Artykuł tygodnia
  • Utrudnienia na ul. Gnieźnieńskiej w Żninie
    Utrudnienia na ul. Gnieźnieńskiej w Żninie

    17 lipca Zarząd Dróg Powiatowych przystąpił do budowy ciągu pieszo-rowerowego przy ul. Gnieźnieńskiej w Żninie. Wiążą się z tym utrudnienia w ruchu drogowym, które mogą potrwać do końca sierpnia. Jeden pas jezdni pozostaje nieprzejezdny.

Krzysztof Szarzyński zdeponował znaleziony karton z przeterminowanymi, silnymi lekami w sejfie Starostwa do wyjaśnienia sprawy. Dyrektor SPZOZ Marek Gotowała mówi o włamaniu do pomieszczenia, nielegalnym zabraniu leków i sugeruje, że całą sytuację wicestarosta mógł sobie wymyślić. Nie wyklucza, że leki zostały podrzucone. - Jest to niepoważne zachowanie ze strony dyrektora - grzmi wicestarosta.

Wicestarosta Krzysztof Szarzyński zapowiada, że łatwo broni nie złoży i nikt nie przeszkodzi mu w wyjaśnieniu, skąd wzięły się przeterminowane leki w pomieszczeniu byłej poradni stomatologicznej, w przychodni przy ul. Kościuszki w Mogilnie. Na zdjęciu podczas sobotniego pikniku w Strzelnie. fot. Paweł Lachowicz
Wicestarosta Krzysztof Szarzyński zapowiada, że łatwo broni nie złoży i nikt nie przeszkodzi mu w wyjaśnieniu, skąd wzięły się przeterminowane leki w pomieszczeniu byłej poradni stomatologicznej, w przychodni przy ul. Kościuszki w Mogilnie. Na zdjęciu podczas sobotniego pikniku w Strzelnie. fot. Paweł Lachowicz

     LEKI DO SEJFU
     W ubiegłym tygodniu anonimowy informator poinformował reportera Pałuk o znalezieniu przed trzema tygodniami na piętrze Przychodni Zdrowia przy ul. Kościuszki w Mogilnie w pomieszczeniu po byłym gabinecie stomatologicznym (na końcu korytarza obok byłej medycyny pracy) kartonu z przeterminowanymi lekami. Nie były to byle jakie leki. Na biurku w gabinecie znajdował się silny lek uspokajający relanium - stosowany w neurologii i psychiatrii. Razem z tym lekiem znajdowała się adrenalina mająca silne działanie pobudzające. Adrenalinę stosuje się w stomatologii do zahamowania silnych krwawień.
     Gabinet był otwarty i miały być z niego wynoszone meble. Przechodził tamtędy akurat wicestarosta mogileński Krzysztof Szarzyński, który zauważył przemeblowanie i wszedł do pomieszczenia. Wicestarosta miał wtedy również odkryć, że na biurku leży karton z przeterminowanymi lekami. Z miejsca Krzysztof Szarzyński miał spisać protokół o znalezionych lekach i zabrał je ze sobą. Leki, jak dalej mówił informator, miały zostać zdeponowane do czasu wyjaśnienia sprawy w ratuszu, w sejfie Starostwa Powiatowego. Warto tutaj nadmienić, że wicestarosta Krzysztof Szarzyński w swoich obowiązkach ma zajmowanie się sprawami mogileńskiej służby zdrowia. Ten zakres obowiązków przydzielił mu starosta Tomasz Barczak.
     CZEKA NA WYJAŚNIENIA
     30 maja reporter Pałuk spotkał się w Starostwie Powiatowym z wicestarostą Szarzyńskim. Potwierdził on, że taka sytuacja miała miejsce. Jak mówił, napisał pismo do dyrektora SPZOZ Marka Gotowały, by ten sytuację wyjaśnił. Odpowiedź miała nadejść we wtorek. - Dyrektor nadal tę sprawę wyjaśnia - poinformował jednak wicestarosta.
     Jak dodał, taka sytuacja przy kulejącej sytuacji finansowej SPZOZ w Mogilnie jest niedopuszczalna. - Nie mogę przejść obok tego obojętnie, bo musimy pilnować kosztów. Nie możemy doprowadzać do przeterminowania leków - mówił wicestarosta.
     Inną sprawą jest to, że przeterminowane leki powinny zostać zutylizowane, a nie pozostawione na biurku w pomieszczeniu po byłej poradni stomatologicznej.

Silny lek uspokajający relanium z datą ważności do sierpnia 2016 r., znaleziony w pomieszczeniu po byłym gabinecie stomatologicznym fot. nazwisko znane redakcji
Silny lek uspokajający relanium z datą ważności do sierpnia 2016 r., znaleziony w pomieszczeniu po byłym gabinecie stomatologicznym fot. nazwisko znane redakcji

     WŁAMUJE SIĘ, A POTEM PISZE
     O wyjaśnienia w tej sprawie poprosiliśmy również dyrektora SPZOZ w Mogilnie Marka Gotowałę.
     - Musimy to wyjaśnić do końca, bo wygląda to trochę inaczej. Jeszcze paru ludzi złoży mi wyjaśnienia, piszący doprecyzował, co miał do doprecyzowania, nie wszystko, no ale muszę się trzymać tego, co jest - mówił dyrektor odnosząc się do pisma wicestarosty.
     Dalej dyrektor mówił, że do zamkniętych pomieszczeń w SPZOZ wchodzić innym osobom niż uprawnionym pracownikom nie wolno. - To jest nieczynne pomieszczenie, zamknięte, a się okazuje, jak widać, że do takiego również można wejść, zamkniętego. To jest nielegalne, od tego bym zaczął, no sprawdzimy to. Poszło jakieś hasło odnośnie leków, ja żadnych leków w tej chwili nie widzę. Sprawdzimy, czy w ogóle taki fakt miał miejsce - mówił Marek Gotowała.
     Pytaliśmy dyrektora, czy bierze pod uwagę możliwość, że ten karton z lekami pozostał tam po stomatologu. - Jaki karton z lekami? Nie kojarzę, żeby cokolwiek tam było, a byłem tam - tłumaczył.
     Reporter zwrócił uwagę, że w tej chwili tego kartonu tam nie ma, bo ma znajdować się w sejfie Starostwa Powiatowego w Mogilnie.
     - Czy tam jest też nie wiem, bo nie widziałem, i co tam jest też nie wiem, bo nie widziałem, nikt mi nie pokazał. A skąd to się tam wzięło, to też nie wiem. Nic na razie nie wiadomo, czy w ogóle taki fakt miał miejsce - tłumaczył dalej.

Było tam również kilka opakowań adrenaliny fot. nazwisko znane redakcji
Było tam również kilka opakowań adrenaliny fot. nazwisko znane redakcji

     Później dyrektor sugerował, że nie do końca może wierzyć w tłumaczenia wicestarosty.
     - Mogło to być podrzucone, albo wzięte skądinąd, trudno mi powiedzieć. Jakby ktoś mnie tu zawołał „chodź dyrektor” czy ktokolwiek inny, z jakiś upoważnionych pracowników, proszę bardzo, jestem - widzę. Tak to się powinno odbywać, a nie, że ktoś po prostu się włamuje do pomieszczenia, do którego nie powinien włazić, a potem pisze. Jak pomieszczenie jest zamknięte, to się tam nie wchodzi. Jak pan sobie wyobraża, że ktoś będzie chodził po redakcji i zabierał papierki, albo mówił, że zabrał papierki. Przenoszą meble, to trzeba na chwilę wejść - mówił wyraźnie zdenerwowany.
     Wtedy reporter zwrócił uwagę, że odbyło się to w momencie, kiedy pomieszczenie było otwarte i były z niego przenoszone meble.
     - Tak przynajmniej mówią ci, którzy tam włazili - mówił Marek Gotowała. Reporter zapytał wtedy, czy wie, kto oprócz wicestarosty Krzysztofa Szarzyńskiego wchodził do tego pomieszczenia. Dyrektor mówił: - Też to wyjaśniamy, bo wskazują na osoby, których w zakładzie praktycznie nie powinno być fizycznie. Wyjaśnimy, wyjaśnimy sobie do końca. Myślę, że nas tu w coś próbują wrobić i trudno mi tutaj się odnosić do tego.
     Dyrektor przyjmuje nawet wersję, że wicestarosta mógł wymyślić sobie całą sytuację. Nie używa jednak słowa wicestarosta, ale to właśnie tylko Krzysztof Szarzyński w piśmie opisał tę sprawę dyrektorowi, więc wydaje się jasne, że właśnie o niego chodzi.
     - Ktoś tam pisze, że coś tam jest, ja tego nie widziałem, ktoś tam piszę, że skądś tam coś wziął i czy w ogóle to wziął ja tego nie wiem. Jak się ma trochę wyobraźni, to można różne rzeczy pisać i robić, i wymyślać - kończył dyrektor.
     NIE ODPUŚCI
     Poprosiliśmy, by do oskarżeń odnośnie m.in. włamania, podejrzenia o zmyślanie faktów związanych z tą sprawą odniósł się wicestarosta Krzysztof Szarzyński. Nie za bardzo jednak chciał komentować słowa dyrektora Gotowały.
     - Powiem tylko, że czekam na wyjaśnienia. Jest to niepoważne zachowanie ze strony dyrektora i sprawy tej nie odpuszczę. Poruszyłem tę sprawę oczywiście na dzisiejszym Zarządzie Powiatu. Otrzymałem informację, że jakaś osoba zostanie zwolniona - mówił 31 maja wicestarosta Szarzyński.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1320 (22/2017)

Inne teksty na ten temat:

Proceder z lekami nie do końca wyjaśniony

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry