Tomasz Gmaj pokazuje, jak zamontowane zostały przez sympatyków kolei żarówki w dworcowym zegarze
          fot. Paweł Lachowicz

Woda cieknąca przez dach zalała i uszkodziła tranzystory
         
     Mogileńscy sympatycy kolei wymienili 100 żarówek w mechanizmie zegara i uruchomili go. Po kilku dniach przyjechała ekipa z PKP i zegar wyłączyła. Bo pobiera za dużo prądu.
     Mogileńskie Stowarzyszenie Sympatyków Kolei powstało, aby wspierać działania oraz inicjatywy zmierzające do ochrony zabytków kolejnictwa. Jego członkowie gromadzą różne pamiątki służące propagowaniu historii kolei oraz popularyzują wiedzę o kolejnictwie. Leży im głęboko na sercu wygląd oraz stan techniczny dworca PKP. Chcieliby, aby był wizytówką Mogilna.
     Kilka tygodni temu spróbowali naprawić zegar świetlny znajdujący się od kilkudziesięciu lat na frontowej ścianie dworca.
     Tomasz Gmaj z MSSK mówi, że zegar błędnie wskazywał czas już od ponad dwóch miesięcy. Na poddasze budynku wpuścili ich mieszkańcy. Okazało się, że powodem uszkodzenia zegara było jego zalanie. - Przez dziurawy dach napływała woda, która doprowadziła do spalenia tranzystorów - opowiada Tomasz Gmaj. Mogileńscy sympatycy kolei szukali kogoś, kto mógłby im pomóc. Dotarli do mieszkańca Marcinkowa Andrzeja Szymańskiego, który przez 30 lat pracował na mogileńskim dworcu PKP i zajmował się naprawą tego typu rzeczy. Od razu zadeklarował swoją pomoc.
     Najpierw wyczyszczona została szafa, w której umieszczony jest zegar. Następnie wymieniono przepalone żarówki. Zegar ponownie działał - Takie żarówki ciężko jest zdobyć, ponieważ są to żarówki, które są instalowane do czerwonych świateł w lokomotywach. Jedna taka żarówka kosztuje około 10 zł - opowiada nasz rozmówca. 
     Po czterech dniach na mogileńskim dworcu  pojawiła się ekipa energetyczna kolei, która na dworcu wymieniała tablice rozdzielcze. Po przeprowadzonej wymianie zegar znów wskazywał zły czas. - Stało się tak dlatego, że akumulatory nie nadają się do niczego i trzeba było zegar na nowo nastawiać - mówi Tomasz Gmaj.
     Członkowie MSSK zajęli się też naprawą oświetlenia, które znajduje się dookoła budynku. Naprawili zegar wiszący na peronie - wyczyścili i wymienili w nim żarówki. Dokonali także naprawy podświetlenia tablicy na dworcu informującej o nazwie miejscowości. - Jak wyjęliśmy żarówki z podświetlenia tablicy, był na nich 1977 rok produkcji i na to wychodzi, że około tego roku ostatnio było coś w tym wymieniane - twierdzi Tomasz Gmaj.
     Ponadto miłośnicy kolei sprawdzili nagłośnienie na dworcu, założyli nowe tablice na peronach, które sami wykonali z płyt pleksi. Po wykonaniu tych prac mogileńscy zapaleńcy byli dumni, że wykonali kawał dobrej roboty.
     Ich radość nie trwała jednak długo. Po około trzech tygodniach na mogileńskim dworcu pojawiła się ekipa przedstawicieli kolei. Zdaniem naszego rozmówcy, byli to przedstawiciele PKP Nieruchomości, którzy sprawdzali wszystkie dworce w okolicy. Okazało się zapewne - jak dodaje Tomasz Gmaj - że w Mogilnie odnotowali duży pobór energii i w związku z tym powyłączali to, co uważali za zbędne. - Z tego, co wiem, to powiedzieli, że nie włączą zegara, ponieważ zużywa za dużo prądu. Jak przeliczyli, to jest to około 3 KW poboru prądu. Jest tam 100 żarówek 40 W. Ale taki pobór byłby, gdyby się świeciły ósemki na zegarze, ale jest to niemożliwe, ponieważ pierwsza litera to 1, 2 i 0. Z kolei w drugiej jest ósemka, ale tylko przez 1 godzinę. Tam nie ma tak dużego poboru. Ale tak PKP „Nieruchomości” zadecydowały - opowiada Tomasz Gmaj.  

Widok zegara od ul. Dworcowej. Od kilku miesięcy zegar nie działa
          fot. Paweł Lachowicz

Sympatycy kolei rozmawiali o zaistniałej sytuacji z burmistrzem Leszkiem Duszyńskimi. Do końca, jak mówi Tomasz Gmaj, nie wiadomo, kto zlecił odłączenie wszystkich urządzeń.   Zdaniem naszego rozmówcy, przedstawiciele PKP sugerowali, żeby miasto założyło swój licznik i oświetlało stronę frontową dworca, czyli część od ul. Dworcowej. Wówczas PKP miało zająć się oświetleniem tyłu dworca. - Mieliśmy nadzieję, że burmistrzowi uda się coś załatwić, ale, jak wiemy, miał wypadek i wszystko stanęło w miejscu - dodał Tomasz Gmaj.
Mogileńscy sympatycy kolei wpadli także na pomysł, żeby oświetlenie, które jest dookoła dworca, naprawić i wymienić żarówki na energooszczędne. W związku z tym w stylowych lampach zamontowanych z okazji 600-lecia Mogilna wymienili 150 W żarówki na energooszczędne 100 W, o zużyciu 20 W.
     - Na razie wymieniliśmy w dwóch lampach, ale stopniowo wymienimy w pozostałych. Można by także w zegarze żarówki stopniowo wymieniać na diody, bo raczej nowego zegara nikt nie założy - mówi Tomasz Gmaj.
     Przed rozpoczęciem swoich działań mogilnianie rozmawiali z naczelnikiem PKP, który zezwolił im na prace na peronach. Jeżeli chodzi o zegar, takiego pozwolenia nie uzyskali, ale mimo to naprawili go.
     W planach mają jeszcze wymianę tablicy wiszącej na budynku od strony peronu informującej o miejscowości. - Szkoda, że nastąpił taki obrót sprawy, bo szkoda naszej pracy, którą tutaj włożyliśmy - dodał Tomasz Gmaj.
     Przed oddaniem tego artykułu próbowaliśmy skontaktować się z rzecznikiem prasowym PKP Nieruchomości, które odpowiadają za stan techniczny, remonty i naprawy w budynku dworca. Mieliśmy wysłać maila z pytaniami. Jednak do chwili oddania materiału do druku odpowiedź od Jadwigi Andruszkiewicz nie wpłynęła.

Paweł  Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 921 (40/2009)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry