Prawie cztery godziny strażacy i policjanci przeczesywali las w Jabłowie Pałuckim szukając awionetki, która miała tam spaść. Zgłoszenie się nie potwierdziło.

     Zgłoszenie do straży pożarnej wpłynęło 16 lutego o 23:54. Zgłaszający twierdził, że awionetka spadła gdzieś w lesie w okolicach Jabłowa Pałuckiego. Wskazał miejsce, w którym widział kulę ognia i pożar. Na miejsce przybyło osiem zastępów straży pożarnej. W sumie 38 strażaków i policjanci dwukrotnie przeczesywali las w Jabłowie Pałuckim w poszukiwaniu samolotu, który miałby tam spaść. Okazało się, że do żadnej katastrofy nie doszło.

     - Zgłaszający czekał na strażaków - powiedział mł. kpt. Mirosław Wrzesiński, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Żninie. - Kiedy dojechali na miejsce, wskazał im kierunek, w którym widział pożar czy kulę ognia. Trzeba było to miejsce sprawdzić, a teren jest rozległy. Zgłaszający nie był pod wpływem alkoholu.

     Akcja trwała 3,5 godziny i zakończyła się o 3:30.

Magdalena Kruszka, 17 II 2017

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry