Projekt drugiego parku dinozaurów - tym razem w gminie Gąsawa

    Drugi w naszym powiecie park dinozaurów ma powstać niedaleko Biskupina - na terenach, które w nieaktulanym już planie zagospodarowania przestrzennego objęte były ochroną. Część ziem wokół rezerwatu biskupińskiego wykupił Jacek Sobolewski, a część - przedsiębiorca z województwa śląskiego Roman Grąbkowski. Teraz wspólnie z przegranym w rogowskim przetargu stowarzyszeniem "Delta" planują wspólne inwestycje. Dyrektor muzeum Wiesław Zajączkowski chce, aby ziemie te wpisać do rejestru zabytków. Właściciele gruntów protestują.

    Dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie Wiesław Zajączkowski jest zaniepokojony wykupywaniem w ostatnich miesiącach od prywatnych rolników i członków miejscowej Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej "Przyjaźń" gruntów rolniczych bezpośrednio graniczących z biskupińskim rezerwatem. Wyjaśnijmy, że RSP to   w Polsce Ludowej zrzeszenia rolników, którzy wnosili do nich swój wkład w postaci ziemi, a korzystali ze wspólnej bazy magazynowej i sprzętowej. Dzisiaj te spółdzielnie w całym kraju albo już upadły, albo są w kryzysie. Stąd bardzo wielu rolników wycofuje swe udziały, albo też spółdzielnie (jeśli grunty należą do niej, a nie do jakiegoś jej członka) często je sprzedają, by spłacić swych ewentualnych wierzycieli.
   
Zgodne z naturą
    Troski dyrektora muzeum opierają się na tym, że nowi właściciele gruntów, nie są związani z działalnością rolniczą. Raczej wiąże się ich z innymi przedsięwzięciami biznesowymi. I to niekoniecznie tylko ze słynnym już planowanym koło drogi z Biskupina do Gąsawy (po prawej stronie od jezdni) parkiem jurajskim. Dyrektor muzeum obawia się, że plany biznesowe nabywców tych terenów spowodują bezpowrotne zaprzepaszczenie ich wartości naukowej dla archeologów: -  "W warstwach pyłów organicznych gromadzonych na tych ziemiach przez tysiące lat, dzięki badaniom palinologicznym możemy odkryć sposób życia, metody uprawiania gruntów, zrekonstruować szatę roślinną i strukturę upraw" - mówi.
    Jeszcze kilka lat temu problem tych ziem z punktu widzenia zagrożeń dla ich wartości badawczych nie istniał. Rolnicy sobie na tych gruntach spokojnie gospodarzyli, naukowcy zaś w pewnych porach roku mogli prowadzić swe prace i nikt nikomu nie przeszkadzał. Jednocześnie archeolodzy mieli pewność, że żadna inna działalność człowieka aniżeli rolnicza tym terenom (na południe od rezerwatu archeologicznego) nie zagraża, bo są one wpisane w plan zagospodarowania przestrzennego gminy Gąsawa jako strefa chroniona.
   
Wbrew kulturze
    Problem zaczął się z końcem 2003 r. Otóż według ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym wszystkie plany zagospodarowania przestrzennego, które powstały przed 1995 r., z końcem 2003 r. traciły ważność. Plan zagospodarowania Gąsawy był zaś w części skonstruowany i uchwalony przed 1995 r., dlatego obecnie, by cokolwiek postawić w strefie dawniej chronionej, wystarczy - jeśli oczywiście jest się właścicielem działki - wystąpić do gminy o wydanie warunków zabudowy i można budować różne obiekty. Zwłaszcza, że od kilkunastu miesięcy Jezioro Święte, w okolicach którego leżą tereny, na których zależy muzeum z naukowego punktu widzenia, jest wyłączone ze strefy ciszy.
    I stąd np. Wiesława Zajączkowskiego martwi to, że na jednej z działek przedsiębiorca z Komratowa, Jacek Sobolewski stworzy sobie posesję i skonstruuje pomost na Jeziorze Świętym. - "Pan Jacek Sobolewski chwali się, że lubi pływać na skuterze" - mówi dyrektor muzeum, wskazując na powiązanie jednego z drugim.
   
Dinozaury za świątynię Światowida
    Jak opowiada pani Jadwiga Filipiak z RSP "Przyjaźń" - rolnik który to sprzedał zarzekał się wcześniej, że nie sprzeda ziemi panu Jackowi Sobolewskiemu. Dał się jednak skusić nabywcy z Opola, Piotrowi Wojnarowi, który ogłaszał chęć kupna ziemi w prasie.
    Bardzo szybko okazało się, że nabywca tej ziemi chce ją oddać w użytkowanie polskiemu kościołowi neopogańskiemu i na tym terenie miała powstać świątynia Światowida. To - zdaniem dyrekcji muzeum - zagrażało wizerunkowi Biskupina w oczach opinii publicznej. Wiesław Zajączkowski podkreśla, że do Biskupina wycieczki organizują również katecheci, a kojarzenie tej słynnej miejscowości z obrzędami pogan, sabatami czarownic itp. nie wpłynęłoby na popularność rezerwatu archeologicznego, który jest dumą gminy Gąsawa. Głośno protesty wyrażali również księża z parafii w Gąsawie i w Wenecji, do której należy Biskupin. Sprawa niepokoiła nawet arcybiskupa Henryka Muszyńskiego.
    Wówczas (17 grudnia 2004 r.) ziemię od właściciela z Opola nabył niespodziewanie Jacek Sobolewski i triumfalnie przy pomocy listu otwartego ogłosił się w lokalnej prasie zbawcą Biskupina, gdyż tym samym uratował reputację tego ważnego dla historii Polski miejsca, nadmieniając przy tym, że reprezentuje firmę, która wiąże swą przyszłość z Pałukami i będzie działała ku pożytkowi tego regionu. Wkrótce okazało się, że Jacek Sobolewski sprzedał tę działkę Romanowi Grąbkowskiemu, przedsiębiorcy z województwa śląskiego.
    Jednocześnie poprzez zaliczkowanie spółdzielni oraz wykupienie niewielkich działek od rolników, Jacek Sobolewski współpracując z Romanem Grąbkowskim, weszli w posiadanie większych terenów pomiędzy Jeziorami Świętym i Godawskim.  
    Jadwiga Filipiak z RSP przyznaje, że nabywcą był bądź Roman Grąbkowski osobiście, bądź też nabywał Jacek Sobolewski i od razu sprzedawał tereny Romanowi Grąbkowskiemu, nie mniej w Biskupinie jest tajemnicą poliszynela, że obydwu panów łączą plany biznesowe.  
    Obecnie do Romana Grąbkowskiego należy 6 działek  pomiędzy rezerwatem archeologicznym oraz Jeziorami Świętym i Godawskim, a także bardziej na zachód, po prawej stronie drogi do Gąsawy (działki nr 206/6, 206/5, 206/4. 206/3, 194/1 i 193 łącznie 7,32 hektara, gdzie dziś planowany jest park jurajski), działka 214 (7,29 hektarów), a w przyszłości najprawdopodobniej też działka 213.
Jeden ze spółdzielców przekazał nam, że kiedy jakiś czas temu pan Roman Grąbkowski był w Biskupinie, to Jacek Sobolewski zwracał się do niego per wuju. Jednak przedsiębiorca z gminy Gąsawa nie chce potwierdzić, czy wiążą go więzy pokrewieństwa z Romanem Grąbkowskim. Wiadomo, że wspólnie z firmą "Delta" (która przegrała przetarg w Rogowie) na 6 działkach Roman Grąbkowski i Jacek Sobolewski planują inwestycję, którą ma być park jurajski.
   
Filmy Spielberga za filmy Hoffmanna
    Byłoby to przedsięwzięcie konkurencyjne dla podobnego pomysłu, który kilkanaście kilometrów dalej, w Rogowie chce realizować przedsiębiorca z Dolnego Śląska Tomasz Szarski, będący od lat we współpracy z Muzeum Archeologicznym, dla którego wykonuje wydawnictwa reklamowe i informacyjne.
    Wiesław Zajączkowski, podobnie jak to miało miejsce wcześniej w związku z planami świątyni Światowida, teraz argumentuje, że dinozaury zaszkodzą rezerwatowi archeologicznemu. To naruszy wizerunek Biskupina, który powinien być kojarzony z osadnictwem pradziejowym, a nie z gadami rodem z filmowych fantazji Stevena Spielberga, a wszelkie prace ziemne w związku z dinozaurami, począwszy od samego utwardzenia terenu, zdaniem dyrektora muzeum bezpowrotnie zlikwidują układ warstw pyłów organicznych, które przez archeologów powinny być badane metodą izotopu węgla C.14 (lub innymi), by móc w ten sposób opisać życie codzienne naszych przodków na tych ziemiach.
  
  Sobolewski za Szarskiego
    Jacek Sobolewski w krótkiej rozmowie przez telefon dziwił się, że teraz pan dyrektor jest przeciwny dinozaurom, ale wcześniej, gdy istniała realna możliwość, że w inwestycję tą wejdzie w Biskupinie nie "Delta", a pan Tomasz Szarski, to Wiesław Zajączkowski nie protestował, a robi to dopiero teraz, gdy Tomasz Szarski swe przedsięwzięcie skierował na Rogowo.
    Jacek Sobolewski powiedział nam, że chce się spotkać z nami, by omówić problematykę wykupowania terenów przez Romana Grąbkowskiego w trójkącie między Biskupinem, Jeziorem Godawskim i Jeziorem Świętym. Umawiałem się z przedsiębiorcą z gminy Gąsawa od poprzedniej środy kilkakrotnie, jednak w ostatniej chwili, gdy chciałem potwierdzić spotkanie, Jacek Sobolewski mówił zawsze, że teraz nie może i przesuwaliśmy je na inny termin. Podczas ostatniej rozmowy telefonicznej powiedział mi wreszcie, że teraz jest na ważnym spotkaniu i oddzwoni do mnie później. Niestety nie oddzwonił przed zamknięciem gazety. Do pana Jacka Sobolewskiego chciałem skierować zapytania, czy ma on, bądź Roman Grąbkowski, jakieś plany związane z nabytymi wcześniej działkami oraz co myśli o zastrzeżeniach dyrekcji muzeum względem działań, które mogłyby skutkować zatarciem śladów historycznych tej dawniej chronionej strefy.  
    Przez telefon Jacek Sobolewski wskazywał, że w zasadzie o to należałoby bardziej pytać Romana Grąbkowskiego, ale jednocześnie też zaprzeczał, że na działkach 213 i 214 miałyby jakoby powstać dinozaury. Nie potwierdził też innej wiadomości, którą wcześniej usłyszał jakoby z jego ust jeden z członków RSP "Przyjaźń", że na działce 213 w okolicach stawów torfowych przy jeziorach miałoby zostać utwardzone pole pod karawaning, czyli miejsce dla turystów z samochodowymi przyczepami kampingowymi.  
    Jadwiga Filipiak z RSP "Przyjaźń" przyznała natomiast, że Jacek Sobolewski jedynie mówił, że być może będzie chciał tam wykonać jakieś domki dla wędkarzy. Z Romanem Grąbkowskim nie udało mi się skontaktować.
   
Rada muzealna jest stanowcza
    Czy to domki dla wędkarzy, czy karawaning dla turystów, czy wybieg dla gadów z epoki jurajskiej, wszystko z wymienionych przedsięwzięć według Wiesława Zajączkowskiego wiąże się z zagrożeniem dla dziedzictwa kulturowego tych ziem. Zapytałem zatem pana dyrektora, co robił wcześniej, by zabezpieczyć te tereny przed inwestycjami, które mogą temu dziedzictwu zaszkodzić.  
    Dyrektor przyznał, że przed końcem 2003 r. niczego w tym zakresie nie czynił, bo strefa i tak była chroniona, a naukowcy mieli do niej dostęp w porach, gdy akurat nie uprawiali jej rolnicy.
I tak dopiero, gdy Biskupin miał już za sobą doświadczenie z Piotrem Wojnarem i poganami, Wiesław Zajączkowski postanowił działać, by uchronić te tereny przed ingerencją kulturową człowieka.
    Powrócił do idei stworzenia strefy ochronnej wokół rezerwatu biskupińskiego, która przez kilka lat obowiązywała dzięki wspomnianemu, nieaktualnemu już,  planowi zagospodarowania przestrzennego. Wsparła go rzecz jasna w tych zabiegach Rada Muzealna pod przewodnictwem prof. dra hab. Bogusława Gedigi.
    Rada Muzealna zaproponowała mapy będące próbą rekonstrukcji środowiska naturalnego i kulturowego mikroregionu biskupińskiego w wybranych okresach archeologicznych. Okazało się, że jeśli brać pod uwagę naukowe znaczenie tych terenów, to ochroną trzeba byłoby objąć nie tylko obszary między Jeziorami Świętym i Godawskim, ale nawet na zachód (czyli po prawej stronie drogi z Biskupina do Gąsawy).
   
Rada Muzealna we wnioskach była stanowcza:
    "Narastający ruch turystyczny, związany z odkrywaniem Pałuk dla szeroko rozumianej turystyki i rekreacji przejawia się w rozbudowie infrastruktury turystycznej oraz pomysłach maksymalnego wykorzystania atrakcyjności Muzeum Archeologicznego w Biskupinie poprzez wznoszenie konkurencyjnych quasi-rekonstrukcji w odpustowym stylu, w połączeniu z zagospodarowaniem szczególnie terenów przybrzeżnych jezior pod pola biwakowe, plaże i inne przedsięwzięcia rekreacyjne. Nie jest intencją Rady Muzealnej i Muzeum Archeologicznego w Biskupinie wstrzymywanie rozwoju najbliższego regionu, jednakże chodzi o to, aby pogodzić unikatową sferę kultury z planami lokalnych władz i samorządów. Zasięg strefy ochronnej będzie sprzyjał zachowaniu i stałej trosce o bezdyskusyjną jakość zabytków i obiektów archeologicznych oraz naturalnego krajobrazu. Podkreślał także będzie wyjątkowość Biskupina, jakże istotną nie tylko dla archeologii lecz również dla promocji regionu i popularyzacji nauki."
   
Wójt pogodzi
    Wójt gminy Zdzisław Kuczma uspokaja. Wniosek o wydanie warunków zabudowy firma "Delta" złożyła wyłącznie na działki po prawej stronie od drogi do Gąsawy. - "Musimy znaleźć takie rozwiązanie, by wilk był syty i owca cała. Biskupin jest naszą perełką, ale potencjalne inwestycje w miejscach, które do tego się nadają bez szkody dla kulturowego dziedzictwa, należy popierać. "Delta" chce zainwestować w ośrodek edukacyjno - rekreacyjny, na który złożą się: parking, hotel, budynek gastronomiczno-administracyjny, muzeum jurajskie, plac zabaw i utwardzenie kostką dziedzińca oraz wykonanie alejek spacerowych plus ogrodzenie otaczające. Wszystko w tym wniosku jest jasne prócz jednego, co należy rozumieć pod pojęciem muzeum jurajskie: czy będzie to budynek ze skamielinami np., czy też wielkie figury dinozaurów na wolnym powietrzu. I tu wymagałbym uszczegółowienia. Ale w tym miejscu byłbym za tą inwestycją jak najbardziej, bo to jednak będzie niebagatelny wpływ podatku do gminnej kasy, no i 30 do 40 miejsc pracy, jak sugerował w rozmowie ze mną prezes "Delty"" - powiedział wójt. Jeżeli na ziemi Romana Grąbkowskiego staną dinozaury, podatek będzie wynosił rocznie około 150 do 200 tysięcy. Teraz nie płaci on nic, bo grunty kl. V i VI ustawowo są zwolnione od podatku gruntowego.
    Według Zdzisława Kuczmy, oprócz pieniędzy z podatków i miejsc pracy dla kilkudziesięciu osób, inwestycje w rekreację w Biskupinie są korzystne dlatego, że dzisiaj w przewodnikach turystycznych ta miejscowość jest wpisana na wycieczkę 2 do 3 godzin, czyli zwiedzanie rezerwatu i to wszystko. - "Chodziło o to, by turysta przyjechał do Biskupina, zwiedził rezerwat, zjadł obiad, obejrzał inne atrakcje powstałe dzięki tym inwestycjom, mógł odpocząć i przespać się na miejscu. Gdy nasi goście zostaną u nas dłużej niż kilka godzin, wtedy napraw
dę będziemy mogli powiedzieć, że gmina Gąsawa żyje z turystyki" - powiedział wójt.
    Jeśli chodzi o tereny po lewej stronie drogi do Gąsawy, czyli do obydwu jezior, to Muzeum Archeologiczne wspierając się opiniami Rady Muzealnej i autorytetów w dziedzinie archeologii, zwróciło się do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Toruniu o wpisanie tego otoczenia rezerwatu do rejestru zabytków.  
    Decyzja kujawsko-pomorskiego konserwatora zabytków była pozytywna. Wydano ją w lutym br. i wydawało się, że tereny nad jeziorami nie będą mogły być miejscami dla inwestycji rekreacyjnych. Jednak decyzja o wpisaniu terenów tych do rejestrów ostatecznie się nie uprawomocniła, bo Roman Grąbkowski, RSP "Przyjaźń", Gospodarstwo Rybackie Łysinin i jeszcze kilku mniejszych właścicieli tych gruntów oprotestowali tę decyzję. Obecnie sprawa dotarła już do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ale nie jest jeszcze rozstrzygnięta. I w tym przypadku pan wójt uspokaja: - "Na terenach po lewej stronie drogi patrząc od Biskupina w kierunku Gąsawy nie ma złożonych żadnych wniosków o wydanie warunków zabudowy, poza jednym, którym ma być budowa pomostu na Jeziorze Świętym (wniosek złożył Jacek Sobolewski, pomost ma mieć do 25 metrów, właścicielem jeziora jest Henryka Sobolewska - przyp. kg). Zapewniam jednak, że do czasu rozstrzygnięcia odwołania od decyzji o wpisaniu tych terenów do rejestru zabytków, żadnych warunków zabudowy tam nie wydam. Nawet wstrzymam się z wydaniem w przypadku tego pomostu. Oczywiście, że jakieś inwestycje w tych miejscach mogłyby być z doraźną korzyścią dla gminy, ale musimy patrzeć jednak na ten teren jako na dziedzictwo dla kolejnych pokoleń. Jestem przygotowany w związku z tym, że jeśli nawet odwołanie od decyzji konserwatora zabytków zostanie pozytywnie rozpatrzone w ministerstwie, to i tak będę się starał zabezpieczyć ten obszar wokół rezerwatu poprzez wpisanie go do miejscowego planu zagospodarowania. Oczywiście nie będzie to projekt planu dla całej gminy, ale mogę zaproponować radnym wpisanie tej strefy do planu jako obszaru chronionego przy okazji tworzenia miejscowego planu pod łącze gazowe, który to plan radni i tak będą głosować. Biskupin bowiem to nasza perełka" - zakończył wójt.
    O dalszych losach tego terenu będziemy informować.

Karol Gapiński

Pałuki nr 750 (26/2006)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry