Artykuł tygodnia
  • Uwaga na oszustów
    Uwaga na oszustów

    Żnińscy policjanci zwracają się o czujność i ostrożność w kontaktach z nieznanymi osobami. Oszuści często wykorzystują otwarte drzwi wejściowe do mieszkania, bez żadnych skrupułów wchodzą do środka i w ciągu kilku minut dokonują kradzieży. Często wybierają posesje znacznie oddalone od pozostałych.

Burmistrz Barcina Michał Pęziak stwierdził, że na walnym zebraniu członków Dębu powinien paść wniosek o odwołanie zarządu. - Nie wiem, czy jest sens reanimować trupa - mówił z kolei radny Henryk Popławski. Prezes Lena Patalas dowodziła, że unieważnienie porozumienia jest bezprzedmiotowe. Radni Rafał Rydlewski i Paweł Ratajczak zobowiązali się zażegnać konflikt.

„Ja nadal zajmuję się drużynami, bo mi na tym po prostu zależy“ - oświadczyła prezes BOSiR Lena Patalas fot. Magdalena Kruszka
„Ja nadal zajmuję się drużynami, bo mi na tym po prostu zależy“ - oświadczyła prezes BOSiR Lena Patalas fot. Magdalena Kruszka

     Sprawę konfliktu zarządu Dębu z prezes BOSiR Leną Patalas poruszył na ostatniej sesji Rady Miejskiej burmistrz Michał Pęziak. - Seniorska drużyna „Dębu“ Barcin w poprzednim sezonie piłkarskim i dwa sezony w tył utrzymała się w V lidze głównie dzięki szczęśliwemu trafowi - mówił. - Drużyny się wycofały, dlatego „Dąb“ nie spadł. W poprzednim sezonie nastąpiła reorganizacji ligi, też „Dąb“ nie spadł z V ligi. W tym roku zajmuje niestety ostatnie miejsce w tabeli.
     ILE NA ZAWODNIKÓW
     W grudniu ub.r. odbyło się spotkanie, w którym wziął udział m.in. zarząd Dębu Barcin, prezes BOSiR Lena Patalas i burmistrz Barcina. Wówczas rozmawiano o tym, jak można klubowi pomóc, żeby w tabeli zajął wyższe miejsce. Burmistrz przypomniał, że ustalenia były takie, że zarząd Dębu poszuka sponsorów, którzy chcieliby wyłożyć środki przeznaczone na wypłatę stypendiów dla piłkarzy. Zarząd zobowiązał się też poszukać trenera z autorytetem i trzech zawodników z zewnątrz, którzy wspieraliby młodych piłkarzy na boisku. Mieli oni otrzymywać stypendia nie wyższe niż 600 zł brutto.
     - Zarząd ruszył do pracy, znalazł trenera z Torunia, znalazł zawodników, ale nie dwóch, trzech, tylko pięciu i nie zaproponował im 600 zł, tylko znacznie więcej - mówił burmistrz. - W sumie okazało się, że tych opłat sponsorskich na miesiąc na stypendium można przeznaczyć 3.500 zł, natomiast jak się podsumowało obietnice, które zarząd „Dębu“ złożył zawodnikom, wyszło prawie 8.000 zł, natomiast jeszcze są tacy zawodnicy, którzy jeszcze nie mają podpisanych umówi i - z tego co wiem - często dobijają się do pani prezes, żeby z nimi też podpisała umowę, bo zarząd obiecał pieniądze za grę i to oscyluje w kwocie około 10.000 zł razem. Czyli krótko mówiąc, zarząd „Dębu“ troszeczkę tutaj poszalał.
     Burmistrz relacjonował dalszy przebieg wydarzeń, informując, że Lena Patalas dowiedziała się, ile ma wypłacać zawodnikom dwa miesiące po tym, jak obietnice zarządu co do stypendiów zapadły i wówczas zaczęła zabiegać o spotkanie z prezesem Dębu Marcinem Kaśków, aby tę sprawę wyjaśnić.
     - Ponieważ pan prezes ani zarząd nie reagował, nie odzywał się, nie był skłonny spotkać się i przedyskutować tę sprawę z panią prezes, więc pani prezes podjęła słuszną decyzję, poszła do zawodników i powiedziała, że dysponuje taką a taką pulą pieniędzy i jest w stanie wypłacać każdemu zawodnikowi po 250 zł, bo ona niestety nie wie, który jest dobry zawodnik, który zły i któremu płacić więcej, a któremu mniej - kontynuował burmistrz i zaznaczył, że takie decyzje miał podejmować zarząd Dębu, ale w określonych warunkach. - W związku z tym rozpoczęła się awantura, bo mi się wydaje, że zarząd „Dębu“ trochę uniósł się honorem, bo jak teraz iść do chłopaków, którym obiecało się większe pieniądze i powiedzieć, że będą mniejsze, bo niestety nie mamy tych pieniędzy? Zaczęła się awantura w relacji między „Dębem“ a BOSiR-em.
     W połowie maja odbyło się spotkanie zarządu Dębu, prezes Leny Patalas z burmistrzem i radnymi z komisji oświaty, kultury i sportu. Apelowano, aby przedstawiciele klubu i spółki usiedli i doszli do porozumienia. To się nie udało, a na zeszłotygodniowym walnym zebraniu Dębu członkowie klubu przyjęli uchwałę unieważniającą porozumienie Dębu z BOSiR-em. Burmistrza na tym zebraniu nie było, ale na sesji przyznał, że oglądał relację i podzielił się z radnymi swoimi spostrzeżeniami: - Niezrozumiały jest dla mnie atak działaczy i zarządu na panią prezes, że podpisała porozumienie z zarządem „Dębu“, mimo że zarząd „Dębu“ nie miał uchwały walnego zgromadzenia członków - mówił. - No przepraszam bardzo, czy to jest wina pani prezes, że zarząd „Dębu“ bez umocowań walnego zebrania członków „Dębu“ podpisał porozumienie? Przecież zarząd reprezentuje klub na zewnątrz. Pretensje działaczy „Dębu“ i członków klubu powinny być skierowane do zarządu i tam też powinien się pojawić wniosek o odwołanie zarządu, a nie próba wywierania nacisku na panią prezes, bo to zarząd postąpił niezgodnie ze statutem, a nie pani prezes. Pani prezes nie ma obowiązku znać statutu „Dębu“, tym bardziej, że w porozumieniu był zapis, że taka uchwała jest. Czyli zarząd „Dębu“ podpisując to porozumienie poświadczył nieprawdę.
     Burmistrz wyraził jednak nadzieję, że strony dojdą do porozumienia. Zaznaczył, że zarząd Dębu może podejmować decyzje merytoryczne, ale one mają ograniczenia finansowe, dlatego nie można wydać na stypendia więcej, niż wynosi kwota pozyskana od sponsorów.
     KLUB PRZETRWA
     Do kwestii odniósł się także przewodniczący komisji oświaty Rafał Rydlewski, który oświadczył, że podczas walnego zebrania członków Dębu nie było mowy o tym, co jest najważniejsze, czyli jak szkolić młodzież i jak budować pierwszą drużynę. Nie zadano sobie także pytania, jaki charakter ma mieć drużyna reprezentująca Dąb Barcin. - Mam wrażenie, że w trakcie tego spotkania kilkakrotnie pojawił się problem niechęci pana burmistrza do „Dębu“ Barcin czy też do środowiska barcińskiego - mówił radny. - To jakaś pomyłka, bo w poprzednim sezonie przegrywaliśmy 4:0, 5:0, 6:0, a później 7:0. Było nam bardzo wstyd i to z inicjatywy pana burmistrza doszło do spotkania, które ratowało tę sytuację.
     Radny Henryk Popławski zauważył, że gmina nie finansuje sportu zawodowego, a stypendia sportowe płaci się za wybitne wyniki, a utrzymanie się Dębu na ostatnim miejscu w ostatniej lidze nie jest wybitnym osiągnięciem sportowym. - Nigdy nie było decyzji, że budujemy stadion dla „Dębu“ Barcin - mówił radny. - Może by się tak „Dębowi“ chciało, ale tak nie było. Stadion budowany był dla społeczeństwa. Może w Barcinie czy w Piechcinie niepotrzebna jest piłka nożna? Postawmy na lekkoatletykę. Dzieciaki mają osiągnięcia. Radny stwierdził, że piłkarze mają jedne z najlepszych warunków do trenowania w województwie i wszystkie ościenne gminy zazdroszczą stadionu.
     - Nie chciałbym, żeby można było wywnioskować z tego naszego spotkania, że piłki w Barcinie nie będzie lub nie chcemy jej. Oby była, jest i będzie, tak jak będzie „Dąb“ Barcin - stwierdził Rafał Rydlewski i zauważył, że trzeba pozyskać dwóch, trzech zawodników, od których barcińska młodzież mogłaby się uczyć. Zaznaczył, że Dąb sam pozyskuje pieniądze od osób prywatnych, którzy za stypendia chcą płacić.
     POROZUMIENIE OBOWIĄZUJE
     O zabranie głosu w tej sprawie poproszona została także Lena Patalas, która przysłuchiwała się dyskusji radnych i burmistrza. Przyznała, że zależy jej na tym, żeby zarząd i działacze Dębu chcieli z nią współpracować. Zobowiązała się do zachowania nazwy klubu Dąb Barcin, a klub BOSiR Barcin został wpisany w struktury K-PZPN. Czytała informację radcy prawnego, który wypowiedział się, że walne zebranie członków nie jest absolutnie uprawnione do stwierdzenia nieważności zawartego porozumienia, a może to uczynić wyłącznie sąd. Wobec tego uchwała członków Dębu jest bezprzedmiotowa i nie wywołuje żadnych skutków, w szczególności nie unieważnia żadnego porozumienia. Dopóki sąd nie stwierdzi nieważności porozumienia, dopóty ono obowiązuje.
     - W związku z tym ja nadal zajmuję się drużynami, bo mi na tym po prostu zależy - oświadczyła Lena Patalas. - Będę się nimi zajmowała, a więc jak przedwczoraj dzwonił jeden z zawodników, że chce iść do lekarza, to wyrażam na to zgodę i będę tak czyniła przez cały najbliższy okres, a panów wzywam do tego, żebyście chcieli się zebrać i wybrać kogoś, kto będzie chciał mi doradzać. Ja na piłce nie znam się tak dobrze jak wy i wsparcie jest mi potrzebne. Wiadomo, że nikt nie lubi zmian, ale można się do nich przyzwyczaić, można wyciągnąć wnioski. Mogę się przychylić do różnych propozycji, ale niech to będą rozsądne propozycje i niech uwzględniają też moje oczekiwania.
     Rafał Rydlewski poinformował, że zarząd Dębu prosi o wytypowanie dwóch radnych do komisji, która miałaby zażegnać konflikt pomiędzy prezesem BOSiR-u a zarządem Dębu. - Przedmiotem naszego działania będzie to, żeby wyjaśnić sprawę, do którego momentu mamy do czynienia z merytoryką, a w którym momencie merytoryka się kończy i zaczyna się finansowe zawiadywanie klubem - stwierdził Rafał Rydewski. - Myślę, że ten konflikt jest do zażegnania i go zażegnamy, bo serducho, przynajmniej moje, zostało przy tym klubie i jest więcej ludzi, którym dobro klubu leży na sercu.
     Tuż po sesji zadecydowano, że kwestią mediacji między prezesem BOSiR-u a zarządem Dębu zajmą się Rafał Rydlewski i Paweł Ratajczak.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1320 (22/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry