W mieszkaniach w żnińskiej dwójce
    
     Lokatorom w żnińskiej dwójce kłopoty dosłownie spadły na głowę. Podczas remontu dachu woda zalała ich mieszkania.

Marek Dudek pokazuje dewastację mieszkania 
           fot. Remigiusz Konieczka

     Helena i Marek Dudkowie mieszkają w lokalu przy Szkole Podstawowej nr 2 od dwóch lat. Przeprowadzili się tam z przedszkola przy ul. Browarowej. Wprowadzili się do mieszkania po kapitalnym remoncie: z podłogą szwedzką, wymalowanymi, ogipsowanymi ścianami i wymienionymi oknami. A teraz z tego mieszkania pozostało już tylko wspomnienie. Wszystkie sufity w mieszkaniu są zalane. W łazience, kuchni i mniejszym pokoju oprócz zacieków na ścianach i suficie pojawił się grzyb. Najgorzej jest jednak w dużym pokoju. Tam z sufitu oderwały się całe płaty farby. Woda kapie do rozstawionych wszędzie misek, garnka, pojemników i wiader. Meblościanka zakryta jest folią. W poniedziałek podczas deszczu z sufitu cały czas kapała woda. I to nie w jednym miejscu.
      Trochę mniejsze pobojowisko można było zobaczyć w mieszkaniu obok, zajmowanym od 1966 roku przez Józefa i Reginę Ostrowickich. Pan Józef to emerytowany pracownik Szkoły Podstawowej nr 2. Ślady zalania wyraźnie widać w całym jego mieszkaniu. W kuchni, przedpokoju i w pokoju. Woda ciurkiem leciała przy oknach i kapała za kaloryferem.

Zagrzybiony sufit i ściany w jednym z pokoi    
           fot. Remigiusz Konieczka

      Kłopoty lokatorów zaczęły się dwa tygodnie temu, kiedy firma wykonująca remont budynku szkolnego zaczęła wymieniać dach nad częścią mieszkalną. W mieszkaniu państwa Dudków farba z sufitu spadła w ubiegły czwartek. Do tego czasu jakoś się wszystko trzymało.
      - Ten dach został źle zabezpieczony. Po to została wynajęta specjalistyczna firma, żeby to w fachowy sposób wykonać. A jaki jest efekt, to widać. Zamiast zrobić remont jak było ciepło, to robią teraz - mówi nam Marek Dudek.

Józef Ostrowicki podłożył miskę, bo woda kapała na tapczan
          fot. Remigiusz Konieczka

      Józef Ostrowicki powiedział, że część dachu nad jego mieszkaniem została wykonana wcześniej. Jego zdaniem, po wylaniu betonu wykonawca powinien zalepić dach papą, a nie czekać na to, aż zwiąże się beton na całym suficie. Lokatorzy twierdzą, że remont dachu został źle zaplanowany i źle wykonany. Nie mają pretensji do dyrektora szkoły ani żnińskich urzędników, ale do wykonawców. Po pierwsze ekipa remontowa zabrała się zbyt późno za wymianę dachu, a jak już rozpoczęła, to całość niestaranie została zabezpieczona przed deszczem.
      - Tak zabezpieczyli, że jak przyszła wichura, to sami z sąsiadem musieliśmy wchodzić i na folię kłaść cegły. Mam 76 lat i jeszcze muszę po dachu spacerować? - pyta były pracownik szkoły.
Remont dachu wykonywany jest przez firmę Dom z Szubina. Obecny na miejscu kierownik robót (tak się przedstawił, nie chcąc ujawnić nazwiska) powiedział, że dach został zabezpieczony, a przedłużający się remont jest wynikiem nieprzewidzianych wcześniej trudności technicznych. Po odkryciu poszycia dachu nad częścią mieszkalną okazało się, że na części nie ma płyt korytkowych. Zamiast tego budowlańcy zobaczyli trzcinę położoną na gołych deskach. To nie zostało ujęte w dokumentacji technicznej. Ekipa remontowa musiała 1,5 tygodnia czekać na wykonanie płyt na zamówienie i dostarczenie ich do Żnina. Zaraz po ich przywiezieniu, w czwartek 8 października przystąpili do betonowania dachu. Dopiero po tygodniu od wylania świeży beton można zagruntować podkładem pod papę. Dziś mija właśnie tydzień.

Tak w poniedziałek zabezpieczony był dach szkoły
          fot. Remigiusz Konieczka

      - Skoro nie było warstwy spadkowej na dachu, to gdzie ta woda miała spływać, jak w kałużach stała? - mówi kierownik prac budowlanych. Nasz rozmówca dodał, że w tej chwili dach jest dobrze zabezpieczony ośmioma foliowymi plandekami.
      Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 2 Jacek Otto powiedział, że kłopot wziął się głównie z tego, że woda deszczowa zaczęła przeciekać przez nie do końca związany beton na remontowanym dachu. Zapewnił, że lokatorzy będą mieli wyremontowane swoje mieszkania. We wtorek postarał się o tymczasowy lokal zastępczy dla rodziny Dudków. Na tydzień otrzymali pokój w Miejskim Ośrodku Sportu przy ul. Szkolnej. W tym czasie ich mieszkanie zostanie wywietrzone i wyremontowane. Tak samo będzie u sąsiadów. Już wcześniej wykonawca musiał uporać się  z zaciekami na sali gimnastycznej, którą także musiał wyremontować.
      Remont części mieszkalnej może potrwać jeszcze 1,5 tygodnia.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 922 (41/2009)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry