Komentarz

Prawnik mogileńskiego ratusza ma rozwiać wątpliwości przewodniczącej Rady Miejskiej Teresy Kujawy. Ma znaleźć przepis prawny na to, że ona jako radna nie może spotykać się ze swoimi wyborcami i innymi mieszkańcami. Tak przewrotnie sformułowany wniosek ma być reakcją radnej na - jak to określiła - zarzuty radnego Stochlińskiego, że występując publicznie łamie prawo.
Panią prawnik czeka nie lada zadanie. Znaleźć taki przepis prawa - to nie lada wyzwanie.
Uporządkujmy jednak pewne kwestie.
O co chodzi radnemu Stochlińskiemu? Radny zarzucił przewodniczącej Kujawie, że występując publicznie podczas sesji Rady Powiatu w DPS Siemionki wypowiadała się w imieniu radnych miejskich. Zadeklarowała finansową pomoc radnych miejskich dla władz powiatu odnośnie ratowania służby zdrowia. Radny tym samym sprzeciwił się takim praktykom, kiedy przewodnicząca rady nie ma upoważnienia radnych miejskich, nie dysponuje żadnym przyjętym stanowiskiem Rady Miejskiej, a zabiera głos, podkreślając, że mówi w imieniu radnych. Co gorsza - składa deklaracje.
Radny tym samym nie zarzuca pani przewodniczącej, że w ogóle się spotyka z wyborcami. Zarzuca jej co innego.
Czy w takim razie na tak pokrętnie sformułowany wniosek pani prawnik znajdzie przepis prawny?
Odpowiem - nie znajdzie. Bo go nie ma. Taki przepis nie istnieje.
Nie znajdzie, dlatego, że Teresa Kujawa jako radna Rady Miejskiej ma prawo spotykać się zawsze,w każdym momencie i o każdej godzinie z kim tylko zechce. Wiem zresztą, że tak czyni. Ma prawo rozmawiać z wyborcami na każdy temat, także tematy zdrowia. Nikt jej tego nie może zabronić.
Nie może zaś na tych samych spotkaniach mówić cokolwiek w imieniu radnych Rady Miejskiej, jeżeli nie ma na to ich zgody.
To jest cała filozofia i nie rozumiem, dlaczego Teresa Kujawa robi z tego taką awanturę.
Bycie przewodniczącym Rady Miejskiej to niezwykle trudna rola. Radny Stochlinski zwrócił uwagę, że ustawodawca nałożył na każdego przewodniczącego rady obowiązek organizowania prac rady oraz prowadzenia sesji.
To niezwykle odpowiedzialne zadanie. Organizowanie pracy rady wymaga taktu, dużej inteligencji, wiedzy, skromności, odpowiedzialności za decyzje, a jednocześnie stanowczości. Innymi słowy, by kierować pracami rady, trzeba mieć duży i niepodważalny autorytet.
Moim zdaniem radna Kujawa wśród mogileńskich radnych takiego autorytetu nie ma. Kieruje jej pracami, bo wybrała ją polityczna większość PSL i SLD.
Miała jednak rok, by przekonać do siebie pozostałych radnych. Ten rok był jednak fatalny dla przewodniczącej. Fatalne bałaganiarskie prowadzenie sesji, zwracanie się do radnych z pozycji kogoś ważniejszego, zajmowanie się sobą ewentualnie radnym Majcherkiewiczem, przerywanie radnym, gdy padały niewygodne dla jej obozu politycznego stwierdzenia, nieuzasadnione sztorcowanie urzędników (patrz dyrektor ZOSiP Jarosław Lorek). Taki był ten rok. Bardzo często wykazywała się brakiem podstawowej wiedzy na temat funkcjonowania gminy. Wydawało jej się, że gmina sprzedała ciepłownię, choć tego nie uczyniła. Wydawało jej się, że w komunalce przy przekształceniu jej w spółkę były zwolnienia - choć ich nie było. Taki był ten rok. Do tego często wypierała się swoich słów. Prosiła o przygotowanie wariantów reformy sieci szkół, by później powiedzieć, że to nie ona. Wypowiadała się publicznie na sesji powiatowej w imieniu radnych miejskich, by później zarzekać się, że to nieprawda. Taki był ten rok.
Teresa Kujawa źle kieruje pracami Rady Miejskiej. Moim zdaniem najgorzej z wszystkich przewodniczących od początku przemian 1990 r.
Uprzedzę odpowiedź pani prawnik: przewodnicząca Kujawa może spotykać się z wyborcami. Sztuką jest jednak wiedzieć, co i gdzie wypada, można i należy powiedzieć. I mieć cywilną odwagę ponoszenia odpowiedzialności za wypowiadane słowa. To jest właśnie cała filozofia sprawowania funkcji przewodniczącej Rady Miejskiej.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1039 (2/2011)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry