„Czuję, że jest robione na mnie polowanie” - uważa burmistrz Dereziński fot. Roman Wolek

Trzemeszno, burmistrz, Dereziński, alkomat, policja
Polowanie na burmistrza
     W ostatnim czasie burmistrz Dereziński dwukrotnie dmuchał w alkomat, aby udowodnić, że jest trzeźwy. Pierwszy raz miało to miejsce po kolizji drogowej. Burmistrz był wcześniej ostrzegany, iż może dojść do takiego zdarzenia.

     Półtora miesiąca temu pisaliśmy w Pałukach o wizycie policjantów 11 lipca w trzemeszeńskim ratuszu. Mundurowi zbadali wtedy trzeźwość burmistrza Krzysztofa Derezińskiego. Akcja ta była efektem anonimowego telefonu do dyżurnego policji. Badanie alkomatem wykazało jednak, że burmistrz był całkowicie trzeźwy. Jak się okazuje, zdarzenie to nie było jedynym w ostatnim czasie, kiedy to trzeźwość burmistrza Trzemeszna była badana alkomatem. Burmistrz Dereziński dmuchał w alkomat także miesiąc przed tym zdarzeniem.
     Jak opowiedział nam Krzysztof Dereziński, jakiś czas temu jedna z osób publicznych ostrzegła go, żeby uważał na to co robi, bo dużo mówi się o tym, iż burmistrz może jeździć samochodem pod wpływem alkoholu. I w związku z tym, gdy będzie jechał samochodem, ktoś może specjalnie spowodować stłuczkę, żeby udowodnić, iż kieruje on pojazdem w stanie nietrzeźwości.
     - Wtedy nie brałem tego na poważnie - przyznaje burmistrz Dereziński. Zmienił jednak zdanie po zdarzeniu z 14 czerwca. Wtedy to w godzinach wieczornych burmistrz wyszedł z restauracji Czeremcha w Trzemesznie i wsiadł do swojego fiata seicento. Nie ujechał jednak daleko. Z drogi podporządkowanej wyjechał ford mondeo i uderzył w samochód burmistrza, który jechał drogą z pierwszeństwem przejazdu.
     - Bardzo dziwnie to wyglądało - relacjonuje to zdarzenie Krzysztof Dereziński. Wezwani na miejsce policjanci zbadali trzeźwość obydwu kierowców. Badanie alkomatem wykazało, że burmistrz i kierowca forda, mieszkaniec Trzemeszna, byli trzeźwi.
     - Nie mam dowodu na to, że ta kolizja była spowodowana specjalnie i miała związek z wcześniejszym ostrzeżeniem - przyznaje burmistrz i dodaje, iż przyjmuje również, że mogło to być przypadkowe zdarzenie.
     - Czuję jednak, że jest robione na mnie polowanie - mówi burmistrz Dereziński. Jak wyjaśnia, mogą świadczyć o tym także inne zdarzenia z ostatniego czasu, jak donos do ZUS, iż był on w pracy podczas zwolnienia lekarskiego oraz sprawa z dmuchaniem w alkomat z 11 lipca. Burmistrz twierdzi, iż może się tylko domyślać, kto może stać za takimi działaniami, ale nie jest tego pewien, gdyż pełniąc swoją funkcję wydaje wiele różnych decyzji, które mogą narażać go na podobne sytuacje.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1072 (35/2012)

Inne teksty na ten temat:

Nie musiałem dmuchać, ale dmuchałem

Burmistrz żąda przeprosin

Zapytał burmistrza o picie i nieślubne dzieci

Skłamał, ale pozostanie anonimowy

Burmistrz nękany alkomatem

 

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry