Ewaryst Matczak przegrał wszystkie sprawy przed Samorządowym Kolegium Odwoławczym i przed WSA. Paweł i Jarosław Kaszkowiakowie - choć racja jest po ich stronie - chcą rozmawiać, porozumieć się, nie chcą prowadzić wojny, która nikomu i niczemu nie służy.

Burmistrz Ewaryst Matczak przystał na propozycję Pawła i Jarosława Kaszkowiaków (w tle) i stwierdził, że jest skłonny do współpracy w znalezieniu innej lokalizacji dla budowy chlewni fot. Magdalena Lachowicz
Burmistrz Ewaryst Matczak przystał na propozycję Pawła i Jarosława Kaszkowiaków (w tle) i stwierdził, że jest skłonny do współpracy w znalezieniu innej lokalizacji dla budowy chlewni fot. Magdalena Lachowicz

     Trzy tygodnie temu w artykule Za bezczynność burmistrz Matczak zapłaci pisaliśmy, że Ewaryst Matczak przegrał sprawę przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w procesie wytoczonym przez Pawła Kaszkowiaka w sprawie bezczynności przy wydawaniu warunków zabudowy dla inwestycji budowy chlewni w Łąkiem. WSA uznał, że burmistrz prowadził sprawę przewlekle (wniosek mieszkańca jest z 2014 r.), dodatkowo doszło do rażącego naruszenia prawa. Sąd wymierzył burmistrzowi grzywnę w kwocie 1.000 zł oraz zasądził wobec niego na rzecz Pawła Kaszkowiaka 597 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania sądowego.
     Paweł i Jarosław Kaszkowiakowie wzięli 25 września udział w posiedzeniu komisji Rady Miejskiej. Przewodniczący Piotr Pieszak stwierdził, że radni zapoznali się z wyrokiem WSA. - Panowie są wygranymi w sprawie, która się toczy - mówił Piotr Pieszak.
     Burmistrz tymczasem uznał, że nie do końca panowie Kaszkowiakowie są wygranymi: - Bo ja muszę wydać decyzję kolejną, nie wiem jeszcze, czy będzie ona pozytywna, czy negatywna, ale taką decyzję wydam w najbliższym czasie. A jeśli chodzi o wyrok, to mogę jeszcze wnosić o kasację wyroku do Sądu Najwyższego.
     Zdaniem braci Kaszkowiaków, jeśli nie będzie woli porozumienia ze strony burmistrza, to oni nadal będą skarżyć burmistrza i gminę za zwlekanie z rażącym naruszeniem prawa i sprawa zakończy się podobnie, jak rozprawa lipcowa przed WSA. Zaznaczyli, że nie to jest jednak sednem rozmowy. Stwierdzili, że pojawili się na posiedzeniu komisji, bo są skłonni do podjęcia dialogu i chęci porozumienia się w kwestii innej lokalizacji dla ich inwestycji.
     Radna Lucyna Hełminiak stwierdziła, że wskazanie lokalizacji czy nawet kwestia dialogu nie należy do radnych, a tylko i wyłącznie do burmistrza. - Ja nie wiem, czy ze strony burmistrza są chociaż chęci porozumienia. Tym bardziej, że podczas ostatniej naszej rozmowy było jasne, że radni w większości chcą się dogadać, by nie ponosić kosztów większych dla gminy - mówiła radna Hełminiak.
     Burmistrz cały czas podkreślał, że jego działanie nie ma nic wspólnego z jego złą wolą. - Są też protesty mieszkańców miasta, którzy chcieli przyjść protestować pod Urząd i byłaby jeszcze większa zadyma z telewizją i ze wszystkim. Czy oto państwu chodzi? Obecna lokalizacja jest zbyt blisko miasta - powiedział burmistrz.
     Bracia Kaszkowiakowie stwierdzili, że żadnej telewizji się nie boją, bo oni działają zgodnie z prawem, ale pomimo to są skłonni do dialogu i kompromisu.
     Radny Kazimierz Łojewski powiedział, że gmina jest w posiadaniu działek gminnych i radni z komisji rolnej wraz z burmistrzem mogą wskazać, jakie to są działki, gdzie się one znajdują, jaki jest areał. Radny Robert Pruczkowski zauważył, że sprawa panów Kaszkowiaków jest już tak rozdmuchana, że gdziekolwiek będą chcieli zainwestować, to i tak będą protesty mieszkańców. Zdaniem Jarosława Kaszkowiaka nie może być tak, że burmistrz przystaje na protesty ludzi, którzy mieszkają np. 2 km od planowanej inwestycji. Stwierdził, że jeśli uzyskają od gminy dogodną lokalizację, to zamykają sprawę Łąkiego i rezygnują z wszelakich roszczeń.
     Piotr Pieszak prosił burmistrza, by wskazał ewentualne miejsca na inwestycję, gdzie będzie ona miała rację bytu. Musiałaby mieć średnio ok. 3 ha. Burmistrz zapewnił, że chce doprowadzić sprawę do zakończenia i do końca października wskaże braciom Kaszkowiakom ewentualną lokalizację.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1338 (40/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry