Trzemeszno, mężczyzna, policja, fałszywa informacja
Skłamał, ale pozostanie anonimowy
      Uniknie odpowiedzialności mężczyzna, który dzwonił na policję z fałszywą informacją, że burmistrz Dereziński przyjechał pijany do pracy.


      Jak poinformował nas burmistrz Krzysztof Dereziński, policja prowadziła postępowanie w sprawie wprowadzenia jej w błąd przez anonimowego informatora. Chodzi tu o sprawę z 11 lipca, kiedy to mężczyzna podając się za pracownika ratusza zadzwonił do dyżurnego z informacją, że burmistrz Trzemeszna przyjechał samochodem pijany do pracy i w takim stanie wykonuje swoje obowiązki. Pisaliśmy o tym w artykule Nie musiałem dmuchać, ale dmuchałem.
      Po telefonie przyjechali do Urzędu dwaj trzemeszeńscy policjanci, którzy w obecności świadka, wiceburmistrza Dariusza Jankowskiego, przeprowadzili alkomatem badanie trzeźwości burmistrza Derezińskiego. Badanie to wykazało 0,00 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, a więc burmistrz był całkowicie trzeźwy. W związku z prowadzonym postępowaniem w sprawie fałszywej informacji burmistrz Dereziński skierował do policji oficjalne pismo, w którym oznajmił, iż chce być poinformowany o wynikach tego śledztwa. Jak wyjaśnił, chce później założyć sprawę z postępowania cywilnego o pomówienie i próbę zniesławienia wobec osoby, która dzwoniła z fałszywą informacją. Burmistrz podkreśla, że mimo iż badanie wykazało, że był trzeźwy, to jego dobra osobiste zostały naruszone, bo o sprawie napisała prasa. - I doprowadziło to do wielu głupkowatych komentarzy - dodaje.
      Burmistrz Trzemeszna został w tej sprawie przesłuchany przez policję jako świadek. Jak przyznaje, miał okazję odsłuchać nagrania z informacją o swojej rzekomej nietrzeźwości.
      - Mam dobrą pamięć do głosu. Ale głos tego mężczyzny nie był mi znany. Mówił chyba przez chusteczkę, żeby utrudnić rozpoznanie. Miałem też wrażenie, jakby czytał to, co ktoś mu napisał na kartce - wspomina Krzysztof Dereziński. Ostatecznie policji nie udało się ustalić, kto 11 lipca telefonował z fałszywą informacją. Śledztwo zostało umorzone. Dlatego burmistrz nie ma podstaw do występowania w tej sprawie z powództwa cywilnego.  - Ku mojemu wielkiemu ubolewaniu osoba ta zostanie nieznana - komentuje Krzysztof Dereziński wyniki śledztwa.
      Burmistrz Trzemeszna oczekuje także od komendanta policji wyjaśnień o podstawę prawną interwencji policji 11 lipca. Jak przyznaje, radca prawny gminy poinformował go, że nie było wtedy żadnych podstaw prawnych do interwencji i że wcale nie musiał wtedy dmuchać w alkomat. Jak na razie burmistrz Dereziński nie otrzymał odpowiedzi na to pismo.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1070 (33/2012)

Inne teksty na ten temat:

Nie musiałem dmuchać, ale dmuchałem

Burmistrz żąda przeprosin

Zapytał burmistrza o picie i nieślubne dzieci

Polowanie na burmistrza

Burmistrz nękany alkomatem

 

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry