Maria i Krystyna Wiśniewskie nabyły nowe odmiany cebulek, choć jak zapewniają wybór nie był łatwy

    fot. Sylwia Wysocka

XVII Pałuckie Targi Rolne, zwiedzający, ocena, wystawcy
     Targi w ocenie zwiedzających
     Tegoroczne targi zaliczyć można do wyjątkowo udanych. Wystawcy zadowoleni byli z utargu, zainteresowania i nawiązanych kontaktów. Zwiedzającym uszczupliły się portfele, bo trudno było wyjść bez kurki, królika, drzewka, miodu czy przypraw, choć byli i tacy, którzy wystawę opuszczali z opryskiwaczem czy innym sprzętem rolniczym.

Alfreda i Zdzisław Lewandowscy przyznają, że od dłuższego już czasu bezskutecznie poszukiwali miododajnej ożanki właściwej, która jak się okazało, gościła na pałuckich targach

     fot. Sylwia Wysocka

     Maria Wiśniewska z Janowca na targach była po raz drugi, na wyjazd namówiła ją Krystyna i Zdzisław Wiśniewscy. - Zdzisiu wędruje wśród maszyn a my w świecie roślin ozdobnych i domowych zwierzątek. Póki co, nabyłyśmy już cebulki kwiatów. Jestem pod wrażeniem różnorodności - mówi Maria Wiśniewska. Towarzysząca jej Krystyna Wiśniewska przyznaje, że miała dwuletnią przerwę w zwiedzaniu targów i wystawy. - Postanowiliśmy w tym roku przyjechać w sobotnie południe i była to dobra decyzja, ludzi jest mniej niż w niedzielę, nie ma takiego tłoku, można sobie pooglądać, wybrać ze spokojem, jest przestronniej i swobodniej - mówi Krystyna Wiśniewska.

     Alfreda i Zdzisław Lewandowscy przyjechali na targi z Mogilna. - Jesteśmy tu po raz drugi, zawsze jakoś brakowało czasu, w tym roku postanowiliśmy przyjechać i jesteśmy pod wrażeniem. W wielu miejscach, od dłuższego już czasu szukaliśmy rośliny miododajnej ożanki właściwej i bez rezultatów do dziś. Okazało się, że dostaliśmy i ożankę i miętę truskawkową i kocimiętkę na stoisku 151 - mówi Alfreda Lewandowska. Mieszkańcy Mogilna przyznają, że drugą dziedziną, która ich interesuje są kotły CO. - Mamy ogrzewanie gazowe, ceny gazu rosną dlatego szukamy dodatkowego, tańszego źródła ciepła - mówi Zdzisław Lewandowski. Przyznają, że oprócz kotłów interesowali się też energią odnawialną proponowaną w targowych stoiskach.

Marcin Kokocha wraz z Zuzanną i Amelią testowali odśnieżarkę, dziewczynkom sprzęt przypadł do gustu

     fot. Sylwia Wysocka

     Marcin Kokocha z Podgórzyna na targi przyjechał z córkami Zuzanną i Amelią. Wspólnie zwiedzali wystawę maszyn ,a szczególnie interesowali się ciągnikami rolniczymi. - W planie mam wymianę ciągnika i dlatego postanowiłem skorzystać z okazji i porównać proponowane tu modele - mówił Marcin Kokocha. Zauważył też, że z roku na rok przybywa wystawców. - Jest coraz mniej miejsca, robi się tłoczno, ale też oferta jest bardzo bogata. Są atrakcję dla dzieci, szeroki przekrój i to sprawia, że w tym jednym miejscu spędzić można cały dzień z rodziną - mówi Marcin Kokocha.

     - Podczas ubiegłorocznych targów odwiedzaliśmy stanowiska proponujące opryskiwacze i na początku od jednej z tych firm nabyliśmy opryskiwacz.W tym roku przyjechałam z córką Katarzyną, która promuje stoisko swojej szkoły - mówi Teresa Linette z Posługowa. Mieszkanka Posługowa zapewniła, że cieszy ją fakt, że z roku na rok przybywa wystawców, targi się rozrastają, oferta dla rolnictwa i nie tylko jest z roku na rok większa. W związku z kierunkiem gospodarstwa uwagę Teresy Linette przyciągnęła wystawa bydła.

Teresa Linette z uwagą śledziła wystawę bydła, wspierała też wystawę gąsawskiej szkoły, gdzie rolnicze przygotowanie zdobywa jej córka Katarzyna

     fot. Sylwia Wysocka

     Z Niestronna na Pałuckie Targi Rolne przyjechała Wanda i Stanisław Zabłoccy. - Jesteśmy tu co roku, interesują nas nowości w rolnictwie, porównujemy, doszukujemy się nowoczesnych rozwiązań. Nabyliśmy wcześniej sprzęt firmy Agrolmet i do stoiska tej firmy wróciliśmy - mówi Wanda Zabłocka, która przyznaje, że z uwagi na swoją mniejszość w stosunku do męża i dwóch synów, oraz ograniczony czas na zwiedzanie targów obawia się, że na stoiska z kwiatami nie dotrze.

     Po gościa z Niemiec a dokładniej z niemieckiej wystawy - królika rasy kalifornijskiej - na żnińskie targi przyjechała Anna i Paweł Budkowscy ze Słupcy wraz z córką Sabiną. - Zajmujemy się hobbystycznie hodowlą rasowych królików, dzięki uprzejmości jednego z wystawców możemy odebrać tu nasz nowy dobytek, który został przywieziony z Niemiec - mówi Paweł Budkowski.

     Rodzina do Żnina dotarła kolejką wąskotorową z Gąsawy przez co miała możliwość podziwiania urok i piękno Pałuk. - Targi są bardzo dobrze zorganizowane, jest bardzo wielu wystawców. Mamy już główny cel naszej wizyty teraz idziemy do stoiska z własnoręcznie wykonywaną ceramiką i później zapoznamy się z ofertą nowoczesnych systemów grzewczych ze źródeł odnawialnych bo stawiamy na to co naturalne i ekologiczne - zapewniła Anna Bukowska.

Celem przyjazdu na targi dla 4-letniego Mikołaja był zakup ciągnika John Deere, na zdjęciu wraz z rodzicami Magdaleną i Adamem Mierzejewskimi

     fot. Sylwia Wysocka

     Bronisław Jędykiewicz z Barcina zapewnił, że na targi przyjechał z zamiarem nabycia kolejnych roślin do urządzenia ogrodu. - Co roku dokupujemy coś nowego, mamy już prawdziwą różnorodność, co roku coś dokupujemy na żnińskich targach bo są tu bardzo dobre rośliny, nic nam jeszcze z dotychczas nabytych roślin nie wypadło. Zainteresowanie jest bardzo duże, sami wystawcy chętnie udzielają porad i informacji, posiadają dużą wiedzę co dowodzi, że znają się na swojej pracy - mówi Bronisław Jędykiewicz. Mimo, że wraz z córką dokonali dużych zakupów w dziale roślin to zdążyli też już zwiedzić wystawę sprzętu, głównie ofertę JCB, bo to interesuje ich z uwagi na prowadzoną działalność.

     Czteroletni Mikołaj, który na targi przyjechał z rodzicami Magdaleną i Adamem Mierzejewskimi z Flantrowa od samego początku deklarował, że interesują go tylko ciągniki rolnicze John Deere, przez co upodobał sobie stoisko firmy Agro-Sieć Maszyny. - Mamy zamiar obejść cały teren targów, nie mamy sprecyzowanych zainteresowań poza upodobaniami Mikołaja - mówi Adam Mierzejewski. Państwo Mierzejewscy dostrzegli, że z roku na rok wystawców przybywa, zwiększa się też różnorodność branż i targi się rozrastają przez co zyskują Pałuki.

Stanisław Zabłocki z synami doszukiwał się nowoczesnych rozwiązań zarówno w nabytym wcześniej sprzęcie jak i innym prezentowanym na targach

       fot. Sylwia Wysocka

    Z Wierzejewic do Żnina przyjechała Małgorzata i Waldemar Lewandowscy z synem Maciejem. - Męża i syna interesują maszyny rolnicze pługi, opryskiwacze, mnie cebule, byliny. Wspólnie jednak nabyliśmy miniaturowe kurki dla ozdoby ogrodu - mówi Małgorzata Lewandowska, która zapewniła, że w planie ma jeszcze zakupy na stoiskach z przyprawami i kuchennym przyborami.

     - Wiele słyszeliśmy o żnińskich targach, znajomi tu bywali w poprzednich latach, korzystając z pięknej pogody i wizyty rodziny postanowiliśmy urozmaicić sobie czas i przyjechać do Żnina - mówi Remigiusz Jarecki z Gniezna. Gnieźnianin zapewnia, że z uwagi na liczbę chętnych na wizytę do Żnina przyjechali w trzy samochody i lada wyzwaniem było znalezienie miejsca postojowego a liczba parkowanych niemal wszędzie samochodów już zanim dotarli na targi upewniła ich, że przyjazd na Pałuki był trafną decyzją. - Nasze panie jak zobaczyły sektor roślin to zupełnie się zatraciły, mamy chyba z kilkanaście donic kwiatów, do tego drzewka, trawy i wychodzi na to, że kobiety wracają autobusem, bo jak załadujemy te rośliny do samochodów to dla nich już miejsca nie będzie. A co gorsze, jak zwykle przyjechały z drobnymi, więc to my ze szwagrem i kuzynem jesteśmy sponsorami roślinności, której podobno w Gnieźnie się nie dostanie - mówił Remigiusz Jarecki. Właściciel nowych odmian roślin przyznał, że targi faktycznie budzą podziw i opowieści o żnińskiej imprezie były jak najbardziej prawdziwe. 

Anna i Paweł Budkowscy wraz z córką Sabiną do Żnina przyjechali wąskotorówką by móc podziwiać piękno Pałuk, a celem wizyty na targach były ekologiczne rozwiązania dla domu oraz odbiór królika, który przyjechał tu z niemieckiej wystawy

      fot. Sylwia Wysocka

     Anna i Szymon Miązek ze Zrazimia przyjechali na targi w celach rekreacyjnych i z konkretnym nastawieniem na zakup wrzosów i dyni. - Miło patrzeć jak targi się rozrastają, co roku jest więcej, bardziej kolorowo i to cieszy - mówił Szymon Miązek. Za mankament uznali uliczki spacerowe kurz, nierówności, marzeniem byłaby kostka. 

     - Dobrze, że Żnin ma taką imprezę, co roku czekamy na targi, można dobrze zjeść, pooglądać, otrzeć się o nowoczesne rolnictwo, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia - mówi Bożena Kuntowska ze Żnina, która na targach kupuje cebulki kwiatów, przyprawy, miód, a w tym roku zrobiła też zakupy odzieżowe.

     Andrzej Siuda z Łabiszyna przyjechał na targi z wnukiem Szymonem. - Przyjechaliśmy z ciekawości, kiedyś sam się wystawiałem na targach z nawozem dla dżdżownic kalifornijskich, za co w 1999 roku otrzymałem nagrodę na targach w Minikowie. Jestem tu w Żninie co roku, mam gospodarzy w rodzinie, sam jestem działkowcem, dlatego interesuję  się tą dziedziną - mówi mieszkaniec Łabiszyna. Wraz z wnukiem odwiedzał wystawę ciągników rolniczych, które bardzo interesują Szymona. - Wnuk ma wiele miniaturowych modeli sprzętu rolniczego zakupionych w Inter-Vax, teraz ma okazję zobaczyć je w pełnym rozmiarze - zapewnia Andrzej Siuda. 

     Wśród wielu pozytywnych ocen zwiedzający dostrzegli również mankamenty, które ich zdaniem trzeba dopracować, by impreza była jeszcze lepsza. Podkreślono brak miejsca parkingowego dla rowerów, kurzące się alejki, zbyt głośno emitowaną muzykę, którą zalecano zastąpić śpiewem pałuckich zespołów i kapel.

 

Bronisław Jędykiewicz na targi przyjechał z córką, by zapoznać się z gamą produktów JCB oraz nabyć nowe odmiany dla ogrodu, bo jak zapewnia proponowane tu okazy zielone przyjmują się w 100% fot. Sylwia Wysocka

Małgorzata i Waldemar Lewandowscy jako ozdobę ogrodu nabyli kurki, zastanawiają się nad kolejnymi

         fot. Sylwia Wysocka

Anna i Szymon Miązek za cel wyprawy na targi obrali wrzosy, jednak postanowili zwiedzić całość ekspozycji, bo rozmach tej imprezy - jak zapewniają - co roku jest większy

         fot. Sylwia Wysocka

Andrzej Siuda na targi zabrał wnuka Szymona, który uwielbia zabawki rolnicze a teraz ma okazję zobaczyć sprzęt w pełnej okazałości

        fot. Sylwia Wysocka

 

Sylwia Wysocka, 28 VIII 2013

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry