9 ofiara śmiertelna w tym roku na drogach powiatu mogileńskiego
    
     Niechlubne statystyki tragicznych wypadków na tzw. łuku kwieciszewskim powiększyły się o kolejną śmiertelną ofiarę - tym razem obywatela Słowenii. Po raz kolejny ucierpiały budynki mieszkających tam ludzi - po uderzeniu tira zawalił się budynek gospodarczy. 

slowa1-m.jpg
Strażacy szukają w gruzowisku odciętej w wypadku ręki kierowcy. Akcja przeszukiwania trwała kilka godzin i prowadzona była w skrajnie trudnych warunkach. 
                 fot. Robert Łuczak

     W czwartek, 23 sierpnia około 6.00 rano mieszkających w Kwieciszewie (gm. Mogilno) na łuku drogi krajowej nr 15 Toruń-Poznań obudził straszny huk. Mieszkańcy tej wsi, mający swe domostwa po lewej i prawej stronie łuku są już do takich odgłosów przyzwyczajeni i wiedzą za każdym razem, że rozbił się kolejny tir. Nigdy nie wiadomo jednak, w który uderzy dom, w jakie wjedzie zabudowania.
    Choć od czwartkowego wypadku minął tydzień, do dziś nie wiadomo konkretnie co się stało. Czy kierowca jechał za szybko, wpadł w poślizg i już nie mógł wyprowadzić samochodu na prostą, czy zasnął za kierownicą, czy może w końcu doszło do jakiejś awarii w samochodzie. Ciężarowy mercedes z naczepą sunął jednak z ogromną siłą jak pocisk. Zjechał z łuku drogi, przebił bariery energochłonne postawione przy drodze, zniszczył płot gospodarstwa, przejechał przez stojące w ogrodzie maszyny rolnicze, zmieścił się między drzewo, a słup energetyczny i wbił się całym impetem w budynek gospodarczy. Trudno powiedzieć z jaką prędkością jechał tir, gdyż akurat fotoradar nie rejestrował przejeżdżających aut. Fotoradar załączany jest tylko okresowo, jednak w terminach, o których nie wiedzą kierowcy.
    Niestety, kierowca ciężarówki 57-letni Słoweniec zginął na miejscu. Na szczęście nikt inny nie został poszkodowany w wypadku. Akcja służb ratunkowo-porządkowych trwała przeszło 5 godzin. Do wydobycia ciężarówki użyto specjalistycznego ciężkiego holownika, który przyjechał z Wrześni. Akcja była utrudniona, gdyż przy każdej próbie wyciągnięcia samochodu, budynek zawalał się.
Prawie 5 godzin, do 12.30 strażacy przeszukiwali ruiny budynku, gdyż zwłoki kierowcy pozbawione były ręki. - Tir zniszczył tyle żelastwa po drodze, że rękę odcięło mu jak gilotyną - mówi nam jeden z uczestników akcji ratowniczej. Przez moment ratownicy nawet zakładali, że może psy z gospodarstwa gdzieś odciągnęły rękę na bok, ale raczej ta wersja została wykluczona, gdyż zwierzęta były wystraszone całą sytuacją. W końcu ręka po 5 godzinach została znaleziona w gruzowisku.
    Ciało trafiło do Zakładu Medycyny Sądowej bydgoskiej Akademii Medycznej. Stamtąd, według naszych informacji, wczoraj zostało zabrane i przewiezione do Słowenii.
    W akcji ratowniczej uczestniczyli strażacy z JRG Mogilno, OSP Kwieciszewo i OSP Gębice. Kierował ich pracą kpt. Krzysztof Gałczyński. Budynek nadaje się tylko do rozbiórki. Straty materialne przy wypadku oszacowano razem na 40.000 zł.

Marek Holak
Pałuki nr 811 (35/2007)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry