Jednego z mieszkańców osiedla górskiego, który prowadzi obserwacje pogodowe, w tym sprawdza wysokość poziomu wody w Dużym Jeziorze Żnińskim, zaniepokoił widok co najmniej kilkudziesięciu martwych okoni unoszących się na powierzchni wody. Według szefa Gospodarstwa Rybackiego, przyczyna raczej była naturalna, choć nie bez wpływu mogły być stare zanieczyszczenia, które opadają na dno jeziora, a gdy występują silniejsze fale, ponownie unoszą się z mułem w wodzie.

 Piotr Horka zastanawiał się, czy to rzeczywiście tzw. przyducha uśmierciła ryby, które fala przepchnęła z Dużego Jeziora do starego basenu fot. Karol Gapiński
Piotr Horka zastanawiał się, czy to rzeczywiście tzw. przyducha uśmierciła ryby, które fala przepchnęła z Dużego Jeziora do starego basenu fot. Karol Gapiński

     Piotr Horka prowadzi obserwacje pogodowe i przynajmniej raz w tygodniu przyjeżdża nad Duże Jezioro Żnińskie, aby sprawdzić poziom lustra wody. Tydzień temu również tam pojechał. Konkretnie na brzeg za blokami cukrowniczymi. Znajduje się tam betonowy basen - kanał połączony z jeziorem i wodą z niego wypełniony. W czwartek przed południem Piotr Horka zobaczył na powierzchni wody w tym basenie kilkadziesiąt martwych ryb. Były to wyłącznie okonie, które unosiły się na wodzie brzuchami do góry. Wśród nich, obok pływających butelek i innych śmieci, dryfowała po powierzchni także martwa żaba. Piotra Horkę zaniepokoił ten widok. Obawia się, że mogło dojść do jakiegoś wycieku niebezpiecznej substancji do jeziora, co spowodowało śnięcie ryb.

     W sąsiedztwie kanału spotkaliśmy jednego z mieszkańców osiedla cukrowniczego. Poinformował on, że ryby zdechły w jeziorze w nocy z piątku na sobotę, prawie tydzień wcześniej. Dopiero w kolejnych dniach fale przepchnęły je do tego kanału. Mieszkaniec domniemywał, że wyzdychanie ryb mogło mieć związek ze zmianą pogody na Pałukach w nocy z 21 na 22 września. Otóż nastąpił w ciągu kilku godzin duży spadek temperatury i przy tym wzmogła się siła wiatru. Według jego relacji, śnięcie ryb tamtej nocy zaobserwował jeden z wędkarzy nad jeziorem. On także widział w sobotę rano dużą ilość pływających po powierzchni zdechłych ryb.

     Skontaktowaliśmy się z Henrykiem Sobolewskim, dyrektorem Gospodarstwa Rybackiego w Łysininie, które jest administratorem większości jezior na Pałukach. Przynajmniej, jeśli chodzi o zasoby ryb. Henryk Sobolewski ocenił, że prawdopodobnie śnięcie ryb spowodowane zostało silną wymianą zasobów wody przy dnie jeziora w związku z załamaniem się pogody. Henryk Sobolewski przyznał, że na dnie Dużego Jeziora Żnińskiego może znajdować się sporo zanieczyszczeń, gdyż w ostatnich dziesięcioleciach dochodziło tutaj do rozmaitych wycieków. Ostatnie zdarzenie Henryk Sobolewski wiąże z wymieszaniem się mułu z dna z wodą w wyniku zmiany pogody. Wcześniej przez kilka miesięcy trwało na Pałukach niemal niczym niezmącone, upalne i słoneczne lato, a w ciągu kilku godzin z 21 na 22 września zrobiła się aura już bardziej jesienna.

     Dlaczego na powierzchni wody unosiły się tylko okonie i nie było wśród nich innych gatunków? Henryk Sobolewski ocenił, że to ze względu na wielkość pęcherzy pławnych. Okonie mają je stosunkowo większe niż inne gatunki występujące w Dużym Jeziorem Żnińskim. Dlatego po zdechnięciu to właśnie okonie szybciej wypływają na powierzchnie. Inne ryby, też już martwe, mogą opadać na dno zbiornika. Henryk Sobolewski zapowiedział, że pracownicy gospodarstwa usuną zdechłe ryby z powierzchni kanału przy żnińskim jeziorze.

     Film w zakładce Filmy.

Karol Gapiński, 3 X 2018

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry