Wczoraj (5 marca) po 12:00 do żnińskiego szpitala zaczęły trafiać dzieci z podejrzeniem zatrucia. Wcześniej w Zespole Publicznych Szkół w Gąsawie silny zapach ropy skłonił nauczycieli do powiadomienia policji, straży i pogotowia. Wszystkich obecnych w szkole ewakuowano.

Poszkodowani uczniowie w żnińskim szpitalu fot. Arkadiusz Majszak
Poszkodowani uczniowie w żnińskim szpitalu fot. Arkadiusz Majszak

     W środę (5 marca) lekcje w Zespole Publiczny Szkół w Gąsawie, rozpoczęły się jak w każdy powszedni dzień. Jednak już po pierwszej godzinie lekcyjnej zaczęły do dyrektora szkoły Jacka Superczyńskiego dochodzić sygnały o złym samopoczuciu wielu uczniów. Uczniowie mający lekcje wychowania fizycznego zostali przeniesieni do świetlicy, gdyż na hali i w szatniach panował bardzo duszący zapach. Coraz więcej dzieci zgłaszało się do szkolnej pielęgniarki Wandy Wielgosz z bólami głowy, brzucha i zachwianiami świadomości. Z Ośrodka Zdrowia w Gąsawie przybyła do szkoły lekarka Beata Szczęsna. Z pomocą nauczycieli dzieci zostały umieszczone w klasach, gdzie pierwszej pomocy udzielały Wanda Wielgosz i Beata Szczęsna.
     Od razu dyrekcja szkoły podjęła decyzję o ewakuowaniu z budynku szkolnego wszystkich uczniów oraz zawiadomieniu odpowiednich służb: Pogotowia Ratunkowego, Straży Pożarnej, Policji oraz wójta gminy, który natychmiast przybył na miejsce zdarzenia.  

Pierwszej pomocy gąsawskim uczniom udzielali pielęgniarka Wanda Wielgosz, nauczycielka i lekarz Beata Szczęsna fot. Jacek Mielcarzewicz
Pierwszej pomocy gąsawskim uczniom udzielali pielęgniarka Wanda Wielgosz, nauczycielka i lekarz Beata Szczęsna fot. Jacek Mielcarzewicz

     W pierwszej chwili myślano o awarii kotłowni olejowej w Zespole Publicznych Szkół w Gąsawie. Na miejsce przybył Zbigniew Bleja z firmy Wod-Bud, która wykonywała montaż tej kotłowni. Po szczegółowym przeglądzie instalacji okazało się, że w szkolnej kotłowni olejowej nie ma żadnej awarii.
     Po kilku minutach do gąsawskiej szkoły przybyli lekarze z Pogotowia Ratunkowego w Żninie i natychmiast rozpoczęli akcję ratunkową. W pierwszej kolejności zostały zabrane do żnińskiego szpitala uczennice będące w najcięższym stanie. Pozostali uczniowie zostali przewiezieni prywatnymi samochodami nauczycieli oraz dwoma Transitami podstawionymi przez Urząd Gminy.
     Zdecydowano, że dzisiaj, to jest w czwartek (6 marca) zajęć lekcyjnych w Zespole Publicznych Szkół nie będzie.
     Jak poinformowała nas asp. sztab. Katarzyna Witkowska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy, wczoraj o 12:10 dyżurny komisariatu policji w Gąsawie został powiadomiony przez wójta Zdzisława Kuczmę o zbiorowym zatruciu dzieci w Zespole Publicznych Szkół. Natychmiast do szkoły skierowano ekipę dochodzeniowo-śledczą, która włączyła się do działań prowadzonych już na miejscu przez strażaków i przedstawicieli Sanepidu. Z wstępnych ustaleń wynika, że dzieci już po pierwszej godzinie lekcyjnej zgłaszały złe samopoczucie.
     - Szkoła została zamknięta. Prawdopodobną przyczyną zatrucia dzieci były opary wydobywające się z kanalizacji przebiegającej przez szkołę - informuje Katarzyna Witkowska.
     Cały szpital został postawiony na nogi. Wszyscy pracownicy, począwszy od lekarzy, pielęgniarek, po pracowników administracji byli w ciągłym biegu. Niesienie pomocy młodym pacjentom było wczoraj zadaniem priorytetowym.
     Do Szpitala Powiatowego w Żninie trafiło wczoraj (5 marca) 21 dzieci z niewydolnością oddechową, bólami brzucha oraz nudnościami. Kilkoro z nich jest w stanie ciężkim. Stan ogólny wszystkich dzieci jest zróżnicowany.
     Ordynator oddziału dziecięcego Tomasz Zwolenkiewicz uspokaja: - Nie ma zagrożenia życia. Nie znamy przyczyny, co utrudnia nam działania. Wysłaliśmy krew dzieci w najcięższym stanie na badania toksykologiczne. Dzieci przetrzymamy do jutra.
     Jeden z gimnazjalistów znajdujący się w stanie ciężkim, korzystający z pomocy aparatu tlenowego tak wspomina wczorajsze tragiczne wydarzenie: - Zacząłem się przebierać na lekcję wychowania fizycznego. Nagle poczułem zapach ropy. Zapach zaczął się nasilać, śmierdziało coraz bardziej. Nauczyciel Sławomir Mazany kazał wszystkim opuścić halę, gdyż wszyscy zaczęli opuszczać budynek szkoły. Wezwali straż, a my poszliśmy do domu. Jak szedłem do domu zaczęło mi się robić niedobrze. Na szczęście kolega z koleżanką zaprowadzili mnie do domu. Ktoś odkręcił kurek. Była policja i podejrzewali jednego.

Oktawia Berendt była jedną z najciężej poszkodowanych fot. Jacek Mielcarzewicz
Oktawia Berendt była jedną z najciężej poszkodowanych fot. Jacek Mielcarzewicz

     Rodzice zatrutych dzieci oczekujący z niecierpliwością na diagnozę Tomasza Zwolenkiewicza powiedzieli nam, że nie wiedzą co dokładnie stało się w szkole.
     - Dziecka w ogóle nie widziałam. Nie wróciło ze szkoły do domu. Syn przyszedł i mówił, że śmierdziało ropą i kazali iść wszystkim do domu - mówi matka jednej z zatrutych dziewczynek.
     O 11:40 pogotowie powiadomiło o zdarzeniu żnińską straż. Ich działania polegały na ustaleniu w jakiej części kanalizacji znajduje się ciecz ropopochodna. Rzecznik prasowy żnińskich strażaków st. kpt. Grzegorz Rutkowski, który był na miejscu zdarzenia powiedział, że trudno zlokalizować miejsce, w której części znajduje się ropopochodna ciecz.
     - Cały czas płuczemy kanalizację. Najmocniej czuć zapach w okolicach przepompowni przylegającej do szkoły. Przyczyną zdarzenia było dostanie się cieczy ropopochodnej do sieci kanalizacyjnej - powiedział Grzegorz Rutkowski.
     Na miejscu zdarzenia pojawili się również pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Żninie.
     - Pracownicy nie pobrali żadnych próbek, gdyż unosił się zapach oparów ropy. W międzyczasie strażacy przepłukiwali całą kanalizację. Ścieki z Gąsawy płyną do oczyszczalni w Żninie. Dopływ ścieków z Gąsawy do oczyszczalni w Żninie obliczono na około 6 godzin. Po upływie 6 godzin pracownicy będą co pół godziny pobierać z przepompowni ścieki do zbadania. Jeżeli na miejscu zdarzenia pojawią się dodatkowe ślady, to będziemy je jutro pobierać. Byłem na miejscu zdarzenia i mam dwojakie odczucia. Mówiąc o przyczynach nie chciałbym tutaj wychodzić przed orkiestrę, ale dla mnie to typowe objawy ropy naftowej - powiedział nam dyrektor Sanepidu Sylwester Popiołek.
     Policja będzie prowadzić dochodzenie, które ma na celu ustalenie sprawcy skażenia kanalizacji. Dzisiaj (6 marca) o 9:00 będzie płukana ponownie, a o 13:00 zapadnie decyzja o wznowieniu zajęć.

Arkadiusz Majszak
Jacek Mielcarzewicz
Pałuki nr 576 (9/2003)

Inne teksty na ten temat:

Trująca szkoła

Sztab: warunki w szkole nie stanowią zagrożenia

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry