O planach władz gminy i szkoły piszemy w papierowym wydaniu Pałuk z 25 stycznia, a poniżej - o spotkaniu burmistrza Kcyni Marka Szarugi, dyrekcji Szkoły Podstawowej im. Jana Czochralskiego w Kcyni Michała Poczobutta i Aleksandry Kubiak z rodzicami uczniów, na którym omawiano sprawę łączenia klas w tej placówce.

Maciej Maciejewski domagał się ograniczenia inwestycji, a nie oszczędzania na łączeniu klas w szkole fot. Sylwia Wysocka
Maciej Maciejewski domagał się ograniczenia inwestycji, a nie oszczędzania na łączeniu klas w szkole fot. Sylwia Wysocka

     Burmistrz prosił o zrozumienie zaistniałej sytuacji i współpracę ze strony rodziców. Przytoczył wartości, jakie z budżetu gminy dokładane są w ostatnich latach do oświaty - w 2016 około 2.000.000 zł, w roku 2017 było to już 3.500.000 zł, a w 2018 prognozuje się około 5.000.000 zł. Średnia uczniów w klasie to 16,2, a optymalnie przyjmuje się 23-25 uczniów w oddziale. Zaznaczył, że są też w gminie szkoły, gdzie średnia wynosi 5,5 czy 6,5. Na rok 2018 subwencja oświatowa wynosi 14.739.711, a według wyliczeń wydatki na oświatę wyniosą 19.924.918 zł.
     Oszczędności są konieczne, bo Regionalna Izba Obrachunkowa grozi gminie planem naprawczym lub nawet wprowadzeniem komisarza.
     Dyrektor Michał Poczobutt zapewnił, że dokonano analizy możliwości oszczędności i rzecz sprowadza się do połączenia oddziałów mało licznych w większe oddziały. Dotyczy to uczniów klas II, III, IV i VII. W dwóch obecnych klasach II jest łącznie 25 dzieci, z czego w jednej jest ich 9. Dyrektor zapewnił, że można dokonać połączenia zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji mówiącym o tym, że w klasach I-III liczba uczniów nie powinna przekraczać 25 w klasie. W kl. III są cztery oddziały, a łącznie jest tam 74 uczniów. Mogą powstać trzy oddziały - w tym dwa liczące po 25 i jeden 24 uczniów. W klasach IV są cztery oddziały i 75 uczniów - można stworzyć trzy oddziały po 25 uczniów. Klas VII są trzy oddziały i 52 uczniów, więc jest propozycja utworzenia dwóch oddziałów po 26 osób (tu nie ma wytycznych co do liczby uczniów). - Przyjęliśmy zasadę, że rozkładany będzie oddział najmniej liczny i starać się będziemy konsultować przeniesienia z rodzicami, nauczycielami, będziemy brali pod uwagę aspekt związków koleżeńskich, grup uczniowskich, bo to dla nas jest bardzo ważnym elementem - zapewniał dyrektor. Planowana jest likwidacja IIb, która w całości wejdzie do klasy IIa, klasy IIIb, IVb i VII b.
      Restrukturyzacja ta zgodnie z sugestią Rady Miejskiej i burmistrza ma wejść w życie od drugiego semestru, czyli 5 lutego.
      Magdalena Halkiewicz-Ujazdowska zabrała głos w imieniu Rady Rodziców. Zapewniła, że rodziców sprowadziła na zebranie troska o dzieci, ponieważ mieli tylko szczątkowe informacje o planach. Dzień wcześniej zebrała się Rada Rodziców, a w jej imieniu Anna Grewling-Chełkowska zadawała pytania. Rodzice kategorycznie sprzeciwiają się takiemu rozwiązaniu, gdyż dokonywanie takich zmian w trakcie roku szkolnego spowoduje niepotrzebny chaos i stres dzieci. Część dzieci objęta jest reformą oświaty likwidującą szkoły gimnazjalne, część na skutek reformy trafiło do szkoły w wieku 5 i 6 lat. Wyrażono też niezadowolenie, że rodzice dowiadują się o zmianach w ostatniej chwili, nie było konsultacji z rodzicami.
     - Moja córka przyszła do szkoły mając 5 lat i 9 miesięcy. Wtedy ustalono, że powstają cztery klasy pierwsze, na prośbę rodziców wszystkie dzieci kończące przedszkole dostały się do jednej klasy, znają się już 6 rok i trudno będzie im wyjaśnić, że nie pożegnają pani na koniec III klasy, że nie zrobią programu, nie będzie ogniska pożegnalnego, nie będą miały swoich znajomych. Jeśli sytuacja finansowa jest zła, bo to jest jedyna przyczyna, to możemy o tym rozmawiać, ale przed kwietniem, kiedy będzie tworzony nowy arkusz organizacyjny tworzony. My jesteśmy gotowi do rozmowy, ale rozmawiajmy o tym, co będzie od września - mówiła Anna Grewling-Chełkowska.
      Michał Poczobutt zapewnił, że sprawa wyrównywania różnic programowych między klasami zostanie rozwiązana. Dyrektor przyznał, że z początkiem roku szkolnego proponowane były zmniejszenia liczby oddziałów, ale zabraniała tego marcowa ustawa nakazując przełożenie klas VI na VII w takiej samej liczbie oddziałów. - Zapewniam, że w sposób najbardziej delikatny informował będę z wychowawcami dzieci, w jaki sposób zmiany będą przeprowadzane i czego dotyczą. Zapewniam, że klasa znajdzie czas na spotkanie ze swoją panią, ognisko czy coś innego - mówił dyrektor. Odpowiadając na pytanie rodzica oświadczył, że jako pedagog nie jest zwolennikiem takie rozwiązania, ale jest też urzędnikiem, który odpowiada za budżet największej w gminie szkoły. A ten budżet jest niedoszacowany o 420.000 zł, a kwota ta jest związana z wyłącznie z brakiem na płace, a nikt z nauczycieli czy pracowników szkoły by nie wybaczył dyrektorowi, gdyby usłyszał w październiku czy listopadzie, że nie ma środków na jego wypłatę. - Słyszę uwagi rodziców, dlaczego nie zrobiłem tego czy tamtego, nie wymieniłem, a odpowiedź jest prosta - bo nas na to nie stać. Jeden oddział kosztuje nas rocznie 100.000 po restrukturyzacji, zakładana likwidacja czterech daje oszczędności rzędu 400.000 zł - wyjaśniał dyrektor szkoły.

Rodzice sprzeciwiają się łączeniu klas w połowie roku szkolnego fot. Sylwia Wysocka
Rodzice sprzeciwiają się łączeniu klas w połowie roku szkolnego fot. Sylwia Wysocka

      Maciej Maciejewski przyznał, że sytuacja finansowa to być może zaniedbania od wielu lat, ale nie zgadza się, żeby burmistrz oszczędzał na największej placówce i na dzieciach. Chciał rzeczowych wyliczeń, ile SP w Kcyni przynosi strat, a ile inne. Wnioskował też o szczegółowe wyliczenia i plan restrukturyzacji oświaty w gminie, a nie doraźnych oszczędności wynikających z przestraszenia się RIO.
      Dyrektora pytano, jaka przy oszczędności względem dzieci będzie oszczędność względem nauczycieli, kiedy pozostaje ta sama ich liczba, ta sama liczba sprzątaczek. Pytano, dlaczego chce się rozbijając klasy. - Nie było tu jeszcze takie dziadostwa, teraz będzie segregacja, że dzieci biednych rodziców będą separowane, a dzieci elity, nauczycieli, lekarzy, urzędników razem. Zastanówmy się, co my robimy z naszymi dziećmi - grzmiała jedna z babć.
      Burmistrz zapewnił, że oszczędności w związku z oświatą przewidywane są wielkości około 700.000 zł w skali gminy, a z tej szkoły około 400.000 zł. - Nigdy nas nie będzie stać przy takiej strukturze oświatowej na godne pracownie tematyczne, wnioski MEN w sprawie środków na pracownie przedmiotowe, na remont łazienek, ale otrzymujemy odpowiedzi, że pieniędzy nie ma, a mnie zależy na dobru dziecka. W SP w Kcyni stworzono namiastkę pracowni fizyko-chemicznej i biologicznej, włożyliśmy w to 47.000 zł ale, żeby była prawdziwą pracownią, trzeba by w nią włożyć od 130.000 do 150.000 zł - zapewnił burmistrz.
     Pytano, czy budżet gminy dopłaca do SP w Kcyni, na co padło zapewnienie, że do tej szkoły nie dopłaca, ale to w dużej mierze zasługa większych kwot przyznawanych z uwagi na dużą liczby dzieci z dysfunkcjami. - W 2015/2016 chciałem łączyć oddziały, wówczas usłyszałem, że to nie średniowiecze, była też propozycja oddania mniejszych szkół do prowadzenia przez stowarzyszenia i zrodził się ogromny bunt społeczny. Proponowałem połączenie zespołów szkół ponadgimnazjalnych w jeden zespół, co skończyło się wyprowadzeniem dzieci i rodziców na rynek miasta, a to był zamiary wprowadzania oszczędności, bo widzieliśmy, jak rosną koszty oświaty - mówił włodarz. Zaznaczył, że jest po konsultacjach z kuratorem oświaty, który nie widzi przeszkód co do łączenia oddziałów.
      Barbara Pezacka zapewniała, że praca jako nauczyciela i bycie rodzicem w tej samej szkole jest trudne. Pytała o średnią liczbę uczniów w klasie, bo zastanawia ją podana wartość średnią uczniów w klasie na terenie gminy na 16,3 z uwagi na to, że w klasach, w których uczy, jest więcej uczniów. Zaznaczyła, że klasy, jakie mają w Kcyni powstać, liczyć będą po 25, a nawet 26 osób i dlatego pytała, jak wytłumaczy burmistrz średnią 16,3. Marek Szaruga zapewnił, że jest to średnia w gminie, natomiast w SP w Kcyni wynosi ona 16,09. Najwyższa średnia jest w kcyńskim gimnazjum 22,67.
     - Każdy moment na takie decyzje jest zły, jeśli nic w tej sprawie nie zrobiono wcześniej, to od czegoś musimy zacząć. Głęboko wierzę w to, że kadra nauczycielska łącznie z dyrekcją zrobi wszystko, by dzieci w tej szkole i nowych klasach czuły się jak najlepiej, a realizacja podstaw programowych wykonywana będzie w sposób wzorowy - zapewnił Szaruga. Pytano też, jakie są średnie w innych szkołach wiejskich. Okazało się, że w Laskownicy 12,5, Palmierowie 11,5, Sipiorach 5,5, Dobieszewie 15, Dziewierzewie 19,44, Mycielewie 19,9, Gimnazjum w Kcyni 22,67, LO 21,75, ZST 18,75. Pytano włodarza, czy w porządku jest to, że szkoły mające średnią 5,5, 11,5, 12,5 będą funkcjonowały, a w Kcyni zwiększa się do 26 nawet. - Kiedy zostaną zamknięte szkoły, na które my płatnicy się zrzucamy, a nasze klasy są zwiększane pod względem liczby, pogarszają się warunki i na zajęciach i na korytarzu i w czasie przerwy? - pytała Barbara Pezacka. Burmistrz zaznaczył, że pytanie o zamknięcie szkół winno być skierowane do Rady Miejskiej, a nie do niego.
      Pytano o inne pomysły na zaoszczędzenie pieniędzy. Zapewniono, że będą cięcia również w M-GOPS, zmniejszana będzie liczba pracowników interwencyjnych.
      Maciej Maciejewski sugerował, by zamiast na dzieciach zaoszczędzić na inwestycjach, gdzie planowane jest 4.000.000 zł. Tu podał przykład budowy świetlicy w Turzynie, z której można zrezygnować i drugą inwestycję za 300.000 zł, by zamiast garstki ludzi uspokoić tysiące osób uczniów i ich rodziców. - Jak mnie w domu nie stać na budowę chlewika czy garażu, bo nie mam co do garnka włożyć, to nie buduję. Proszę zaniechać inwestycji, jeśli nie ma pan realnego pomysłu na oświatę, a nie robić to doraźnie naszym kosztem i na wariata. Jest pan wieloletnim pedagogiem, chylę czoło, ale tak robić nie wolno - mówił Maciejewski. Burmistrz zapewnił, że inwestycje objęte są procedurami i nie można ich zaniechać. Oszczędności nie tylko tyczą się SP w Kcyni, ale i wszystkich innych na terenie gminy. Rodzic zgodził się z tym, że pewne procedury inwestycyjne są rozpoczęte, są wnioskowane dotacje i pewien mechanizm został uruchomiony, ale są też inwestycje, które będą rozpoczynane i z nich trzeba zrezygnować skoro nie ma się pieniędzy. - Po co utrzymywać kolejne obiekty na wsiach? Ja sam jeżdżę po dziurawej ulicy Cmentarnej i mogę jeździć dalej, żeby moje dziecko mogło się uczyć w dobrych warunkach. Z inwestycji trudno zrezygnować, bo jest to rok wyborczy i wszyscy wiemy o co chodzi - mówił Maciejewski. Zapewnił, że po szybkiej analizie budżetu widzi, że zaoszczędzić można około 2.000.000 zł na inwestycjach.
      Burmistrz zapewnił, że interesuje go dobro wszystkich mieszkańców, nie tylko wybranej grupy i jest to decyzja odpowiedzialna za budżet i wszystkich mieszkańców i jego propozycja, by uniknąć zagrożenia, jakim jest plan naprawczy i trzyletni zastój wszystkiego. Z sali usłyszał, że może właśnie warto wejść w program naprawczy.
      Na sali między rodzicami powstała wrzawa po tym, jak zaproponowano, by połączone zostały klasy małych uczniów, a tym z klas VII pozwolono dokończyć szkołę razem.
      Wicedyrektor Aleksandra Kubiak zapewniła, że ta propozycja nie podoba się dyrekcji, nie podoba się burmistrzowi. Zaznaczyła, że burmistrz pytał o etaty dla nauczycieli. - Za chwilę ktoś powie, że nauczyciele muszą mieć pracę i zgadzam się z tym, przecież i my możemy się przekwalifikować, czego byśmy nie chcieli. Chylimy czoła przed koleżankami ze szkół średnich czy szkół wiejskich, które już dziś wiedzą, że od września nie będą mieli czego szukać, ale to jest rzecz wtórna. Odpowiedziałabym na to, dlaczego wasze dzieci nie chcą się uczyć w szkole średniej w Kcyni, tylko szukają szczęścia gdzie indziej, ale nie miejsce na to i czas na to - mówiła wicedyrektor.
      Zaznaczyła, że łączenie klas było trudną przymiarką, ale dołączenie 9-osobowej klasy i stworzenie 25-osobowej oddziału nie jest wielkim problemem. Mówiła o propozycjach i planach wprowadzenia zmian tak, by adaptacja była dla uczniów jak najmniej uciążliwa, ze stałym kontaktem ze swoimi nauczycielami, ze wszystkimi paniami. Wicedyrektor uspokoiła rodziców klas, wcielanych do innych, że byli nauczyciele też będą wręczać świadectwa, będą się żegnać z uczniami na koniec roku - zostanie to zorganizowane tak, aby nikt nie czuł się pominięty i niedoceniony.
     Spotkanie zakończyło się bez wniosków i zobowiązań. W najbliższym czasie (tak szybko, jak to będzie możliwe) zostanie przygotowany przez dyrekcję nowy arkusz organizacyjny szkoły, który burmistrz będzie zatwierdzał. Jakie decyzje zapadły, poinformujemy, jak tylko otrzymamy na ten temat informacje.

Sylwia Wysocka, 25 I 2018

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry