Bezdomni są, pracownicy są, a...
    
     Miesiąc temu wyjechał i nikt nie wie, gdzie jest. Nie odbiera telefonu komórkowego. Wszelki słuch po nim zaginął. Chodzi o prezesa Kujawsko-Pomorskiego Stowarzyszenia Pomocy Bliźniemu Judym w Kołaczkowie. Bezdomni boją się, że będą głodni.

Podopieczni ośrodka „Judym” w Kołaczkowie pokazują złom, który zostanie sprzedany na uregulowanie bieżących rachunków
             fot. Arkadiusz Majszak

     Na problem zwrócił uwagę radny Zdzisław Pilarski. Twierdził, że podopieczni domu dla bezdomnych w Kołaczkowie chodzą od kilku dni głodni, ponieważ od pewnego czasu nie ma prezesa.
      PREZESA NIE MA
      - Zadzwoniła do mnie osoba, która prosiła, by nie ujawniać jej danych i poinformowała, że w ośrodku dla bezdomnych „Judym” nie ma kierownika, a bezdomni chodzą głodni. Syty nigdy nie zrozumie głodnego. Człowiek zarządza tą instytucją, a ludźmi w ogóle się nie przejmuje - mówi Zdzisław Pilarski.
      Ośrodek dla osób bezdomnych w Kołaczkowie prowadzi Kujawsko-Pomorskie Stowarzyszenie Pomocy Bliźniemu Judym. Przebywają w nim 34 osoby z całego powiatu nakielskiego. Gminy za bezdomnych ze swojego terenu pozbawionych jakichkolwiek dochodów przelewają ośrodkowi pieniądze na konto. Ci bezdomni, którzy mają przyznane emerytury i renty, ponoszą koszty pobytu w ośrodku i przekazują pieniądze ośrodkowi.

Milena Czechowska, pracownik administracyjny w ośrodku „Judym” w Kołaczkowie, obawia się, że może zabraknąć pieniędzy na pensję.
             fot. Arkadiusz Majszak

      Adam Żebracki, członek zarządu stowarzyszenia, który obecnie pełni obowiązki kierownika ośrodka dla bezdomnych, podkreśla, że kierownika Ryszarda Torby nie ma od miesiąca: - W ogóle go nie ma. Szef gdzieś wygiął miesiąc temu. Na początku komórkę odbierał, ale teraz komórkę ma wyłączoną. Nie mam z nim w ogóle kontaktu. Nie wiem, co się z nim stało, czy gdzieś zaginął. Nie wiem, gdzie wyjechał, bo o tym nie mówił. Nie wiemy, gdzie w ogóle jest. Normalnie czeski film - dziwi się Adam Żebracki.
      ZAPASY SĄ
      Członek zarządu, który pod nieobecność prezesa Torby przejął obowiązki szefa ośrodka, tłumaczy, że stara się podołać obowiązkom. Prowadzi ośrodek. Zaprzecza, że podopieczni chodzą głodni. Pokazuje zapasy żywności. Robią wrażenie. Jest wszystko: mięso, chleb, napoje, warzywa, owoce. Pieniądze na żywność są. Gdyby nawet jedzenia zabrakło, to - jak mówi Adam Żebracki - ośrodek ma własny chów trzody i drobiu. Dlatego sytuacja, w której miałoby zabraknąć żywności, jest niemożliwa. Podejrzewa, że bezdomni sami rozsiewają informacje, że nie będą mieli co jeść, bo nie ma prezesa.
      DOSTĘPU DO KONTA NIE MA
      Członek zarządu przyznaje, że po zniknięciu szefa wystąpiły problemy. Nie może skorzystać z konta i stowarzyszenie zalega z płatnościami za prąd. By uregulować należności za prąd, podopieczni i pracownicy ośrodka zbierają złom. Jedynie podpis Adama Żebrackiego i drugiego członka zarządu mógłby odblokować konto.
      - Pieniądze mamy na koncie, ale szef nikogo nie upoważnił do korzystania z konta. Dlatego dostępu do konta nie mamy. Mając podpis drugiego członka zarządu, mógłbym konto odblokować - wyjaśnia Adam Żebracki. Problem jednak w tym, że jest on jedynym członkiem zarządu na miejscu. Prezes Torba przepadł, a pozostali trzej członkowie zarządu przebywają za granicą. Z nimi Adam Żebracki również nie ma kontaktu.

Zapasy żywności w ośrodku na razie są, ale jeśli ich zabraknie, na stół trafi drób        
             fot. Arkadiusz Majszak

      - Było w naszym ośrodku zebranie i podopieczni zadeklarowali się, że chcą, żebym im pomógł. Dlatego zaangażowałem się w obowiązki szefa. Jesteśmy instytucją pozarządową i musimy się ratować sami. Czekamy. Może prezes się jeszcze odezwie. Liczymy, że się znajdzie. Póki co, musimy sobie radzić bez niego - żali się Adam Żebracki.
      DOKUMENTÓW NIE MA
      Okazuje się, że sam podpis drugiego członka zarządu nie wystarczy. Pracownice administracji ośrodka podkreślają, że Ryszard Torba, wyjeżdżając z Kołaczkowa, zabrał ze sobą wszystkie oryginały dokumentów: wpis do Krajowego Rejestru Sądowego, REGON, NIP oraz protokół z zebrania założycielskiego stowarzyszenia. Bez tych materiałów nie da zmienić się zarządu stowarzyszenia oraz założyć nowego konta.
      Jak donoszą nam pracownicy, Ryszard Torba ma problemy z alkoholem. Mówią, że jak zaczął pić, to nie mógł przestać. Czasem przez dłuższy czas potrafił nie pić. Pracownicy są w ośrodku na pół etatu za niewielkie pieniądze. W ostatnim miesiącu ledwo starczyło na wynagrodzenia. Adam Żebracki otrzymał pieniądze z opóźnieniem. Boją się, że za miesiąc pieniędzy na wynagrodzenie może nie być, bo Ryszard Torba ma dostęp do konta. Ostatni raz pobrał z konta pieniądze w wysokości 500 zł 26 listopada w Makowie Mazowieckim. Na koncie zostało jeszcze nieco ponad 3.000 zł.
      Adam Żebracki przyznaje, że kiedy prezes stowarzyszenia był jeszcze w Kołaczkowie, złożył wypowiedzenie z pracy. Ryszard Torba nie zdążył tego wypowiedzenia rozpatrzyć. Teraz p.o. prezes cieszy się, że prezes nie rozpatrzył wypowiedzenia i może pracować, bo nie miałby kto prowadzić noclegowni. Absencją prezesa jest już poirytowany. Mówi, że poczeka do końca tygodnia i sprawę skieruje do organów ścigania, gdyż prezes działa na szkodę stowarzyszenia.
      NA PRĄD, BENZYNĘ - TEŻ NIE MA
      - Obawiam się, że może wyczyścić całe konto. O żywność się nie martwię, bo zapasy są i będą jeszcze darowizny. Ale po te darowizny musimy jeździć m.in. do Inowrocławia i Torunia, a pieniędzy na paliwo nie ma. Nie ma też na prąd i rachunki telefoniczne, bo nie mam dostępu do konta. Dlatego sprzedaję złom, żeby mieć na pokrycie bieżących rachunków - ubolewa Adam Żebracki.
      Podopieczni ośrodka dla bezdomnych mają różne opinie na temat obecnej sytuacji. Jedni mówią, że żyje im się bardzo dobrze. Inni podkreślali, że zamierzają się wyprowadzić do ośrodka Monaru, ponieważ kapie im z sufitu na głowę oraz że nie są wegetarianami.
      KONTROLA - BĘDZIE
      Renata Michalak, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Szubinie, wyjaśnia, że nadzór nad stowarzyszeniami ma starosta. W ośrodku przebywają bezdomni z gminy Szubin. Stowarzyszenie w Kołaczkowie otrzymuje od gminy (tak jak i pozostałych gmin w powiecie nakielskim) dotacje za pobyt bezdomnych. Kierownik przyznaje, że niebezpieczeństwem dla ośrodka są zaległości w płatnościach, kiedy jedynie Ryszard Torba ma dostęp do konta.
      Ewa Kistowska, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Nakle, tłumaczy, że nic nie wie, by źle się działo w ośrodku dla bezdomnych w Kołaczkowie. Powiat nakielski przymierza się bowiem, by w Kołaczkowie umieścić jeszcze kilku bezrobotnych.
      - Największy problem z bezdomnymi jest w okresie jesienno-zimowym. Te osoby koczują w poczekalniach dworców kolejowych i autobusowych, klatkach schodowych, w szpitalach - mówi dyrektor PCPR. Zapewnia, że w związku z niepokojącymi sygnałami dotyczącymi ośrodka w Kołaczkowie, wybierze się tam na kontrolę.
      Po naszym telefonie dyrektor PCPR powiadomiła o sprawie starostę nakielskiego Tomasza Miłowskiego. Starosta powiedział nam, że w najbliższych dniach zostanie przeprowadzona kontrola w ośrodku Judym. Podkreśla, że ośrodek jest bardzo potrzebny, ponieważ została zlikwidowana noclegownia w Paterku, dlatego część osób należałoby przenieść do Kołaczkowa.
      Zbigniew Sabaciński, etatowy członek Zarządu Powiatu w Nakle, mieszkaniec Szubina, podkreśla, że zostaną podjęte natychmiastowe działania. Po kontroli powiat będzie wiedział, jakie ma zająć stanowisko. Zapewnia, że w ramach swoich kompetencji starosta będzie chciał sytuację w ośrodku w Kołaczkowie poprawić.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 930 (48/2009)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry