Mogileński Dom Kultury - MY TU GRAMY

Komentarz

     Basen + orliki = wyższe podatki

      Gmina Barcin zapłaciła ostatecznie za budowę orlika przy Szkole Podstawowej nr 2 w Barcinie prawie 40.000 zł mniej, niż zakładała umowa. Wszystko to poprzez potrącenia, które są związane z opóźnieniem oddania obiektu. Bardzo dobrze, że umowa z wykonawcą została tak skonstruowana, że w związku z opóźnieniem można było naliczyć te potrącenia.
      Na początku tegorocznego lata firma ze Szczecina, która wcześniej już wykonywała dla Barcina orliki i zawsze zabierało jej to więcej niż półtora miesiąca, teraz nagle zgodziła się wykonać podobny obiekt do 15 sierpnia. Czyli w terminie prawie o połowę krótszym, niż przewidziany na wykonanie rok temu orlika przy jedynce w Barcinie. Myślę, że wykonawca od początku przeliczył się ze swoimi możliwościami i w efekcie doszło do opóźnień, a gmina dzięki temu zaoszczędziła dobrych kilkadziesiąt tysięcy złotych.
      Tak, jak powiedziałem, to sukces. Jednak nie może on przesłonić ani zrekompensować strat, jakie wiążą się z wybudowaniem trzeciego orlika w liczącym nieco ponad 7.000 mieszkańców miasteczku. Jasne, że korzyścią podstawową płynącą z każdego orlika jest to, że zwłaszcza dzieci mają możliwość w świetnych warunkach kształtować swą kulturę fizyczną. Jednak uważam, że bez względu na to, czy orliki byłyby dwa, czy trzy, to ogólna liczba trenujących na nich osób i tak byłaby taka sama. Jeśli - powiedzmy szacunkowo - w jednej chwili w Barcinie znajdzie się 20 czy 30 osób chętnych do skorzystania z oferty orlika, to jest już sukces. Więcej ich w jednej chwili z pewnością nie ma. Uważam, że te 30 osób zmieściłoby się na 2 orlikach równie dobrze, co na trzech. Ponieważ zamiast trenować po 15 na jednym, będzie trenowało na jednym 20, a na dwóch po 5 osób i koszty zdecydowanie rosną. Trenerów środowiskowych potrzeba zatrudnić więcej i każdemu z nich zapłacić. Komplet jupiterów, zamiast świecić wieczorami na dwóch orlikach dla łącznie tej samej ilości dzieci, świeci na trzech. I w tym pełnym oświetleniu biega po kilku zawodników. Koszty zużytej energii na pewno będą zdecydowanie większe.
      Dlatego kiedy pan burmistrz tłumaczy, przedstawiając projekt podwyżki podatków dla mieszkańców, że jest to spowodowane tym, iż państwo nakłada na samorząd kolejne obowiązki, a nie daje w ślad za tym pieniędzy na realizację tychże obowiązków, to jest to tylko mała część prawdy. Uważam, że pan burmistrz ma obowiązek powiedzieć również opinii publicznej, że choćby takie przedsięwzięcia, jak trzeci orlik w siedmiotysięcznym miasteczku czy też rosnące koszty spłaty kredytu - obligacji zaciągniętych na wcześniejsze inwestycje (basen, drogi), albo koszty pokrycia strat, które przyniesie sama działalność basenu, to równie (jeśli nie bardziej) decydujące składniki po stronie wydatków w przyszłym budżecie gminy. Szkoda też, że społeczeństwo odpowiednio wcześniej i w sposób wyraźny nie jest informowane o tym, że inwestycje to nie tylko koszty związane z samą budową, ale przede wszystkim z utrzymaniem obiektów. Ktoś powie, że te inwestycje to też nowe miejsca pracy, ale powiedzmy od razu, że są to etaty z pieniędzy publicznych. Na dodatek w przypadku trenerów na orlikach dostają je często czynni zawodowo nauczyciele, którzy przecież mają już podstawowe źródła utrzymania dzięki pracy w szkole.
      Boję się myśleć, jakie straty będzie w skali roku przynosił basen w Barcinie. A trzeba powiedzieć, że w pierwszym roku istnienia to i tak będzie lepiej, niż może być później. Na razie bowiem ludzie częściej odwiedzają pływalnię - na tej zasadzie, że jest nową w mieście atrakcją. Ten powiew nowości nie będzie trwał wiecznie. Myślę, że roczne straty mogą znacznie przekroczyć milion złotych (porównując z innymi basenami oraz ze stratami za listopad i grudzień zeszłego roku na basenie w Barcinie). Pokryć trzeba je będzie z budżetu gminy.
      Dlatego mój niepokój o przyszłość finansową gminy Barcin jest dość duży. Tymczasem rozwiązanie, które proponuje pan burmistrz, a Rada Miejska posłusznie zatwierdza, to wyłącznie podwyżki podatków. Uważam, że obok podwyżek podatków dobrze byłoby poszukać też oszczędności, zaczynając od siebie, czyli od gminy jako instytucji. I tutaj kłaniają się takie wydatki, jak zakup gadżetu w postaci fotograficznego cacka dla ratusza, albo zakup parasolek jako wyborczych gadżetów za publiczne pieniądze, o czym już kiedyś pisałem. To może drobiazgi, ale składają się łącznie na duże kwoty.
      W Grecji też najpierw zadbano o igrzyska, a gdy przychodzi za nie płacić, zaczyna się płacz i zgrzytanie zębami. Uważam więc, że nie tylko podnoszeniem podatków powinno się równoważyć budżet, ale i zmniejszaniem obciążeń tego budżetu.

Karol Gapiński

Pałuki nr 1029 (44/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry