Części do zachodnich maszyn rolniczych - PHU Tomasz Nowak

Andrzej Ch.: - To kpina z demokratycznego państwa prawa, jakim jest Polska
   
    Ktoś podpalił Andrzejowi Ch. płot grodzący jezioro. Twierdzi, że policja nic w sprawie nie zrobiła, dlatego na własną rękę zaczął szukać podpalacza. Rozwiesił po okolicznych wioskach plakaty, za co policja oddała go do sądu. Dostał wyrok skazujący. Dziś rozżalony mówi, że to on jest napiętnowany. Został szkodnikiem społecznym, choć chciał pomóc policji.

 

 
 Do dziś widoczne jest miejsce na jeziorze w Dusznie, gdzie w październiku 2007 r. podpalono Andrzejowi Ch. płot, grodzący jezioro, będący granicą należącej do niego działki. Sprawców podpalenia do dziś nie znaleziono. Kłopoty z prawem ma za to właściciel działki.     fot. Roman Wolek

    TO TYLKO WYKROCZENIE

   Dość niespodziewanie zakończyła się sprawa podpalenia płotu grodzącego jezioro w Dusznie (gm. Trzemeszno). O sprawie tej pisaliśmy w Pałukach w listopadzie ubiegłego roku. Przypomnijmy, że na początku października podpalona została część płotu przechodząca przez jezioro w Dusznie. Płot ten grodzi działkę, której właścicielem jest Andrzej Ch. z Barcina. Na drewniane bale założono opony i później je podpalono. Nadpalona została wtedy drewniana konstrukcja ogrodzenia oraz kilkadziesiąt gałęzi wierzby energetycznej. Uszkodzone zostało także przęsło bramy wjazdowej na teren działki. Właściciel działki oszacował straty na 300 zł. Złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w komisariacie policji w Trzemesznie. Policjanci uznali jednak, że straty poniesione przez Andrzeja Ch. były mniejsze niż 250 zł. Ze względu na to policja podjęła decyzję o odmowie wszczęcia dochodzenia w tej sprawie, z powodu braku znamion przestępstwa. Natomiast postępowanie w sprawie popełnienia wykroczenia na szkodę Andrzeja Ch. nie doprowadziło do wykrycia sprawców podpalenia.
    WYROKI ZA PLAKATY
    Wkrótce po podpaleniu ogrodzenia mieszkaniec Barcina próbował także na własną rękę ustalić sprawcę tego zdarzenia. Swojemu pracownikowi zlecił rozlepienie plakatów o treści: „Uwaga podpalacz. W okolicach Duszna grasuje podpalacz i niszczyciel płotów. Dzisiaj podpalił mój płot, nad jeziorem w Dusznie, jutro może podpalić twój dobytek. Za wskazanie policji lub ujęcie sprawcy nagroda 1.500 zł”. Na plakacie podany został także numer telefonu komórkowego do Andrzeja Ch.
    Plakaty rozwieszone zostały na terenie miejscowości: Wydartowo, Duszno, Palędzie Dolne, Padniewo i Dębno. Jak powiedział nam Andrzej Ch., plakaty rozwieszali jego pracownicy oraz pomagały w tym dzieci.
    Ku zaskoczeniu Andrzeja Ch. policjanci nie ustalili sprawcy podpalenia płotu, jednak zdecydowanie zareagowali na wywieszenie plakatów. Trzemeszeńska policja wystąpiła do Sądu Rejonowego w Gnieźnie z wnioskiem o ukaranie Andrzeja Ch. oraz jednego z jego pracowników Ryszarda Z. za wieszanie ogłoszeń w miejscach publicznych do tego celu nieprzeznaczonych. W maju bieżącego roku Wydział Grodzki Sądu Rejonowego w Gnieźnie uznał te wnioski za zasadne i uznał Andrzeja Ch. oraz jego pracownika za winnych zarzucanych im czynów. Wobec Andrzeja Ch. orzeczono karę 300 zł oraz zapłatę kosztów postępowania w wysokości 50 zł i opłatę w kwocie 30 zł, a wobec Ryszarda Z. karę 100 zł oraz zapłatę kosztów postępowania w wysokości 50 zł i opłatę w kwocie 30 zł.
    WIEDZIELI O PLAKATACH
    Mieszkaniec Barcina nie może się pogodzić z tą decyzją i odwołał się od wyroku. W uzasadnieniu odwołania od wyroku pisze, że podpalenie spowodowało u niego obawy o bezpieczeństwo swoje i swojego mienia tym bardziej, że w tym samym czasie pożar strawił zabudowania gospodarcze w Niestronnie. Informuje też, że osobiście nie przykleił ani jednego plakatu.
    - Brak skutecznych działań a wręcz brak jakichkolwiek działań ze strony policji, gdyż nawet nie zostały przeprowadzone podstawowe czynności kryminalistyczne na miejscu podpalenia spowodowały, iż musiałem podjąć konieczne kroki zmierzające do wykrycia sprawcy czy też sprawców podpalenia oraz niszczenia mienia - pisze w swoim odwołaniu Andrzej Ch.
    W piśmie tym uzasadnia również, iż jego działanie miało na celu wyłącznie zapobieżenie kolejnym podpaleniom i uczulenie społeczności lokalnej, a takie działanie nie powinno być traktowane jako szkodliwe społecznie.
    Działanie takie powinno być docenione i napotykać na przychylność ze strony organów ścigania, a nie być przedmiotem oskarżeń. W sytuacji, gdy policja ewidentnie nie radziła sobie ze złapaniem sprawcy czy też sprawców, pomoc z mojej strony była jak najbardziej wskazana - dowodzi w odwołaniu od wyroku Andrzej Ch., dodając, że policja została zresztą poinformowana o planowanym rozwieszaniu ogłoszeń.
    Należy rozumieć, iż policja nie podjęła czynności zmierzających do zapobieżenia popełnienia wykroczenia, a wyłącznie czekała na powieszenie plakatów, by w glorii chwały wystąpić o ukaranie groźnego szkodnika społecznego. Jest to kpina. Kpina nie tylko ze mnie, ale z demokratycznego państwa prawa, jakim jest Polska - dowodzi w swoim piśmie mieszkaniec Barcina.
    ZEMSTA ZA SKARGI?
    Według Andrzeja Ch., działanie policji w tej sprawie może mieć związek z wcześniejszymi wydarzeniami. Chodzi tu o to, że od kilku lat Andrzej Ch. zgłasza policji przypadki niszczenia jego mienia w Dusznie. Sprawy są jednak umarzane, a sprawcy nie są nigdy ustaleni przez co mieszkaniec Barcina już kilkakrotnie odwoływał się od tych decyzji do prokuratury jak i składał skargi na działanie policjantów u komendanta wojewódzkiego.
    - Bo zastanawiające jest to, że policja wykazała się taką gorliwością w sprawie moich plakatów, a nie zrobiła nic, żeby ustalić sprawcę podpalenia - mówi Pałukom Andrzej Ch.
Zwraca też uwagę, że policja nie reaguje na inne plakaty, które licznie są wywieszane na terenie Trzemeszna, nawet w pobliżu komisariatu policji.
    - Nawet telefonicznie zgłosiłem policji, że Trzemeszno jest oplakatowane, ale policjant, z którym rozmawiałem, powiedział, że nie może przyjąć zgłoszenia przez telefon - mówi Andrzej Ch.
    ZA DUŻA AFERA
    Jaki będzie ostateczny wyrok w sprawie wieszania plakatów może się okazać już wkrótce. Po złożeniu odwołania od wyroku przez Andrzeja Ch. na 25 lipca wyznaczony został termin rozprawy.
Jednym ze świadków wezwanych na rozprawę jest sołtys Duszna Tadeusz Sobecki, który od lat walczył o rozbiórkę płotu rozdzielającego jezioro w Dusznie.
Sołtys negatywnie ocenia akcję plakatowania podjętą przez Andrzeja Ch. - To było niepotrzebne. Za dużą aferę z tego zrobiono. Nastraszył tym tylko dzieci i inne osoby. Dzieci w szkole w Kruchowie mówiły potem, że grasuje podpalacz - mówił sołtys Duszna.
    Sierż. Anna Osińska, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie powiedziała nam, że wszystkie zgłoszenia dotyczące uszkodzenia mienia Andrzeja Ch. były przyjmowane przez policję i należycie prowadzone, ale faktycznie kończyły się umorzeniami. Dodaje też, że teren należący do Andrzeja Ch. jest w dużej części lesisty i pagórkowaty a to utrudnia policjantom dotarcie w niektóre miejsca i patrolowanie tego terenu.
    Co do sprawy plakatów rzecznik policji powiedziała Pałukom, że sprawa ta była zgłaszana policji przez mieszkańców, którzy zwracali uwagę, iż plakaty są mocowane na młodych drzewkach gwoździkami i zszywkami.
    - To nie policja podejmuje decyzje o karze. Policja tylko skierowała wniosek o ukaranie do sądu - dodaje Anna Osińska.

         Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 856 (28/2008)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry