Advertisement
Artykuł tygodnia
  • Ogrodowa zamknięta
    Ogrodowa zamknięta

    Od 19 października przez 6 najbliższych tygodni zamknięta dla ruchu będzie ul. Ogrodowa w Szubinie. Zamknięcie spowodowane jest remontem. 

Advertisement

- On już wcześniej mi proponował, żebym z nim wywoził dziewczyny do Niemiec do burdelu, bo z tego są dobre pieniądze - zeznawał Zachariasz Z. - Obyś zgnił w więzieniu, obyś dostał dożywocie za to, co nam zrobiłeś - krzyczała do Macieja K. matka Zachariasza Z., który spędził trzy miesiące w areszcie oskarżony przez Macieja o zabójstwo.

14 i 15 listopada w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy zeznawali świadkowie w sprawie zabójstwa dwóch dziewcząt z Barcina. fot. Magdalena Kruszka
14 i 15 listopada w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy zeznawali świadkowie w sprawie zabójstwa dwóch dziewcząt z Barcina. fot. Magdalena Kruszka

     Po wyjaśnieniach składanych przez oskarżonych o zabójstwo Klaudii i Patrycji z Barcina Macieja K. i Sławomira G., w Sądzie Okręgowym w Bydgoszczy zeznawała między innymi matka Klaudii i matka oskarżonego Macieja. Zeznania złożyli także Zachariasz Z. i Ruth B., którzy feralnego wieczoru spotkali się w Barcinie z Klaudią, Patrycją i Maciejem.
     Warto przypomnieć, że początkowo o zabójstwo dziewczyn z Barcina oskarżony był właśnie Zachariasz Z., który w tym czasie mieszkał w Mogilnie. Na podstawie zeznań Macieja K. trafił on do aresztu tymczasowego, w którym spędził trzy miesiące. Potem został oczyszczony z zarzutów. Okazało się, że noc, podczas której zginęły Klaudia i Patrycja, spędził w domu. Wcześniej jednak rzeczywiście był w Barcinie, gdzie spotkał się ze swoją ówczesną dziewczyną Ruth B. Oboje przed sądem opowiadali, jak wyglądał tamten wieczór.
     TAK MINĄŁ OSTATNI DZIEŃ ŻYCIA
     3 sierpnia 2016 roku Zachariasz Z. około 14:00 wyjechał rowerem ze swojego domu w Mogilnie. Około 15:00 był w Barcinie. Tam spotkał się ze swoją dziewczyną Ruth B. Kręcili się po mieście. Około 17:00 na przejściu dla pieszych przy Mili spotkali Klaudię i Patrycję i wszyscy razem poszli do parku. Ruth zeznała, że dziewczyny wcześniej piły alkohol i chciały jeszcze więcej. Po jakimś czasie Patrycja z Klaudią wróciły na stare miasto, ale potem Klaudia zadzwoniła do Ruth i grupa znajomych ponownie spotkała się w parku. Wtedy podszedł do nich jakiś mężczyzna w wieku około 45 lat, ale to nie był oskarżony Sławomir G.
     Zaproponował młodym robione papierosy, palone z lufki. Zachariasz Z. zeznał, że odmówili. Potem cała grupa, już bez mężczyzny, przeniosła się na plac targowy. Tam siedzieli do 21:00. Przed 21:00 Ruth B. zadzwoniła do Macieja K. z telefonu Zachariasza. Namawiała go, żeby przyjechał do Barcina. Ten nie chciał się zgodzić. Telefon wzięła Klaudia i przekonała Macieja, żeby jednak dołączył do nich. Maciej K. około 21:40 był na targowisku w Barcinie. Piątka znajomych pojechała do ojca Klaudii.
     - Kiedy Ruth i Klaudia z Patrycją weszły do środka, to Maciej do mnie powiedział, że Klaudia jest dobra - czyli do wywiezienia do Niemiec - mówił Zachariasz. - On już wcześniej mi proponował, żebym z nim wywoził dziewczyny do Niemiec do burdelu, bo z tego są dobre pieniądze. Ja mu wtedy powiedziałem, że jest pojeb... i że ma się wziąć za normalną robotę. Takie propozycje były jakieś dwa lata temu. Mówił, że ma jakieś znajomości, ale ja mu nie wierzyłem, bo on dużo ściemnia. Jak coś do mnie mówił, to jednym uchem wpuszczałem, drugim wypuszczałem.
     Klaudia będąc w mieszkaniu swojego ojca prosiła go o pieniądze. Ojciec mówił, że nie ma. Nie dał jej pieniędzy. Poprosił córkę, żeby zrobiła mu papierosy do pracy na następny dzień. Potem cała piątka udała się na osiedle, bo Patrycja chciała iść po bluzę (miała być już wówczas nietrzeźwa). Przed 22:00 wszyscy podjechali pod blok Ruth B., gdyż musiała ona być o tej godzinie w domu.
     POWRÓT DO DOMU ZACHARIASZA
     Ruth i Zachariasz odłączyli się od reszty. Poszli do domu Ruth. Tam Zachariasz zabrał plecak, rower, pożegnał się z dziewczyną i wyruszył w drogę do domu. W Szczepankowie minął go samochód Macieja K. Kierowca zatrąbił na niego, ale Zachariasz nie widział, kto był w środku. Przed północą był już w domu. Tam pomógł mamie przy niepełnosprawnym bracie, który miał atak. Zrobił mamie kawę i poszedł do swojego pokoju. Zmienił zdjęcie profilowe na Facebooku, bo pokłócił się z Ruth. Kłótnia nie miała nic wspólnego ze spotkaniem piątki znajomych. Zachariasz spał do południa następnego dnia. Obudził go telefon Ruth. Dziewczyna informowała go, że dziewczyny zginęły, a policja o niego pyta. Informacja o zaginięciu Klaudii była już też wtedy na fb. Zachariasz nie przejął się tym wtedy, bo sądził, że dziewczyna nocowała u kogoś i sama wróci do domu.
     - Dzwoniłem do K., żeby dowiedzieć się, co się dokładnie stało, ale on nie chciał mi powiedzieć - mówił Zachariasz. - Powiedział, że ma wyjeb..., ma to w d..., że on nic nie zrobił i się rozłączył. Później dzwoniłem do niego jeszcze kilka razy, ale już nie odbierał. Na drugi dzień w nocy o 3:40 wpadli do mnie antyterroryści i nawet mi nie powiedzieli, za co mnie zatrzymują.

Zachariasz Z. rozpoznaje się na zdjęciach z monitoringu fot. Magdalena Kruszka
Zachariasz Z. rozpoznaje się na zdjęciach z monitoringu fot. Magdalena Kruszka

     OSKARŻYĆ KOLEGĘ
     Zachariasz przyznał, że początkowo nie wiedział, dlaczego został zatrzymany, potem dowiedział się, że zadecydowały o tym pomówienia K. Zeznał też, że nie poznał nigdy Sławomira G., ale słyszał o nim z opowiadań Macieja, który mówił, że pomaga G. w wychowywaniu córki. Natomiast przyjaźnił się od wielu lat z Maciejem K. Przyznał, że na początku miał dobre relacje z nim.
     - Później wszystko zaczęło się walić - mówił Zachariasz. - On w wieku 15 czy 16 lat trafił do poprawczaka za podpalenie przystanku. Po ponad roku wyszedł. Proponował, żebym z nim chodził na kradzieże, rozboje. Miał głupie pomysły. Pytał, czy z nim zapalę marihuanę, że ma dobre znajomości i wie od kogo kupować. Lubił też sobie wypić. On z początku był spokojny, ale potem coraz bardziej zaczęło się komplikować, w coraz bardziej nietypowe towarzystwo wchodził. Z czasem zaczął jarać zielsko. Palił specyfiki takie, że mówił, że to jest czysta marihuana, ale to były dopalacze, mocarze i nawet taki rodzaj zielska, który się nazywa czaszka. Po tym się śmiał, ale później zamulał, cały blady był i spocony, ale żeby agresywny to nie. Jak był u dziadków w Mogilnie i dzwonił do mnie, to zawsze był zjarany. Zawsze.
     Maciej K. miał namawiać do rozbojów i kradzieży nie tylko Zachariasza, ale także młodszego kolegę, Szymona W. ze Strzelna.
     ZEZNANIA RUTH B.
     Zeznania złożyła także Ruth B. Jej relacja z popołudnia i wieczoru 3 sierpnia 2016 roku była spójna z zeznaniami Zachariasza. Podkreślała ona, że Klaudia i Patrycja piły alkohol tamtego wieczoru. Zeznała także, że Partycja i Klaudia zapaliły papierosy proponowane im przez obcego mężczyznę.
     Zachariasz zeznał wcześniej, że Maciej K. był zainteresowany Klaudią, natomiast Klaudia nie była nim zainteresowana, natomiast z relacji Ruth wynikało, że oboje mieli się ku sobie.
     - Prawdopodobnie Klaudii spodobał się K. - mówiła Ruth. - Zaczęli żartować w samochodzie. Następnego dnia próbowałam nawiązać z Klaudią kontakt telefoniczny, bo wcześniej prosiła mnie, żebym poszła z nią do ginekologa. Dzwoniłam kilka razy, ale telefon był wyłączony i nikt nie oddzwaniał. Dzwoniłam też do Zachariasza, ale on nic nie wiedział. Byłam wtedy w trzecim miesiącu ciąży. Dostałam bólów brzucha i z mamą pojechałyśmy do szpitala.
     Ruth zeznawała, że widać było, iż Klaudia i Maciej mają na siebie ochotę, że Klaudia mówiła K., że ma na niego ochotę i mogłaby się z nim kochać nawet w krzakach, a K. mówił Klaudii, że jest piękna i poprawiał jej włosy. Z kolei do Ruth Klaudia miała mówić, że jest w ciąży ze swoim byłym chłopakiem z Piechcina i dlatego chciała iść do ginekologa.
     ZEZNANIA MATEK
     Przed sądem zeznawała także Teresa Z., matka Zachariasza. Mówiła, że miała umowę z synem i ten przed północą musiał zawsze wracać do domu. Nie inaczej było tej nocy, kiedy zginęły dziewczyny. Po powrocie do domu relacjonował mamie, że spotkał się z Ruth. Śmiał się też z Patrycji, że była pijana, natomiast o Klaudii wyrażał się dobrze.
     - W nocy z 4 na 5 wpadli do nas antyterroryści. Myśmy nie wiedzieli, co się dzieje. Zabrali syna, a potem zaczęło się grożenie nam śmiercią. Żebyś ty K. zgnił w więzieniu! - krzyknęła w stronę młodszego oskarżonego. Wygrażała mu jeszcze, opuszczając salę rozpraw.
     Matka Macieja K. Zofia K. zeznawała, że kiedy 3 sierpnia wychodziła do pracy, to syn był w domu, a kiedy wróciła po 16:00, to już go nie było i nie kontaktował się z nią. Zobaczyła go dopiero przed aresztowaniem. Nie wie, co syn robił w nocy z 3 na 4 sierpnia zeszłego roku. Ze Sławomirem G. znali się dobrze. On i Maciej to byli koledzy, a Sławomir przychodził do ich domu zawsze, kiedy miał problem i żona od niego uciekała. Przyznała, że miała wcześniej z synem problemy, a chodziło o drobne kradzieże. Miał też sprawę w Sądzie Rodzinnym. Syn był na jej utrzymaniu, ale czasem woziła go do pracy. Jak kupił samochód, to jeździł sam. Nie chciała, żeby zadawał się z Zachariaszem. Uznała, że to nie jest porządny chłopak. Zofia K. zeznała, że zdarzało się, że syn przychodził do domu po kieliszku, ale nigdy się nie zataczał. Twierdziła też, że nigdy nie miał do czynienia z narkotykami.
     Zeznania złożyła także Grażyna S., mama Klaudii. Przyznała, że bierze tabletki nasenne, kiedy nie może zasnąć i tak właśnie było 3 sierpnia. Wcześniej jednak Klaudia miała do niej zadzwonić przed 21:00 i powiedzieć, że za 10 minut wróci. Potem już dzwonił do niej tylko mąż z informacją, że będzie szukał córki z policją. Mówiła też, że córka dobrze radziła sobie w szkole i nie było z nią problemów. Zawsze wracała o umówionej godzinie, a jak miała nie wrócić, to dzwoniła, że będzie później. Zeznała, że nie było sytuacji, żeby córka wróciła po północy. Pozytywnie o siostrze wyrażał się też Bartłomiej S., który podkreślał, że siostra wracała zawsze o tej godzinie, którą wyznaczyła jej mama. W czasie, kiedy doszło do zabójstwa, pracował w Gdańsku. Potem wrócił do Barcina, aby zająć się pogrzebem i rodziną.
     Podczas ubiegłotygodniowych rozpraw zeznawać mieli też Henryk S., ojciec Klaudii i Magdalena G., żona Sławomira. Nie stawili się oni jednak przed sądem. Z kolei brat Sławomira Piotr G. i siostra Macieja Natalia K. odmówili składania zeznań.
     Następna rozprawa odbędzie się jeszcze przed świętami.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1345 (47/2017)

Inne teksty na ten temat:

Utopione w jeziorze

Barcinianie pożegnali zamordowane dziewczyny

Zachariasz Z. w areszcie na kolejne dwa miesiące

Jeszcze żyły, gdy znalazły się w wodzie

Młodsza skrępowana taśmą

Oskarżony przedstawia, jak doszło do obu zbrodni

Zeznał, że wysiadł przy figurze Matki Boskiej

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry