Superczempion tegorocznej wystawy pochodzący z hodowli Daniela Walterskiego chętnie przechadzał się po wybiegu i prezentował swe niezaprzeczalne walory

          fot. Magdalena Kruszka

XVII Pałuckie Targi Rolne, wystawcy, knurki, loszki, rasy, wielka biała polska, wielka biała zwisłoucha, mieszańce
Wysoka mięsność połączona z dobrym smakiem
     - Sztuka, która w tym roku zdobyła tytuł superczempiona pochodzi z małej hodowli liczącej około 100 loch, natomiast są znacznie większe hodowle i preferencja idzie jednak w kierunku większej hodowli, ponieważ jest ją łatwiej prowadzić, łatwiej dokonywać selekcji. Częściej te laury zdobywają zwierzęta z większych hodowli - powiedział Wojciech Kapelański, przewodniczący komisji oceniającej trzodę chlewną.

     Dwunastu wystawców prezentowało 51 sztuk zwierząt w trzech głównych rasach, czyli knurki i loszki rasy wielka biała polska, wielka biała zwisłoucha i mieszańce oceniane były podczas XI Pałuckiej Wystawy Zwierząt Hodowlanych. Przewodniczącym komisji oceniającej i prowadzącym pokaz był Wojciech Kapelański, prorektor do spraw organizacji i rozwoju Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy. W skład komisji oceniającej weszli również: Zofia Kozłowska, która jest rolnikiem indywidualnym z powiatu żnińskiego, Marta Adamowicz z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie, Tomasz Kmuk z Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej Polsus filia w Bydgoszczy oraz Marek Mońko kierownik Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Polsus, filia w Bydgoszczy. - Ocena tych zwierząt to bardzo trudna rzecz i różnice są niewielkie - przyznał Wojciech Kapelański. - Zwracamy uwagę przede wszystkim na zgodność z przyjętym dla danej rasy wzorcem. Na ile dana sztuka odbiega od wzorca lub na ile się z nim identyfikuje. Druga sprawa to ocena poszczególnych proporcji najważniejszych partii ciała. Oceniane są te części ciała, które decydują o mięsności, a więc schab. Poza tym oceniana jest długość zwierzęcia i budowa szynki. Ważne jest też ogólne wrażenie. To jest sytuacja podobna, jak przy wyborze miss. U świni też bardzo ważne są nogi i to nie tyle, czy one są zgrabne czy nie, ale czy są dobrze spionowane i silne, ponieważ to są zwierzęta rozpłodowe i ten ciężar na nogach jest silnie rozłożony, więc one mają duże znaczenie.

Sędziowie mieli trudne zadanie przy wybieraniu tego najpiękniejszego zwierzęcia. W dogrywce brały udział nawet cztery sztuki.

     fot. Magdalena Kruszka

     Knurki Wielka Biała Polska
     W kategorii knurków rasy wielka biała polska zwyciężył knurek wyhodowany w OHZZ Chodeczek w Borzymiu z bardzo rozbudowanym libido, jak powiedział o nim sędzia Wojciech Kapelański.
     - Jest on bardzo ładnie, harmonijnie zbudowany - mówił o zwycięzcy Wojciech Kapelański. - Proszę popatrzeć, jak się pięknie marszczy skóra na tułowiu tego zwierzęcia.      Oznacza, że ma on bardzo mało tłuszczu, a my tłuszczu nie chcemy. Tłuszcz nam na talerzu nie służy. Także szynka jest bardzo ładnie wykształcona, są opuszczone portki, jak to się mówi popularnie.
     Hodowla w Chodeczku od kilku lat zdobywa na wystawach coraz więcej sukcesów i niejednokrotnie już zdobywała laury na Pałuckiej Wystawie Zwierząt Hodowlanych. Wiceczempionem kategorii knurków WBP został knurek Wandy i Jana Biegniewskich z Wronia.
     Loszki Wielka Biała Polska
     Czempionem w kategorii loszek wielka biała polska zostało zwierzę zaprezentowane przez Wandę i Jana Biegniewskich, natomiast wiceczempionkami w tej kategorii zostały dwie loszki Andrzeja Januszewskiego z Gościeradza.
     Podczas wystawy można było usłyszeć, że w przypadku loszek ważne jest nie tyle umięśnienie, co możliwość rodzenia wielu prosiąt przy zachowaniu stosunkowo dużej mięsności. Tutaj jednak niezbędna jest pewna ilość tłuszczu, która pozwoli zachować cechy rozrodcze na określonym poziomie. Loszki powinny mieć minimum 14 sutków, żeby móc odchować swoje prosięta. Rasa ta jest rasą mateczną, predysponowaną do rodzenia prosiąt. Zwierzęta, które zostały na wystawie utytułowane posiadają umiarkowaną mięsność i dobre cechy rozrodcze, jak choćby budowa ciała zbliżona do trapezu.
     Knurki Polska Biała Zwisłoucha
     Uszy oklapnięte, ryj nieco mniejszy, za to dobrze rozwiniętą szynkę można było  podziwiać u knurków rasy PBZ prezentowanych na wystawie. Zwycięzcą w kategorii knurków rasy najdłuższej na świecie, czyli rasy polska biała zwisłoucha został okaz Roberta Bonieckiego z Małaszyc.
     - Bardzo ładna sztuka, warta sfotografowania jako wzorzec dla tych, którzy chcą z tego zakresu zdobywać wiedzę i doświadczenie - mówił Wojciech Kapelański.
Komisja oceniająca tytuł wiceczempiona w tej kategorii przyznała knurkom z hodowli Marka Gręźlikowskiego z Dobrzejewic i Mieczysława Gołasia z Kijewa.
     Loszki Polska Biała Zwisłoucha
     Charakterystyczne długie loszki były prezentowane także w kategorii PBZ. Umiarkowana mięsność i dobra użytkowość rozpłodowa cechuje tę rasę. Średnio w jednym miocie występuje 12 prosiąt. Zdarza się jednak więcej, a jak można było usłyszeć podczas wystawy, rekordzistka urodziła 32 sztuki.
     Najlepsza w kategorii polska biała zwisłoucha okazała się loszka z hodowli Mieczysława Gołasia, a tytuł wiceczempiona w tej kategorii otrzymała loszka Roberta Bonieckiego.
      - Osobiście, gdybym prowadził hodowle, długo bym się nie zastanawiał i taka loszka znalazłabym się z moim stadzie - mówił Wojciech Kapelański o czempionce i podkreślał, że jest to zwierzę z zasłużonej hodowli, z której zwierzęta wielokrotnie były prezentowane na wystawach.
     Knurki mieszańcowe
     Daniel Walterski z Lipniczek zaprezentował na wystawie knurka mieszańcowego, który najbardziej spodobał się jurorom, dlatego ci przyznali mu tytuł czempiona. Wojciech Kapelański stwierdził, że widoczne jest u tego zwierzęcia zacięcie kulturystyczne poprzez to, że widać na nim poszczególne mięśnie i pięknie rozwinięte łopatki. Wiceczempionami w tej kategorii zostały knurki z OHZZ Chodeczek w Borzymiu i z gospodarstwa Mieczysława Gołasia.

Józef Waźbiński, mimo że prowadzi hodowlę trzody od wielu lat, pierwszy raz zdecydował się na udział w wystawie i to od razu z sukcesem. Jego loszka mieszańcowa została czempionka wystawy.

        fot. Magdalena Kruszka

     Loszki mieszańcowe
     Sukces na wystawie odniósł także mieszkaniec Żnina, który mimo że hodowlę prowadzi od wielu lat, to po raz pierwszy zdecydował się wziąć udział w wystawie. Loszka Józefa Waźbińskiego ze Żnina zdobyła tytuł czempionki w kategorii loszek mieszańcowych. Wiceczempionkami w tej kategorii zostały loszki Andrzeja Januszewskiego i Marcina Tomczaka z Juncewa.
     Józef Waźbiński ma stado liczące 35 macior i knura. Prowadzi hodowlę w cyklu zamkniętym wspomaganą inseminacją. W karmieniu bazuje na własnych paszach z dodatkiem koncentratów. Do tej pory brał udział w wystawie jako obserwator. W tym roku zaprezentował swoje okazy po raz pierwszy, mimo wieloletniego stażu w hodowli. - W tym roku się przemogłem i nie żałuję, bo zaprezentowałem trzy sztuki, a dwie z nich brały udział w dogrywce na czempiona - mówił z dumą Józef Waźbiński. - Jestem zadowolony z ich oceny. Żeby wyhodować czempiona, trzeba spełnić określone warunki hodowlane. Trzeba wiedzieć, czego zwierzęciu potrzeba. Ale genetyka też tu ma znaczenie. Mięso to nie wszystko, liczy się jakość mięsa. Duża ilość sztuk od maciory to także nie wszystko. Liczy się, żeby one były mocne i wyrównane.
     Hodowca ze Żnina przyznaje, że sposób hodowania trzody przez lata się zmienił. Wyjaśnia, że zmianie uległa forma, czyli liczebność stada, a trzydzieści lat temu byłoby nie do pomyślenia mieć powyżej trzydziestu loch. Stado liczące dziesięć loch było już duże. Józef Waźbiński zwraca uwagę, że z tym wiąże się też technologia, która bardzo się przez lata rozwinęła i pozwala obsłużyć coraz większe stada. Zmieniło się również tworzenie klimatu. Dawniej wilgoć miała zabierać ściółka, w bezściółkowych chlewniach poziom wilgotności uległ zmianie, tworzy się inna sytuacja środowiskowa. Inne jest także żywienie. Nie komponuje się już pasz na bieżąco, lecz podaje się pasze pełnoporcjowe.
     - Wypada pochylić czoła dla wszystkich hodowców, bo to wymaga czasu - powiedział Józef Waźbiński. - Wszyscy staramy się robić to, co robimy jak najlepiej, a to wymaga niejednokrotnie poświęcenia. Nieraz wiąże się to z zarwaną nocą. Chciałoby się mieć sobotę i niedzielę wolną, a w rolnictwie to jest nie do przyjęcia. Czy mogę wyjechać na urlop, czy mogę poświęcić czas na kulturę czy muszę dopilnować stada? Jeśli da się to połączyć, wtedy jest fajnie. Ja staram się zachować w życiu te proporcje.
     Superczempion
     Spośród najlepszych knurów prezentowanych na wystawie komisja oceniająca wyłoniła tego najdoskonalszego i właśnie jemu przyznała zaszczytny tytuł superczemiona.
    W tym roku zdobył go knur rasy mieszańcowej z hodowli Daniela Walterskiego z Lipniczek. Jest on mieszańcem dwóch ras, czyli najbardziej mięsnej rasy pietrain i rasy duroc, która charakteryzuje się dobrą jakością mięsa. Mięsność tego zwierzęcia wynosi około 63-64%, czyli jest bardzo wysoka.
     - W hodowli trzody mam w tej chwili problem nie z ilością mięsa, ale z jego jakością, ten kotlet schabowy nie zawsze nam smakuje, a powinien smakować zawsze - mówił Wojciech Kapelański i wyjaśnił, że knury krzyżuje się po to, żeby uzyskać dobrą mięsność przy jednoczesnych dobrych cechach rozrodczych.
     Sędzia zwracał też uwagę na charakterystyczny rowek na grzbiecie superczempiona, który świadczy o tym, że schab jest bardzo dobrze rozwinięty i na talerzu lekko rozbity zajmuje cały talerz, czyli około 54 cm2 powierzchni, podczas kiedy u świni białej zajmuje on około 35-40 cm2.
     Jest progres i piękny materiał
     Zofia Kozłowska z zadowoleniem przyznała, że wystawa trzody z roku na rok się rozrasta, a poziom prezentowanych zwierząt jest tak wyrównany, że komisja niejednokrotnie miała problem z wyłonieniem zwycięzcy.
     - One niewiele się od siebie różnią, materiał jest bardzo wyrównany i coraz lepszy - stwierdziła Zofia Kozłowska.
Podobnego zdania jest Wojciech Kapelański, który już po wystawie przyznał, że zauważa progresję, jeśli chodzi o wartość hodowlaną prezentowanych zwierząt.
     - Obserwuję, że są one coraz lepsze, a to również mnie cieszy, ponieważ jestem wielkim fanem hodowli kujawsko-pomorskiej, która jest przodująca w skali kraju, a  Żnin jest rejonem wysokiego poziomu produkcji trzody chlewnej - przyznał Wojciech Kapelański.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1124 (35/2013)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry