Artykuł tygodnia
  • Uwaga na oszustów
    Uwaga na oszustów

    Żnińscy policjanci zwracają się o czujność i ostrożność w kontaktach z nieznanymi osobami. Oszuści często wykorzystują otwarte drzwi wejściowe do mieszkania, bez żadnych skrupułów wchodzą do środka i w ciągu kilku minut dokonują kradzieży. Często wybierają posesje znacznie oddalone od pozostałych.

12 października w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy ruszył proces przeciwko oskarżonym o zabójstwo 15-letniej Klaudii i 23-letniej Patrycji z Barcina w Chałupskach nad Jeziorem Wiecanowskim. Zeznania tego dnia złożył jedynie Maciej K. z Sędowa, młodszy z oskarżonych. Nie podtrzymał swoich wcześniejszych zeznań, w których przyznaje się do winy i obciążył starszego z oskarżonych, Sławomira G. z Kołodziejewa.

Maciej K. doprowadzany na salę rozpraw usłyszał okrzyki i wyzwiska, między innymi takie, że jest odpadem ludzkim fot. Magdalena Kruszka
Maciej K. doprowadzany na salę rozpraw usłyszał okrzyki i wyzwiska, między innymi takie, że jest odpadem ludzkim fot. Magdalena Kruszka

     Kiedy mężczyźni doprowadzani byli przed sąd, witały ich okrzyki młodych mężczyzn, którzy przybyli obserwować przebieg rozprawy. Policja musiała ich odgrodzić, aby nie rzucili się na oskarżonych. Mężczyźni z publiczności źle przyjęli także wniosek o wyłączenie jawności. Jednak sędzia Marek Kryś nie przychylił się do tego wniosku. Rozprawa jest jawna.
     Prokurator Aleksandra Zientara odczytała akt oskarżenia. Oskarżyła Macieja K. o to, że w nocy 4 sierpnia 2016 roku w Chałupskach działając wspólnie i w porozumieniu oraz działając z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia Klaudii S. doprowadzili ją do stanu bezbronności, zadawali jej ciosy powodujące zasinienia na twarzy, lewej ręce, a także krwawe podbiegnięcia na głowie i lewej ręce, a następnie wrzucili ją do Jeziora Wiecanowskiego, przez co doprowadzili do jej śmierci przez uduszenie w wyniku utonięcia. Prokurator oskarżyła także Sławomira G. o to, że tej samej nocy działając wspólnie i w porozumieniu oraz działając z bezpośrednim zamiarem pozbawienia życia Patrycji K. doprowadzili ją do stanu bezbronności, zadawali jej ciosy, powodując zasinienia na twarzy i prawej ręce oraz wylewy podspojówkowe obu oczu, a następnie wrzucili do Jeziora Wiecanowskiego, przez co doprowadzili do jej śmierci przez uduszenie w wyniku utonięcia. Ponadto Sławomir G. został oskarżony także o nielegalne posiadanie broni palnej w postaci rewolweru o kalibrze 9 mm oraz o kradzież z włamaniem.
     Przed sądem Maciej K. nie przyznał się do winy. Nie podtrzymał wcześniejszych zeznań, w których przyznawał się do zabójstwa Klaudii. Wycofał także zeznania obciążające Zachariasza Z., początkowo zatrzymanego w tej sprawie jako oskarżonego.
     - Nie utopiłem Klaudii, nie utopiłem jej - przekonywał młodszy oskarżony. - Sławomir G. próbował ze mnie zrobić wspólnika tego dnia, grożąc mi w trakcie zdarzenia. Bałem się go. Strasznie się go bałem. Wstąpiło w niego coś podczas tej nocy, czego nigdy wcześniej nie widziałem. Gdybym wiedział, że on się tak zachowa, to nie zadzwoniłbym do niego z telefony Klaudii.
     Maciej K. opowiadał, że feralnej nocy spotkał się z Klaudią, Ruth B. i Zachariaszem Z. Była z nimi Patrycja, którą tej nocy dopiero poznał. Wspólnie szwendali się po Barcinie i szukali kogoś, kto pożyczy im pieniądze. W ten sposób trafili do Sławomira G., którego Maciej K. znał od dziecka. On jako jedyny zgodził się pożyczyć pieniądze i nakazał przyjechać do Kołodziejewa, czyli swojego miejsca zamieszkania. Maciej K. z Klaudią i Patrycją pojechali zatem do Kołodziejewa, a dalej do Dąbrowy koło leśniczówki. Tam miało dojść do stosunku między Klaudią i Sławomirem, a następnie między Klaudią i Maciejem. Pod nieobecność Klaudii i Macieja, Patrycja miała zagrozić Sławomirowi, że jeśli ten nie da pieniędzy, to powiadomi policję, że próbował je zgwałcić. Wtedy Sławomir miał wpaść w szał, skrępować Patrycję i sterroryzować bronią Macieja, aby ten skrępował Klaudię. Następnie wszyscy udali się nad Jezioro Wiecanowskie.
     - Sławomir G. poszedł z Patrycją w kierunku jeziora, wcześniej zabierając mi jeszcze kluczyki od stacyjki - zeznawał Maciej K. - Ja zostałem wtedy sam z Klaudią. Ona cały czas siedziała w samochodzie i tylko patrzyła. Ja byłem wtedy w samochodzie, siedziałem na miejscu kierowcy. Naprawdę chciałem odjechać, ale nie miałem kluczyków, żeby uruchomić samochód. Sparaliżował mnie strach. Bałem się. Nie wiedziałem, co mam robić. Miałem mętlik w głowie. Pierwszy raz byłem w takiej sytuacji. Jak Sławomir wrócił, to był sam, bez Patrycji i był cały mokry od wody. Wysiadłem z samochodu i zacząłem do niego krzyczeć: "Coś ty zrobił? Gdzie jest Patrycja?". On wyjął pistolet, położył na masce samochodu i powiedział śmiejąc się do mnie prosto w twarz, że zrobił, co musiał i żebym się nie przejmował. Powiedział, że mam wyciągnąć Klaudię z samochodu, bo jak ja tego nie zrobię, to on to zrobi, ale ja będę miał wtedy przerąbane. Kazał mi iść przez polanę w stronę brzegu jeziora. Prowadziłem Klaudię. Gdy doszedłem do trzcin, on kazał mi wejść do wody z Klaudią. Stanął obok mnie i kazał mi ją topić pod wodą. Ja tego nie chciałem, powiedziałem, że tego nie zrobię, ale on kierując broń w moim kierunku krzyczał, że nie mam wyjścia, że tak przynajmniej niczego nie powiem. Naprawdę bałem się wtedy, byłem w szoku, ale zacząłem głowę Klaudii wkładać pod wodę, przyciskając ją prawą ręką. Zobaczyłem wtedy Patrycję jak leży. Nie ruszała się w tej wodzie. Nie wytrzymałem. Puściłem Klaudię, która wstała.
     Maciej K. powiedział, że wówczas to Sławomir chwycił Klaudię i utopił ją. Starszy z oskarżonych nie miał jeszcze okazji odnieść się do treści tych zeznań. Zostanie przesłuchany na kolejnej rozprawie za miesiąc.
     Szerzej w papierowym wydaniu tygodnika Pałuki w czwartek, 19 października.

Magdalena Kruszka, 13 X 2017

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry