spełniając życzenie syna Filipa, zwiedzali wystawę maszyn.
     Byli też rolnicy i przedsiębiorcy, którzy na targi przyjechali po poradę. Stąd wizyta na stoiskach Agencji Promocji Rolnictwa i Agrobiznesu, Agencji Rynku Rolnego, Banku BGŻ, Eurosto, KRUS-u, Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej. Dużym zainteresowaniem cieszyło się stoisko Ośrodka Doradztwa Rolniczego, gdzie przez dwa dni do szefa żnińskiego oddziału Mirosława Spochacza i dyżurujących wraz z nim doradców ustawiała się kolejka zainteresowanych głównie pozyskiwaniem środków zewnętrznych.
     Hodowcy zasięgali informacji w kwestii unasieniania i rozrodu w stoisku Stacji Hodowli i Unasieniania Zwierząt, w Wielkopolskim Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt.
     Bogumiła i Mirosław Nowakowie z Sarbinowa przyznali, że od 5 lat w polskim rolnictwie zauważalny jest znaczny postęp. - Dzięki unijnym dopłatom rozbudowuje się park maszynowy, przybywa nowych ciągników, maszyn, rozbudowują się budynki inwentarskie. Polski rolnik pracuje sprzętem, o jakim kilka lat temu mógł jeszcze tylko pomarzyć - zapewnia Bogumiła Nowak.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 967 (34/2010)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry