Przed dwoma laty w "Pałukach" pani Ania Krzemińska przedstawiła nam wielki wzrost prywatnego handlu w mieście i gminie Żnin w latach   1988-1990 ("Wielki boom prywatnego handlu" - "Pałuki" 3/91). Korzystając z tego, iż właśnie weszliśmy w nowy rok, a zwykle ten okres jest czasem    pewnych podsumowań, pokusiłem się o prześledzenie losów prywatnej inicjatywy od momentu tamtej publikacji, po dzień dzisiejszy. Postanowiłem rozszerzyć zestawienie także o prywatne zakłady rzemieślnicze i usługowe.

    Pisząc artykuł korzystałem z wpisów do ewidencji działalności gospodarczej każdej z gmin oraz z rocznika statystycznego. Nie udało mi się niestety uzyskać danych dotyczących działalności sklepów i zakładów państwowych, ponieważ Urzędy Gminne i Miejskie nie dysponują kompletnymi danymi, dotyczącymi tejże sfery handlu, produkcji i usług. Nie mają już obowiązku prowadzić tego typu ewidencji.
    W dawnym powiecie żnińskim - jak i w całym kraju - można zauważyć wzrost prywatnej inicjatywy. Trudno znaleźć już wioskę, w której nie byłoby choć jednego sklepu. Także pod względem usług i rzemiosła jest nie najgorzej, choć większość tych zakładów, to małe firmy związane bezpośrednio lub pośrednio z budownictwem: murarskie, stolarskie, ślusarskie, szklarskie.
    Widać też wzrost zainteresowania transportem, szczególnie ciężarowym, choć nie brakuje i nowych taksówek. Rozmnożyły się spółki produkcyjno-usługowo-handlowe i inne o różnych kombinacjach tych nazw. Jak zwykle nie brakuje też zakładów usług  motoryzacyjnych. Interesujące jest to, że w ostatnim okresie powstały trzy nowe zakłady kowalskie. Mimo, iż kowalstwo wychodzi już tak powszechnie z użycia, cieszy, że są ludzie, którzy zajmują się i tą dziedziną usług.
    Nastąpił także gwałtowny wybuch gastronomii, i to zarówno małej, jak i tej nieco większej. Okazuje się jednak, że nie jest to inwestycja łatwa. Ciekawym przykładem jest tu bar w Nadborowie, który w ciągu trzech lat przynajmniej trzy razy wypisywany był z ewidencji, po czym ponownie odradzał się jak Fenix z popiołów.
     W Żninie - tak jak trzy lata temu powstawały masowo butiki - tak dzisiaj mnożą się jak grzyby po deszczu coraz to nowsze sklepy spożywcze, mięsne i delikatesy. W samym centrum miasta - na Placu Wolności, ul. Śniadeckich, 700-lecia (całej, a nie jak pisał w poprzednim numerze Paweł Nawrocki, do dużego kościoła) oraz Kościuszki istnieją już 33 placówki tego typu. Na peryferiach miasta także nie trzeba odbywać długich wędrówek w celu dokonania niezbędnych zakupów. Jednak, żeby kupić jakiś ciuch, czy buty, albo jakieś sprzęty domowe, trzeba jeszcze pielgrzymować do centrum.
    Nie można nie zwrócić uwagi na ilość sklepów przemysłowych. Wśród nich przewyższają takie, gdzie można kupić produkty z różnych branż: ciuchowo-elektroniczne, papierniczo-zabawkowe, księgarsko-budowlane itp. Oczywiście nie sposób nie zauważyć także największej sieci sklepów, myślę, że nie tylko na Pałukach. Myślę tu o gigancie handlowym - lumpeksach, nazywanych niegdyś także komisami. Ostatnio oprócz bluzki, czy spodni, można w nich kupić także meble, oponę, odkurzacz. Kto wie, może wśród rzeczy używanych znalazłoby się także czyjąś żonę, która się już temu komuś znudziła...
    Wydawałoby się, że ciągły wzrost ilości miejsc, gdzie można kupić to i owo, jest dobrodziejstwem dla ludzi. Okazuje się jednak, że niektórzy myślą wprost przeciwnie. Otóż, pewnego dnia stojąc na przystanku autobusowym w Gąsawie, niechcący udało mi się podsłuchać rozmowę dwóch pań, które skarżyły się na... nadmiar sklepów w tejże miejscowości. Zdaniem jednej z owych pań "dawniej, jak się weszło do domu towarowego w Gąsawie, to można było na miejscu kupić wszystko, a teraz trzeba obejść całą wieś, żeby skompletować zakupy, a dom towarowy świeci pustkami. Powinno być znowu w Gąsawie takie miejsce, gdzie można kupić wszystko, a nie  chleb tu, koszulę tam, a żarówki jeszcze gdzie indziej. Kto to widział, żeby dawniej było tu tyle sklepów".
    Żeby jednak nie przesadzać z tymi ilościami, spójrzmy na liczbę osób przypadających na jeden sklep prywatny. W roku 1990 w gminie Żnin w jednym sklepie prywatnym zaopatrywało się średnio 149 osób (dla porównania, w skali wojewódzkiej współczynnik ten wynosił 370, więc byliśmy pod tym względem w ścisłej czołówce). Dziś, w roku 1993 zmalał do 85 osób przypadających na jeden sklep (nie dysponuję niestety danymi wojewódzkimi tego roku, by porównać). Przypominam, że z braku danych o sklepach państwowych mówimy tylko o prywatnych, a trzeba przyjąć, że ich liczba nieznacznie wciąż się zmniejsza, więc w rzeczywistości ilość ludzi przypadających na jeden sklep jest większa.
    Szczęśliwie żegnamy się już z tłumami handlarzy podwórkowych. Rok 1992 był rokiem masowego rozwiązywania się tej inicjatywy. Na przykład w Żninie w tym właśnie roku bilans handlu obwoźnego w grudniu wyniósł 0 (powstało ich wtedy 27, upadło także 27), a w Gąsawie ilość wykreślonych z Urzędu jednostek handlu obwoźnego przerosła nawet liczbę powstałych w tym okresie kramów. Jest to jednak rozluźnienie pozorne. Zostają jeszcze ci, którzy prosperują od kilku lat. Zresztą "obwoźni" likwidują się zazwyczaj pod koniec roku, a w ciągu lata wciąż ich widać. Poza tym miejsca rodzimych ulicznych handlowców zajmują ostatnio hordy najeźdźców handlowych ze Wschodu. Na szczęście nie rozkładają oni swych cerat i gazet w najbardziej reprezentacyjnych miejscach, lecz zazwyczaj lokują się kulturalnie, na placach targowych, oferując plastikowe zegarki, nie zawsze plastikowe karabiny i prezerwatywy produkowane metodą szydełkowania.
    Zamieszczone obok wykresy  przedstawiają bilans każdego roku, to znaczy, że są to liczby aktualne dla końca grudnia danego roku.
    Linie wzrostu ilości prywatnych sklepów i zakładów pną się, jak widać, stromo w górę. Należałoby sobie życzyć, żeby wyglądały tak jeszcze przez wiele lat przy coraz pełniejszych kieszeniach klientów oraz coraz lepszej jakości świadczonych usług.

Maciej Potulny
Pałuki nr 55 (7/1993)
Już 5 grudnia, razem z 49. numerem Pałuk KALENDARZ 2020
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry