Międzynarodowy Zlot Kolejek Wąskotorowych w Pithiviers

          fot. z zasobów Urzędu Miejskiego w Żninie

Żnin, Pithiviers, Francja, parowóz, Leon, wyjazd, urzędnik, dotacja
Za kulisami francuskiej eskapady żnińskich urzędników
    Koszty wyjazdu 12-osobowej delegacji ze Żnina oraz parowozu Leon na zlot miłośników kolei wąskotorowych we Francji będą wyższe, niż przewidywano. Powodem jest brak dotacji w wysokości 20.000 zł z Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu. Zdaniem burmistrza wyjazd był sukcesem.

     Zdaniem burmistrza Żnina Roberta Luchowskiego wielkim sukcesem zakończył się wyjazd parowozu PX-38 Leon, wraz z przedstawicielami Żnińskiej Kolei Powiatowej i samorządowcami, na Międzynarodowy Zlot Kolejek Wąskotorowych do Pithiviers pod Paryżem. Pobyt w Pithiviers był ostatnim etapem starań podjętych na początku 2015 roku w celu wypromowania Żnińskiej Kolei Powiatowej.
     UMĘCZENI W BUSIE
     Paweł Sikora, rzecznik prasowy burmistrza Żnina i jego doradca ds. rozwoju lokalnego, przekazał, że ostateczne koszty pobytu delegacji ze Żnina we Francji zostaną dopiero podliczone. - Na teraz mogę powiedzieć, że wpisowe wynosiło 80 euro od osoby - mówi Paweł Sikora.
     Ustaliliśmy, że do Francji pojechało 5 osób z Muzeum Ziemi Pałuckiej, które zarządza Żnińską Koleją Powiatową oraz 7 osób z Urzędu Miejskiego. Do tego dochodzą jeszcze koszty podróży. Wszystko zostanie dopiero podsumowane, i wtedy poinformujemy naszych czytelników o ostatecznych kosztach poniesionych z budżetu gminy Żnin. Z ramienia Muzeum Ziemi Pałuckiej, jako pracownik Żnińskiej Kolei Powiatowej pojechał m.in. radny Piotr Tomaszewski. Z ramienia Urzędu Miejskiego w Żninie pojechali: burmistrz Robert Luchowski, jego doradcy: Paweł Sikora i Marek Gałązka, skarbnik gminy Aleksandra Szpek, przewodniczący Rady Miejskiej Grzegorz Koziełek oraz przewodniczący komisji turystyki w Radzie Miejskiej Tomasz Wysocki i wreszcie kierowca busa. Burmistrz stwierdził, że delegacja umęczyła się podczas podróżowania busem. W przyszłości - zdaniem burmistrza - trzeba pomyśleć o podróżowaniu samolotem. Włodarz gminy dodaje, że na promocji nie można oszczędzać, a wyjazd do Francji był doskonałą promocją Żnina i ŻKP.
     TO NIE PRASA ZABRAŁA DOTACJĘ
     Wszystko wskazuje na to, iż to gmina Żnin bezpośrednio ze swego budżetu lub z budżetu Muzeum Ziemi Pałuckiej zapłaci 20.000 zł za przewóz do Francji parowozu Leon. Burmistrz Robert Luchowski na wtorkowej konferencji prasowej stwierdził bowiem, że Muzeum Ziemi Pałuckiej nie otrzyma dofinansowania w takiej kwocie z Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu. Zdaniem włodarza gminy przyczyną cofnięcia dotacji było ukazanie się w Gazecie Pomorskiej informacji o liczbie osób uczestniczących w delegacji i wstępnych szacunkach, jeśli chodzi o koszty całej eskapady. Burmistrz dodał, że wcześniej dyrektor muzeum sygnalizował konieczność podwyżek dla pracowników tej instytucji. Teraz burmistrz musi zrewidować te plany. Mówiąc o tym, wymownym wzrokiem spojrzał na autorkę artykułu o kosztach pobytu delegacji Żnina we Francji, sugerując, iż to ów artykuł będzie stał za brakiem podwyżek dla pracowników muzealnych.
     Jednak Beata Krzemińska, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu zapewnia, że to nie artykuł prasowy jest przyczyną cofnięcia dotacji. Nie mógł takim powodem być, gdyż w rzeczywistości dotacja nie została Muzeum Ziemi Pałuckiej w ogóle przyznana. - Był tylko wniosek o dotację, a nie decyzja o jej przyznaniu i zapewniam, że artykuły prasowe nie mają wpływu na wydanie decyzji. Co więcej, było u nas przychylne nastawienie do przyznania tej dotacji. Jej celowość była uzasadniona i skierowano nawet wniosek do departamentu promocji. Jednak podstawowe znaczenie mają też terminy, które trzeba zachować. Nie można dotacji na wyjazd przyznać po zrealizowaniu tego wyjazdu, a wyłącznie przed. Pismo z Muzeum Ziemi Pałuckiej w Żninie, które z upoważnienia dyrekcji podpisała pani Agnieszka Michalak-Żółtowska, z prośbą o dofinansowanie wpłynęło do Urzędu Marszałkowskiego bardzo późno, bo dopiero 1 października, datowane było na 28 września. Pismo zostało zadekretowane, zgodnie z kompetencjami, do Departamentu Promocji, Sportu i Turystyki, nie zawierało jednak dat wydarzenia, więc pracownik departamentu telefonicznie skontaktował się z adresatem, by ustalić szczegóły. Wówczas dopiero okazało się, że sprawa dotyczy wyjazdu, który rozpocznie się już za kilka dni. Pracownik od razu telefonicznie (w czasie tej samej rozmowy) poinformował, że z wnioskiem o dofinansowanie wystąpiono zdecydowanie zbyt późno oraz że ze względów prawnych, organizacyjnych i finansowych z powodu tego późnego wystąpienia o wsparcie nie ma możliwości dofinansowania tego przedsięwzięcia - przekazała nam Beata Krzemińska.
     Rzeczniczka Urzędu Marszałkowskiego dodaje, że na wniosku, który wpłynął z Muzeum Ziemi Pałuckiej, nie było nawet planowanej daty wyjazdu. Okazało się, że gdy wykonany został ten pilny telefon z Torunia do Muzeum Ziemi Pałuckiej, to delegacja do Pithiviers już wyjechała. Bus z delegacją wyjechał ze Żnina w środę 7 października. Pilny telefon z Torunia do żnińskiego muzeum, o którym mówi Beata Krzemińska, został wykonany 8 października o 1158. Wtedy delegacja była już we Francji. Rzecznik Urzędu Marszałkowskiego dodała, że informacja przekazana telefonicznie Muzeum Ziemi Pałuckiej będzie jedyną w tej sprawie. Urząd Marszałkowski nie będzie już pisemnie odpowiadał na wniosek zbyt późno wysłany i bez określenia terminów wyjazdu.
     MARNY LOS WNIOSKU Z OSTATNIEJ CHWILI
     Agnieszka Michalak-Żółtowska przekazała nam, iż 28 września do Urzędu Marszałkowskiego muzeum wysłało pocztą normalną oraz elektroniczną pismo z wnioskiem o dotację. Rozpatrywane było tylko to wysłane konwencjonalną pocztą. Takowe wpłynęło do Urzędu w Toruniu dopiero 1 października. Beata Krzemińska podkreśla, że bieg urzędowy nadano sprawie wprawdzie od razu, ale było już za późno.
     To, że Leon oraz burmistrz z delegacją zamierzają udać się do Francji, Robert Luchowski sygnalizował już wiosną. Wtedy, gdy pojawiły się pierwsze pytania co do zasadności promowania ŻKP przez wyjazdy do Niemiec. Skoro zatem urzędnicy Żnina oraz Muzeum Ziemi Pałuckiej wiedzieli już wiele miesięcy wcześniej o planowanym wyjeździe Leona do Francji, to czemu wniosek o dofinansowanie został wysłany do Torunia dopiero 28 września, a nie np. miesiąc, dwa, trzy lub cztery miesiące wcześniej? Na to pytanie Agnieszka Michalak-Żółtowska nie chciała odpowiadać. Skierowała nas z naszym pytaniem do rzecznika burmistrza. Paweł Sikora z kolei odpowiedział, że to nie pytanie do niego, bo pismo o dofinansowanie składało Muzeum Ziemi Pałuckiej. Nikt zatem na to pytanie nie chce odpowiedzieć.
     PAROWOZY ZA 2 LATA, A MER JUŻ ZA ROK
     Burmistrz przekazał na konferencji, że we Francji zaprezentowały się 4 miejscowe kolejki z Pithiviers oraz Leon. Więcej parowozów nie było. Nie było również innych kandydatur poza Żninem do zorganizowania zlotu europejskiego kolei wąskotorowych w 2017 r. Żninowi ostatecznie przyznano tę kandydaturę. Zapytaliśmy burmistrza, czy gdyby do Francji udał się tylko sam Robert Luchowski i zgłosił Żnin jako organizatora zlotu za 2 lata, to wobec braku innych kandydatów ta organizacja też byłaby stolicy Pałuk przyznana. Włodarz odpowiedział, że promocja musiała mieć większy zasięg, a np. zadaniem skarbnika i doradcy finansowego burmistrza było przygotowywanie montażu finansowego (tak to określił Robert Luchowski) dla zlotu za 2 lata. Jednocześnie burmistrz przyznał, że w poprzednich latach zloty miały charakter francusko-niemiecki, ostatnio kontakty zostały rozszerzone o Litwę i Żnin. Stąd za rok zlot będzie na Litwie, a za 2 lata w Żninie. Przy czym ze względu na szerokość torów na Litwie prawdopodobnie zaprezentują się tylko tamtejsze składy pociągów i lokomotywy.
     Philippe Nolland, mer Phitiviers, jak przekazał jego żniński odpowiednik, zapowiedział swój przyjazd na Pałuki w przyszłym roku. Robert Luchowski chce, aby stało się to początkiem dla współpracy pomiędzy obydwoma miastami.
     - Każdy z uczestników delegacji włożył swoją cegiełkę w to, by jak najlepiej wypromować Żnińską Kolej Powiatową. Zespół finansowy, o który pan pyta, prowadził rozmowy na temat modeli finansowania kolei w poszczególnych towarzystwach kolejowych, sposobów finansowania tego i wcześniejszych zlotów, a także kosztach przywrócenia do życia zabytkowych lokomotyw, które stoją w muzeum w Wenecji. Jest jeszcze wiele do zrobienia, jeśli naprawdę chcemy, by nasza kolej była magnesem dla turystów. Dzięki takim wyjazdom jesteśmy traktowani w Europie jak partnerzy, a przy tym mamy infrastrukturę i tabor, którym zachwycają się turyści i pasjonaci kolejnictwa. Pokazując „Leona” i opowiadając o naszym muzeum pracujemy, by stać się europejską stolicą kolei wąskotorowej. Mamy na to ogromną szansę - kończy Paweł Sikora.

 

Paweł Sikora wyliczył 10 powodów uzasadniających przyjętą strategię promocji poprzez wyjazdy na zloty kolei wąskotorowych:
1. Dzięki wspólnym, wielomiesięcznym staraniom wielu osób osiągnięto podstawowy cel wyjazdu, jakim było podjęcie przez uczestników zlotu decyzji o przyznaniu Żninowi i Wenecji prawa organizacji tej imprezy w 2017 roku. Podczas głosowania rozpatrywana była tylko żnińska kandydatura, zgłaszanie innej kandydatury podczas zlotu byłoby swego rodzaju wotum nieufności. Gospodarzem zlotu w 2016 roku będzie miasto Panevezys na Litwie. Gospodarz zlotu ustalany jest na 2 lata przed tym wydarzeniem. Zlot zawsze odbywa się w październiku.
2. Podczas spotkania burmistrza Żnina Roberta Luchowskiego z Philippe Nollandem - merem Pithiviers wyrażono wolę współpracy pomiędzy miastami. Kolejnym krokiem będzie wizyta władz Pithivier w Żninie w 2016 roku, z okazji majowego Żnińsko-Weneckiego Festynu Kolejowego. Miasto Pithiviers ma kolejkę wąskotorową oraz cukrownię, innych podobieństw jest wiele.
Przykładowo: wpadliśmy na trop, że mała, zabytkowa belgijska lokomotywa Lilliput, która znajduje się w muzeum w Wenecji, kiedyś w dawnych czasach ciągnęła wagony z burakami do cukrowni w Pithiviers! Do dziś przetrwały na świecie jedynie 2 takie lokomotywy.
3. Innym istotnym akcentem wizyty we Francji było spotkanie żnińskiej delegacji z attaché prasowym Ambasady Polski. Nawiązano również współpracę z tamtejszym oddziałem Polskiej Organizacji Turystycznej.
4. Wizyta Burmistrza Żnina została zauważona we francuskiej prasie (2 artykuły), wraz z tym informacje o polskim parowozie trafiły do mediów.
5. Z wizyty parowozu we Francji sporządzono obszerny materiał video oraz materiał fotograficzny.
6. Dzięki wizycie we Francji 12 października 2015 w Teleexpressie wyemitowano materiał promocyjny o naszym parowozie. Bez wyjazdu do Francji nigdy nie byłoby nas stać na taką reklamę.
7. Z wizyty parowozu we Francji wyemitowano materiał promocyjny 13 października 2015 w programie Zbliżenia w TVP Bydgoszcz. To jest kolejna promocja w telewizji - propagowanie żnińskiej kolei.
8. Bez tegorocznych wyjazdów parowozu za granicę z pewnością nie byłoby w Żninie wolontariuszy naprawiających most.
9. Promocja naszej kolejki powoduje, że coraz więcej osób z zagranicy trafia do Żnina.
10. Ten rok jest wyjątkowo dobry, jeśli chodzi o stronę finansową Żnińskiej Kolei Wąskotorowej, znacznie lepszy od poprzednich lat. (kg)

 

 

Karol Gapiński
Pałuki nr 1235 (41/2015)

 

 

Komentarz

     Potrafić uderzyć się w pierś

     Po powrocie z Francji burmistrz Żnina spotkał się z dziennikarzami i długo uzasadniał sensowność wyjazdów parowozu i delegacji na tego typu wydarzenia, jak to w Pithiviers, a wcześniej we Frankfurcie, czy Berlinie. Nie przekonał mnie, mam swoje zdanie na temat tej celowości. Odmienne, niż burmistrz Żnina, ale o tym już pisałem wiosną.
Tym razem chciałbym odnieść się do jednego argumentu, przedstawionego przez burmistrza lokalnym dziennikarzom na konferencji po przyjeździe z Francji. Otóż burmistrz dziwił się, jak prasa może skupiać się na kosztach wizyty, bo pieniądze nie są ważne, a prawdziwie istotna jest promocja, którą w ten sposób ma Żnin i Wenecja. Owszem, ratusz cel osiąga, było kilka wzmianek w prasie francuskiej i zajawek w stacjach telewizyjnych w Polsce. Jednak moim zdaniem pieniądze są ważne i nie ma racji burmistrz bagatelizując poniesione wydatki. Niezależnie od tego, że burmistrz (i część naszych czytelników) uważa, iż poniesienie kosztu w takiej a nie innej wysokości jest odpowiednie, mogą być osoby, które myślą inaczej, i takiemu myśleniu burmistrz jako polityk nie może się dziwić, a tym bardziej mieć to komuś za złe. Sprawuje on jedynie władzę wykonawczą, i nie wszyscy muszą uważać tak jak on.
     Uważam, że delegacja, która pojechała do Pithiviers ze Żnina była zbyt liczna. Nie przekonują mnie tłumaczenia o konieczności dokooptowania do składu wycieczki skarbnika gminy i doradcy finansowego burmistrza. Również radni nie byli tam potrzebni. Zresztą uważam, że np. burmistrz i jego kierowca oraz pracownica muzeum ze znajomością języka francuskiego, poradziliby sobie w Pithiviers tak samo dobrze, jak 12-osobowa delegacja. Nawet gdyby tanimi liniami poleciał samolotem jeden tylko burmistrz, to i tak wyszłoby taniej, niż wyjazd 12 osób. W końcu to nikt inny, jak Robert Luchowski podkreśla konieczność oszczędzania jeśli chodzi o gminne wydatki i szuka wszędzie pieniędzy. Dlatego burmistrz powinien w tym względzie dawać przykład.
     Robert Luchowski tłumaczy, że delegacja musiała być tak liczna, by osiągnąć efekt w postaci otrzymania organizacji podobnego zlotu za 2 lata. Nie przekonuje mnie to w najmniejszy sposób. Gdyby o tę organizację ubiegało się 5, 10 lub 15 pięknych miast w Europie, to jeszcze argument burmistrza Żnina by się bronił. Tymczasem chętny do organizacji był jedynie Żnin, więc wynika z tego, że tak, czy owak możliwość zaproszenia miłośników kolei wąskotorowych na Pałuki miastu Śniadeckich by przypadła.
     Włodarz tego miasta wyjaśnia również, że obecność w delegacji skarbnika gminy i doradcy ekonomicznego były spowodowane koniecznością przygotowania montażu finansowego zlotu miłośników wąskotorówki w Żninie za 2 lata. To tłumaczenie w moim odczuciu też się nie broni. O jakim montażu finansowym czegoś, co ma być za 2 lata mówi burmistrz, skoro Urząd Miejski i Muzeum Ziemi Pałuckiej nie zdołały teraz zmontować choćby dotacji na wyjazd Leona do Francji? I to pomimo że Urząd Marszałkowski był w rzeczywistości chętny tę dotację przyznać?
     Dlatego zamiast zrzucać odpowiedzialność na dziennikarzy, mam prośbę do burmistrza i jego ludzi, żeby sami uderzyli się w piersi. Jeśli już planujecie delegacje zagraniczne, to ich siła niech tkwi w dobrym przygotowaniu, a nie w liczbie uczestników.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1235 (41/2015)

 

 

Komentarz

     Sprawcy porażek są znani

     „- Najważniejsze znaleźć sprawców, reszta - drobiażdżek“ - mówił sędzia Kocio w programie Kabaretu Starszych Panów „Nieznani sprawcy“ z roku 1964. Winny. Jak mamy winnego - czujemy się od razu lepiej. I problem mamy już nawet prawie rozwiązany.
     Któż najlepiej w dzisiejszych czasach nadaje się na sprawcę, na którego spadnie cała wina i który zostanie przykładnie ukarany? Oczywiście prasa. Co z tego, że wniosek do Urzędu Marszałkowskiego był źle napisany i dotarł na tyle późno, iż na jego rozpatrzenie nie było czasu? Te fakty są marginalne i one się nie liczą. To nawet nie są żadne fakty, tylko wroga propaganda. My wiemy lepiej, co jest prawdą. Gazeta Pomorska skrytykowała i winna jest ona!
     Ach gdybyż tak było rzeczywiście... Gdybyśmy my, dziennikarze pisali swoje komentarze w poczuciu tej słodkiej władzy, że co skrytykujemy - zniknie z powierzchni ziemi... Przecież jest zupełnie odwrotnie. Bardzo często gryzę się w długopis, gdy mam w głowie genialne pomysły, koncepcje, rozwiązania. Wiem, że muszę być ostrożny, bo znam działanie prawa: „- Nie będzie nam tu Księski dyktował!“.
     Zbudowany po 1989 roku przez nas system polityczny przewiduje, iż prasa nie podlega władzy (są co prawda tacy, którzy chcą to zmienić, ale łatwe to nie będzie). Póki co - umówiliśmy się, że media są wolne, czyli mogą pisać co chcą i ujmować temat w taki sposób, jaki uznają za stosowne.
     Bardzo często (jeśli nie zawsze) zdarza się, że różni ludzie mają na tę samą sprawę różne poglądy. Nie można więc zarzucać Gazecie Pomorskiej, że skrytykowała wyjazd do Francji! Miała do tego święte prawo. A wykorzystywanie tego artykułu do usprawiedliwienia porażki w uzyskiwaniu dotacji - to przyznanie się do braku odwagi cywilnej.
     Wiem, że politykom nie w smak jest istnienie niezależnych ośrodków opinii publicznej. Rządzi im się w ten sposób niewygodnie.
     Najprościej byłoby, gdyby cały przekaz w dół kontrolowany był z góry, a zdania inne w ogóle się nie pojawiały, bo wtedy wywołuje się niepotrzebna dyskusja, trzeba odpowiadać na niemądre pytanie (wszystkie zadawane władzy pytania są przecież z zasady niemądre, mądra jest przecież tylko władza) i tak dalej. Każda więc sytuacja jest dobra aby podważyć zaufanie do mediów, zdyskredytować je i osłabić. Z przydeptanymi i słabymi rządzić się będzie wygodniej.
     Aby ten mój komentarz zakończyć jakimś optymistycznym akcentem, pomogę burmistrzowi Żnina znaleźć sprawcę innej nieudanej akcji. Chodzi mianowicie o to, kto jest winien zasadzenia dębów tak blisko pomnika słynnego wileńskiego lekarza (piszę o tym szerzej w komentarzu powyżej). Oczywiście prasa! A konkretnie - Pałuki! Nie mogły tego skrytykować wcześniej? Przed zasadzeniem?
     Najważniejsze - znaleźć sprawców. Reszta drobiażdżek.

Dominik Księski
Pałuki nr 1235 (41/2015)

 

 

Inne teksty na ten temat:

Dyrektor muzeum nie chodzi do pracy

Dyrektor w szpitalu, w muzeum audytor

Ile za Niemcy, Litwę, Francję i gabinet

Dyrektor podał się do dymisji

Był dyrektorem, jest kustoszem

Kuzynem go nie utemperują

 

 

Przejdź do forum.

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry