W pozamkowych piwnicach znajdują się przedmioty odnalezione podczas prac archeologicznych

     fot. Bartosz Woźniak

Łabiszyn, Wyspa, zamek, prace projektowe, studenci, piwnice
Zamek wychodzi z mroku dziejów
     Kilka tygodni temu studenci rozpoczęli prace projektowe nad zagospodarowaniem pozamkowych piwnic na Wyspie. Projekty trafią na wystawę i być może zostaną wykorzystane przez władze Łabiszyna do uatrakcyjnienia Wyspy. W łabiszyńskiej warowni działy się rzeczy będące częścią wielkiej historii, a badania archeologów wykazały wyjątkowość konstrukcyjną murów obwodowych zamku.

     Większości osób, które odwiedzają łabiszyńską Wyspę, trudno uwierzyć, że na jej terenie znajdował się kiedyś murowany zamek obronny, zbudowany w czasach średniowiecza w stylu gotyckim. Sami mieszkańcy Łabiszyna w większości nie utożsamiają początków tego miejsca z wiekami średnimi i warowną budowlą. W partiach naziemnych nie zachowały się bowiem żadne widoczne jej pozostałości. Trudno nawet określić dokładną lokalizację zamku, gdyż nieznane są żadne materiały kartograficzne dotyczące tego obiektu.
     ŹRÓDŁA MÓWIĄ
     Widocznym śladem średniowiecznych murów są jedynie wspomniane trzy gotyckie piwnice, których łączna powierzchnia wynosi 141,04 m2. Znajdują się one po lewej stronie budynku, który jest siedzibą miejskiej biblioteki i Domu Kultury.
     Na istnienie zamku w Łabiszynie już w XIV wieku wskazują źródła pisane. W Historyi majętności łabiszyńskiej od roku 1376-1876 ksiądz Ignacy Polkowski przytacza dokument z 1558 roku, w którym właściciel Łabiszyna Stanisław Latalski wymienia wojewodę brzesko-kujawskiego z rodu Prawdziców jako inicjatora budowy zamku w 1376 roku. Prawdopodobnie był nim wojewoda Wojciech (zwany też Adalbertem) z łabiszyńskiego zamku, o którym piszą w swoich kronikach Janko z Czarnkowa i Jan Długosz, opisując jego łupieżcze wyprawy na terenie Wielkopolski z 1383 roku podczas konfliktów wywołanych bezkrólewiem po śmierci króla Ludwika Węgierskiego. Potwierdzeniem rządów Wojciecha na łabiszyńskim zamku jest również kodeks dyplomatyczny Ryszczewskiego i Muczkowskiego, w którym mowa jest o podziale dóbr, dokonanym między wojewodą Wojciechem i jego stryjecznym bratem Hektorem w 1762 roku, z których m.in. Łabiszyn miał trafić do Wojciecha.
     Materialne dowody na istnienie już w XIV wieku gotyckiego zamku na Wyspie odnalazły z kolei Tamara Zajączkowska z bydgoskiej delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i Aneta Trzcińska-Kałużna z Pracowni Archeologicznej Archeo w Bydgoszczy, które w 2002 r. przeprowadzały na Wyspie archeologiczne badania. Wówczas odkryto kilka fragmentów potężnych murów fundamentowych, wykonanych w technice charakterystycznej dla budowli gotyckich. Odsłonięte ceglano-kamienne konstrukcje archeologowie datują na 2. połowę XIV wieku, a technika budowy jednoznacznie potwierdza, iż są to pozostałości po gotyckim zamku.

Niemiecki plan Łabiszyna z 1910 r., na którym widoczne są dwa mosty prowadzące na wyspę

     ZNACZENIE WAROWNI
     Usytuowanie zamku w sąsiedztwie otaczającej go ze wszystkich stron rzeki sprawiało, że był to obiekt warowny z naturalnymi elementami obronnymi, mimo że znajdował się na terenie nizinnym w otoczeniu nadrzecznych łąk i bagnisk. Zapewne został wzniesiony z cegły na regularnym planie, a wody do otaczającej go fosy w naturalny sposób dostarczała Noteć.
     Zamek od momentu powstania był zapewne główną siedzibą posiadaczy dóbr łabiszyńskich, aczkolwiek sama lokalizacja wyodrębniała go od miasta, o czym może też świadczyć możliwość posiadania własnego mostu, który stanowił osobny dojazd. Zamek pełnił zatem funkcje reprezentacyjne, administracyjne i obronne.
     W połowie XV wieku syn fundatora zamku Maciej, pełniący urząd wojewody gniewkowskiego i brzesko-kujawskiego, prawdopodobnie rozbudował zamek. Nie wiadomo natomiast, czy zamek łączył się w jakikolwiek sposób z miejskimi elementami obronnymi, gdyż w Łabiszynie nie były dotąd prowadzone badania archeologiczne w tym zakresie.
     Kilka lat przed budową zamku Łabiszyn uzyskał prawa miejskie (1369 rok), a sieć ulic wytyczono na przyległej do zamku wyspie, gdzie wcześniej mogła istnieć osada wiejska.
     Do zamku prawdopodobnie prowadziły dwa mosty. Jeden, z uwagi na sąsiedztwo z młynem, był najpewniej postawiony w miejscu obecnego mostku prowadzącego na Wyspę, drugi natomiast mógł łączyć Wyspę z terenem znajdującym się przy drodze wojewódzkiej nr 254 na wysokości ulicy Cmentarnej. Można tak wnioskować na podstawie niemieckiej mapy Łabiszyna z 1910 roku, choć pewności w tym zakresie nie będzie, dopóki nie zostaną przeprowadzone badania archeologiczne pod wodą. Ze względu na duże koszty takiej operacji, upłynie jeszcze zapewne wiele czasu zanim będzie ona możliwa do realizacji, a kto wie, czy w ogóle kiedykolwiek do tego dojdzie.
     PANOWIE NA ZAMKU
     Łabiszyn od początku swoich dziejów był własnością prywatną. W momencie wzniesienia zamku właścicielem łabiszyńskich posiadłości był wpływowy kujawski ród Leszczyców herbu Laska (zwanego także Bróg lub Leszczyc) z Kościoła (obecnie Kościelec Kujawski). Pod koniec XV wieku połowa Łabiszyna znalazła się w rękach rodziny Bnińskich, a drugą część przejęli Potuliccy, którzy z kolei w 1527 roku wykupili wszystkie dobra i stali się jedynymi właścicielami.
     Przed 5 października 1537 roku Łabiszyn wraz z pobliskimi majątkami wykupił wojewoda inowrocławski Janusz Latalski herbu Prawdzic, który w 1538 roku objął urząd wojewody poznańskiego. Wojewoda i jego potomkowie nosili tytuł hrabiego na Łabiszynie.
     W 1598 roku nastąpiła zmiana właścicieli, wskutek otrzymania spadku po Stanisławie Latalskim przez jego jedyną córkę Mariannę. Ponieważ od 1585 roku była żoną wojewody kaliskiego Andrzeja Czarnkowskiego herbu Nałęcz, wszystkie dobra wraz z zamkiem stały się własnością rodziny Czarnkowskich z Wielkopolski.
     Około 1613 roku łabiszyński majątek Czarnkowskich uszczuplił się  po sprzedaży części Janowi Opalińskiemu z Bnina herbu Łodzia. Nieznany jest fakt, dotyczący zarządcy zamku w tym czasie, choć trudno sobie wyobrazić, aby Czarnkowscy się go pozbyli. Pewne jest natomiast, iż od 1644 roku Opalińscy byli już jedynymi właścicielami dóbr łabiszyńskich.
     Trwało to jednak zaledwie 5 lat, bowiem w 1649 roku Łabiszyn został sprzedany kasztelanowi gnieźnieńskiemu Krzysztofowi Gębickiemu herbu Nałęcz. Kiedy jego potomek Maciej Gębicki zginął w 1710 roku podczas oblężenia zamku, nie miał dzieci. Nie pozostawił też testamentu. Wskutek długów i sum zapisowych dla żony Doroty z Przyłęku Grotówny, dobra łabiszyńskie na mocy prawa sukcesyjnego zostały podzielone między ponad 30 krewnych i wierzycieli Macieja Gębickiego.
     Ponowna konsolidacja majątku w rękach jednej rodziny nastąpiła w latach 1760-1763, kiedy wszystkie prawa do łabiszyńskich dóbr wykupił generał wojsk koronnych Franciszek Skórzewski herbu Drogosław. Prawdopodobnie kilka lat później zamek przestał pełnić funkcje reprezentacyjno-mieszkalne i wkrótce po pierwszym rozbiorze Polski (1772 r.), w wyniku którego trafił w ręce pruskie, zaczął popadać w ruinę, by z czasem zniknąć z powierzchni ziemi. Skórzewscy początkowo rezydowali w pałacu w Margonińskiej Wsi.      Po kilkunastu latach przenieśli się do Lubostronia, gdzie ufundowali klasycystyczny kompleks pałacowo-parkowy. Łabiszyńskie dobra pozostawały w ich rękach do II wojny światowej.
     WIELKA HISTORIA WOKÓŁ ZAMKU
     Po wielkiej wiktorii grunwaldzkiej, w czasie powrotu do Krakowa, król Władysław Jagiełło nocował w Łabiszynie z 2 na 3 listopada 1410 roku. Według legendy po jego wizycie pozostały dwa dęby, które miał osobiście zasadzić. Jeden z nich stoi do dzisiaj i nosi imię króla.
     Niewiele brakowało, aby na łabiszyńskim zamku nocował król Szwecji Karol X Gustaw, łupieżca ziem polskich w czasie potopu szwedzkiego. Był to czas, kiedy właścicielami zamku byli wspomniani wyżej Gębiccy. Zamek, podobnie zresztą jak i cały Łabiszyn, przed złupieniem uratował wówczas zapewne podpis pod kapitulacją wielkopolskiego pospolitego ruszenia wobec szwedzkich wojsk, który w momencie ich najazdu w 1655 roku złożył m.in. Paweł Gębicki. Był to bliski krewny właściciela łabiszyńskich dóbr Krzysztofa Gębickiego. W jego też imieniu, kiedy Szwedzi w 1657 roku ponownie wkraczali do Łabiszyna, króla u wrót miasta piękną łacińską mową powitał ojciec zakonu reformatów Zygmunt Trzemecki. Fakt ten, a także szacunek wobec tego akurat zakonu, sprawił, iż Karol X Gustaw, mimo że sam był protestantem, postanowił przenocować w skromnych warunkach drewnianego klasztoru reformatów.
     Powyższe wydarzenia przyczyniły się do tego, że Łabiszyn, a wojska szwedzkie przechodziły przez niego w czasie potopu dwukrotnie, nie został złupiony i zniszczony. Podpis pod kapitulacją i przyjęcie króla szwedzkiego z honorami przysługującymi panującemu władcy, spowodowały bowiem, że właściciele ziemi łabiszyńskiej byli traktowani jako sojusznicy Szwecji.
     Zamek trafił w tryby wielkiej historii także kilkadziesiąt lat później, w pierwszych latach XVIII wieku. Jego właścicielami byli wtedy w dalszym ciągu Gębiccy, aczkolwiek zdarzenia, o których mowa, przyniosły temu rodowi tragiczny koniec na łabiszyńskiej ziemi.
     Historia pośrednio wiąże się także ze Szwecją, która w 1709 r. była zaangażowana w wojnę z Rosją w czasie tzw. wojny północnej (1700-1721). W Rzeczpospolitej panował wówczas, namaszczony przez króla szwedzkiego Karola XII, Stanisław Leszczyński, na rzecz którego abdykował August II Sas. Klęska wojsk szwedzkich pod Połtawą w 1709 roku spowodowała usunięcie z tronu Leszczyńskiego i powrót na polski tron Augusta II.
     Dla łabiszyńskiego zamku i jego właściciela miało to o tyle dalekosiężne skutki, że żołnierze Augusta II w 1709 roku rozpoczęli jego oblężenie. Była to prawdopodobnie zemsta za popieranie Stanisława Leszczyńskiego przez Gębickich, którzy zapewne sprzyjali mu jako kandydatowi szwedzkiemu na króla Polski, mając w pamięci dobre relacje ze Szwecją jeszcze z czasów potopu. Zresztą Wielkopolska otwarcie występowała przeciw niemieckiemu kandydatowi z dynastii Wettinów. W trakcie walk o zamek bezpotomnie zginął Maciej Gębicki, co skutkowało rozdrobnieniem łabiszyńskich dóbr, o czym było wyżej.
     CO KRYJE ZIEMIA?
     Oblężenie zamku było początkiem końca jego świetności, choć brakuje źródeł dotyczących czasu i okoliczności, kiedy przestał pełnić reprezentacyjne i administracyjne funkcje. Jednak już wtedy mógł ulec częściowemu zniszczeniu. Ostatni znany akt historyczny, jaki się na zamku dokonał, to podpisanie dokumentu dotyczącego przejęcia dóbr łabiszyńskich przez Franciszka Skórzewskiego, co miało miejsce 25 lipca 1763 roku. Później było już tylko gorzej, a dziś ślady po zamku można znaleźć jedynie w ziemi, czym zajęli się archeologowie, choć terenu do przebadania pozostało jeszcze wiele.
     Na łabiszyńskiej Wyspie archeolodzy pojawili się po raz pierwszy w 1993 roku, kiedy podczas rutynowych prac ziemnych, związanych z rozszerzaniem bazy dla działalności Domu Kultury, na niewielkiej głębokości odsłonięto kamienno-ceglane fragmenty murów. Wstępne prace przeprowadziła wówczas Elżbieta Dygaszewicz z bydgoskiej delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Prace zakończyły się stwierdzeniem, iż natrafiono na pozostałości gotyckiego zamku i wysunięciem hipotezy, iż odsłonięte mury to narożnik wewnętrzny jakiegoś pomieszczenia. Odnaleziono wówczas także liczne fragmenty ceramiki, które chronologicznie umiejscowiono na przełomie epoki średniowiecznej i nowożytnej. Miejsce odkrycia zakopano i przywrócono do poprzedniego stanu.
     Pierwsze faktyczne prace archeologiczne o charakterze rozpoznawczym podjęto dopiero 10 lat później (2002 r.) przy okazji planowanego przystąpienia do postępowania administracyjnego w celu wpisania dworu, parku, oficyny i pozostałości średniowiecznego zamku do rejestru zabytków województwa kujawsko-pomorskiego.
     Wykopaliska, o których wspomniano na wstępie, prowadzono na obszarze około 0,5 ara, w pięciu wykopach badawczych, rozpoczynając prace w miejscu, w którym w 1993 roku natrafiono na fragmenty murów zamku. Analiza tamtego odkrycia nie potwierdziła jednak hipotezy o znalezieniu wewnętrznego narożnika pomieszczenia zamkowego, gdyż na podstawie szczegółowych badań ustalono, że mury w tym miejscu nie stanowiły zwartej formy architektonicznej.
     Archeolodzy dokonali za to innego ciekawego odkrycia. Dotarli bowiem do pozostałości po zwartej konstrukcji ceglano-kamiennej, która ich zdaniem mogła stanowić kwadratową wieżę zamkową.
Warto też zwrócić uwagę na interesujące wnioski z prac archeologicznych, dotyczące robót podjętych przez budowniczych zamku przed jego wzniesieniem. Mówią one o tym, iż prace te zostały poprzedzone wykonaniem specjalnych instalacji pomocniczych, mających na celu zabezpieczenie miejsca posadowienia fundamentów przed przenikaniem wody oraz ewentualnym zalewaniem terenu w przypadku nadmiernych opadów deszczu. Drewniane ruszty wypełnione gliną miały prawdopodobnie z jednej strony pełnić funkcję nieprzepuszczalnych grodzi, z drugiej natomiast wzmacniać niestabilne podłoże wyspy.
     Stanowisko archeologiczne na Wyspie zostało przebadane w około 20 procentach. - Istnieje jeszcze całe spektrum pytań dotyczących chronologii i rozplanowania zamku. Być może zamek był rozbudowywany, a z czasem jego funkcja obronna uległa zmianie na rzecz rezydencjalnej - stwierdza Tamara Zajączkowska. - Na pewno jednak możemy powiedzieć o wyjątkowo ciekawej konstrukcji murów obwodowych zamku. Chodzi o umieszczanie w murze zewnętrznym zamku specjalnego czworobocznego otworu, przeznaczonego na drewniany pal. Palowanie było robione w murze w pewnych odstępach, aby wzmocnić stabilność murów na podmokłym gruncie - dodaje archeolog.  
     W pozamkowych piwnicach znajduje się część przedmiotów wydobytych podczas dotychczasowych prac archeologicznych. Są wśród nich: fragmenty naczyń glinianych z późnego średniowiecza, płytka posadzkowa, pozostałości kafli płytowych, ołowiana kula, czy fragmenty butelek z okresu nowożytnego.
     WIZJA PRZYSZŁOŚCI
     O łabiszyńskim zamku było też ostatnio głośno przy okazji wizyty w Łabiszynie studentów z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego im. J.J. Śniadeckich w Bydgoszczy. Przyjechali oni w związku z przyjęciem przez władze Łabiszyna propozycji współpracy, złożonej przez Katedrę Sztuk Wizualnych Wydziału Budownictwa UTP odnośnie badań projektowych w dziedzinie architektury i urbanistyki. Współpraca mogłaby zaowocować propozycjami zagospodarowania zabytkowych przestrzeni, które można by w przyszłości wykorzystać w planowaniu inwestycji w obrębie Wyspy. - Wyraziliśmy zainteresowanie obustronnymi kontaktami, których finalnym skutkiem byłoby wypracowanie wspólnej koncepcji dla istniejących zabytkowych piwnic - stwierdził burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek.
     Pod kierunkiem Macieja Świtały studenci rozpoczęli pierwszy etap rozłożonego na cały semestr zadania, którego temat brzmi: Piwnice po dawnym zamku w Łabiszynie. - Chodzi przede wszystkim o zadaszenie piwnic, które obecnie jest, i słusznie, ale mogłoby być zrobione w atrakcyjniejszy sposób, który mógłby pomóc w  promocji Łabiszyna. Promocji miasta przysłużyć się też może samo podjęcie przez studentów tego zadania - wyjaśnia dr Świtała.
     Maciej Świtała jest zafascynowany zachowanym w całości średniowiecznym układem ulic miasta, ciekawą jego historią, a także urokliwym położeniem Wyspy. Stąd jego wybór odnośnie zadania dla studentów padł na Łabiszyn. - Należy to promować - podkreślił. Dodał jednocześnie, że w przypadku wykonania przez studentów ciekawych projektów, na Wyspie zostanie zorganizowana ich wystawa. Marzy mu się wdrożenie w życie któregoś z projektów i organizowanie na terenie nowego kompleksu wokół zamkowych piwnic spotkań i konferencji o charakterze historycznym. Podpowiadał, iż mogłyby się one nawet odbywać w połączeniu z kajakowymi spływami na Noteci.
     W najbliższym czasie, z przyczyn finansowych, nie będą natomiast prowadzone prace archeologiczne. - Pan burmistrz Kaczmarek obiecał nam badania odkrywki archeologicznej i do tej pory nas wspierał, jednak na obecnym etapie nie warto rozpoczynać prac bez poważnych nakładów finansowych i specjalistycznego sprzętu. Chodzi o georadar i magnetyczne badania próbek węgla i drewna, na co potrzebne są duże pieniądze. Nie ma sensu rozpoczynać prac za 1.000 złotych. Konserwator zabytków z oczywistych przyczyn finansuje tylko obiekty zagrożone. Łabiszyńskie stanowisko może poczekać i odpocząć. Kiedyś będzie można do niego wrócić - wyjaśnia Tamara Zajączkowska.
     Warto też na koniec wspomnieć, iż w najbliższym czasie pozamkowe piwnice nieco się ożywią. Po kilku nieudanych próbach, w marcu br. został bowiem rozstrzygnięty przetarg na wynajem lokalu użytkowego znajdującego się w piwnicach, gdzie ma być prowadzona działalność gastronomiczna.
     Piwnice zostały przywrócone do życia w 2008 r. - Z inicjatywy burmistrza piwnice zostały wtedy wysprzątane, odkurzone i osuszone, by mogły być użytkowane. Wstawiliśmy też dużą ławę, stoliki i krzesła. Resztę urządził sobie najemca lokalu w podobnym tonie. Działalność rozpoczął od 2009 roku, ale w następnym ją przerwał. Obecnie będzie drugi najemca piwnic - informuje Ilona Przychocka z referatu inwestycji łabiszyńskiego ratusza.
     Od maja do września na Wyspie będą organizowane niedzielne koncerty, w maju ma też być otwarty punkt z rowerami wodnymi, będzie też organizowanych wiele innych imprez okolicznościowych, więc tego rodzaju lokal powinien cieszyć się dużym zainteresowaniem.
     NAJWAŻNIEJSZA LITERATURA
     Leitgeber S., Pierwsi właściciele Łabiszyna, Łabiszyn 2001;
     Nowicki R., Skórzewscy. Właściciele dóbr łabiszyńskich. Rola w życiu społeczno-politycznym wielkopolskiego ziemiaństwa, Toruń 2003;
     Nowicki R., Z przeszłości Łabiszyna, Łabiszyn 1997;
     Orzeł D., Skórzewscy z Lubostronia, właściciele majętności łabiszyńskiej, Lubostroń 2000;
     Polkowski I., Historya majętności łabiszyńskiej od roku 1376-1876, Poznań 1876.
     Zajączkowska T., Trzcińska-Kałużna A., Gotycki zamek w Łabiszynie. Historia ukryta w ziemi, [w:] Materiały do dziejów kultury i sztuki Bydgoszczy i regionu, z. 8, Bydgoszcz 2003.

Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1051 (14/2012)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry