Advertisement
Artykuł tygodnia
  • Ogrodowa zamknięta
    Ogrodowa zamknięta

    Od 19 października przez 6 najbliższych tygodni zamknięta dla ruchu będzie ul. Ogrodowa w Szubinie. Zamknięcie spowodowane jest remontem. 

Advertisement

Mieszkańcy twierdzą, że podczas budowy jednego z domów uszkodzona została rura melioracyjna i zabetonowana jedna ze studzienek. - Gmina ma nas gdzieś i słyszymy hasło „wiedzieliście, co kupowaliście” - mówi Wioletta Koczorowska. Ulica jest prywatną drogą wewnętrzną, burmistrz Matczak zapewnia, że do końca roku chce ją przejąć na stan gminy.

Tak po opadach deszczu wygląda ul. Makowa w Strzelnie. Wioletta Koczorowska i Krystian Lewandowski pokazują, w jak ekstremalnych warunkach przyszło mieszkańcom żyć. Burmistrz nie wykonuje tam żadnych prac odwodnieniowych, bo ulica jest prywatną drogą wewnętrzną - zamierza do końca roku przejąć ją na stan gminy. fot. Paweł Lachowicz
Tak po opadach deszczu wygląda ul. Makowa w Strzelnie. Wioletta Koczorowska i Krystian Lewandowski pokazują, w jak ekstremalnych warunkach przyszło mieszkańcom żyć. Burmistrz nie wykonuje tam żadnych prac odwodnieniowych, bo ulica jest prywatną drogą wewnętrzną - zamierza do końca roku przejąć ją na stan gminy. fot. Paweł Lachowicz

    Ulica Makowa znajduje się przy wylocie ze Strzelna w kierunku Łąkiego. Jest to krótki odcinek drogi łączący gruntową ul. Kwiatową (Szlak Szulczewskiego) z ul. Szulczewskiego (droga w kierunku wsi Łąkie). Powstaje tam osiedle domków jednorodzinnych. Niektóre rodziny już tam mieszkają, inni się jeszcze budują. Działki pod budowę kupili od prywatnego właściciela Michała Adamskiego.
     Po wydzieleniu działek powstała droga wewnętrzna, która uchwałą Rady Miejskiej z 23 lutego 2016 r. otrzymała nazwę ul. Makowej, ale ciągle jest własnością prywatną właściciela terenu, który sprzedaje działki. W uzasadnieniu uchwały o nadaniu nazwy czytamy, że droga nie jest zaliczona do żadnej kategorii dróg publicznych. Nadanie nazwy drodze wymagało uzyskania pisemnej zgody właścicieli terenów, na których jest ona zlokalizowana. Taką zgodę gmina uzyskała 28 stycznia 2016 r.
     Aktualnie przy ul. Makowej wybudowanych jest 7 domów jednorodzinnych i powstają kolejne. Wszyscy nabywają działki z wpisaną służebnością drogi dojazdowej.
     8 września zadzwoniła do reportera mieszkanka ul. Makowej Wioletta Koczorowska. Mówiła o problemach, jaki mają mieszkańcy z ciągle zalaną ulicą, która zamieniła się praktycznie w jezioro, co uniemożliwia im normalne życie i funkcjonowanie.
     - Jak kupowaliśmy działkę cztery lata temu, było tutaj tak ludzko. Teraz można powiedzieć, że jak nawet nie pada, to wszystko do nas spływa z miasta. Na wczasy nad wodę nie jeździmy, bo mamy dosyć wody przed domem. Gmina ma nas gdzieś i słyszymy hasło „wiedzieliście, co kupowaliście”. Taki jest Urząd Gminy, totalna olewka. Jakiś czas przyjeżdżała tutaj straż pożarna i nas trochę ratowała, ale ile można, lepiej byłoby zrobić tę ulicę jak należy. Nikt nie wymaga tutaj jakiegoś asfaltu. Broń Boże, tylko tyle, aby można było dojechać do domu - mówi Wioletta Koczorowska.
     Zdaniem mieszkańców, problem z zalegająca na drodze wodą powstał w momencie uszkodzenia rury, która przechodzi przez działki, a do tego od strony Szlaku Szulczewskiego zabetonowana została jedna ze studzienek melioracyjnych. Cała woda z zachodniej części od elewatorów i przystanku PKS spływa na stronę osiedla domków i dalej się nie przedostaje, zalewając ul. Makową i otoczenie.
     - Mieszkam tu trzy lata, dwa lata się budowałem i było cały czas sucho. Tak wygląda dzisiaj po uszkodzeniu rury, która podobno jest niczyja i nie widnieje w żadnej ewidencji. Tak nam powiedzieli w Urzędzie, a w chwili kupowania działki wszyscy wiedzieli, że tu idzie rura i nawet w zarządzie komunalnym wiedzieli. To wiedzieli o czymś, co nie istnieje? - pyta inny z mieszkańców Krystian Lewandowski. Mówi, że od kwietnia chodzi do Urzędu Miejskiego i słyszy, że odwodnienie będzie zrobione. Kompleksowe prace miały być wykonane już w maju, ale do dnia dzisiejszego nic nie zostało na drodze ruszone.

Mieszkańcy ul. Makowej - Karol Koprowski i Bogusław Kulczak - twierdzą, że gmina ignoruje ich apele i nic nie robi w kierunku poprawienia odwodnienia na drodze fot. Paweł Lachowicz
Mieszkańcy ul. Makowej - Karol Koprowski i Bogusław Kulczak - twierdzą, że gmina ignoruje ich apele i nic nie robi w kierunku poprawienia odwodnienia na drodze fot. Paweł Lachowicz

     - Nie wspomnę o normalnej egzystencji, bo jak popada, to jest tragedia z szambami. Po każdej takiej ulewie szambiarkę wzywałem. Dziewięć razy w ciągu miesiąca. I to na własny koszt, kiedy ja powinienem wyrzucać ścieki maksymalnie dwa razy w miesiącu. Ja się boję w ubikacji wodę spuścić - dodaje Krystian Lewandowski - Nie wspomnę, że sam włożyłem w tę drogę już ponad 4.000 zł, aby ją utwardzić. Bo byśmy w ogóle nie wjechali. Ostatnio straż mnie poinformowała, że jest to droga prywatna i nie przyjadą. Ja powiedziałem, że jak ludziom zalewa piwnice, to jeździcie. Mają zakaz przyjeżdżania tutaj, bo generujemy zbyt duże koszty. Podobno w granicach 15.000 zł nasze akcje kosztowały. Dzwoniłem do Mogilna, też mają zakaz.
     Nie mogąc doczekać się reakcji gminy, mieszkańcy ul. Makowej wzięli sprawy w swoje ręce. Zorganizowali sprzęt i wykopali przy posesjach rów, którym teraz odpływa woda.
     - Nie mamy z kim rozmawiać, ignorują nas w gminie. Gmina się tłumaczy, że ta droga jest prywatna. Prywatna to ona może sobie być, ale to nie znaczy, żeby mieszkańców ignorować, tym bardziej, że to nie jest nasza woda, to jest woda miejska. Walczymy z tym od wiosny. Nie zrobili nic, a burmistrz powinien się cieszyć, że się miasto rozrasta i już powinni myśleć tu o kanalizacji - mówi mieszkaniec ulicy Bogusław Kulczak.
     Nasi rozmówcy wiedzą, kto zabetonował studzienkę. Miała to być osoba, która wybudowała również dom na tym osiedlu. Ich zdaniem, podczas budowy przerwana została nitka melioracyjna przebiegająca przez działkę tej osoby, i to ona zabetonowała studzienkę, po to, aby woda nie spływała na jej posesję.
     Na dzień dzisiejszy ul. Makowa jest drogą wewnętrzną i gmina nie jest jej właścicielem. Gmina nie ma obowiązku przejęcia prywatnej drogi, jak również finansowania ze środków publicznych remontu takiej drogi. Burmistrz nie może podjąć się remontu ulicy ze środków publicznych, gdyż droga ma swojego właściciela, który powinien o jej stan zadbać. Burmistrz może jednak przejąć drogę i stanie się ona drogą gminną.
     Burmistrz Ewaryst Matczak powiedział, że zna problem i postara się zaradzić. Poinformował, że gmina planuje przejąć wszystkie wewnętrzne drogi na tym osiedlu.
     - My nie musimy ich przejmować, ale chcemy budować wodociągi i kanalizacje we własnych drogach. Jeżeli chodzi o zabetonowaną studzienkę, to straż miejska szuka winnych, kto to zabetonował. Ten kto to zabetonował, powinien to poprawić. Padło nazwisko, lecz prawdopodobnie zrobiła to firma, która prowadziła u nich remonty budowlane. Pan Adamski [właściciel, od którego mieszkańcy nabyli działki budowlane - przyp. pal] miał zrobić kosztorysy na te drogi, a pan Maciej Nowak (samodzielny referent do spraw mienia komunalnego UM w Strzelnie, przyp. pal), jak wróci z urlopu to się tym zajmie. Chcemy uporać się z tym do końca roku - powiedział Ewaryst Matczak.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1337 (39/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry