Mimo że zaczęły się już wakacje, nadal nie wiadomo, gdzie od nowego roku szkolnego mają się uczyć najmłodsze dzieci z Trzemeszna. Burmistrz Krzysztof Dereziński zapowiada, że gdy już to rozwiąże, to potem podejmie decyzję
co do swojego dalszego funkcjonowania w samorządzie.

Burmistrz Krzysztof Dereziński nie ukrywa, że czuje się winny obecnej sytuacji w trzemeszeńskiej oświacie fot. Roman Wolek
Burmistrz Krzysztof Dereziński nie ukrywa, że czuje się winny obecnej sytuacji w trzemeszeńskiej oświacie fot. Roman Wolek

     ZMIENIAŁ DECYZJE
     Do niecodziennej sytuacji doszło w trzemeszeńskiej oświacie. Przypomnijmy, że 26 kwietnia burmistrz Krzysztof Dereziński wydał oświadczenie w sprawie organizacji oddziałów dla dzieci przedszkolnych w roku szkolnym 2017/2018. Burmistrz przedstawił w nich wytyczne do stosowania w roku szkolnym 2017/2018 dyrektorom przedszkoli i szkół podstawowych. Dotyczyły one organizacji w przedszkolach miejskich oddziałów dla dzieci w wieku od 3 do 5 lat oraz organizacji przy szkołach podstawowych oddziałów przedszkolnych dla dzieci sześcioletnich realizujących roczne obowiązkowe przygotowanie przedszkolne oraz dla dzieci pięcioletnich realizujących to przygotowanie przed rozpoczęciem nauki szkolnej w wieku 6 lat.
     Spotkało się to z protestem rodziców dzieci sześcioletnich, którzy chcą, aby ich dzieci jeszcze przez rok mogły kontynuować edukację w Przedszkolu nr 2 i nie godzą się na przeniesienie ich do oddziałów przedszkolnych działających przy szkołach podstawowych. Na spotkaniu zorganizowanym w tej sprawie pod presją rodziców burmistrz wycofał się ze swojego wcześniejszego obwieszczenia. Przyznał, że wcześniejszą decyzję podjął pod presją związków zawodowych.
     NIC NIE WIADOMO
     Z deklaracji burmistrza o wycofaniu się z tej decyzji wynikało, że dzieci 6-letnie będą mogły zostać na następny rok szkolny w przedszkolach, ale zabraknie tam miejsc dla 3-latków. Dla najmłodszych dzieci gmina będzie więc musiała dostosować pomieszczenia w oddziałach przedszkolnych, które mają zostać utworzone w Trzemesznie w szkołach podstawowych. Jednak Krzysztof Dereziński ciągle zwlekał z podjęciem konkretnych ustaleń w tej sprawie i zaczął deklarować, że wycofanie się z wcześniejszej decyzji pod presją rodziców 6-latków było błędem. W efekcie tego, mimo rozpoczęcia wakacji, rodzice najmłodszych dzieci nadal nie wiedzą, do jakiej placówki od 1 września trafią ich pociechy. Nie wiedzą tego także pracownicy szkół i przedszkoli.
     O wyjaśnienie tej dziwnej sytuacji pytali burmistrza radni 26 czerwca podczas obrad komisji.
     SĄ NA WAKACJACH
     Przewodniczący Rady Miejskiej Sławomir Peno chciał uzyskać odpowiedź od burmistrza na pytanie, gdzie od 1 września trafią 6-latki, a gdzie 3-latki.
     Krzysztof Dereziński przyznał, że to jest sprawa, która niestety nie jest jeszcze rozstrzygnięta, ale zapewnił, iż będzie ona rozstrzygnięta w tym tygodniu.
     Przypomniał, że wycofał się z wcześniejszego zarządzenia i obiecał rodzicom 6-latków, że ich dzieci będą w przedszkolach. Przy takim rozwiązaniu nie byłoby jednak miejsca dla 3, 4 i 5-latków. Według burmistrza, potrzebne jest spotkanie dyrektorów szkół, rodziców i wyjaśnienie tej kwestii.
     O swoim zaniepokojeniu obecną sytuacją mówiła także radna Magdalena Krzyżaniak-Świątek. Opowiadała, iż z racji tego, że jest radną i matką 6-latka, jest codziennie zatrzymywana w mieście, ludzie też dzwonią i pytają co z 6-latkami. Podjęła dyskusję na ten temat z Mirosławem Świerkotem zajmującym się sprawami oświaty w trzemeszeńskim ratuszu i od 2 tygodni bombarduje go tym samym zapytaniem - Co z 6-latkami? Myślała, że decyzja burmistrza z zebrania była decyzją ostateczną. Teraz są wakacje, rodzice i dzieci są na wakacjach, a nadal nie wiadomo, co dalej.
     ROBIENIE CIEMNEJ MASY
     - Nie wiem, czy znaleźlibyśmy jakąś gminę, w której sytuacja jest taka, jak u nas. To jest nieprawdopodobne. Przecież oświata to jest sprawa bardzo ważna, a u nas decyzji w tak ważnej sprawie nadal nie ma - podkreślała radna i pytała, kiedy w końcu zapadnie konkretna decyzja. Magdalena Krzyżaniak-Świątek dociekała, jak długo burmistrz może z rodziców robić ciemną masę, bo jak komentowała w tym momencie czuje się ona tak właśnie traktowana.
     Burmistrz Dereziński odpowiadał, że jego największy błąd w karierze samorządowej polegał na tym, iż uległ presji rodziców na spotkaniu. Przyznał, iż sytuację trzeba rozwiązać oraz, że nie ma się jak bronić i czuje się winny. Zapowiedział, że w najbliższym czasie podejmie decyzję w tej sprawie. - Natomiast potem podejmę decyzję co do mojego dalszego funkcjonowania w samorządzie - dodał burmistrz.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1324 (26/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry