Terminy targów w kolejnych latach:
25-26 sierpnia 2018
24-25 sierpnia 2019
Otwarcie XXI
Pałuckich Targów Rolnych
Wystawa Drobnego Inwentarza
Gala wręczenia
pucharów wystawcom
Puchary od publiczności
Rozmowy z wystawcami
Pierwszy dzień targów
w obiektywie
Drugi dzień targów
w obiektywie

Pałuckie Targi Rolne mają stałe grono wystawców i zdobywają kolejnych - zarówno z naszego regionu, jak i z całego kraju. Również zwiedzający zaliczają się do tych, którzy powracają na targi do Żnina co roku, jak i tych, którzy trafiają tu po raz pierwszy. Jedynie grono głównych organizatorów przez ponad dwie dekady pozostaje bez zmian, choć można stwierdzić, że w tym roku w pewien sposób wszyscy z nich debiutowali.

Grażyna Słaboń i jej rodzina przyjeżdżają od lat na Pałuckie Targi Rolne w Żninie z Grochowisk Księżych. Ogródek państwa Słaboniów jest pełen drzewek, które przywieźli z targów. fot. Karol Gapiński
Grażyna Słaboń i jej rodzina przyjeżdżają od lat na Pałuckie Targi Rolne w Żninie z Grochowisk Księżych. Ogródek państwa Słaboniów jest pełen drzewek, które przywieźli z targów. fot. Karol Gapiński

     19 sierpnia o 11:15 na dawnym placu cukrowniczym nastąpiło uroczyste otwarcie XXI Pałuckich Targów Rolnych. Głos zabrała Mirosława Roszak, dyrektor organizacyjny, która opowiedziała o idei przyświecającej targom oraz przywitała zaproszonych notabli, wystawców i zwiedzających. Symbolicznego przecięcia wstęgi dokonali: Ryszard Kierzek - prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej, Zbigniew Jaszczuk - starosta żniński, Zofia Kozłowska - współorganizator targów, Michał Miotk - kierownik projektu Grupy Arche. Obserwatorami tej uroczystości byli licznie zgromadzeni przedstawiciele samorządów - fundatorzy pucharów targowych dla najlepszych wystawców.
     Pałuckie Targi Rolne w Żninie odbyły się już 21 razy. Impreza ta, będąca jedną z największych w kraju, jeśli chodzi o tę branżę, miała też w weekend 19 i 20 sierpnia br. swoisty debiut. Po raz pierwszy bowiem wystawcy i zwiedzający gościli nie w parku miejskim nad Jeziorem Czaplem, lecz na dawnym placu cukrowniczym, na terenie przyszłej inwestycji Grupy Arche. W ten sposób również Grupa Arche została nowym współorganizatorem Pałuckich Targów Rolnych. W roli dyrektora organizacyjnego targów debiutowała też Mirosława Roszak.
     Jak szacuje jeden z głównych architektów imprezy Marek Olejnik, tegoroczne targi przyciągnęły rekordową ilość zwiedzających. I to pomimo faktu, a może właśnie dzięki temu, że zmianie uległa ich lokalizacja. Duża liczba zwiedzających w ocenie organizatorów jest tym bardziej godna docenienia, iż w tym roku Pałucka Wystawa Zwierząt Hodowlanych ograniczona była tylko do drobnego inwentarza. Wzięło w niej udział blisko 50 wystawców, w większości z terenu powiatu żnińskiego i nakielskiego, choć byli też ze swoimi okazami hodowcy z innych stron naszego województwa.
     Dobrą tradycją targów jest podział całej wystawy na strefy branżowe. Chodzi o to, że na tego typu imprezach, obok wystawców wyspecjalizowanych w produkcji i usługach rolniczych, chętnie prezentują się również firmy z branży budowlanej, maszynowej i spożywczej, w tym wytwórcy produktów regionalnych. Dzięki ulokowaniu stanowisk z tych samych branż obok siebie, zwiedzający łatwo mogli trafić w konkretne strefy targu i od razu porównywać oferty, z którymi się zapoznawali.

Duże zainteresowanie wzbudzał kocioł na ogrzane powietrze - nowa na polskim rynku, skandynawska metoda ogrzewania domów. Ta oferta prezentowana była przez „Sanibud” z Mogilna. fot. Karol Gapiński
Duże zainteresowanie wzbudzał kocioł na ogrzane powietrze - nowa na polskim rynku, skandynawska metoda ogrzewania domów. Ta oferta prezentowana była przez „Sanibud” z Mogilna. fot. Karol Gapiński

     Gdy pytaliśmy wystawców i zwiedzających o plusy i minusy nowej lokalizacji Pałuckich Targów Rolnych, wśród zalet wymieniali jako główne właśnie przejrzystość prezentowanej oferty, łatwość znalezienia stanowisk wyszukanych wcześniej na mapie targów. Dodatkowo zapoznawanie się z ofertą i handel ułatwiały szerokie przestrzenie. To były główne zalety nowej lokalizacji wskazywane przez naszych rozmówców. Wielu z nich natomiast z żalem wspominało malowniczość poprzedniej lokalizacji nad Jeziorem Czaplem, choć przyznawali, że w tamtym miejscu czasami trudno było znaleźć konkretne stanowisko ze względu na ich rozproszenie pomiędzy parkowymi alejkami.
     Wiele firm krajowych, wystawiających się na Pałuckich Targach Rolnych, jest obecnych w tym regionie dzięki swoim licencjonowanym dealerom. Sami przedstawiciele tych firm wykorzystują targi w Żninie jako możliwość osobistego pokazania swej marki tutejszym klientom. Do takich firm należy np. Rolimpex w Iławie, producent traw do ogródków, działek, obejść, ale nie tylko, bo również do obsiewu pastwisk. Na co dzień w Żninie trawy z Rolimpexu sprzedaje firma Inter-Vax, a w sobotę i w niedzielę o tym, jakie trawy wybierać, można było się dowiedzieć na targach. Opowiadali o tym Konrad Buczkowski i Radosław Gallas. Pokazywali też nowinkę w branży, a mianowicie maty z owczej wełny. Służą one jako doskonały podkład pod zasiew trawy, z czasem ulegają biodegradacji, spełniając tym samym funkcje nawozu.
     We współczesnym rolnictwie liczy się wiedza. Jak w każdej dziedzinie życia, także w branży rolniczej mamy do czynienia z postępem technologicznym. O tym, co i jak się zmienia, jeśli chodzi o sztukę uprawiania roślin i hodowli zwierząt, można się dowiedzieć z branżowej literatury, portali specjalistycznych i czasopism.
     Ta branża była reprezentowana w Żninie choćby przez Krzysztofa Grzeszczyka, redaktora naczelnego Magazynu Rolniczego Agro-Profil. Pismo wychodzi w maleńkim Suchym Lesie pod Poznaniem, ale jest dostępne w całym kraju i cieszy się coraz większym zainteresowaniem rolników.

Ofertą na targach było zainteresowane także młode pokolenie związane z pałuckim rolnictwem. Na zdjęciu Kamil Mróz z Drewna zainteresowany szczególnie hodowlą kur oraz Jakub Adamczyk z Szelejewa, który zwracał uwagę przede wszystkim na nowinki związane z hodowlą trzody chlewnej. Chłopcy oglądają ofertę Wielkopolskiego Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt w Poznaniu. fot. Karol Gapiński
Ofertą na targach było zainteresowane także młode pokolenie związane z pałuckim rolnictwem. Na zdjęciu Kamil Mróz z Drewna zainteresowany szczególnie hodowlą kur oraz Jakub Adamczyk z Szelejewa, który zwracał uwagę przede wszystkim na nowinki związane z hodowlą trzody chlewnej. Chłopcy oglądają ofertę Wielkopolskiego Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt w Poznaniu. fot. Karol Gapiński

     Jakkolwiek w tym roku nie odbyły się na Pałuckich Targach Rolnych pokazy pracy maszyn rolniczych, to w parku tych maszyn zwiedzający mogli oglądać bogatą ofertę. Wśród wystawców był m.in. Lech Pulikowski, właściciel hurtowni Rolnik w Strzelnie. To jedno z tych stoisk, które na targach w Żninie są od wielu lat.
     Według Lecha Pulikowskiego, zmiana lokalizacji na plac dawnej cukrowni nie wpłynęła negatywnie na odbiór wystawy, zwłaszcza że teraz wszystko odbywało się na utwardzonym betonem terenie, czego nie było nad Jeziorem Czaplem. Tym razem nie groziło handlującym, że w przypadku deszczu zaczną grzęznąć w błocie, czego doświadczyli rok temu.
     Takiej możliwości porównania targów sprzed lat i tych ostatnich nie mieli ci, którzy przyjechali po raz pierwszy. Do nich należał choćby Grzegorz Tołwiński, doradca handlowy w firmie Toolmex Truck w Szydłowcu. Ta firma jest dystrybutorem wózków widłowych hyundai. Ponieważ jest to sprzęt coraz częściej poszukiwany w rolnictwie, zwłaszcza że powstają modele wózków wielofunkcyjnych ukierunkowane wyłącznie na potrzeby gospodarstw rolnych, to Toolmex Truck uznał, że warto pokazać się w Żninie na targach i tej branży.
     Wystawcy i zwiedzający w rozmowach nieustannie nawiązywali do tegorocznych, złych doświadczeń z pogodą. Wiosna była zimna, więc powodów do zadowolenia nie mieli ani rolnicy, ani sadownicy, ani pszczelarze. Dodatkowo większości we znaki dały się ostatnie nawałnice. Dlatego wyjątkowo dużym zainteresowaniem cieszyła się oferta w branży budowlanej, dotycząca pokryć dachowych, czy dociepleń. Płyt dachowych szukał choćby Jerzy Magda z Wągrowca.
     - Choć akurat mnie nawałnica oszczędziła, ale potrzebuję płyty dachowe na garaż - opowiadał, przyglądając się ofercie firmy Aman z siedzibą w Sadkach.
     Z kolei Waldemar Żuk, właściciel firmy Waldi ze Szczepankowa mówił, że ledwo znalazł czas, by przyjechać do Żnina ze swoją ofertą pokryć dachowych z eurofali na budynki gospodarcze.
     - Może Szczepankowo ta nawałnica ostatnia nieco oszczędziła, ale ponieważ zajmujemy się jako firma też montażem tych pokryć, to teraz w okolicy naprawdę mamy pełne ręce roboty - opowiadał.
     Ostatnie nawałnice zniszczyły także tysiące drzew. Również tych ozdobnych i owocowych, a tak się składa, że ich oferta co roku jest na Pałuckich Targach Rolnych jedną z najbogatszych. Podczas zwiedzania oferty szkółkarskiej spotkaliśmy Grażynę Słaboń i jej rodzinę, którzy przyjeżdżają od lat na targi rolne w Żninie z Grochowisk Księżych, a ich rytuałem jest zakup sadzonek ze Szkółki Drzew Owocowych i Ozdobnych Krzysztofa Karwackiego w Gnieźnie. Ogródek państwa Słaboniów jest pełen drzewek, które przywozili z pałuckich targów. Grażyna Słaboń przyznała, że w tym roku musieli kupić więcej sadzonek niż zwykle, by uzupełnić straty w drzewostanie po nawałnicach.

Tradycyjnie duże zainteresowanie towarzyszyło branży spożywczej na targach. Na zdjęciu klienci degustujący wyroby Masarni „Zawistowscy” z siedzibą we Władysławowie. fot. Karol Gapiński
Tradycyjnie duże zainteresowanie towarzyszyło branży spożywczej na targach. Na zdjęciu klienci degustujący wyroby Masarni „Zawistowscy” z siedzibą we Władysławowie. fot. Karol Gapiński

     Z roku na rok coraz bogatsza na targach w Żninie jest oferta w branży ekologicznej, np. w zakresie przydomowych oczyszczalni ścieków, czy też fotowoltaiki i innych źródeł energii odnawialnej. Natomiast jeśli chodzi o zdobywające coraz więcej zwolenników, modne gałęzie produkcji rolniczej, nie zabrakło na placu dawnej cukrowni ofert produktów regionalnych, zwłaszcza spożywczych. Były wyroby masarskie i piekarnicze, zwłaszcza tradycyjne i to z różnych regionów kraju. Były regionalne wina, a także piwa z rodzinnego browaru pod Łodzią, czy też produkty według receptur tradycyjnych serowarów. Nie brakowało nalewek, a zwłaszcza miodu.
     Oprócz małych, często rodzinnych firm wytwarzających produkty regionalne, nie mogło zabraknąć największych wytwórców z naszego regionu. Tych, którzy na Pałuckich Targach Rolnych są obecni od lat, jak Gminna Spółdzielnia Samopomoc Chłopska w Dąbrowie, czy spółdzielnia Rolnik w Żninie. Obydwie prezentowały to, z czego najbardziej słyną, czyli wyroby piekarnicze i ekologiczne. Żniński Rolnik miał dodatkowy cel marketingowy podczas targów. Otóż reklamował przygotowywany do otwarcia sklep swojej sieci, który będzie zlokalizowany na ul. Żytniej w stolicy Pałuk.
     Takie firmy, jak Wielkopolskie Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt w Poznaniu, transakcji na targach rolnych nie zawierają. Oczywiście ze względu na istotę swej działalności. Natomiast ważne jest podtrzymywanie kontaktu z hodowcami w regionie. Zainteresowanie tematyką chowu zwierząt przejawiają coraz częściej synowie doświadczonych hodowców. Tacy, jak choćby szóstoklasiści: Jakub Adamczyk, syn hodowcy trzody z Szelejewa, czy Kamil Mróz z Drewna, którego interesują aspekty hodowli drobiu. Dodatkowo o chętnych do zdobywania wiedzy, czy to w zakresie upraw i hodowli, czy może programów unijnych, kredytów preferencyjnych dla rolników itd., zadbali na swoich stoiskach przedstawiciele branży finansowej i doradztwa rolniczego.
     Podtrzymywanie kontaktów z klientami i tradycja są też głównym impulsem dla takich firm, jak Farmer ze Żnina, Rolnas z Bydgoszczy, czy Prem-Vit z Inowrocławia, do corocznych powrotów na Pałuckie Targi Rolne. Kiedyś praktycznie na stoisku wystawowym wraz z zainteresowanymi rolnikami układali całe linie żywieniowe dla prowadzonych hodowli. Teraz tego typu usługi wykonują najczęściej już w samym gospodarstwie, bezpośrednio u klienta. Na targi natomiast przyjeżdżają po to, aby stali klienci o nich nie zapominali, no i żeby zapoznać się też z tym, co nowego na rynku, czy to w branży żywieniowej, nasienniczej i innych. Paweł Frątczak, który wraz z żoną Różą prowadzi od ćwierć wieku firmę Prem-Vit w Inowrocławiu, z pewnym wzruszeniem i nostalgią przypominał sobie w rozmowie z nami, jak przed 20 laty przyjeżdżał na pierwsze wystawy w Żninie.
     - To wszystko się zmienia, doskonali. Branża jest nowocześniejsza, wasze targi bardziej profesjonalne, rolnicy nowocześni i świadomi tego, czego potrzebują. To prawda, że teraz firmy często docierają ze swoją ofertą indywidualnie do rolników, ale ja uważam, że targi są potrzebne. Sprzedawca i klient mogą spotkać się u pierwszego z nich lub u drugiego. Obojętnie, gdzie to by nie było, to moim zdaniem zawsze jest tak, iż jeden jest na lepszej pozycji: bo u siebie, a drugi siłą rzeczy na gorszej. Na targach zaś jest to zawsze neutralny grunt, gdzie żaden z nas nie ma odgórnie narzuconej roli czy to sprzedającego, czy to klienta. Tutaj po prostu możemy porozmawiać, poznać swoje oczekiwania i przedstawić to, co możemy zaoferować. I tak właśnie jest na targach w Żninie - podsumował Piotr Frątczak.
     Więcej zdjęć oraz filmów w zakładce XXI Pałuckich Targów Rolnych.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1332 (34/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry