Drukuj

Trzemeszno, burmistrz, Marek W., zdarzenie, ratusz
Burmistrz żąda przeprosin
    - Ja go nie obraziłem i nie mam zamiaru go przepraszać, bo nie mam za co - odpowiada Marek W.

     Burmistrz Krzysztof Dereziński na razie wstrzymał się ze skierowaniem do sądu sprawy o naruszenie jego dóbr osobistych przez Marka W. z Ostrowitego (gm. Trzemeszno).
     Przypomnijmy, że chodzi tu o zdarzenie z 23 stycznia, do którego doszło w trzemeszeńskim ratuszu. Mieszkaniec Ostrowitego przyjechał wtedy do Urzędu, aby interweniować w sprawie śliskich dróg. Doszło do scysji z burmistrzem. Marek W. przy świadkach pytał Krzysztofa Derezińskiego, czy jest trzeźwy, sugerując, iż może on być pod wpływem alkoholu. Dlatego burmistrz wezwał policję, aby sprawdziła jego stan trzeźwości. Przyjechało dwóch funkcjonariuszy z trzemeszeńskiego komisariatu. Badanie alkomatem wykazało, że burmistrz był trzeźwy. W obecności policjantów Marek W. pytał jeszcze burmistrza, czy ma on dzieci pozamałżeńskie.
     - To jest Urząd, a nie chlew, i trzeba się zachowywać w sposób odpowiedni - komentował później to zdarzenie burmistrz Dereziński i zapowiadał, że skieruje do sądu sprawę z powództwa cywilnego przeciwko Markowi W. Podkreślał, że mieszkaniec Ostrowitego zachował się w Urzędzie głośno i w sposób niestosowny, a zdarzyło mu się to już nie pierwszy raz, bo wcześniej miał także ubliżać urzędnikom. Dlatego burmistrz Dereziński początkowo zapowiadał, że będzie pozywał Marka W. o naruszenie dóbr osobistych, pomawianie, że był w pracy pijany i zniesławienie go jako funkcjonariusza publicznego.
     Po konsultacji z prawnikiem burmistrz zadecydował, że po powrocie z urlopu, czyli za kilka dni, skieruje do Marka W. wezwanie przedsądowe. Będzie w nim wzywał mieszkańca Ostrowitego o przeproszenie go przy osobach, które były świadkiem zdarzenia z 23 stycznia, a także o przeproszenie w gazetach, które wskaże. Krzysztof Dereziński powiedział, że jeśli Marek W. nie zastosuje się do tego wezwania, wtedy będzie zmuszony do skierowania przeciwko niemu sprawy do sądu.
     Marek W. powiedział jednak, że nie ma zamiaru przepraszać burmistrza. - Czy ja go obraziłem? A kto wrzeszczał na mnie? On na mnie, czy ja na niego? Burmistrz sam przecież przyznał w artykule, że podniósł głos, żeby być lepiej słyszalny. Osoba publiczna powinna się zachowywać jak burmistrz. Nie może być tak, że przychodzi petent, a burmistrz macha rękami i wrzeszczy na niego. Ja tylko pytałem burmistrza, czy jest pijany. Ja go nie obraziłem i nie mam zamiaru go przepraszać, bo nie mam za co - komentuje Marek W.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1148 (7/2014)

 

 

Inne teksty na ten temat:

Nie musiałem dmuchać, ale dmuchałem

Zapytał burmistrza o picie i nieślubne dzieci

Polowanie na burmistrza

Skłamał, ale pozostanie anonimowy

Burmistrz nękany alkomatem

 

 

Przejdź do forum.