Przeszukano gabinet w ratuszu, magazyn przy ul. Sądowej i prywatne mieszkanie
   
    50-letni Stanisław P. wyszedł późnym popołudniem 30 maja z budynku Komendy Policji z zarzutem paserstwa. Jest podejrzany o to, że kupił od Adama Sz. ze schroniska dla bezdomnych telefon komórkowy nokia N70, wiedząc, iż pochodzi z kradzieży. Do transakcji miało dojść w ratuszu.


   KRADZIEŻ
    28 maja o 18.30 pojawił się u dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Mogilnie 27-letni mieszkaniec ul. Benedyktyńskiej i zgłosił włamanie do domu oraz kradzież telefonu komórkowego. Nieznany wówczas policji złodziej dostał się do domu przez otwarte okno w piwnicy i stamtąd wszedł do innych pomieszczeń budynku. Zabrał ze sobą z domu telefon nokia N70. Jak twierdził poszkodowany Tomasz L., do włamania prawdopodobnie doszło w środę, od rana do około 16.30, gdyż wtedy domowników nie było w domu. Telefon komórkowy wycenił na 400 zł.

Szef Obrony Cywilnej Stanisław P. od 30 maja ma zarzuty paserstwa. Związany jest z PSL-em, z którego startował jesienią 2006 r. do Rady Powiatu Mogilno.
           tekst  Marek Holak, 
         fot. Paweł Lachowicz

    Z informacji operacyjnych zdobytych między innymi w wyniku rozpytań prowadzonych w mieście, policja dotarła do Adama Sz., bez stałego miejsca zameldowania. Kiedyś był mieszkańcem Kwieciszewa (gm. Mogilno), dziś przebywa w schronisku dla bezdomnych w Mogilnie. To on miał ukraść telefon z domu przy ul. Benedyktyńskiej.
    Policja zatrzymała go 30 maja przed południem. Przyciśnięty do muru przyznał się do kradzieży i dokładnie ze szczegółami opowiedział, jak do tego doszło i komu telefon sprzedał.
Jakież było zdziwienie, gdy od Adama Sz. policja usłyszała, że telefon sprzedał szefowi Obrony Cywilnej w Mogilnie, 50-letniemu Stanisławowi P., związanemu z PSL. Do transakcji miało dojść w mogileńskim ratuszu, na II piętrze, gdzie swój gabinet ma szef OC. Policja ze względu na bogate zeznania Adama Sz. starała się sprawdzić wszystkie ślady i wątki, by potwierdzić, że to co mówił jest prawdą. Kryminalnych zastanawiało już samo to, że jak to możliwe, by ktoś kto ukradł telefon komórkowy, poszedł go sprzedać na II piętro mogileńskiego ratusza i to akurat do gabinetu szefa OC. Dlaczego nie próbował go sprzedać na ulicy, targu, w jakimś barze - tylko poszedł w konkretne miejsce w ratuszu.
    W godzinach południowych kryminalni pojawili się w ratuszu razem z decyzją komendanta KPP o przeszukaniu gabinetu. Poinformowali dyrektora Wydziału Spraw Obywatelskich Bożenę Ziomkiewicz, że dokonają przeszukania gabinetu. Stanisława P. akurat nie było w ratuszu, gdyż był w delegacji w Bydgoszczy.
    Kryminalni szukali w komputerze Stanisława P. i w jego gabinecie śladów, o których mówił Adam Sz. Miał on zeznać policji, że gdy przyszedł do Stanisława P. z komórką, ten w Internecie sprawdził, po ile ten model noki akurat chodzi na rynku. Robił wydruki z komputera. I te ślady policja w komputerze szefa OC zabezpieczyła. W tym momencie zeznania Adama Sz. pokrywały się z rzeczywistością. Adam Sz. zeznał również kryminalnym, że Stanisław P. wiedział, iż kupuje kradzioną komórkę, gdyż w rozmowie między nimi miało paść stwierdzenie z żargonu złodziejskiego, że komórka jest jeszcze ciepła.
    Po powrocie z wyjazdu (jeszcze w trakcie przeszukania gabinetu) Stanisław P. został zatrzymany przez policjantów w miejscu pracy. Burmistrz Mogilna w tym czasie był na sesji powiatowej. Gdy przyjechał, dowiedział się, co się stało.
    W gabinecie szefa OC kradzionej komórki nie znaleziono. Z ratusza kryminalni pojechali na ul. Sądową, gdzie pod opieką Stanisława P. są magazyny OC. Tam również kradzionej komórki nie było.
    Stamtąd funkcjonariusze pojechali do mieszkania Stanisława P. i tam także dokonali przeszukania. W gabinecie w ratuszu i w magazynie na ul. Sądowej Stanisław P. udawał zaskoczonego. Mówił, że on nie rozumie, skąd to całe zamieszanie i o co tu chodzi.
    Jak się dowiedzieliśmy, gdy policjanci zaczęli zbliżać się do miejsca, gdzie był schowany kradziony telefon komórkowy w jego mieszkaniu, Stanisław P. zaczął mówić, że ma duszności, że ma atak serca. Policjanci znaleźli kradziony telefon komórkowy w szufladzie komody. Okazało się, że nokię N70, Stanisław P. kupił od Adam Sz. za 150 zł i stary model telefonu komórkowego siemensa.
    Stamtąd Stanisław P. został zabrany na komendę, gdzie usłyszał zarzut paserstwa. Został przesłuchany i wypuszczony około 1700. Śledztwo w tej sprawie jest nadal prowadzone. Jak się dowiedzieliśmy, policja jest w posiadaniu informacji o wielu osobnikach odwiedzających Stanisława P. w ratuszu, w godzinach jego pracy.
    Burmistrz Leszek Duszyński powiedział reporterowi, że wczoraj przeprowadził rozmowę z szefem Obrony Cywilnej. Zdziwiony był jednak informacjami, jakie usłyszał od nas, że Stanisław P. ma postawiony zarzut paserstwa. Stanisław P. ani słowem nie wspomniał mu o tym fakcie.
Wczoraj w godzinach południowych usiłowaliśmy dodzwonić się do Stanisława P. Bezskutecznie.

 Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 851 (23/2008)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry