Advertisement
Artykuł tygodnia
  • Ogrodowa zamknięta
    Ogrodowa zamknięta

    Od 19 października przez 6 najbliższych tygodni zamknięta dla ruchu będzie ul. Ogrodowa w Szubinie. Zamknięcie spowodowane jest remontem. 

Advertisement

Mieszkańcy Gogółkowa od ponad tygodnia nie mogą spożywać wody z kranu. Nie można jej też używać do kąpieli. Woda zdatna do picia i kąpieli jest dostarczana na wieś beczkowozami. Do końca tygodnia problem ma być rozwiązany.

Mieszkańcy Gogółkowa wobec braku zdatnej do spożycia wody w kranach zaopatrują się w pięciolitrowe butelki z wodą lub czerpią ją z podstawianych przez gminę beczkowozów. Bogdan Lewandowski cieszy się, że każdy może pobrać wody ile chce i wystarcza jej do przygotowania ciepłych napojów, obiadu i do kąpieli. Ale kłopot jest. fot. Arkadiusz Majszak
Mieszkańcy Gogółkowa wobec braku zdatnej do spożycia wody w kranach zaopatrują się w pięciolitrowe butelki z wodą lub czerpią ją z podstawianych przez gminę beczkowozów. Bogdan Lewandowski cieszy się, że każdy może pobrać wody ile chce i wystarcza jej do przygotowania ciepłych napojów, obiadu i do kąpieli. Ale kłopot jest. fot. Arkadiusz Majszak

     31 października gmina Gąsawa poinformowała na swoim profilu internetowym, że woda do spożycia w Gogółkowie jest zanieczyszczona mikroorganizmami. W tej sytuacji zalecono mieszkańcom wsi, żeby przestrzegali następujących wskazówek: woda z kranu nie może być przeznaczona do picia, przygotowywania posiłków, mycia zębów, a także przemywania otwartych skaleczeń. Woda, która od ponad tygodnia leci z kranu nie może być również używana do brania prysznica, kąpieli i mycia. Wodę można używać jedynie do celów sanitarnych związanych ze spłukiwaniem w toalecie, prowadzenia działań naprawczych i celów przeciwpożarowych.
     Od chwili zanieczyszczenia woda zdatna do picia i kąpieli dostarczana jest do Gogółkowa beczkowozami.
     - Już minął tydzień i prawdopodobnie do piątku woda nie będzie nadawać się do picia - mówi mieszkanka Gogółkowa. I dodaje: - Przywożą nam tu wodę dwa razy na dzień. Najgorzej jest tam, gdzie są małe dzieci. Tej wody potrzeba więcej, chociażby do kąpieli. A tej z beczkowozów wolimy dzieciom nie podawać, bo sami nie mamy pewności na ile ta woda jest dobra. Wodę trzeba więc kupować w butelkach w sklepie. Tu w Gogółkowie w ogóle jest dziadostwo. Światła nie było przez tydzień. Eternit leży. Takie dziadostwo, że szkoda gadać. Wioska powinna być wioską, a my jesteśmy odcięci od świata. Jest gorzej niż 1000 lat temu.
     Nasza rozmówczyni zwróciła również uwagę na przepływ informacji dotyczących skażenia wody.
     - Do południa informacja ukazała się na stronie internetowej, a przecież nie wszyscy mają dostęp do Internetu, a także nie śledzą przez cały czas na bieżąco, co się na stronie gminy ukazuje. Dopiero po południu we wsi pojawiły się ogłoszenia i się ludzie dowiedzieli. Tylko, że przed południem ludzie obiady gotowali i zalewali sobie kawę i herbatę. Jaką mieli pewność, że ta woda nie była z bakterią?
     Inna mieszkanka Gogółkowa zwraca uwagę, że brak zdatnej do użycia wody w kranie stanowi spore utrudnienie, ponieważ nie można się w tej wodzie kąpać.
     - Mówią, że nie można też w tej wodzie prać - dodaje kobieta. I zaznacza, że - na szczęście dla mieszkańców - każdy może brać z beczkowozu tyle wody, ile potrzebuje. Nie ma w tym zakresie żadnych ograniczeń. Wody trzeba brać odpowiednio dużo, żeby starczyło na obiad, zaparzenie kawy i herbaty, kąpiel i pranie. - Już drugi raz bodajże w ciągu trzech miesięcy nie ma u nas wody. Jako mieszkańcy nie jesteśmy z tego zadowoleni. W tych czasach życie bez pitnej wody jest niemożliwe - mówi nasza rozmówczyni.
     Kolejna mieszkanka Gogółkowa podkreśla: - Kto ma możliwości, czyli na przykład liczną rodzinę, to może sobie tej wody sporo nanosić, a kto jest samotny, to przyniesie sobie jedną bańkę i to musi mu wystarczyć.
     Bogdan Lewandowski mówi, iż mieszkańcy muszą pilnować, kiedy przyjedzie beczkowóz z wodą.
     - Kierowca wożący wodę zatrąbi, a nawet pod dom podjedzie. Nie ma żadnej uciążliwości. Wody nie powinno nikomu brakować. Wystarczy jej do picia i kąpieli. Kto ile potrzebuje, to bierze. Ja nawet biorę tę wodę dla psa - dodaje Bogdan Lewandowski.
     Wójt Błażej Łabędzki mówi, że trudno określić, co jest powodem skażenia wody. Wyjaśnia, iż woda, która wychodzi ze studni, spełnia normy, które kwalifikują ją do spożycia, a woda zgromadzona w zbiorniku do spożycia się już nie nadaje.
     7 listopada kolejna próbka wody została przesłana do badania. Jeśli wynik będzie negatywny, zbiornik zostanie poddany płukaniu. Próbki wody przesyłane są do badania do laboratoriów w Żninie, Inowrocławiu i Poznaniu. - Dobrze, że woda wychodząca ze studni jest dobra. To daje nadzieję. Zdajemy sobie sprawę, że jest to utrudnienie dla ludzi i możemy tylko za taką sytuację przeprosić, jednak takie rzeczy się zdarzają - zwraca uwagę Błażej Łabędzki. Zapytany, czy w tej sytuacji zbiornik na stacji uzdatniania wody dostarczającej wodę do Gogółkowa nie powinien być wymieniony, odpowiedział: - Zbiornik będzie czyszczony, bo jest dobry. Mogły się do niego dostać komary, które spowodowały, że woda nie jest zdatna do picia.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1343 (45/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry