"Dziś taśmy filmowe są lepszej jakości niż kilkadziesiąt lat temu. Wtedy potrafiły się zerwać w trakcie projekcji" - powiedział kinooperator Jerzy Prus fot. Remigiusz Konieczka
"Dziś taśmy filmowe są lepszej jakości niż kilkadziesiąt lat temu. Wtedy potrafiły się zerwać w trakcie projekcji" - powiedział kinooperator Jerzy Prus fot. Remigiusz Konieczka

Żnin, kino, Pałuczanin, bankructwo
    
     Ksiądz proboszcz Tadeusz Nowak powiedział, że rozważa możliwość dzierżawy kina. Ma także pomysł na inne wykorzystanie sali kinowej poprzez organizowanie imprez kulturalnych. Ale czy to poprawi trudną sytuację?

     Kino Pałuczanin od 1990 roku jest administrowane przez księży z parafii św. Floriana. - Sytuacja jest katastrofalna - powiedział mi proboszcz parafii pw. św Floriana, ksiądz dr Tadeusz Nowak, który jako główną przyczynę złej sytuacji uważa to, że coraz częściej mieszkańcy Żnina wolą siedzieć przed telewizorem, a młodzież przed komputerem niż pójść do kina na dobry film. Jeżeli ktoś decyduje się na obejrzenie filmu w kinie to jedzie do Bydgoszczy do otwartego niedawno Multikina.
     ZNIKOMA WIDOWNIA
     Największym problemem kina jest od lat mała liczba widzów.
     - Seanse wyświetlamy dla co najmniej 5 widzów - powiedzieli pracownicy żnińskiego kina Wiesław Mellem i Jerzy Prus - Koszty sprowadzenia filmu i tak już zostały przez księdza poniesione, więc seans się odbywa. Myśleliśmy o tym, aby zorganizować seansy specjalnie dla uczniów, ale dyrektorzy nie zgadzają się na to. Pracownicy kina dodali, że dla uczniów lepsza jest całodzienna wycieczka do bydgoskiego Multikina niż oglądanie filmów na miejscu.
     Dyrektor Publicznego Gimnazjum nr 1 Jacek Kaczmarek zwrócił uwagę na kwestię repertuaru w żnińskim kinie. Powiedział, że uczniowie wyjeżdżają do Bydgoszczy głównie na filmy, których premiera w Żninie jest opóźniona. Jednocześnie dyrektor wyraził nadzieję, że gdyby w kinie Pałuczanin wyświetlano dobre filmy (np. lektury) to młodzież chodziłaby do kina.
     Dyrektor Zespołu Szkół Publicznych Jacek Pietraszko powiedział, że seans w Multikinie jest jednym z programów wycieczki do Bydgoszczy. - W szkole dysponujemy we wszystkich klasach telewizorami i odtwarzaczami - mówi dyrektor Jacek Pietraszko - Nie mamy problemu z kasetami, które są zgromadzone w szkolnej bibliotece. Nauczyciel, odtwarzając na lekcji film zrealizowany na podstawie lektury, może go w odpowiedniej chwili zatrzymać i omówić z uczniami dany fragment. W kinie byłoby to niemożliwe – mówi dyrektor Pietraszko.
     Dyrektor dodał, że w stosunku do lat ubiegłych, kiedy uczniowie chodzili do kina na adaptację lektury, zmienił się program nauczania.
     - Kiedyś wszyscy nauczyciele mniej więcej w tym samym czasie omawiali np. "Krzyżaków" - kontynuuje dyrektor - Dziś jeden nauczyciel przerobi Krzyżaków w listopadzie, a inny w styczniu. Poloniści sami układają program nauczania, a wspólne pójście do kina na film mogłoby przeszkodzić nauczycielowi w celach, jakie sobie wyznaczył. Rola kin w procesie nauczania zmalała.
     Ksiądz proboszcz powiedział, że w styczniu ze względu na brak widowni nie wyświetlono żadnego filmu. Właściciel kina ponosi koszty związane ze sprowadzeniem filmu: 500 zł. Do tego dochodzą koszty przesyłki, ok. 50 zł.
     - Do grudnia przywożono filmy koleją - powiedział Wiesław Mellem - Od chwili zamknięcia transportu bagażowego przez PKP jesteśmy zmuszeni do transportu samochodowego lub wynajmowania firm przewozowych co podnosi koszty transportu o dalsze 50%.
     Połowę ceny biletu zabiera dystrybutor, a przy filmach kasowych nawet więcej. Ksiądz Nowak powiedział, że aby zwróciły się koszty związane ze sprowadzeniem i wyświetlaniem filmu na seansie powinno być co najmniej 100 osób, a takiej widowni nie ma.
     DEFICYT
     Ksiądz proboszcz powiedział, że deficyt kina w ubiegłym roku wyniósł 17.000 zł. Sporą część tej kwoty pochłonął remont związany z zabezpieczeniem przeciwpożarowym na co składało się między innymi nasączenie foteli substancją przeciwogniową.
     - Ogrzewanie, prąd, wynagrodzenie pracowników, środki czyszczące, transport, naprawy, konserwacja sprzętu i zabezpieczenie przeciwpożarowe - wszystko to pochłania ogromne sumy - powiedział ksiądz proboszcz i dodał, że przychody kina w dalszym ciągu maleją.
     Z podobnymi problemami borykają się także kina w innych małych miejscowościach. - Bolączką naszego kina jest frekwencja - powiedziała współwłaścicielka kina we Wrześni Bernadetta Cierniejewska - Z seansów nie jesteśmy w stanie utrzymać kina. Dodała , że spory zysk przynosi wyświetlanie superprodukcji. Ponadto kino funkcjonuje dzięki wynajmowaniu pomieszczeń pod sklep i solarium. - Bawimy się w dom kultury. Kino utrzymuje się dzięki innej działalności. Sytuacja kina jest patowa - podsumowała Bernadetta Cierniejewska.
     Podobna sytuacja jest w Wągrowcu, choć tam kino działa przy tamtejszym domu kultury.
     - Gdy na sali jest 10-15 osób to film wyświetlamy - powiedział Lech Szymanowski, odpowiedzialny za sprawy repertuaru w Miejskim Domu Kultury w Wągrowcu - Jedynie na superprodukcjach jest publiczność. Kiedyś przychodziła młodzież ze szkół. Teraz jeżdżą do Poznania.
     PROMOCJE
     Aby dotrzeć do widza pracownicy kina w Wągrowcu organizuję letnie plenerowe seanse. Choć do kina przyciągają superprodukcje to nie rezygnują także z kina artystycznego. - Jakoś sobie radzimy - mówi Lech Szymanowski.
     Także w naszym kinie prowadzono 10 lat temu akcję polegającą na organizowaniu maratonów filmowych.
     - Akcję pilotował ks. Ryszard, który fundował nawet nagrody. Jednak koszty przerosły wpływy do kasy kina - powiedział Wiesław Mellem - Nie chciałbym zapeszać, ale być może uda się zorganizować przedpremierowy pokaz filmu „Stara baśń”, gdyż rozmawialiśmy z reżyserem Jerzym Hoffmanem podczas wyświetlanie roboczych materiałów filmowych.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 577 (10/2003)

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry