Eryk Smoter ma dziewięć lat, ale swoją wiedzą, pasją i zaangażowaniem zawstydziłby niejednego dorosłego. Od ponad dwóch lat zajmuje się hodowlą ozdobnych kur. I to z sukcesami.

Eryk Smoter i jego Pieszczocha fot. Remigiusz Konieczka
Eryk Smoter i jego Pieszczocha fot. Remigiusz Konieczka

     Eryk Smoter chodzi do klasy IIc w Szkole Podstawowej nr 1 w Żninie. Mieszka z rodzicami i dziadkami w Wenecji.
     Przygoda chłopca z hodowlą miała rozpoczęła się w momencie przeprowadzki z miasta na wieś. Wcześniej drób kojarzył się rodzinie jedynie z gastronomią. Nikomu nie śniło się, że po kilku latach będą wiedzieć jak krzyżować ptaki, by uzyskać wzorcową sztukę.
     - Eryk zaczął dreptać koło sąsiadki, która miała zwykłe nioski i powtarzał ciągle, że chce kury. Jeden z naszych kolegów hodował kury rasowe. Pojechaliśmy raz do niego i pokazał kury rasowe. Jak Eryk je zobaczył, to mu się oczy zaświeciły. Mąż ze swoich oszczędności kupił kilka sztuk. Potem dziadek kupił inkubator, no i się zaczęła ta fantastyczna przygoda, kiedy nagle z jajeczka wykluwa się pisklę - mówi Anna Smoter, mama Eryka.
     Po rozpoczęciu przygody sprawy związane z hodowlą przyspieszyły, bo Eryk pojechał na wystawę Najpiękniejsze Kury Świata i tam został zaproszony do członkostwa w Stowarzyszeniu Hodowli Drobiu Rasowego Czubatka Polska. Młody hodowca opowiedział o swojej hodowli i prócz zaproszenia otrzymał dodatkową parę. Później kur zaczęło pojawiać się coraz więcej.
     - A potem zaczęliśmy robić z mężem kurniki. Najpierw z płyt, bo a nuż synowi się odwidzi. Ale jak zobaczyliśmy jego zaangażowanie, to że czyta książki, że pogłębia wiedzę, to uznaliśmy, że to nie chwilowa zabawa. Później babcia i dziadek się włączyli. Teraz są kurniki z prawdziwego zdarzenia, z instalacją elektryczną, z ogrzewaniem na zimę, full wypas - mówi mama.
     Eryka zapytaliśmy, dlaczego zapalił się do hodowli kur, a nie na przykład gołębi. - Bo kury były ładniejsze - odpowiedział krótko. - Dają się łapać, nie uciekają i nie odlatują zbyt daleko. Kury bardzo przywiązują się do hodowcy. Jak wyjeżdżam gdzieś i wracam, to kury przybiegają do mnie, gdaczą, pieją.
     W tej chwili w hodowli Eryka jest 80 sztuk z pisklakami. W ubiegłym roku było ich 160. Zajmuje się hodowlą takich ras jak: tomaru, silka, białoczuby, kochin, ayam ketawa, ayam cemani, czubatki polskie brodate, jokohama, minohiki, totenko. Część z tych ras jest w Japonii uznana za żywe pomniki przyrody. W hodowli są takie, których nie ma gdzie indziej w Polsce. Chłopiec karmi ptaki ziarnami, paszą, resztkami ze straganu, a zimą gotuje owsiankę.
     Ale karmienie to nie wszystko. O kury trzeba dbać. Eryk swoje kury czyści, kąpie w specjalnym żelu. Trzeba je opryskiwać płynem na pasożyty, czyścić kurniki, dezynfekować je wraz z wybiegami. Kurniki czyści raz w tygodniu. W kurnikach musi być sucho. Dlatego najważniejsza jest wentylacja. Ptakom potrzeba też dużo czułości, dlatego Eryk mówi do swoich kur. Mama chłopca przyznała, że zauważyła, że kury mają swoje humory. Potrafią się obrazić. I można je wołać, a one i tak nie przyjdą, bo im coś nie odpowiada. Nie lubią, jak jest nieposprzątane.
     Ptaki mają swoje imiona. Największy to Napoleon. Kura z tej samej rasy to Marysieńka. Ta, którą daje się łatwo złapać, to Pieszczocha. Eryk traktuje swoje hobby jako zabawę i obowiązek. Anna Smoter dodaje, że jej dziecko uczy się odpowiedzialności, wrażliwości, systematyczności i dążenia do celu.
     Podstawą do uzyskania czystej rasy jest dobra para wyjściowa. Najczęściej kupuje się dwie kury i koguta - czyste rasowo. Uzyskuje się potomstwo, ale nie można krzyżować między sobą ani z rodzicami, bo wychodzą anomalie genetyczne. Hodowcy kontaktują się między sobą i krzyżują pary bez pokrewieństwa. Eryk i jego rodzice dążą do tego, by poszczególne sztuki odpowiadały wzorcom w danej rasie.
     Młody hodowca wraz z rodzicami bał się zagrożenia związanego z ptasią grypą. Konieczność trzymania kur w zamknięciu powodowała trudności w sprzątaniu, ale też wpływała negatywnie na same zwierzęta. Na szczęście zagrożenie minęło i ptaki mogą spacerować w swoich wolierach.
     Kiedy mama Eryka opowiada o pasji syna, również robi to z pasją. - U nas w domu było, jest i będzie tak, że wychowujemy syna na zasadzie pełnego partnerstwa. On wie, jakie są granice, ale staramy się trzymać kumpelską sztamę i ja sobie nie wyobrażam, że jakakolwiek nie byłoby to pasja, chociażby krowy, żeby zostawić go z tym samego. Nie ma takiej opcji. On nas w to wciągnął. On przynosił książki. Musieliśmy się tego nauczyć. Potem doszły takie momenty, gdzie kurczaczek był chory i trzeba było dokonać eutanazji, bo nie można patrzeć na cierpienie zwierzęcia. Nasz syn musiał do pewnych decyzji dojrzeć. Jeżeli kurę trzeba zawieźć do weterynarza i ulżyć jej w cierpieniu, to do tego właśnie trzeba dojrzeć. I pewnego dnia powiedział, że kurczaczek jest chory i że już mu nie pomożemy. Zadeklarował, że sam ulży ptakowi w cierpieniu. Powiedziałam, że będę przy nim. Sami wiele się nauczyliśmy i radzimy sobie, przy dużej pomocy lekarzy weterynarii Stanisława i Michała Plewów - wyjaśnia mama Eryka.
     Tak prowadzona hodowla odnosi sukcesy. Na Pałuckich Targach Rolnych w ubiegłym roku Eryk otrzymał puchar przewodniczącego Rady Gminy w Rogowie Tomasza Michalczaka za wiceczempiona w kategorii drobiu ozdobnego. Na wystawie Najpiękniejsze Kury Świata, która odbyła się w dniach 6-7 maja w Powsinie (koło Warszawy), Eryk Smoter otrzymał dyplom, a jedna sztuka z rasy ayama cemani tytuł czempiona oraz drugi dyplom za najlepszą sztukę w rasie czubatka polska bezbroda.
     Z młodym hodowcą rozmawiali już dziennikarze z największych stacji radiowych i telewizyjnych w Polsce. Miał wywiad w RMF FM, mówiono o nim w Polsacie News, zapowiadał prognozę pogody z Dorotą Gardias w TVN.
     W Żninie drób ozdobny z hodowli Eryka będzie można podziwiać na tegorocznej wystawie drobnego inwentarza na Pałuckich Targach Rolnych.
     - Ludzie czasami pytają, czy nie przeraża nas takie hobby syna. Odpowiadam tak: trzy lata temu mój mąż kupił xboxa; od tych trzech lat leży karton zakurzony i nieruszony - mówi Anna Smoter. - A moi koledzy ciągle grają w xboxa, ale niedługo wyjdzie z mody - dodaje Eryk.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1318 (20/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry