Nie tylko oddział ortopedyczny, ale także ginekologiczno-położniczy może zostać zlikwidowany w żnińskim szpitalu. Ministerstwo Zdrowia zamierza pozostawić w województwie kujawsko-pomorskim tylko 15 tego typu oddziałów.

Pomimo że szpital w Żninie może stracić dwa oddziały, samorządowcy z powiatu żnińskiego nie ustają we wspieraniu placówki dotacjami, dzięki którym do szpitala trafia nowy sprzęt. Na zdjęciu pielęgniarka oddziałowa z oddziału anestezjologii i intensywnej terapii Wiesława Konieczna prezentuje staroście, wójtom i burmistrzom funkcje nowoczesnych łóżek. fot. Arkadiusz Majszak
Pomimo że szpital w Żninie może stracić dwa oddziały, samorządowcy z powiatu żnińskiego nie ustają we wspieraniu placówki dotacjami, dzięki którym do szpitala trafia nowy sprzęt. Na zdjęciu pielęgniarka oddziałowa z oddziału anestezjologii i intensywnej terapii Wiesława Konieczna prezentuje staroście, wójtom i burmistrzom funkcje nowoczesnych łóżek. fot. Arkadiusz Majszak

     Przypomnijmy, iż rząd pracuje nad reformą służby zdrowia. Zgodnie z planami reorganizacji, szpitale mają zostać podzielone na różne poziomy referencyjności. Ministerstwo Zdrowia planuje stworzyć sieć szpitali o różnych poziomach referencyjności - szpitali pierwszej kategorii, czyli małych szpitali powiatowych, szpitali ponadpowiatowych, regionalnych, wojewódzkich i klinicznych. Gdy te stopnie zaszeregowania zaczną obowiązywać, żniński szpital straci oddział urazowo-ortopedyczny. Reorganizacja zakłada, że w szpitalach pierwszego stopnia, czyli szpitalach powiatowych, mają znajdować się następujące oddziały: chirurgia ogólna, oddział chorób wewnętrznych, położnictwo i ginekologia, pediatria i neonatologia. Wszystkie wymienione oddziały znajdują się w żnińskim szpitalu. Ortopedia ma natomiast - w myśl reformy - mieścić się w szpitalach od drugiego poziomu.
     Jeśli reforma służby zdrowia wejdzie w życie, to oddział urazowo-ortopedyczny żnińskiego szpitala przestanie funkcjonować od 1 lipca. Na oddziale na zabieg endoprotezy stawu biodrowego lub kolanowego oczekuje w kolejce 1.000 osób. Na tego rodzaju zabieg czeka się teraz około 5 lat, a w wyniku reorganizacji służby zdrowia kolejki te mogą wydłużyć się jeszcze bardziej. O sprawie tej szeroko pisaliśmy w numerze 43/2016 naszego tygodnika.
     CO NOWEGO W ORTOPEDII
     Ustawy intencyjne lub apele o utrzymanie w Żninie oddziału urazowo-ortopedycznego podjął powiat żniński i część gmin powiatu żnińskiego. Jak wyjaśnia dyrektor Pałuckiego Centrum Zdrowia w Żninie Roman Pawłowski, już od 3 miesięcy wraz z Wojciechem Hoffmannem, ordynatorem tego oddziału, podejmuje wszelkie możliwe działania, by chirurgia urazowo-ortopedyczna została w żnińskim szpitalu utrzymana i można było wykonywać zabiegi endoprotez. Zdaniem dyrektora, na dzień dzisiejszy trudno jest wyrokować czy zabiegi wszczepienia endoprotez będą w żnińskim szpitalu wykonywane.
     Jak dotąd dyrekcja nie usłyszała w tej sprawie żadnych konkretów. Ministerstwo Zdrowia nie daje w tym zakresie żadnych gwarancji. Z nieoficjalnych informacji wynika, że nawet jeśli ortopedia pozostałaby w żnińskim szpitalu, to się nie utrzyma, bo Narodowy Fundusz Zdrowia nie będzie płacił za zabiegi endoprotez. Ortopedia mogłaby zajmować się co prawda złamaniami, ale jak mówi dyrektor, w skali roku nie ma ich tak wiele (intensywnie występują tylko okresowo) i nie przyniosłoby to odpowiedniej sumy pieniędzy z NFZ, by oddział utrzymać. Jest natomiast jeszcze jedna deska ratunku dla żnińskiej ortopedii. Roman Pawłowski zdradza, że prowadzi rozmowy z jedną z bydgoskich klinik dotyczące podwykonawstwa zabiegów endoprotez. I tłumaczy, że z chwilą ewentualnej likwidacji oddziału urazowo-ortopedycznego 1.000 pacjentów oczekujących na zabieg endoprotezy będzie musiało zarejestrować się do szpitali w Bydgoszczy lub w Inowrocławiu. I na przykład pacjent, który miałby zabieg wszczepienia endoprotezy w sierpniu, będzie musiał się zarejestrować w pobliskim szpitalu i czekać przynajmniej kilka lat na zabieg. Według Romana Pawłowskiego podwykonawstwo dla jednej z bydgoskich klinik byłoby szansą na utrzymanie ortopedii w Żninie, a przy okazji odciążyłoby bydgoski szpital.
     GINEKOLOGIA I POŁOŻNICTWO TEŻ ZAGROŻONE
     Likwidacja oddziału urazowo-ortopedycznego to nie jedyna niekorzystna perspektywa dla żnińskiego szpitala. W poniedziałek dyrekcja otrzymała informację, z której wynika, że szpital może też stracić oddział ginekologiczno-położniczy. Z projektu modelu dla województwa kujawsko-pomorskiego opracowanego przez Ministerstwo Zdrowia wynika, że ginekologia i położnictwo miałaby się znajdować jedynie w Bydgoszczy, Toruniu, Włocławku, Grudziądzu, a także powiatach: inowrocławskim, toruńskim, nakielskim, tucholskim, świeckim, brodnickim, lipnowskim, radziejowskim i rypińskim. Żniński szpital znalazł się tuż za listą 15 szpitali województwa kujawsko-pomorskiego, w których po reformie służby zdrowia miałyby funkcjonować takie oddziały.
     Roman Pawłowski wyjaśnia, że kryterium dla oddziałów ginekologiczno-położniczych, które miałyby się utrzymać, stanowi przynajmniej 400 porodów rocznie. Żniński oddział to kryterium spełnia. Nie spełnia go natomiast oddział szpitala w Rypinie, w którym odnotowano 362 porody w ciągu roku. Poza tym - na co zwraca uwagę dyrektor - odległość między jednym a drugim szpitalem posiadającym ginekologię i położnictwo nie może być mniejsza niż 40 kilometrów. Tymczasem zarówno z Rypina do Lipna, jak i Brodnicy odległość wynosi mniej niż 40 kilometrów. Zdaniem Romana Pawłowskiego, jeśli w żnińskim szpitalu zostanie zlikwidowany oddział ginekologiczno-położniczy, to procedury nie zostaną zachowane. Pacjentki z powiatu żnińskiego będą miały do wyboru szpitale w Bydgoszczy, Inowrocławiu i Nakle. Dyrektor zwraca uwagę, że Żnin dzielą od Nakła i Inowrocławia 43 kilometry, a do Bydgoszczy są 44 kilometry.
     - Od kilku lat spełniamy wymogi, czyli mamy przynajmniej 400 porodów rocznie, a teraz okazuje się, że szpital żniński znalazł się na pozycji szesnastej. Przed nas, na piętnastą pozycję wpisano Rypin, a tylko 15 szpitali z ginekologią i położnictwem ma być w naszym województwie. Nikt nie potrafił nam powiedzieć, dlaczego tak się stało - mówi dyrektor.
     Starosta Zbigniew Jaszczuk nie kryje, że nie rozumie działań podejmowanych przez ministerstwo. I dodaje: - Takich dziwolągów, to ja jeszcze nie widziałem. Przecież to Rypin nie wpisuje się w ustalone reguły gry, a Żnin ma znaleźć sobie ginekologię w Bydgoszczy, Inowrocławiu i Nakle. Jeśli Rypin nie spełnia wymogów, to dlaczego oddział ma być w tym mieście utrzymany? Z nieoficjalnych informacji, które do nas dotarły, wynika, że Żnin miałby stać się ofiarą polityki. Otóż za Rypinem przemawia fakt, że burmistrzem tego miasta jest lokalny lider Prawa i Sprawiedliwości.
     Dziś Roman Pawłowski spotka się w Toruniu z dyrektor departamentu analiz w Ministerstwie Zdrowia. Będzie chciał wyjaśnić, dlaczego Żnin ma stracić ginekologię i położnictwo, skoro spełnia wszelkie ministerialne kryteria. Jeśli dyrektor nie otrzyma żadnych wiążących wyjaśnień i zapewnień, że oddział nadal będzie funkcjonować, wówczas z pismem do ministra zdrowia wystąpi starosta żniński.
     ZAKUPY
     Roman Pawłowski zaznacza, że nie wszystko idzie tak, jakby sobie tego życzył, z jeszcze jednego powodu - braku pieniędzy. NFZ finansuje tylko procedury medyczne, utrzymanie personelu i opłaty za media. Wszelkie inwestycje i zakup sprzętu medycznego możliwy jest tylko dzięki pieniądzom wygospodarowanym przez szpital, a także wsparciu samorządów. - To nas ratuje i utrzymuje na poziomie pożądanym - mówi dyrektor.
     Przedwczoraj Roman Pawłowski podziękował za udzielone dotacje dla Pałuckiego Centrum Zdrowia wójtom i burmistrzom z powiatu żnińskiego. Gminy Żnin, Łabiszyn, Rogowo i Janowiec udzieliły szpitalowi dotacji na dofinansowanie zakupu łóżek z wyposażeniem dla potrzeb oddziału anestezjologii i intensywnej terapii. Gmina Żnin przyznała 50.000 zł (trzy łóżka), gmina Łabiszyn 16.500 zł, gmina Rogowo 8.000 zł, a gmina Janowiec 16.000 zł (po jednym łóżku). Gmina Barcin wsparła szpital dotacją w kwocie 13.200 zł na zakup monitora funkcji życiowych CSM dla potrzeb szpitalnego oddziału ratunkowego, a gmina Gąsawa przyznała 5.000 zł dotacji na dofinansowanie zakupu wózka transportowego dla potrzeb pracowni endoskopii.
     Zakup nowych łóżek, które można regulować przy pomocy elektronicznego sterowania (podwyższać i obniżać zagłówki, regulować wysokość, szerokość i długość, przechylać na boki, itp.), przyczyni się do jeszcze lepszego sprawowania opieki nad chorymi, a także w znacznym stopniu ułatwi codzienne procedury higieny nad pacjentem. Zastosowana w łóżkach funkcja autoagresji zapobiega powstawaniu odleżyn u pacjentów.
     Z kolei nowy monitor funkcji życiowych wskazuje dokładny, zautomatyzowany pomiar funkcji życiowych z transferem wyników do elektronicznej karty pacjenta wprost z miejsca pomiaru. Pozwala to na większe bezpieczeństwo pacjenta oraz szybsze i dokładniejsze decyzje dotyczące opieki nad pacjentem. Natomiast wózek transportowy będzie służył jako stół zabiegowy do badań gastroskopii i kolonoskopii.
     INWESTYCJE
     Mimo niekorzystnych planów i zamierzeń wynikających z reformy służby zdrowia, w żnińskim szpitalu zakończyły się, trwają lub rozpoczną ważne z punktu widzenia pacjentów i poprawy standardów inwestycje. - Warunki w szpitalu się zmieniają. Robimy wszystko, żeby poprawić warunki pacjentom. Z pomocą powiatu jesteśmy po termomodernizacji i naprawie centralnego ogrzewania - mówi Roman Pawłowski.
     Za miesiąc ma zakończyć się remont oddziału chirurgicznego. W tym roku planowany jest także kapitalny remont oddziału chorób wewnętrznych. Dyrektor wyjaśnia, że oddział ten jest najtrudniejszy do wyremontowania, ponieważ zawsze przebywa na nim wielu pacjentów. Oddział zostanie więc na jeden miesiąc zamknięty, żeby można wykonać wszystkie niezbędne prace.
     - Podczas pobytu chorych nie da się kuć tynku i szlifować nowego tynku, stąd też na okres jednego miesiąca oddział będzie trzeba zamknąć - mówi dyrektor.
     Kolejną ważną inwestycją ma być budowa łącznika z windą pomiędzy budynkiem głównym szpitala, a ginekologią i położnictwem. Dokumentacja techniczna jest już opracowana. Dyrekcja czeka na ogłoszenie przez marszałka województwa konkursu. Dzięki uchwale Zarządu Powiatu w Żninie szpital będzie miał zabezpieczony udział własny w inwestycji i będzie mógł przystąpić do konkursu. Reszta będzie pochodzić z dotacji ze środków unijnych (szpitale powiatowe mogą liczyć na 50% wsparcie inwestycji ze środków unijnych, natomiast szpitale wojewódzkie otrzymają 85% dotacji, przy 15% udziale własnym).
     Czy w sytuacji, kiedy niepewny jest los oddziału ginekologiczno-położniczego w żnińskim szpitalu warto inwestować w łącznik? Dyrektor wyjaśnia, że budowa zgodna jest ze standardami stawianymi teraźniejszej służbie zdrowia. Natomiast w sytuacji, gdyby ginekologia i położnictwo przestały funkcjonować, to w ich miejsce powstanie nowy oddział. W tej chwili jednak, nie wiadomo jeszcze jaki.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1301 (3/2017)

Komentarz:
Kryteria a rzeczywistość... polityczna
     Kiedy likwidowano cukrownię w Żninie należałem do grona osób, które uważały, że gród Śniadeckich traci dobrze prosperujący zakład w wyniku decyzji politycznych. Nie było wówczas większych przesłanek, by zamykać cukrownię.
     Tak de facto za żnińskim zakładem nie miał wtedy kto stanąć. Ważni wówczas politycy SLD stali za cukrowniami w Nakle i Kruszwicy. Cukrownia ze Żnina musiała paść, bo nie miała za sobą polityka z tak szerokimi plecami. I stało się. Na nic zdały się protesty, programy w telewizji, głodówki pracowników. Żnin był biedny, bo nie stał za nim ważny i wpływowy polityk.
     Przypominam tamte wydarzenia, ponieważ szukam w nich analogii w związku z sytuacją, jaka może spotkać żniński szpital. Być może już niedługo, po wdrożeniu reformy służby zdrowia, w Pałuckim Centrum Zdrowia nie będzie zarówno ortopedii, a także ginekologii i położnictwa. Być może likwidacja oddziałów ortopedycznych w szpitalach powiatowych jest częścią jakiejś wizji obecnie rządzącego obozu, ale z mojego punktu widzenia wizja ta jest wyraźnie wymierzona w szpitale powiatowe. Jeśli do tego weźmiemy dysproporcje w dofinansowywaniu z pieniędzy unijnych szpitali powiatowych i wojewódzkich (85% dla szpitali wojewódzkich i 50% dla szpitali powiatowych), to pozbędziemy się złudzeń, że reforma ma osłabić szpitale powiatowe.
     Odrębnym rozdziałem w układaniu puzzli wzorcowego modelu funkcjonowania służby zdrowia w naszym województwie jest kwestia oddziałów ginekologiczno-położniczych. W Ministerstwie Zdrowia, wymyślili sobie, że zostanie ni mniej, ni więcej, tylko 15 oddziałów. Akurat szpital w Żninie spełnia wszelkie kryteria, by się w tej piętnastce znaleźć, ale wtedy zabrakłoby miejsca dla szpitala w Rypinie. To nieważne, że w żnińskim szpitalu jest więcej porodów, nieważne, że pacjentki z powiatu żnińskiego będą miały dalej, niż miałyby pacjentki z powiatu rypińskiego - do Brodnicy lub Lipna. Ważne, że burmistrzem Rypina jest zaangażowany lokalny polityk PiS.
     I to właśnie dlatego na myśl przyszły mi wspomnienia sprzed blisko 15 lat, kiedy likwidowano żnińską cukrownię. Tak jak wtedy cukrownia, tak i teraz szpital może stać się ofiarą decyzji politycznej. Analogicznie można by tu przywołać także sytuację ze żnińskim sądem w wyniku reformy ministra Jarosława Gowina. Tu akurat zmierzam do tego, że w wyniku tamtej reformy w powiecie nakielskim zachował się Sąd Rejonowy, a w powiecie żnińskim pozostał oddział zamiejscowy, tak teraz w wyniku reformy służby zdrowia w powiecie nakielskim ma pozostać oddział ginekologiczno-położniczy, a w powiecie żnińskim szpital tego typu oddział ma stracić. I to też jest decyzja polityczna, bo od lat się mówi, że Szubin zawsze będzie miał większe chody od Żnina w Bydgoszczy, bo leży po prostu bliżej stolicy województwa. Jak na ironię piszę znów te słowa, kiedy nie ma kto za żnińskim szpitalem stanąć. A przecież ze szpitalem w Żninie związany jest poseł Tomasz Latos. Może warto by uderzyć więc w te tany? Politycy PiS bardzo chętnie odwiedzali w ostatnich latach Żnin, może warto by im przypomnieć o reprezentowaniu interesów 70 tysięcy mieszkańców powiatu żnińskiego?
     Starosta Zbigniew Jaszczuk mówi, że projekt Ministerstwa Zdrowia dotyczący ginekologii i położnictwa to dziwoląg, jakiego jeszcze nie widział. Ja mam cały czas nadzieję, że to nie do końca przemyślany projekt, który zostanie jeszcze skorygowany. Wszak - jak na razie - z projektów reorganizacji służby zdrowia wynika, że będzie dla pacjentów jeszcze gorzej niż dotychczas. Osłabienie pozycji szpitali powiatowych znacznie wydłuży kolejki na zabiegi wszczepienia endoprotez. Likwidacja oddziałów ginekologiczno-położniczych doprowadzi do przepełnionych sal porodowych, sporych odległości dowiezienia rodzącej kobiety do szpitala. Nie widzę tu jak na razie działań korzystnych dla pacjenta. Co więcej, taka sytuacja zmusi wielu pacjentów do wizyt i zabiegów prywatnych. Aż nie chce mi się wierzyć, że ugrupowanie, które tak bardzo rozbudowało socjal, chce stworzyć służbę zdrowia dla zamożnych. Dlatego łudzę się nadzieją, że projekty reformy służby zdrowia nie są jeszcze do końca przemyślane.
     Jednego jestem natomiast pewien, że dyrekcja żnińskiego szpitala i władze powiatu nie złożą broni i będą walczyć o swoje do samego końca. Nie po to przecież tyle osób włożyło tak wiele energii, a i pewnie przypłaciło te działania zdrowiem, w ratowanie i oddłużenie żnińskiego szpitala, żeby teraz pozwolić tak zwyczajnie bez walki obniżyć jego rangę. Szpital w Żninie został wtedy ledwo wygrzebany z zapaści. Czas zatem na męskie rozmowy z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1301 (3/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry