19 krów walczyło o wieniec superczempionki

    Po roku przerwy na Pałucką Wystawę Zwierząt Hodowlanych wróciły krowy. Sędziowie zachwycali się ich nogami, grzbietami, żebrami i wymionami.

Jama okazała się jałowicą z wielkim temperamentem, jednak to właśnie ona spodobała się najbardziej sędziom i otrzymała tytuł czempionki. Na wybiegu jej walory prezentował Aleksander Jurek ze Słębowa.
     fot. Magdalena Kruszka

     To była nietypowa wystawa. W ubiegłym roku organizatorzy zrezygnowali z przygotowywania wystawy bydła, można było zobaczyć tylko trzodę, a w tym roku do organizacji powrócili i okazało się to trafionym pomysłem. Goście Pałuckich Targów Rolnych chętnie zatrzymywali się przy wybiegu, kiedy prezentowane były jałówki i krowy.
     Na wystawie bydła zwierzęta oceniał nowy sędzia główny. Do tej pory, od samego początku wystawy bydło oceniał Janusz Nalewalski. W tym roku do wyłaniania czempionów i wiceczempionów zaproszony został Roman Januszewski z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Towarzyszył mu Dariusz Zabrocki, także z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Wystawa bydła w Żninie była szczególna, bo choć niewielka, to zgromadziła zwierzęta z różnych gospodarstw indywidualnych. Zwierzęta oceniane były w trzech kategoriach. O miano czempiona walczyły zwierzęta w kategorii jałowic niecielnych, jałowic cielnych i krów mlecznych, tym razem bez rozgraniczania na liczbę wycieleń. W sumie piętnastu rolników zaprezentowało dziewiętnaście sztuk bydła.

     JAŁÓWKI NIECIELNE

     W kategorii jałowic niecielnych zaprezentowanych zostało sześć zwierząt. Tytuł czempiona w tej kategorii zdobyła Finka Grzegorza Ciszaka z Mamlicza, który otrzymał puchar prezydenta Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka Piotra Depty.
     Gospodarstwo Grzegorza Ciszaka jest dynamicznie rozwijającym się gospodarstwem pod względem obszarowym oraz pod względem produkcji zwierzęcej. Przez 12 lat powiększyło się kilkakrotnie. Dziś jego stado liczy 70 sztuk mlecznych, a wydajność w stadzie ciągle rośnie, za 2010 rok wyniosła 7.500 kg mleka od sztuki. Od zeszłego roku zwierzęta utrzymywane są w nowo wybudowanej oborze wolnostanowiskowej. Wiceczempionem w kategorii jałowic w wieku od 12 do 16 miesięcy została Cela Tadeusza Wysockiego z Godaw, który to hodowca otrzymał puchar burmistrza Łabiszyna Jacka Idziego Kaczmarka.
     Jałowice niecielne, jak każde inne, oceniane były w ruchu, ale w kategorii tych zwierząt pod uwagę brany był jedynie pokrój. Są to jeszcze młode, niezacielone zwierzęta, więc wymiona nie były brane pod uwagę podczas oceny. Sędziowie zwracali uwagę na poszczególne parametry tułowia, poczynając od zadu, ustawienia nóg, poprzez długość tułowia, ustawienie żeber, a skończywszy na szerokości klatki piersiowej.
     - W każdej kategorii ważne jest też przygotowanie zwierząt do prezentacji, sposób prowadzenia - mówił prowadzący prezentację bydła Janusz Nalewalski. - To nie jest tak, że zwierzęta wyprowadzi się z obory czy z jałownika i one już potrafią chodzić. To często długa i żmudna praca. Często, żeby zaprezentować zwierzęta na takich wystawach o zasięgu makroregionalnym czy ogólnopolskim zwierzęta są przygotowywane dwa, trzy miesiące przed wystawą, a minimum miesiąc wcześniej rozpoczyna się nauka chodzenia.
     JAŁÓWKI CIELNE
     W kategorii jałowic cielnych sędziowie najpiękniejsze zwierzę wybierali spośród siedmiu zaprezentowanych. Tytuł zwyciężczyni przypadł jałowicy Jama należącej do Aleksandra Jurka ze Słębowa, który odebrał puchar dyrektora Kujawsko-Pomorskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka Marka Wrzały. Aleksander Jurek jest stałym wystawcą na pałuckiej wystawie. Ma niewielkie stado, liczące około 20 sztuk.

     Wiceczempionem w kategorii jałowic powyżej 16 miesięcy została Gazda Tomasza Frasza z Dochanowa, który to hodowca otrzymał puchar przewodniczącego Rady Miejskiej w Trzemesznie Wiesława Pokorskiego. - Proszę zwrócić uwagę, że te jałówki, które już są zacielone, one są bardziej opanowane i stateczne, to nie jest ten żywioł, jak w przypadku poprzedniej grupy - mówił Janusz Nalewalski.
     KROWY MLECZNE
     W kategorii krów mlecznych o miano czempionki walczyło sześć sztuk. Zwyciężczynią okazała się Molwa Bogdana Maciejewskiego z Dąbrówki Barcińskiej. Hodowca otrzymał puchar dyrektora Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie Romana Sassa. Tytuł wiceczempiona sędziowie przyznali w tej kategorii krowie Przemysława Słoty z Gorzyc. Rolnik odebrał puchar przewodniczącej Rady Miejskiej w Łabiszynie Teresy Paliwody.
     W tej kategorii największe znaczenie miał wygląd wymiona, sędziowie zwracali uwagę na ustawienie strzyków, ich długość, na to wszystko, co rzutuje na produkcję mleka i wydajność tych zwierząt. Zwierzęta w tej kategorii powinny być prezentowane przed dojem, tak, aby wymiona były nabrane. Nie wszyscy uczestnicy spełnili to wymaganie i przed wystawą doili krowę, co wpływało na trudność w ocenie potencjału zwierzęcia. - Wybór superczempiona to jest zawsze trudne zadanie dla komisji, gdyż jest duże zróżnicowanie, jeśli chodzi o wiek, o rozwój poszczególnych części ciała, jałówki nie mają wykształconego wymienia, więc ciężko wybrać tę najpiękniejszą - podkreślał Janusz Nalewalski.
     Superczempionką wystawy została krowa Molwa Bogdana Maciejewskiego. Rolnik ten jest stałym bywalcem pałuckich wystaw i od samego początku co roku prezentuje swoje bydło. Superczempionka także jest stałą bywalczynią wystaw. W Żninie swoje walory prezentowała już po raz trzeci. Wieniec na jej szyi zawiesił Piotr Depta, prezydent Kujawsko-Pomorskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka, a Bogdan Maciejewski odebrał puchar prezydenta Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka Leszka Hądzlika.
     - Dla mnie to zwierzę praktycznie jest bez wad, taka kompletna krowa, ma bardzo ładnie wysoko zawieszone wymię, mocno wysunięte do przodu, bardzo mocną linię grzbietu, suche stawy, mocną pęcinę i doskonale ustawione nogi z tyłu - podkreślał sędzia Roman Januszewski.
     To była jedna z trzech krów, które pokazywał w tym roku na wystawie Bogdan Maciejewski. Przyznał, że prezentowanie zwierzęcia na wybiegu poprzedzone jest pracą związaną z pielęgnacją. - Z wystawy na wystawę uczymy się, jakie są wymagania, wiemy, na co patrzą sędziowie - powiedział Bogdan Maciejewski. - Krowę trzeba dokładnie umyć szamponem, przygotować ją odpowiednio. Poza tym taka krowa musi mieć ładne wymiona, mocne nogi i żeby ładnie było znać żebra. Krowa po prostu musi być ładna.
     Bogdan Maciejewski hoduje bydło mleczne od dziesięciu lat z sukcesami. Jest wielokrotnym laureatem wystawy pałuckiej. Posiada gospodarstwo rolne specjalistyczne, o kierunku typowo mlecznym. Utrzymuje w stadzie ponad 50 krów w oborze wolnostanowiskowej. Wydajność mleka w 2009 roku od krowy wyniosła 9.045 kg, co dało 91. miejsce w rankingu Polskiej Federacji pod względem wydajności mleka. W rankingu brało udział 1.700 obór z całego województwa.
     MAŁA WYSTAWA, WIELU WYSTAWCÓW
     Szczególny charakter pałuckiej wystawy zwierząt podkreślał Roman Januszewski.
     - Mało jest okazji, żeby swoje zwierzęta pokazać, to jest jedna z nielicznych wystaw regionalnych - mówił sędzia główny wystawy bydła. - Bardzo się chwali także to, że wielu jest hodowców indywidualnych, bo w starciu z hodowlą wielkostadną mogłyby być nierówne szanse. Rzadko się zdarzają takie wystawy, żeby było 19 zwierząt i piętnastu hodowców, bo na dobrą sprawę taką wystawę mogłoby załatwić dwóch hodowców.
     Sędzia zwracał także uwagę na to, że mimo braku profesjonalnego przygotowania, które polega między innymi na strzyżeniu i goleniu zwierząt, widać było, że są one dobrze przygotowane. Podziwiał też przygotowanie zwierząt do oprowadzania na ringu, które wymaga czasu i pracy. Mówił, że mimo niesprzyjającego czasu do tego typu przedsięwzięć, jakim są żniwa, prezentowanie krów na wybiegu było dobre. Zapytany o to, co jest brane pod uwagę podczas oceny bydła, podkreślił, że to, jak zwierzę prezentuje się na wybiegu i jakie sprawia ogólne wrażenie. Dodał także: - Ja mówię, że pięćdziesiąt procent sukcesu to biust, choć to zdanie zawsze wywołuje uśmiech. Zwyciężczyni doskonale się też na ringu poruszała, z prawdziwą gracją. Ale to, jak rolnik się sprzeda na ringu i pielęgnacja zwierzęcia, to w moim odczuciu zaledwie 20 procent. Reszta to genetyka, ale można też dosyć dużo wyrównać, poprawić - mówił Roman Januszewski.
     Janusz Nalewalski prowadząc wystawę podkreślał, że taka wystawa i wyłanianie czempionów oraz superczempionów to dla hodowców bydła mlecznego okazja do tego, żeby popatrzeć, na jakie parametry zwracać uwagę i jakimi kryteriami kierować się przy wyborze zwierząt do dalszej hodowli.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1019 (34/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry