Polsko-niemiecka wycieczka cudem uniknęła tragedii
   
   
Dzieci wyruszyły busem we wtorek rano z Torunia, aby dojechać na Pałuki i zdążyć odwiedzić Żnin, Biskupin i Zaurolandię w Rogowie. Zatrzymali się jednak  między Knieją a Pturkiem w gminie Barcin, bo do rowu zepchnął ich szaleńczo pędzący z naprzeciwka TIR z przyczepą. Jego kierowca nawet się nie zatrzymał, choć musiał wiedzieć, że bus z dziećmi, który strącił, leci w dół nasypu drogowego.

ptur5.jpg
Podniesienie „mercedesa” z łąki na jezdnię     
fot. Karol Gapiński
    W  mercedesie vario (typu bus) razem z kierowcą jechało 15 osób. W większości pasażerami były dzieci. Polsko-niemiecka grupa jechała z Torunia do Rogowa, chcąc zwiedzić po drodze Żnin i Biskupin. Wycieczka skończyła się jednak między Knieją a Pturkiem, kilka kilometrów za Barcinem, na łuku drogi wojewódzkiej Żnin - Barcin.
    - Akurat spałem. Obudził mnie kolega siedzący obok. Zobaczyłem tylko, jak przyczepa TIR-a uderza, ociera się o drzwi naszego pana kierowcy i uderza w szybę jego okna, a później polecieliśmy w dół - opowiada młody uczestnik niefortunnej wycieczki, Kacper Zalewski.
    - Jako kierowca pracuję 23 lata. Nigdy nie miałem nawet stłuczki. A teraz byłem bez szans. Jadący z naprzeciwka - z resztą jadący to zbyt mało powiedziane, bo on mknął - samochód ciężarowy, którego marki nawet nie byłem w stanie zapamiętać, nagle na śliskiej po deszczu nawierzchni zarzucił przyczepą, uderzył w mój bok i zepchnął nas poza pas jezdni. Widział, jak lecimy z dziećmi w dół, nawet się nie zatrzymał. Nie mam pojęcia, jakim trzeba być człowiekiem, aby spowodować być może groźny wypadek i po prostu sobie pojechać dalej. Brak sumienia po prostu - denerwował się później Krzysztof Rychlewski, kierowca busa.
    Do wypadku doszło o 9:30, nawierzchnia drogi jeszcze nie zdążyła wyschnąć po deszczu. Bus zleciał bokiem około 2 metry w dół nasypu. Krzysztof Rychlewski wybił szybę w swoim aucie, aby się wydostać, a następnie otworzyć drzwi i wyciągać z samochodu dzieci i ich opiekunów. Niemcy z Osnabrueck byli zszokowani nie tylko stanem drogi wojewódzkiej do Żnina (choć ostatecznie i tak nie przejechali przez jej bardziej zrujnowany odcinek od Młodocina), ale też chamstwem kierowcy ciężarówki, który innych uczestników ruchu miał za nic. Narzekał na ten stan jeden z opiekunów niemieckich dzieci, który przedstawił się  nam jako Winkelmann. 
ptur3.jpg
Młodzi ludzie i ich opiekunowie marzyli o smukłych szyjach rogowskich dinozaurów, tymczasem musieli stanąć na drodze w Pturku i oglądać jedynie ramię samojezdnego dźwigu Kazimierza Stanuli     fot. Karol Gapiński
  
Oprócz kierowcy busa, który zranił sobie lewe przedramię, uraz ręki odniosła też jedna z dziewczynek. Zawieziono ją karetką do Pałuckiego Centrum Zdrowia. - Na tym etapie przyjmujemy każdą możliwą przyczynę zdarzenia. Sytuacja z tirem jest to tylko tłumaczenie kierowcy busa. Nie możemy stwierdzić z góry, że tak rzeczywiście było - powiedział komisarz Krzysztof Jaźwiński, rzecznik prasowy w KPP w Żninie.
    Na miejsce przybyli strażacy z  jednego zastępu JRG Żnin. W porozumieniu z Krzysztofem Rychlewskim ściągnięto z Bożejewiczek pod Żninem dźwig od pana Kazimierza Stanuli i wyciągnięto przewróconego busa na jezdnię. Po postawieniu go na kołach kierowca nawet zdołał uruchomić silnik.
    Jednak dzieci już nie pojechały do celu swej wycieczki. Wszyscy byli w szoku, mimo że firma transportowa, którą mieli wynajętą, przysłała drugiego busa, zamiast jechać oglądać dinozaury, wrócili do Torunia.

Karol Gapiński
Tygodnik Barciński Pałuki nr 308 (25/2007)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry