W kamienicy przy ul. św. Ducha w Strzelnie
   
    Zatargi i wzajemne animozje pomiędzy współwłaścicielami kamienicy - Kazimierzem Swędrowskim a Piotrem Szeflerem - zaczęły się w momencie, kiedy ten drugi wprowadził do kamienicy lokatora i dał mu pozwolenie na adaptowanie strychu na lokal mieszkalny. Wzajemne relacje pogorszyła konieczność uszczelnienia instalacji gazowej.

Instalacja gazowa i lokalizacja pieca centralnego ogrzewania sprawiła, że pomiędzy rodziną doszło w tej kamienicy przy ul. Św. Ducha w Strzelnie do iskrzeń fot. Sławomir Gacek

    LOKATOR PRZYCZYNĄ NIEZGODY
    Podczas adaptacji strychu nad pokojem, którego właścicielem jest Kazimierz Swędrowski zamontowano piec centralnego ogrzewania. Kazimierz i Barbara Swędrowscy mówią, że piec c.o. został tak postawiony, że stoi nad łóżkiem, w którym śpią. Boją się, że w przypadku awarii mieszkanie zostanie zalane. Pytają, kto wówczas pokryje koszty prac remontowych. Poza tym mury i stropy są stare i dodatkowy ciężar nie najlepiej na nie wpływa.
    MUSZĘ DBAĆ O LOKATORÓW
    Piotr Szefler podczas rozmowy z nami powiedział, że wydał zgodę na wstawienie pieca c.o. lokatorowi, ponieważ jako właściciel lokalu ma obowiązek zapewnienia wynajmującym godziwych warunków zamieszkania. Argumentuje, że poprzednia forma ogrzewania nie spełniała swojej roli, stąd konieczność inwestycji. Dodaje, że Kazimierz Swędrowski został przez niego poinformowany o tym, iż zostanie postawiony piec c.o. i nie zgłosił wówczas zastrzeżeń. Dopiero po postawieniu pieca zaczęły się protesty ze strony współwłaściciela. Nasz rozmówca dodaje, że wcześniej Kazimierz Swędrowski nie zgodził się na zaproponowany sposób odprowadzenia spalin, więc znaleziono alternatywne rozwiązanie, które wprowadzono w życie.
    Piotr Szefler stwierdza, że istnieje pismo, w którym zarówno wykonawca jak i lokator zobowiązują się do naprawy ewentualnych szkód powstałych podczas prac związanych z instalowaniem urządzeń grzewczych. Pismo zostało zaakceptowane przez niego i na jego podstawie Kazimierz Swędrowski wyraził zgodę na przeprowadzenie prac.
    NIC NIE WIEDZIAŁEM
    Z kolei Kazimierz Swędrowski zdecydowanie zaprzecza, jakoby wiedział, gdzie będzie postawiony piec. Argumentuje, że gdyby jego siostrzeniec go informował, iż kontrowersyjny piec stanie tam, gdzie stoi, to na pewno nie zgodziłby się na taką lokalizację. Rozpoczęła się więc wymiana pism.
    ZAGROŻENIE DLA ZDROWIA
    W piśmie z dnia 11 października skierowanym przez Kazimierza Swędrowskiego do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, czytamy: - Lokator (...) w mieszkaniu współwłaściciela wykonał centralne ogrzewanie z piecem c.o. na opał stały bez jakichkolwiek uzgodnień i pozwoleń, ponieważ uważam, że usytuowanie pieca i odpowiednie od niego odprowadzenie spalin jest wykonane niezgodnie z warunkami technicznymi i powoduje zagrożenie zdrowia i życia pozostałych mieszkańców tego budynku, dlatego proszę o pilną interwencję.
    W kolejnym piśmie skierowanym 13 października do tego samego adresata, które jest jednocześnie sprostowaniem pierwszego Kazimierz Swędrowski napisał: - (...) piec stoi na strychu, który jest też moją współwłasnością, a ja nie dałem zgody (nawet ustnej) a mało tego, piec c.o. stoi nad moim mieszkaniem a nie nad mieszkaniem właściciela p. Piotra Szeflera, a jest taka możliwość. Ja boję się, że ten piec w każdej chwili może pęknąć lub nastąpi inna awaria, woda mnie zaleje, poparzy. Uważam, że skoro pan Szefler dał zgodę na ustawienie pieca na strychu, niech ponosi konsekwencje możliwej awarii.
    KONTROLA NADZORU BUDOWLANEGO
    Na skutek pism w lokalu, w którym zainstalowano kontrowersyjny piec, pojawiła się kontrola wykonanej instalacji. W jej wyniku powiatowy inspektor budowlany stwierdził: - Podczas kontroli stwierdzono, że instalacja z kotłem zostały wykonane bez wymaganych dokumentów, w warunkach samowoli, z naruszeniem art. 28 ustawy “Prawo budowlane”.
    W piśmie nakazano lokatorom doprowadzenia wykonanych robót do stanu zgodnego z prawem:
    1. sporządzenie inwentaryzacji budowlanej wykonanej instalacji c.o. wraz z kotłem  c.o. na opał stały.
    2 wykonanie oceny technicznej stwierdzającej prawidłowość i bezpieczeństwo wykonanej instalacji i kotła c.o.
    3. uzyskanie opinii kominiarskiej i KP PSP w Mogilnie akceptującej takie usytuowanie instalacji i kotła.
    Lokatorzy, aby doprowadzić inwestycję do stanu zgodnego z prawem, musieli dostarczyć dokumenty wymagane przez powiatowego inspektora budowlanego, Macieja Matuszkiewicza do 21 listopada.
   
ODWOŁANIE WSPÓŁLOKATORA
    Barbara i Kazimierz Swędrowscy nie zgadzają się z decyzją powiatowego inspektora nadzoru budowlanego. Stoją na stanowisku, że piec ma zostać zabrany i ustawiony w innym miejscu. Nie zgadzają się z furtką, która umożliwia lokatorom Piotra Szeflera zalegalizowanie inwestycji. Od decyzji PINB odwołali się do Kujawsko-Pomorskiego Inspektora Nadzoru Budowlanego.
Kazimierz Swędrowski napisał także pismo do lokatorów Piotra Szeflera, w którym wzywa ich do wstrzymania robót związanych z usytuowanie pieca c.o. ponieważ miejsce, w którym stoi piec ma służyć jako korytarz, a nie miejsce dla pieca. Poinformował, że jest współwłaścicielem poddasza na strychu i nie wyrażał zgody na ustawienie pieca. Jednocześnie poinformował, że jeśli lokatorzy nie zastosują się do prośby, wówczas sprawę skieruje do sądu.
    ZEPSULI ŚCIANKĘ
    Dodatkowo podczas adaptacji strychu doszło do nieporozumień pomiędzy Kazimierzem Swędrowskim a pracownikami firmy, która dokonywała montażu pieca i urządzeń do odprowadzenia spalin. Nasz rozmówca skarży się, że podczas wprowadzania na dach rury, odprowadzającej spaliny uszkodzono poszycie dachu i zburzono ściankę działową. Kiedy zwrócił uwagę pracownikom, że mają postawić ściankę, miał usłyszeć- Sp..., bo właściciel kazał.  
    POLICJA W AKCJI
    Wypowiedź pracowników zbulwersowała Kazimierza Swędrowskiego, który 7 października zgłosił sytuację na policji. Funkcjonariusze policji przybyli, spisali protokół i zrobili zdjęcia. Nadkomisarz Rober Szubarga, komendant komisariatu policji w Strzelnie potwierdza, że zgłoszenie zostało przyjęte i funkcjonariusze policji udali się miejsce. Spisali wyjaśnienia stron. Pouczyli zainteresowanych i są prowadzone czynności w tej sprawie.
   
SPRAWA W SĄDZIE GRODZKIM
    Od zainteresowanych dowiedzieliśmy się, że sprawa zburzenia ścianki trafiła do Sądu Grodzkiego w Mogilnie. W piśmie, które otrzymali Kazimierz i Barbara Swędrowscy napisano, że sąd zajmie się uszkodzeniem drzwi stanowiących ściankę działową strychu w dniu 5 października. Za uszkodzenie ścianki działowej będzie odpowiadał pracownik firmy, która podłączała piec i odprowadzenie spalin.
   
TRZEBA BYŁO PRZEWIDZIEĆ
    10 października Kazimierz Swędrowski - jak mówi - rozmawiał z Piotrem Szeflerem na temat lokalizacji pieca. Podczas wymiany zdań zwrócił mu uwagę, aby zabierał piec c.o. na tę stronę kamienicy, która należy do niego. W odpowiedzi, jak twierdzi, usłyszał: - Mógł wuj przewidzieć, że tam będzie piec.
    Problem pieca to jedna sprawa. Inną jest kwestia instalacji gazowej. Otóż, jak mówią Barbara i Kazimierz Swędrowscy, instalacja gazowa w budynku jest w fatalnym stanie. Po interwencji u powiatowego inspektora budowlanego, 13 października gaz został odcięty. Współwłaściciele jak i lokatorzy zostali bez gazu. Konieczna więc stała się wymiana instalacji gazowej w kamienicy. Nie byłoby problemu, jak mówią państwo Swędrowscy, gdyby nie postawa Piotra Szeflera, który nie wykazuje żadnej ochoty na partycypowanie w kosztach remontu instalacji. Na pismo skierowane do niego przez współwłaścicieli, które jest datowane na 16 października, do dziś nie otrzymali odpowiedzi. W piśmie czytamy: - Od 13.10.2006 roku w domu przy Św. Ducha w Strzelnie, którego pan jest współwłaścicielem odłączono gaz z uwagi na grożące niebezpieczeństwo, o którym pan wiedział. Gaz ten ulatnia się z chwilą wprowadzenia lokatora Pana Adamskiego (lokator Pana Szeflera) i pozwolenie na podłączenie mu się w stare rury gazowe (dowód do dziś widoczny), a moje wielokrotne prośby ustne, żebyśmy to zmienili, bo czuć gaz nic nie dał. Pan mnie z naprawą zwodził i tak jest do dziś. Do dnia dzisiejszego tj. 16.10.2006 r. z Pana strony zero reakcji, bo ja nic nie wiem, a też jestem współwłaścicielem. Dlatego proszę na piśmie o określenie się, co będzie z gazem, w tym domu gaz był od lat. Ja gazu chcę. Pan w tym domu nie mieszka, ale mieszkają Pana lokatorzy. Proszę o pilną odpowiedź. Jak Pan widzi naprawę instalacji gazowej. Czy pan chce gazu w tym domu, czy pan gazu nie chce.
   
POMIESZANIE FAKTÓW
    Piotr Szefler nie zgadza się z zarzutami wuja, że nie odpowiadał na jego propozycje. Stwierdza, że był za uszczelnieniem instalacji gazowej. Jednak w związku z tym, że jest to kosztowna inwestycja chciał, aby wybrać najlepszego i najtańszego wykonawcę. Poinformował, że wbrew temu co mówi jego wuj, on partycypuje w kosztach uszczelnienia całości instalacji. Dodał, że od samego początku wyrażał wolę dofinansowania inwestycji i informował o swoim stanowisku zainteresowanego. Powiedział, że ostatni raz potwierdził gotowość partycypowania w kosztach, kiedy został o to zapytany. Zaprzeczył, że nie odpowiedział na pismo z 16 października, była to jednak odpowiedź ustna.
    PAN SIOSTRZENIEC
    Kazimierz i Barbara Swędrowscy pomimo, że są bliską rodziną z Piotrem Szeflerem, to zwracają się do niego pan, bo jak twierdzą, nie zachowuje się tak jak członek najbliższej rodziny, a kontakt z nim jest bardzo utrudniony. Z kolei Piotr Szefler uważa, że to właśnie jego rodzina poprzez swoje działania utrudnia porozumienie i doprowadza do zaostrzenia konfliktu. Podczas rozmowy, raz mówi o Kazimierzu Swędrowskim wujo, a innym razem pan.
   SPRYTNE PODEJŚCIE
    W czym tkwi problem? Kazimierz i Barbara Swędrowscy uważają, że jeśli zdecydowaliby się wymienić instalację gazową, musieliby jednak pozostawić możliwość podłączenia do niej pomieszczeń, które należą do Piotra Szeflera. Ten ostatni nie poniósłby kosztów związanych z wymianą instalacji doprowadzającej gaz, a tylko pokryłby koszty doprowadzenia nowej instalacji od przyłącza do pomieszczeń, których jest właścicielem.
    Zdaniem naszych rozmówców, Piotr Szefler chce wziąć ich na przetrzymanie, bo wie, że jeśli brak gazu będzie już tak dotkliwy, to zdecydują się oni na pokrycie kosztów wymiany pionu doprowadzającego, a on tylko się do niego podłączy. Aby poniekąd przymusić ich do rozpoczęcia remontu instalacji, swoim lokatorom, którzy się skarżą na brak gazu, każe się zwracać z tym problemem do nich.
    Od Kazimierza i Barbary Swędrowskich słyszymy, że nie czekając na informację od Piotra Szeflera wynajęli firmę, która prowadzi prace związane z uszczelnieniem instalacji gazowej. Nie chcą, jak twierdzą, rozmawiać z człowiekiem, który się z nimi nie liczy. Negocjacji dotyczących jego partycypacji w kosztach, podjął się ich zięć.
    W ŻADNYM WYPADKU
    Z oceną swojego postępowania nie zgadza się Piotr Szefler, który mówi, że musi zabezpieczyć swoim lokatorom właściwe warunki mieszkaniowe. To oznacza, że muszą mieć oni dostęp do gazu. A tym samym, jako współwłaściciel będzie partycypował w całości kosztów inwestycji, która dobiega końca i takie też zapewnienie złożył współwłaścicielowi Kazimierzowi Swędrowskiemu. Powiedział, że firmę co prawda wynajął wuj, ale koszty uszczelnienia instalacji są rozsądne i nie widzi żadnych problemów, aby pokryć ich część. Uważa, że za całe zamieszanie odpowiadają Barbara i Kazimierz Swędrowscy, ponieważ on zawsze był gotowy na podjęcie współpracy, jednak aby negocjować konieczne jest wola obu stron, a nie dyktat jednej z nich.
    Z kolei Kazimierz i Barbara Swędrowscy zapewniają, że to, co mówią jest prawdą: - Jeśli coś jest nieprawdą to przeprosimy, nawet w gazecie.
    SCHODY
    Jest jeszcze jedna nierozstrzygnięta sprawa - remont schodów prowadzących na piętro kamienicy. Sprawa ta stanowi jednak kolejny rozdział konfliktów i materiał na odrębny artykuł.

Sławomir Gacek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 773 (49/2006)
Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry