Artykuł tygodnia
  • O wycenie pod S5
    O wycenie pod S5

    W Rogowie odbyło się spotkanie, podczas którego Krzysztof Pankowski, kierownik oddziału odszkodowań Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, odpowiadał na pytania osób wywłaszczanych w związku z budową S5.

Rolnictwo niekonwencjonalne
   
    Kiedyś stosowanie ziół w lecznictwie było jedynym znanym sposobem, później zaczęto uznawać je za objaw zacofania. Teraz zioła znów wracają do łask, a w punktach skupu można za nie dostać bardzo dobrą cenę.

    Część ziół nie wymaga wcale dużo większych nakładów niż tradycyjne uprawy zbóż czy buraków, ponadto doskonale przygotowują one glebę pod inne uprawy. Ich cena w punktach skupu również jest dużo wyższa niż cena zbóż. Jednak problemem jest konieczność ręcznego usuwania chwastów i odległość punktów, które zioła skupują. Poza tym zioła wymagają dobrych warunków pogodowych, a z tym - jak wiadomo - jest różnie. Jednego roku plon może być doskonały, innego całkowicie zmarnieje.
    Dariusz Kotwica z Godaw uprawą ziół zajmuje się od 1984 roku, czyli od kiedy posiada własne gospodarstwo. Jego ojciec także zajmował się uprawą ziół.

ziolamk1.jpg

Dariusz Kotwica z Godaw na polu kolendry. „Jak będzie pogoda, to za dwa tygodnie będzie można ją ciąć” – mówi.
      fot. Magdalena Kruszka


    - W tym roku ogórecznik nie wyszedł. Cały wymarzł, choć cztery lata z rzędu się udawał – mówi Dariusz Kotwica. - Różnie to bywa. Zioła nie wymagają żadnych specjalnych warunków, ani specjalnych zabiegów. Wszystko to samo, co pod zboża. Trzeba tylko opielaczem objechać, a potem to jeszcze przejść i ręcznie wyrywać zielsko. A z tym już jest problem, bo brakuje ludzi do pracy. No i jeszcze nasiona są drogie. Tak, to nie trzeba dużego nakładu, poza nasionami. Na obsianie hektara potrzeba nasion za 100 zł.
    Oprócz ogórecznika, którego miał 3 hektary, zasiał także 3 hektary kolendry i 7 hektarów kminku.
    Biorąc pod uwagę cenę, jaką można otrzymać za nasiona ziół, okazuje się, że to opłacalna uprawa, choć Dariusz Kotwica przyznaje, że już teraz nie aż tak bardzo jak kiedyś. Szacuje, że średnia cena kilograma ogórecznika wynosi 9,20 zł + VAT, a z hektara średnio osiąga się 500 - 600 kg. Wydajność kolendry to 1,5 tony z hektara i za kilogram można otrzymać 2 - 2,50 zł + VAT, podobną cenę można otrzymać za kilogram kminku, a jego wydajność wynosi około 2 tony z hektara.
    - To jednak też różnie wychodzi - dodaje Dariusz Kotwica. - Różna jest cena zaraz po żniwach i różna wiosną. Kiedy kminek wiosną sprzedawałem, to dostałem 3,50 za kg, ale były lata, że był po 5 zł. Ja myślę, że jak jest nadprodukcja w innych krajach, to u nas ceny lecą w dół. Teraz nie jest źle, ale kiedyś to było bardziej opłacalne. Z 2 - 3 hektarów maku można było kupić nowy kombajn, a teraz z 10 hektarów mógłbym co najwyżej stary kupić. Ale trzeba przyznać, że po ziołach stanowisko pod zboża to jest coś pięknego.
    Zioła tnie się na pokosy, podobnie jak rzepak. Potem można ciąć normalnym kombajnem, jak do zbóż. Nie wymagają one specjalnych umiejętności i jeśli posiada się własną pokosówkę i kombajn, to nie trzeba także wliczać kosztów tej usługi. Poza tym nie potrzeba żadnych dodatkowych oprysków, ani skomplikowanych zabiegów.
    Jednak Danuta Wesołowska ze Złotowa, która przez trzy lata siała ogórecznik i żmijowiec podkreśla, że w przypadku tej uprawy, bardziej niż w przypadku innych, wszystko zależy od pogody.
    - Zioła wiosną potrzebują dużo wilgoci, a potem sporo słońca, żeby mogły dojrzeć – mówi. – Jeśli cały czas jest wilgotno, to zielsko się sypie. Poza tym, kiedy już się zetnie je na pokos, to przez około tydzień nie może padać, bo wtedy część ziarna spadnie i są straty. Tu w okolicy kiedyś więcej osób siało zioła, potem wszyscy porezygnowali. My chyba najdłużej mieliśmy.
    Danuta Wesołowska zaznacza też, że w przypadku uprawy żmijowca potrzebna jest także czyszczarka do nasion, bo kombajn nie jest w stanie dokładnie ziarna wyczyścić, a to już kolejny wydatek. Firma zielarska zastrzega sobie w umowie kontraktacyjnej, że ziarno ma być oczyszczone i dosuszone. Ponadto żmijowiec też jest mniej wydajny niż ogórecznik, ale można było za niego dostać około 11 zł + VAT za kilogram.
    Innym utrudnieniem w uprawie ziół jest odległość od punktu skupu. Najpopularniejszy jest w Kruszynku.
    - To firma zielarska, która przyjmuje jakieś 60 rodzajów ziół – mówi Dariusz Kotwica. – Oprócz tego skupują jarzębinę i bez. Koło Inowrocławia też jest jakiś punkt skupu i tu, w okolicy też, ale one są mniejsze.
    Danuta Wesołowska miała umowę zawartą z Zakładami Zielarskimi w Kruszynku. Wspomina, że kiedy zaczynała uprawiać zioła, to właśnie stamtąd dostała wszystkie potrzebne materiały i ulotki instruktażowe. Potem to inni przychodzili do niej pytać o specyfikę tej uprawy. Faktem jednak jest, że informacji na ten temat jest stosunkowo niewiele.
    - Ja to w sumie najwięcej od ojca się dowiedziałem – mówi Dariusz Kotwica.  – A tak, w technikum rolniczym nic o ziołach nie było, na targach rolnych choćby w Minikowie też nic. Za mało jest broszur o uprawie ziół, może dlatego są tak niepopularne.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 809 (33/2007)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry