>Burmistrz Barcina Michał Pęziak podczas sesji Rady Miejskiej przedstawiał trudną sytuację finansową, w jakiej znalazła się gmina. W przyszłorocznym budżecie brakuje około 3 mln zł.

"Żebyśmy się nie obudzili w świecie, kiedy nasze ładne miasto zamieni się w kołchoz" - mówił radny Witold Antosik fot. Magdalena Kruszka
"Żebyśmy się nie obudzili w świecie, kiedy nasze ładne miasto zamieni się w kołchoz" - mówił radny Witold Antosik fot. Magdalena Kruszka

     Burmistrz zauważył, że Rada Miejska ustalała budżet, w którym było zabezpieczone około 3-4 mln zł, czasami 5 mln zł na inwestycje oraz środki zabezpieczone na bieżące funkcjonowanie. Bywało tak, że udawało się realizować inwestycje o wartości łącznej 6-8 mln zł.

     - Zmieniło się to, że każdy rząd do tej pory zaciskał pętlę finansową na szyi samorządu poprzez subwencję oświatową - mówił burmistrz Michał Pęziak. - Subwencja rosła co roku, ale koszty utrzymania oświaty rosły znacznie szybciej. Do niedawna różnica nie była wielka. ale od trzech lat luka oświatowa rośnie w zastraszającym tempie.

     Koszty oświaty to 15 mln zł, a subwencji gmina dostaje mniej, niż w roku poprzednim. To wynik reformy oświaty. Do tej pory gminy opiekowały się uczniami ze szkoły podstawowej i gimnazjalistami. Likwidacja gimnazjum wiąże się z tym, że w gminach jest o jeden rocznik mniej, w związku z tym subwencja oświatowa jest niższa.

     - Mimo tego, że subwencja oświatowa jest niższa, rząd podjął decyzję o podniesieniu wynagrodzeń dla nauczycieli - oznajmił burmistrz. - Ja tego nie kwestionuję. Każdy z nas powinien zarabiać godnie. Ale w naszym przypadku, w naszej oświacie to 2.900.000 zł co roku więcej do budżetu trzeba dołożyć do wynagrodzenia. Poza tym pojawiają się w szkołach nauczyciele wspomagający, więc w naszych szkołach pojawiło się 12 etatów więcej, co oznacza 500.000 zł rocznie więcej.

     Przez ostatnie dwa lata wydatki na oświatę wzrosły w gminie Barcin o 6 mln zł. Co roku 3 mln zł więcej gmina musi przeznaczyć na oświatę. Burmistrz stwierdził, że w tej chwili wzrost kosztów utrzymania oświaty jest tak duży, że samorządy nie dają rady.

     - W ciągu czasami kilku dni podejmowane są decyzje zmniejszające podatek PIT dla mieszkańców - powiedział burmistrz. - Dobrze, żeby społeczeństwo się bogaciło, ale pieniądze samorządu pochodzą również z naszych indywidualnych podatków. Prawie 40% odprowadzane do wspólnej kasy państwa, wracało do naszego budżetu i to jest pokaźna kwota. To było około 15 mln zł. Obniżenie podatku oznacza obniżenie wpływów do budżetu gminy. Proszę nie wierzyć w opowiadania w mediach przez różnych polityków, że samorządy mają nadwyżki, które mogą dowolnie przeznaczyć. To jest tak jak w rodzinie. Jeśli ktoś ma jakieś zobowiązania, to musi planować swoje wydatki na spłatę zobowiązań. My też je planujemy. Tylko że w samorządzie zaplanowany wydatek na pokrycie zobowiązań wcześniej zaciągniętych nieszczęśliwie się nazywa nadwyżką. Politycy manipulują tym określeniem mówiąc, że samorządy mają nadwyżki.

     Burmistrz przyznał, że gmina ma nadwyżkę, ale zaplanowaną na spłatę wcześniej zaciągniętych zobowiązań. Nie można jej na nic innego przeznaczyć. Porównał budżet gminy do budżetu rodziny i stwierdził, że nie da się utrzymać dotychczasowego poziomu życia, jeśli rośnie czynsz, podatki i opłata za śmieci, lecz trzeba z czegoś rezygnować.

- Mój głos jest głosem bezsilności wobec polityki rządu - stwierdził radny Bartłomiej Uszko. - Tu na dole, w ostatnim bastionie demokracji wszyscy stracą, bez wyjątku. [...] Tak źle chyba jeszcze nie było. Subwencja nigdy nie pokrywała wszystkich wydatków, ale skala tego dramatu w kilku ostatnich latach jest porażająca i stale rośnie. Samorząd nie może uchwałą Rady Miejskiej zdecydować, że w tym roku nie dokładamy do oświaty, a tak należałoby chyba zrobić. Dokładamy i dokładać będziemy, ale kosztem czego? Kosztem nowych inwestycji, dróg, przedsiębiorców, zdrowia, kultury, sportu, bezpieczeństwa, czyli wszystkich sfer życia publicznego, o które samorządy dbają od lat.

     Bartłomiej Uszko stwierdził, ze proponuje przyjrzeć się bardziej żłobkowi, bo to ważna inwestycja, ale ostatnia, która realizowana jest z takim zaangażowaniem finansowym.

     - Wydatki nie są złe, o ile one czemuś służą - powiedział radny Remigiusz Paszkiet. - Patrząc na ostatnie lata, te nasze grubo wydawane pieniądze czemuś służyły. Było sporo inwestycji służących dobru naszego społeczeństwa. W tym momencie tragedią będzie, jeśli ograniczymy inwestycje, które w głowach się klują. Co gorsza, może zabraknąć na utrzymanie, a to będzie dla nas klęska.

     Burmistrz dodał, że wzrosną koszty energii elektrycznej, energii cieplnej, usług, towarów. Wszystkie usługi i artykuły będą droższe, a jest to wynikiem decyzji zapadających na szczeblu rządowym.

     - Szkoda, że takiej refleksji nie było w zeszłym roku, dwa lata temu i że nie zastanowiono się, co się stanie, kiedy przyjdą takie momenty, że większość budżetu będziemy musieli przeznaczyć na pensje, czyli przejedzenie, a nie na inwestycje - stwierdził radny Witold Antosik. - Przez ostatnich kilka lat miasto i gmina pozyskała dużo ładnych obiektów, ale to trzeba utrzymać. Jeśli środki, które wpłyną z podatków starczą tylko na pensje dla nauczycieli i na pensje minimalne, które rząd nam zaserwował, to wszystko to upadnie? Żebyśmy się nie obudzili w świecie, kiedy nasze ładne miasto zamieni się w kołchoz.

     - Jesteśmy od tego, żeby zapobiec temu, żeby miasto ucierpiało. Musimy teraz usiąść i to wszystko ogarnąć - powiedział burmistrz Michał Pęziak.

     Więcej informacji na temat budżetu usłyszeli obecni na zebraniu w sprawie Szkoły Podstawowej w Mamliczu. Tam burmistrz informował, że nie będzie podwyżek dla pracowników gminy, biblioteki, domu kultury i ośrodka pomocy społecznej, lecz podniesione zostaną jedynie pensje nauczycieli i najniższe wynagrodzenia. Gmina rezygnuje z wszystkich inwestycji i zakupów. Do tej pory były finansowane trzy poradnie medyczne, pozostanie tylko poradnia diabetologiczna.

     - Ludzie się zdenerwują, że tyle lat było i nie ma. Nie ma na to środków w tej chwili. Ja nie jestem cudotwórcą i nie wyczaruję pieniędzy, które spadną z nieba - oznajmił burmistrz Michał Pęziak.

Magdalena Kruszka, 20 XI 2019

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry