"Spotkałem się z rachunkami, które dotyczą przejazdów taksówką prezesa i wiceprezesa - grzmiał na zebraniu Czesław Kośmicki (na zdjęciu). - "Brakuje pieniędzy na pokrycie wydatków, a rachunki są".

     fot. Remigiusz Konieczka

Żnin, Pałuczanka, prezes, Andrzej Kujawa, finanse, dotacja
Finansowa tragedia w "Pałuczance"
    Zarząd żnińskiej "Pałuczanki" działał bez zarejestrowania w Sądzie Wojewódzkim w Bydgoszczy. Dotację w wysokości 65.000 zł, którą Urząd Miasta przekazał na rzecz klubu, wydano niezgodnie z przeznaczeniem. W tej sytuacji umowa zawarta przez prezesa Andrzeja Kujawę z burmistrzem Jarosławem Jaworskim jest nieważna.

     Przypomnijmy, że pod koniec sierpnia wydatki w klubie kontrolowała komisja rewizyjna Rady Miejskiej w Żninie. Kontrola ta została podyktowana dochodzącymi głosami niepokoju odnośnie pogorszenia się sytuacji i atmosfery w klubie. Kontrola wykazała, że zarząd "Pałuczanki" wydał zbyt wiele pieniędzy na obóz przygotowawczy przed rozpoczęciem rozgrywek. Zarzuty dotyczyły też księgowości, gdyż klub jest zobowiązany prowadzić oddzielną ewidencję księgową otrzymywanych pieniędzy. W "Pałuczance" wszystko trafiało do jednego kotła.
     TAKSÓWKA NA AUTOBUS
     Kontrola komisji rewizyjnej Rady Miejskiej wykazała jedynie część nieprawidłowości. Kolejne wykazała kontrola komisji rewizyjnej klubu.
     O tym, że pieniądze były wydawane niezgodnie z zawartą z Urzędem Miasta umową wie Czesław Kośmicki, wieloletni działacz klubu.
     - "W tej chwili brakuje pieniędzy na pokrycie wydatków, a rachunki są. Rachunki nie są realizowane w ramach budżetu. Spotkałem się z rachunkami, które dotyczą przejazdów taksówką prezesa i wiceprezesa na obóz oraz do Piechcina, bo gonił autobus, który wiózł zawodników na mecz. Były również rachunki konsumpcyjne, które nie są opisane. Może być tak, że "Pałuczance" przyjdzie zwrócić do budżetu około 30.000 zł. W sprawach finansów jest tragedia" - nie kryje oburzenia Czesław Kośmicki.
     Czesław Kośmicki zwraca uwagę także na to, że na obóz, na który było zarezerwowane 5.000 zł, wydano 8.000 zł. Jego zdaniem już we wrześniu prezes Andrzej Kujawa powinien sporządzić aneks do umowy.
     Prezes Andrzej Kujawa kupił również towar w jednym ze żnińskich sklepów za 650 zł i do dziś za niego nie zapłacił. Właściciel sklepu zgłosił ten fakt do komornika. I rachunek z 650 zł wzrósł do 1.300 zł.
     - "Czy klub ma za to płacić?" - zastanawia się Czesław Kośmicki.
     POCHŁONĘŁA ICH PRACA
     Enigmatyczne rachunki, to nie jedyny problem, z którym boryka się obecnie "Pałuczanka". Przewodniczący komisji rewizyjnej klubu Krzysztof Komasiński powiedział, że zarejestrowanie zarządu w Sądzie Wojewódzkim nie miało miejsca.
     Przewodniczący Rady Miejskiej w Żninie Dariusz Kaźmierczak powiedział nam, że jeśli zarząd klubu nie posiada rejestracji, to pieniądze z Urzędu Miasta zostały wydane niezgodnie z przeznaczeniem.
     - "Umowa podpisana pomiędzy władzami miasta a zarządem klubu skutkuje nieważnością. Burmistrz powinien wyciągnąć z tego tytułu konsekwencje" - dodał Dariusz Kaźmierczak.
     Prezes Andrzej Kujawa: - "Sytuacja była tego typu, że na początku zrezygnowało dwóch członków. Chcieliśmy, żeby doszli nowi ludzie i żeby 10 razy nie jeździć. Później zajęliśmy się pracą i tak nas praca pochłonęła, że nie wiem jak to ująć".
     TYLKO PO KIELISZKU
     Prezes zapewnia, że wszelkie rachunki wobec magistratu ureguluje do końca grudnia.
     - "Aneks jest już przygotowany, bo nie będziemy pisać 10 aneksów, tylko jeden zobowiązujący do uregulowania pieniędzy z Urzędem Miasta. Nikt z zarządu poprzedniego i obecnego nie chce, by "Pałuczanka" była na minusie. W "Martinie" wystawiono rachunek pozabudżetowy dotyczący ugoszczenia po meczu posiłkiem sędziów, bo sędziowie, którzy przyjeżdżali do Żnina dziwili się, że jedzą kiełbasę, czy kurczaka w ręku. My sędziom wódki w torby nie kładliśmy. Podczas obiadu było tylko po kieliszku. Ja taksówką goniłem, lecz zapłaciłem" - wyjaśnia prezes.
     Andrzej Kujawa twierdzi, że rozmawiał dwu- lub trzykrotnie z właścicielem sklepu, który oddał sprawę do komornika. Przyznał, że problemu nie dopilnował.
     BĘDZIE ROZLICZENIE
     Wiceprezes Janusz Chrzanowski powiedział, że klub w 2004 r. dysponował kwotą 86.000 zł, z czego 65.000 zł to dotacja z gminy. - "Nie ma tak, że ktoś ukradł pieniądze. Pieniądze rozliczymy. My odpowiadamy za wydatki w 2004 r." - uważa Janusz Chrzanowski.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 670 (51/2004)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2018 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry