Rada Powiatu, Starostwo Powiatowe, Mogilno, protokół, posiedzenie
Zasieki, miny, blokady na drodze do jawności uchwał
     W Statucie Powiatu Mogileńskiego nigdzie nie ma zapisu, że zgodę na uzyskanie protokołów z posiedzeń Zarządu Powiatu musi wyrazić sekretarz starostwa czy wręcz starosta. Tymczasem pracownice biura Rady Powiatu tym się właśnie zasłaniają i nie chcą udostępniać protokołów.

     29 września do reportera Pałuk zgłosił się były radny powiatowy, mieszkaniec Zofijówki Przemysław Zowczak. Zwrócił uwagę na to, że uzyskanie protokołów z posiedzeń Zarządu Powiatu zakrawa na cud. Uzależnione jest od zgody władz starostwa, a nie od Statutu Powiatu, który tę kwestię wyraźnie reguluje w rozdziale 6. (czytaj ramkę u dołu strony).
     - Jeszcze jako radny rady powiatowy pod koniec kadencji miałem utrudniony dostęp do protokołów z posiedzeń Zarządu Powiatu. Zgodę na udostępnienie protokołów musiał wydać sekretarz powiatu - tłumaczył Przemysław Zowczak.
     Po raz drugi Przemysław Zowczak miał mieć utrudniony dostęp do tych protokołów już po objęciu funkcji naczelnika Wydziału Organizacyjnego i Spraw Obywatelskich przez byłego wicestarostę Tadeusza Szymańskiego. Panie zasiadające w biurze Rady Powiatu miały uzależnić udostępnienie mieszkańcowi protokołów od wcześniejszego złożenia przez niego stosownego wniosku o udostępnienie informacji publicznej w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. - Po moim stanowczym sprzeciwie i wyjaśnieniu, że udostępnia się te protokoły nie w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej a w trybie określonym w Statucie Powiatu, urzędniczki zażądały zgody kierownictwa starostwa - tłumaczył Przemysław Zowczak.
     Po chwili, podczas tej sytuacji do biura Rady Powiatu wszedł bezpośredni przełożony urzędniczek, naczelnik Tadeusz Szymański. Przemysław Zowczak zwrócił się do niego o wyrażenie zgody na udostępnienie mu do wglądu protokołów. Tadeusz Szymański najpierw się mocno zastanawiał i dopiero na stanowcze żądanie mieszkańca wyraził taką zgodę i wyszedł. Urzędniczki z biura nic sobie z tego jednak nie zrobiły, twierdząc, że jak cytuje Przemysław Zowczak: nie chcą aby ktoś miał później do nich pretensje.
     - Zadzwoniły w mojej obecności do sekretarza powiatu z pytaniem, czy mogą udostępnić te protokoły panu Przemysławowi Zowczakowi. Dopiero po uzyskaniu jego zgody otrzymałem protokoły do wglądu. Poprosiłem wtedy panie z biura rady o udostępnienie mi Statutu Powiatu Mogileńskiego i przeczytałem im obszerne fragmenty z tegoż Statutu. Wynikało z nich jednoznacznie, że nie jest potrzebna jakaś dodatkowa zgoda na udostępnienie interesantom protokołów m.in. z obrad Zarządu Powiatu - tłumaczył były radny.
     Po raz trzeci z odmową udostępnienia protokołów z obrad Zarządu Powiatu Przemysław Zowczak zetknął się przed kilkoma tygodniami.
     - Również musiałem uzyskać na to wcześniejszą zgodę kierownictwa starostwa. Poszedłem do sekretarza powiatu i on w mojej obecności, po wcześniejszym przeanalizowaniu właściwego fragmentu Statutu Powiatu, zadzwonił do biura Rady i przytaczając fragmenty Statutu Powiatu wydał na to swoją zgodę stwierdzając, że Statut stanowi, iż wszyscy mają swobodny dostęp do wglądu w obecności pracowników starostwa, do przyjętych wcześniej protokołów - opowiadał Przemysław Zowczak.
     Jak mówi Przemysław Zowczak, sekretarz Stefan Łukomski wielokrotnie powtarzał wtedy urzędniczce z biura Rady, że w razie czego bierze na siebie decyzję o udostępnieniu mu protokołów z obrad Zarządu Powiatu.
     Sytuacja powtórzyła się po raz kolejny właśnie 29 września.
     - Na moją prośbę o udostępnienie mi protokołów z obrad Zarządu Powiatu, urzędniczki zażądały, abym się wcześniej udał do starosty lub wicestarosty. Sekretarz powiatu został tym razem przez nie pominięty. W związku z powyższym stwierdziłem, że traktuję to jako faktyczną odmowę udostępnienia mi protokołów z obrad Zarządu Powiatu, w trybie rozdziału 6. Statutu Powiatu, ze względu na uzależnienie jej od zgody starostów - skwitował Przemysław Zowczak.
Przemysław Zowczak pokusił się o komentarz do tej całej sytuacji.
     - Jeśli ktoś podpadnie władzy, to jedynie od dobrej woli tejże władzy zależy załatwienie jego sprawy zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami. Wcześniej taki wróg władzy powiatowej musi się każdorazowo upokorzyć, grzecznie poprosić i każdorazowo wyjaśniać dlaczego czegoś chce, bo może to być przecież niecnie wykorzystane przeciwko tej najwyższej powiatowej władzy - tłumaczył Przemysław Zowczak.
     Jak zauważał, jest też to zaprzeczenie znajdującym się w programie wyborczym PSL-u treściom o budowaniu „społeczeństwa obywatelskiego”. - Życie to jednak zweryfikowało i okazuje się, że politycy z PSL-u, nazywający siebie dumnie „samorządowcami”, w rzeczywistości budują społeczeństwo typu „putinowskiego”. Dzisiejsi rządzący naszym powiatem traktują ten powiat jak swój własny folwark. Folwark, w którym o prawach jego mieszkańców stanowi wyłącznie kaprys jego władcy - grzmiał Przemysław Zowczak.
     Co ciekawe, sytuacje przedstawione przez Przemysława Zowczaka znane są również reporterowi Pałuk, który przed kilkoma miesiącami prosząc o protokół z posiedzenia Zarządu Powiatu, usłyszał w biurze Rady Powiatu, że aby uzyskać protokół najpierw należy się zapytać o zgodę sekretarza powiatu.
     W środę próbowaliśmy się wielokrotnie skontaktować w tej sprawie ze starostą lub wicestarostą. Tomasz Barczak i Krzysztof Szarzyński nie odbierali telefonu.

 

Rozdział 6. Statutu Powiatu Mogileńskiego:
Zasady dostępu i korzystania przez obywateli z dokumentów Rady, komisji i Zarządu
§ 79. 1. Obywatelom udostępnia się następujące rodzaje dokumentów:
1) protokoły z sesji,
2) protokoły z posiedzeń komisji rady, w tym komisji rewizyjnej,
3) protokoły z posiedzeń Zarządu,
4) rejestr uchwał Rady i uchwał Zarządu,
5) rejestr wniosków i opinii komisji Rady,
6) rejestr interpelacji i wniosków radnych.
2. Dokumenty wymienione w ust. 1 pkt 1-3 podlegają udostępnieniu po ich formalnym przyjęciu zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oraz Statutem.
§ 80. 1. Dokumenty wymienione w § 79 udostępnia się w biurze Rady w dniach pracy Starostwa w godzinach przyjmowania interesantów.
2. Dokumenty są udostępniane w obecności pracownika Starostwa.
3. Z dokumentów wymienionych w § 79 ust. 1. obywatele mogą sporządzać notatki, odpisy i wyciągi, fotografować je lub kopiować.
§ 81. 1. Obywatele mogą żądać uwierzytelnienia odpisów i wypisów, fotografii lub odbitek z dokumentów określonych w § 79 ust. 1.
2. Odpłatność za czynności określone w ust. 1. regulują stosowane przepisy prawne.
§ 82. 1. Uprawnienia określone w § 79-81 nie znajdują zastosowania:
1) w przypadku podjęcia przez Radę, komisję lub Zarząd uchwały o wyłączeniu jawności w sytuacjach określonych ustawowo;
2) do spraw indywidualnych z zakresu administracji publicznej, o ile ustawa nie stanowi inaczej niż art. 73 Kodeksu postępowania administracyjnego. (das)

 


Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1234 (40/2015)

 

 

 

Komentarz

     Patrzeć władzy na ręce

     Problem mieszkańca Zofijówki Przemysława Zowczaka w mojej ocenie jest bardzo poważny i zwraca uwagę przede wszystkim na to, że władzy na ręce patrzeć po prostu nie można. Mieszkaniec wchodząc do budynku Starostwa i prosząc o jakiekolwiek dokumenty powinien być przywitany przez urzędnika z uśmiechem i odprawiony słowem proszę z pocałowaniem ręki - bez zająknięcia. Tutaj mamy jednak do czynienia z nieprzezroczystą instytucją, jak wyborcze koperty, w której decydentem nawet tych małych decyzji może być tylko starosta Barczak - tylko i wyłącznie. Rozumiem zezłoszczenie się całą sytuacją przez Przemysława Zowczaka, bo sam to parę razy przeżyłem, kiedy prosząc o udzielenie informacji przez wicestarostę, nawet ten odsyłał mnie do starosty Barczaka, a prosząc o jeden z protokołów z biura Rady Powiatu również zostałem odprawiony z kwitkiem.
     Inna sprawa to to, że w mojej ocenie pracownicy Starostwa są mocno niekompetentni. Skoro Statut Powiatu mówi, że każdy mieszkaniec ma prawo do wglądu m.in. w uchwały Zarządu Powiatu, to czemu na ten przepis pracowniczki są głuche? Cała sytuacja urasta do rangi skandalu, kiedy mieszkaniec dodatkowo opisuje reporterowi sytuację, kiedy czyta pracowniczkom stosowne przepisy, a te nadal nie reagują. A powinny zareagować niezwłocznie. Nie rozumieją co się czyta, czy nie mogą zareagować.
     Przepis powinien być dla pracowników Starostwa Powiatowego priorytetem, i przy nim tak naprawdę zdanie starosty Tomasza Barczaka nie powinno mieć tu żadnego znaczenia.
     Problem zatajania informacji, które powinny być bezproblemowo ogólnodostępne dla mieszkańców nie dotyczy jednak tylko Starostwa Powiatowego. Ten sam problem widoczny jest dość mocno w Urzędzie Gminy Mogilno. Jeśli jako prasa mam problem z uzyskaniem jakichkolwiek informacji to nie chcę nawet myśleć, jakie problemy mogą mieć z tym mieszkańcy. Zapytać pracownika Urzędu w Mogilnie o udzielenie informacji (nawet tej najprostszej) to gwarancja, że od pracownika Urzędu Miejskiego usłyszę musiałbym/musiałabym zapytać burmistrza.
     Zauważyłem jeszcze coś co mnie bardzo zaniepokoiło, i tu współczuję pracownikom obu tych jednostek.
     Myślę, że praca w tak nieprzezroczystych instytucjach musi ich kosztować sporo nerwów i stresu. Pracownicy, którzy żyją na świeczniku starosty czy burmistrza muszą co chwilę uważać na słowa - bo nawet wypowiedziana prawda z ich strony i rzetelne przedstawienie informacji może się skończyć narażeniem na gniew włodarzy - którym taka odpowiedź nie jest po ich myśli, a jedyną prawidłową odpowiedzią jest właśnie ta Tomasza Barczaka czy ta Leszka Duszyńskiego.
     Tylko skąd urzędnik ma wiedzieć, co w danym momencie na temat konkretnej sprawy myśli jego szef.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1234 (40/2015)

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry