Żnin, ZEC, prywatyzacja, rozprawa, uniewinnienie
    
     Trzej oskarżeni w sprawie prywatyzacji ZEC w Żninie zostali uniewinnieni w ostatni poniedziałek (17 lutego) przez Sąd Rejonowy w Żninie.

     90% udziałów Zakładu Energetyki Cieplnej w Żninie miasto sprzedało w 2000 r. spółce Fluid Corporation z Krakowa. W sierpniu 2001 r. Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy przedstawiła akt oskarżenia w związku z tą prywatyzacją 3 osobom: Januszowi Biegańskiemu  byłemu wiceburmistrzowi miasta, Franciszkowi Szafrańskiemu - członkowi dawnego Zarządu Miasta i Gminy i jednocześnie miejskiemu radnemu oraz Stanisławowi Głogowskiemu, który był radnym miejskim. Zarzuty postawione tej trójce dotyczyły niedopełnienia szczególnej staranności w zarządzaniu mieniem komunalnym przy zawarciu tej umowy.
     Rozprawie przewodniczył sędzia Tomasz Michalak. Odczytał uniewinniający wyrok.
     - Cieszę się, że ten koszmar się kończy - powiedział po zakończeniu procesu Janusz Biegański. - W toku postępowania zostały skompletowane wszystkie dokumenty i zeznania świadków. W sensie tego, że chodziło o majątek społeczny, dobrze, że się to stało. Ale to nie powinno było tak wyglądać. Aktu oskarżenia  w ogóle nie powinno być. Nasza decyzja w sprawie prywatyzacji ZEC była kolegialna. Podjęła ją Rada Miejska, podjął Zarząd. Dlatego, jeśli ów akt oskarżenia został postawiony, to na ławie oskarżonych powinno zasiąść 26 osób, a nie my trzej. Mam żal do moich kolegów z ówczesnego samorządu. Gdyby mój kolega za kolegialną decyzję usiadł sam na ławie oskarżonych, to ja, jako współdecydujący sam bym przyszedł, nawet bez wezwania sądu i usiadł obok niego. Tutaj zabrakło solidarności i pozostał żal. A jeśli chodzi o samo postępowanie, i o to, co pisano o całej tej sprawie w ostatnich latach, to dochodzenie i ten wyrok po prostu sprawę obroniły. Chodziłem na rozprawy i z ust świadków słyszałem potwierdzenia tego, co już wiedziałem i co widniało w dokumentach. Zresztą zebrane przez organa dokumenty były niekompletne i sami, jako oskarżeni wskazywaliśmy, co jeszcze należy uzupełnić, bądź sami uzupełnialiśmy dokumentację śledczą. - stwierdził Janusz Biegański i dodał - Jeżeli sądy mają takich biegłych, jak w naszym przypadku, to ja współczuję ludziom.
     Biegłym w dziedzinie prywatyzacji i przekształceń własnościowych był Bogdan Kozłow. Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, iż opinia biegłego kosztowała 2.500 zł. W świetle uniewinniającego wyroku kosztami postępowania został obciążony Skarb Państwa.
     Procedura prywatyzacyjna ZEC wyglądała tak, że w oparciu o uchwałę Rady Miejskiej swoją z kolei uchwałę prywatyzującą podjął Zarząd Miasta w sile sześć osób na czele z ówczesnym burmistrzem Leszkiem Jakubowskim i wiceburmistrzem Januszem Biegańskim, który jest specjalistą w branży ciepłowniczej i od strony technicznej był liderem procedury prywatyzacyjnej ze strony samorządu. Umowę podpisały dwie osoby ze strony Zarządu Miasta.
      - Burmistrz Leszek Jakubowski wedle jego słów niejako wyróżnił moją osobę i moje zasługi na polu prywatyzacji ZEC, zlecając mi podpisanie umowy. - mówi Janusz Biegański. Drugi podpis złożył Franciszek Szafrański, który pracował wtedy w doraźnej komisji do spraw rokowań składającej się z członków Zarządu, radnych miejskich i przedstawicieli firmy konsultingowej wyłonionej w drodze konkursu zarządzonego przez Ministra Skarbu. Stanisław Głogowski również był w składzie komisji do spraw rokowań.
     Firma konsultingowa badała 3 oferty dopuszczone do rokowań. Poznańska firma wycofała się jednak jeszcze przed upływem terminu złożenia ofert, a wrocławska uczyniła tak samo po pierwszych rozmowach. Ostatecznie został tylko Fluid Corporation z Krakowa. Oszacowania atrakcyjności tej oferty dokonywało z ramienia firmy konsultingowej dwudziestu specjalistów z różnych dziedzin.
     Poniedziałkowy wyrok sądu nie jest prawomocny. Sędzia Tomasz Michalak wyjaśnił, że strony mogą poprosić sąd o pisemne uzasadnienie wyroku. Wtedy stronom przysługuje 2 tygodnie czasu na złożenie ewentualnej apelacji. W takim przypadku sprawę przejąłby Sąd Okręgowy w Bydgoszczy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 574 (7/2003)

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry