Feliks Malinowski z dumą prezentuje zdjęcia swojego autorstwa, które zostały opublikowane w podręczniku do geografii
            fot. Magdalena Kruszka

Do sprzedania: widok na krajobraz polodowcowy
    
     Ledwie odnowiono punkt obserwacyjny w Łysininie, a już narodził się pomysł na następny. Feliks Malinowski proponuje, żeby utworzyć go w Wenecji, jednak Muzeum Ziemi Pałuckiej na razie nie ma na to środków.

     Muzeum Ziemi Pałuckiej jest w posiadaniu działki o wielkości 0,5 ha na skrzyżowaniu szosy żnińskiej i zjazdu na Wenecję. W planach jest stworzenie tam skansenu wsi pałuckiej. To wszystko bierze pod uwagę Feliks Malinowski, regionalista, geograf, przewodnik wycieczek po ziemi pałuckiej oraz autor legend pałuckich i zasłużony obywatel gminy Żnin. Proponuje, żeby przy skansenie skonstruować kopiec wysoki na 10 metrów, który naturalnie wpisywałby się w krajobraz pałucki, a także stanowiłby doskonały punkt obserwacyjny. - Obok tych wszystkich zabytków, budowli historycznych, które mamy na naszym terenie, mamy do sprzedania także piękne widoki - mówi Feliks Malinowski. - Został stworzony punkt widokowy przy szosie w Łysininie, a ja uważam, że jeszcze lepszy byłby punkt widokowy w górnej Wenecji. Ostatnio Unia Europejska daje dużo pieniędzy na szlaki turystyczne, na ich oznakowanie, można by pozyskać środki z Unii także na ten cel. Jeżeli już pokazujemy widoki z Pałuk, to chciałbym, żeby pokazywać także perłę Pałuk - Wenecję.
     O tym, jak piękny krajobraz rozciąga się z górnej Wenecji, Feliks Malinowski przekonał się w latach 60., kiedy to wszedł na wieżę triangulacyjną, która wówczas sięgała około 8 metrów, i zrobił zdjęcie panoramy Pałuk. Zostało ono umieszczone, podobnie jak wiele innych jego autorstwa, w podręczniku do geografii dla klas szóstych wydanych przez Marię Czekańską w 1964 roku w nakładzie bez mała 900 tys. egzemplarzy. Wieża krótko potem została rozebrana, a zdjęcie figurowało w podręczniku jako obraz typowego krajobrazu polodowcowego.

Tak miałby wyglądać punkt widokowy, z którego rozciągałby się widok na jeziora, kościół wenecki, mury zamku Diabła Weneckiego i na Biskupin
                               rys. Feliks Malinowski

     - Jeśli dzieciakom pokazywało się to przez lata jako typowy kraj-obraz pałucki, to dlaczego by tego nie promować nadal? Wiele osób zastanawia się, skąd nazwa Wenecja, a z tamtego miejsca byłoby widać typowy krajobraz polodowcowy i tam właśnie widać, jakie jest uzasadnienie tej nazwy - podkreśla geograf.
     Feliks Malinowski ma również wiele pomysłów na stworzenie dodatkowych atrakcji, a jednocześnie ograniczenie kosztów do minimum.
     - Nie trzeba budować drewnianych czy betonowych wież, ale można by usypać kopiec z ziemi. Najpierw nawieźć gruzu. Przecież tyle prac budowlanych jest prowadzonych w okolicy, ten gruz jest wywożony byle gdzie, a przecież można go już od teraz zacząć składować w miejscu tego punktu widokowego, wykopać fosę wokół działki zamiast ogrodzenia, a ziemią z tej fosy wykończyć kopiec, ładnie go uformować, skonstruować wejście na szczyt, a na szczycie umieścić sztandar pałucki - mówi żninianin.
     Według szkicu, który opracował, kopiec miałby 10 m wysokości i 16 m średnicy. Obok mógłby stanąć zrekonstruowany wiatrak pałucki, wóz, brony, pług, ławeczka. Znalazło się w nim miejsce także na parking, a wszystko to miałoby być otoczone suchą fosą.
     Do pomysłu przychylnie nastawiony jest Michał Woźniak, dyrektor Muzeum Ziemi Pałuckiej. Jednak dostrzega problemy piętrzące się podczas realizacji tego typu projektu.
     - Każda inicjatywa i każdy pomysł jest bardzo cenny, ale w przypadku punktu widokowego i projektu pana Malinowskiego trudno jest powiedzieć w tej chwili, jaki byłby koszt tej inwestycji, skąd wziąć sprzęt, czy nie będzie to ingerować w krajobraz. Na razie żadnego programu unijnego, który finansowałby tego typu przedsięwzięcia nie widziałem, a Muzeum ma pilniejsze potrzeby w tym momencie niż punkt widokowy. Na razie skansen kolejki wąskotorowej wymaga nakładu finansowego. Przyznam, że punkt widokowy w tamtym miejscu to kapitalna sprawa, ale najpierw trzeba by sporządzić kosztorys, a nie wydaje mi się, żeby to było tanie. Samodzielnie nie jesteśmy w stanie tego zrobić, ale nie wykluczam, że w przyszłości będziemy o tym myśleć.

Magdalena Kruszka

Pałuki 864 (36/2008)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry