W czerwcu osoby prowadzące prace w kryptach kościoła pojechały zobaczyć obelisk na Dębiej Górze i rozmawiały o prawdopodobieństwie tego, że Leon został tam rzeczywiście pogrzebany, a także o lokalizacji rzekomego miejsca pochówku 
      fot. Magdalena Kruszka

Będą kopać na Dębiej Górze

     - Społeczeństwo na nas wymogło podjęcie starań związanych z wyjaśnieniem do końca sprawy związanej z pochówkiem Leona Skórzewskiego. Wiadomo, że głosy zawsze będą podzielone. Ja sama chciałabym się dowiedzieć i przekonać, czy na Dębiej Górze znajdziemy jego szczątki czy nie - powiedziała Ewa Leżoń, prezes Towarzystwa Miłośników Historii Łabiszyna i Okolic, tuż przed wyznaczonym terminem przeprowadzenia prac archeologicznych na tak zwanej Dębiej Górze w Drogosławiu pod Łabiszynem.

Ewa Leżoń ma komplet dokumentów potrzebnych do prowadzenia badań archeologicznych na Dębiej Górze
      fot. Magdalena Kruszka

     Prace archeologiczne zaplanowane są na 20 sierpnia i będą prowadzone na powierzchni około 1 ara. Naukowcy zapowiadają, że nie trzeba będzie kopać głęboko. Wystarczy ściągnąć wierzchnią warstwę ziemi, żeby dowiedzieć się, czy na tym terenie znajduje się jama grobowa. Potrzebne dokumenty i pozwolenia są już skompletowane.
     Kwestia pochówku hrabiego Leona Skórzewskiego dla wielu nadal pozostaje sporna. Przypomnijmy, że dwa lata temu, 29 sierpnia Towarzystwo Miłośników Historii Łabiszyna i Okolic upamiętniło miejsce pochówku hrabiego Leona, które rzekomo miało znajdować się na Dębiej Górze i postawiło w tym miejscu głaz. Odsłonięty został obelisk, na którym widnieje wizerunek Leona, data jego narodzin i śmierci oraz herb Skórzewskich. Wywołało to oburzenie wśród tych wszystkich, którzy przeświadczeni byli, że ciało hrabiego Leona zostało złożone w kościelnej krypcie. Sprawa ucichła na półtora roku i odżyła w marcu tego roku, kiedy do podziemi kościoła weszły Tamara Zajączkowska, starszy inspektor do spraw zabytków architektonicznych w Urzędzie Konserwatora Zabytków w Delegaturze w Bydgoszczy i Alicja Drozd, antropolog i archeolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, które prowadziły tam prace porządkowe. Odnalazły one trumnę z tabliczką informującą, że pochowany jest w niej hrabia Leon i bezsprzecznie stwierdziły, że nie ma już wątpliwości co do tego, że spoczywa w kryptach. Sama trumna, która pozostała szczelnie zamknięta oraz tabliczka natrumienna nie przekonały jednak grupy sceptyków.- Głównym inicjatorem tego, żeby kopać na Dębiej Górze, był pan Wacław Ziółkowski (członek Towarzystwa Miłośników Historii Łabiszyna i Okolic - przyp. mk), który jest w sprawę bardzo zaangażowany - powiedziała Ewa Leżoń. - Ale oprócz tego społeczeństwo też na nas to wymogło. Ja może tego tak nie odczułam, ale pan Ziółkowski chodzi po Łabiszynie, rozmawia z ludźmi i oni są bardzo zainteresowani tym, jak będą przebiegały prace na Dębiej Górze.
     Oficjalny wniosek do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Toruniu z Delegaturą w Bydgoszczy o wydanie pozwolenia na prowadzenie badań archeologicznych złożył Urząd Miejski w Łabiszynie, który wsparł także działania Ewy Leżoń związane z gromadzeniem potrzebnych dokumentów, które ta podjęła 16 lipca.
     - Najpierw skontaktowałam się z panią Tamarą Zajączkowską i ona poinstruowała mnie, co trzeba zrobić, żeby móc kopać na Dębiej Górze - mówi Ewa Leżoń. - Potem rozmawiałam z panem burmistrzem, który pozytywnie odniósł się do sprawy. Zadbał o to, żeby wyciągnąć mapkę z geodezji, a poza tym zgodził się złożyć wniosek z ramienia urzędu. Później musieliśmy jeszcze zdobyć pozwolenie z Nadleśnictwa Szubin. Z tym także nie było problemu. Uzyskaliśmy wszystkie potrzebne pozwolenia na prowadzenie w tym miejscu badań sondażowych i miały one być już przeprowadzone 11 sierpnia, ale do tego dnia nie mieliśmy jeszcze dopełnionych wszystkich formalności, więc termin przesunęliśmy na 20 sierpnia.

    Wykopy będą założone w bezpośrednim sąsiedztwie obelisku kamiennego, ustawionego na skraju lasu, gdzie rzekomo ma znajdować się grób hrabiego. Po zbadaniu około 1 ara wykopy zostaną zasypane, a darń ponownie ułożona, aby przywrócić cały obszar do stanu sprzed badań wykopaliskowych.
     Wacław Ziółkowski podjął się zorganizowania ludzi do kopania. On też określił miejsce pochówku hrabiego. To w miejscu przez niego wskazanym najpierw stanął obelisk, a teraz prowadzone będą wykopaliska.
     - Do 1976 roku była jeszcze w tym miejscu część łańcuchów, które otaczały płytę grobową, a w 2002 roku leżały tu cztery powyciągane słupki podtrzymujące te łańcuchy - twierdzi Wacław Ziółkowski. - Na każdym z nich była strzała, taka jak w herbie Skórzewskich. Mam też taką starą mapę niemiecką. Ona jest już dość zniszczona, legendy nie ma, ale tam, gdzie są cmentarze, widnieją krzyżyki i to miejsce na Dębiej Górze też jest oznaczone krzyżykiem. To miejsce na Dębiej Górze było ulubionym miejscem polowań Leona Skórzewskiego. Ludzie kiedyś bali się tu przychodzić. Wszyscy wiedzą, że Leon tu spoczywa, a ja tylko marzę o tym, żeby to udowodnić.
      Tamara Zajączkowska poinformowała, że po ściągnięciu wierzchniej warstwy powierzchni będzie już wiadomo, czy pod nią znajduje się mogiła i czy jest sens kopać głębiej. Jeśli zostaną odnalezione jakieś szczątki, to będzie można bezsprzecznie stwierdzić, czy są to szczątki Leona Skórzewskiego, ponieważ jego ciało było w dużym stopniu zdeformowane.
     - Sprawą oczywistą jest, że jego pochówek z tabliczką zidentyfikowałyśmy w kościele - stwierdziła Tamara Zajączkowska. - Arystokracja w tamtym czasie miała taką fanaberię, żeby tworzyć groby symboliczne w ulubionych miejscach, być może stąd wzięła się legenda.
     - Ja chcę się po prostu dowiedzieć, gdzie Leon jest pochowany. Dla mnie to nie jest oczywiste, że w kryptach. Trumna nie została otwarta. Poza tym kiedyś dotarłam do źródeł, w których wymienieni są ci, którzy spoczywają w kryptach. Hrabiego Leona wśród nich nie było. Pamiętam też opowieści mojej matki i babci, która miała 14 lat, kiedy był pogrzeb Leona. Wówczas dużo się mówiło o wywiezieniu go na Dębią Górę. Wątpliwości jest wiele, mam nadzieję, że nasze prace pozwolą je rozwiać - podsumowała Ewa Leżoń.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 914 (33/2009)

 

Film z promocji książki (zakładka Filmy)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry