Części do zachodnich maszyn rolniczych - PHU Tomasz Nowak

Mroczny akt oskarżenia obejmuje siedemnaście morderstw
   
    2 kwietnia rozpocznie się bodaj największy w dziejach polskiego wymiaru sprawiedliwości proces. Przed Sądem Wojewódzkim w Słupsku stanie Leszek Pękalski, podejrzany o dokonanie 17 zabójstw.


    Wszystko w tej sprawie jest niezwykłe i wyjątkowe. Charakter zbrodni, osoba oskarżonego i okres postępowania przygotowawczego. Trwało ono od 17 grudnia 1992 roku, kiedy to Prokuratura Rejonowa w Bytowie aresztowała Leszka Pękalskiego. Wzywany był jako podejrzany w sprawie gwałtu, popełnionego przez kogo innego (uprzednio otrzymał był wyrok dwóch lat więzienia w zawieszeniu za jeden z gwałtów i na przesłuchanie został wezwany rutynowo). W trakcie przesłuchania "pękł" i po kolei zaczął przyznawać się do kolejnych gwałtów i morderstw.  
    Ilość przestępstw była tak duża, iż areszt decyzją Sadu Najwyższego przedłużany był dwukrotnie.
   
Sprawa II K 761/95
   Za sprawą o tej sygnaturze kryją się zabójstwa dokonane na terenie 14 województw. Akt oskarżenia opisany w 67 tomach, liczy 12400 stron. Obejmuje 23 czyny, dokonane w ciągu ośmiu lat, od 1984 do 1993 roku. 17 z nich to zabójstwa, dwa gwałty ze szczególnym okrucieństwem i cztery rabunki.  
    Prokurator wnioskował będzie o przesłuchanie przed sądem 181 świadków i odczytanie zeznań kolejnych 2000. Dla porównania tak rozległa sprawa jaką są wydarzenia z Grudnia '70 liczy 95 tomów, a przesłuchano w niej 1000 świadków.  
    Przestępstwa dokonane zostały na przestrzeni ośmiu lat, od lutego 1984 do listopada 1992. Podejrzany miałby ich dokonać na terenie 14 województw: szczecińskiego, koszalińskiego, słupskiego, pilskiego, gorzowskiego, bydgoskiego, słupskiego, łódzkiego, katowickiego, piotrkowskiego, białostockiego, lubelskiego, przemyskiego i wrocławskiego. Większość ofiar to kobiety od 20 do 80 lat, choć jest też trzech mężczyzn. Oskarżenie obejmuje między innymi uprowadzenie i zabójstwo sześciomiesięcznego dziecka, a także 13-letniej dziewczynki.  
    W jego sprawie sprawdzono dodatkowo 100 wątków. Dziesięć postępowań dotyczących zabójstw, z braku jednoznacznych dowodów popełnienia przez niego przestępstwa umorzono. Choć bardzo prawdopodobnie i je można zaliczyć na konto Leszka Pękalskiego, który w areszcie nazywany jest przez współwięźniów "hurtownikiem".  
    Zbrodnie, z wyjątkiem jednej, zabójstwa w 1987 kaprala Andrzeja Mantala ze Szkoły Milicji w Słupsku, dokonane zostały na tle seksualnym. Kilkakrotnie towarzyszył im dodatkowo motyw rabunkowy. Zabójstwa dokonywane były różnie: przy pomocy noża, siekiery, przez duszenie albo przez zadzierzgnięcie pętli. Nie mordował dla przyjemności. Nie potrafił nigdy w normalny sposób nawiązać  kontaktów z kobietami, a swoje potrzeby seksualne rozładowywał gwałcąc. Ponieważ był słaby fizycznie, aby gwałt się udał, ofiara nie mogła się bronić. Zabójstwo było środkiem do celu. Jedna z zaatakowanych kobiet udała martwą. Została zgwałcona, ale przeżyła.  
    Leszek Pękalski przyznaje się do 17 zarzucanych mu zabójstw. Prowadzący sprawę Mieczysław Buksa powiedział, że podejrzany złożył obszerne wyjaśnienia. Współpracował z wymiarem sprawiedliwości i niczego nie ukrywał. Wielokrotnie to on rozpoznawał świadków, a nie jego rozpoznawano.  
    Wśród ofiar znajduje się także mieszkanka Żnina - Klara G. Choć ostatecznie wykaże to proces, jej śmierć była zapewne przypadkowa. Mogła to być równie dobrze każda inna kobieta tej miejscowości. Sama wizyta Pękalskiego w Żninie była również zapewne przypadkowa. Niewykluczone, że po prostu przesiadał się tu, przerywając podróż. Uwielbiał podróże, obsesyjnie interesował się geografią.
  
Proces stulecia
   Jeśli winy zostaną udowodnione, Pękalski okaże się największym polskim przestępcą i jednym z największych wielokrotnych morderców w historii światowej kryminalistyki. Blisko rok, od czerwca 1994 do marca 1995 trwały badania pychologiczne, psychiatryczne i seksuologiczne, które Pękalski przechodził w specjalistycznej klinice przy Areszcie Śledczym w Krakowie.  
    Opinia sądowo-psychiatryczna osoby Pękalskiego liczy 290 stron. Mówi ona, że czynów tych dokonał w stopniu ograniczonej zdolności ich rozpoznawania. Może to zostać potraktowane jako okoliczność łagodząca, ale oznacza, że powinien za swoje czyny odpowiadać przed sądem. W trakcie śledztwa przeprowadzono 29 odtworzeń zdarzeń. Skorzystano z opinii biegłych ze wszystkich akademii medycznych w kraju. Wykorzystano tak nowe w Polsce czynności śledcze jak wyłączenie i analiza kodu genetycznego DNA. Całe postępowanie, prowadzone przy nadzwyczajnym zaangażowaniu sił, kosztowało ponad 500 milionów starych złotych.  
    Tuż przed złożeniem aktu oskarżenia w sądzie prokuratorzy zdecydowali się zezwolić na podanie personaliów oskarżonego w pełnym brzmieniu. Część prasy ujawniła je dużo wcześniej i znane są już opinii publicznej, więc dalsze ich chronienie nie miało już racjonalnych przesłanek. Choć rozumiano zainteresowanie społeczne tą wyjątkową sprawą skrytykowano działania prasy: np. nazywanie podejrzanego "bestią" lub "wampirem" oraz przesądzenie o winie przed osądzeniem w jakiś sposób naruszało jego dobra osobiste - twierdzą szefowie słupskiej prokuratury.  
    Spekulująca prasa podawała fantastyczne liczby, sięgające nawet 100 zabójstw. Pękalski odbierał te rewelacje jako krzywdzące - mówił prokurator Buksa. W dalszym ciągu obowiązuje zakaz publikacji wizerunku oskarżonego. Czy tak będzie dalej, zdecyduje już sąd.  
    Jego prawa autorskie
    Oskarżał w procesie będzie prokurator Mieczysław Buksa. Obrona wyznaczona została z urzędu. Zazwyczaj obrona taka uważana jest przez adwokatów jako niewdzięczny obowiązek - nieciekawe sprawy, urzędowe stawki honorariów. Tym razem jest inaczej. Sprawa trafi do annałów wymiaru sprawiedliwości, dlatego dla obrońców Pękalskiego - Ryszarda Cynalewskiego i Andrzeja Suta jest z pewnością jedną z najważniejszych w karierze.  
    Mecenas Cynalewski należy do doświadczonych słupskich adwokatów, mecenas Sut uchodzi za skutecznego i sprawnego cywilistę. Tym razem będzie miał okazję sprawdzić się w dużej sprawie karnej.
    Wiadomo już, że przewodniczącym składu orzekającego będzie sędzia Andrzej Cyganek. Główna sala sądu przy ul. Zamenhofa musi wytrzymać napór dziennikarzy. Już akredytowało się ich kilkunastu, nie tylko z głównych krajowych tytułów, ale i z wydawałoby się lekkiej tematyce poświęconego tygodnika "Naj". Na sali będą także dziennikarze ze  "Spiegla" i niemieckiej stacji telewizyjnej ARD.  
    Rzecznik sądu sędzia Andrzej Dymalski nie przewiduje nadzwyczajnych środków ostrożności. 30-letni Leszek Pękalski w spokoju oczekuje na proces w słupskim areszcie. Jak zapewniają prokuratorzy, jest w dobrej kondycji psychicznej i fizycznej, zresztą, jak opowiadał współwięźniom i strażnikom - nigdy w życiu nie było mu tak dobrze, jak w więzieniu.  
    W związku z ogromnym zainteresowaniem mediów jego osobą poprosił prokuratora Buksę o poradę prawną, czy może w jakiś sposób zabezpieczyć swoje prawa autorskie.

specjalnie dla "Pałuk"

Krzysztof Nałęcz  
"Gazeta Morska"
regionalny dodatek "Gazety Wyborczej"
Pałuki nr 214 (13/1996)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry