Advertisement
Artykuł tygodnia
  • Ogrodowa zamknięta
    Ogrodowa zamknięta

    Od 19 października przez 6 najbliższych tygodni zamknięta dla ruchu będzie ul. Ogrodowa w Szubinie. Zamknięcie spowodowane jest remontem. 

Advertisement

Roman Kulig i Bogdan Wiśniewski zapewniają, że odchodząc w połowie sezonu wszystko mieli uregulowane na bieżąco, a na drugie półrocze pozostawili połowę przyznanej dotacji. Słowa nowego prezesa Zbigniewa Gurdy traktują jako kłamstwo, pomówienie i oszczerstwo.

Poprzedni prezesi Roman Kulig i jego zastępca Bogdan Wiśniewski byli gośćmi piątkowej konferencji prasowej w biurze burmistrza Kcyni Marka Szarugi w związku z informacją o tym, że pozostawili po sobie w kcyńskim „Orle“ długi fot. Sylwia Wysocka
Poprzedni prezesi Roman Kulig i jego zastępca Bogdan Wiśniewski byli gośćmi piątkowej konferencji prasowej w biurze burmistrza Kcyni Marka Szarugi w związku z informacją o tym, że pozostawili po sobie w kcyńskim „Orle“ długi fot. Sylwia Wysocka

     Wracamy do tematu wydatkowania przez władze klubu sportowego Orzeł Kcynia całej dotacji przyznanej z ratusza na działalność w 2017 roku. Przypomnijmy, że prezes klubu Zbigniew Gurda tłumaczył, że klub spłacił 10.000 zł zadłużenia z ubiegłego roku tytułem czynszu za wynajem szatni i łazienek Kcyńskiemu Bractwu Kurkowemu, od którego pomieszczenia są dzierżawione. - Zadłużenie ciągnęło się jeszcze z czasów poprzedniego zarządu, my to przejęliśmy i chcieliśmy to pospłacać, wszystko łącznie z trenerami opłacane było do 30 czerwca. Burmistrz wcześniej deklarował, że pieniędzy dołoży w wysokości 30.000 zł, jednak teraz się z tego wycofał. Wyszliśmy na prostą, długi mamy pospłacane, pozostają bieżące opłaty, ale nie oglądamy się już na Urząd Miejski tylko działamy z własnych środków, z pomocy sponsorów. Jesienne rozgrywki zaczynamy z własnych pieniędzy i gramy dalej, wygrywamy wszystkie sparingi, mamy mocny zespół, jeszcze się wzmocniliśmy, walczymy o A klasę i dalej o ligę okręgową, bo tak sobie życzą sponsorzy, by w Kcyni była okręgówka - zapewniał Zbigniew Gurda.
     BRAK AWANSU, BRAK PIENIĘDZY
     Burmistrz Marek Szaruga przyznaje, że rozważane były z radnymi możliwości dofinansowania klubu, ale pod warunkiem awansu, jaki był szumnie zapowiadany, bo wówczas wydatki Orła uległyby zwiększeniu, chociażby w związku z dalszymi wyjazdami na mecze. Do awansu nie doszło, drużyna nadal jest w klasie B, więc urząd nie widzi potrzeby i możliwości zwiększenia dotacji poprzez ogłoszenie dodatkowego konkursu.
     Kwestiami stowarzyszeń w kcyńskim ratuszu zajmuje się Ewa Hałas, która tłumaczy, że do 31 lipca każdy klub musi złożyć sprawozdanie częściowe z wykonania dotacji za pierwsze półrocze. - „Orzeł“ złożył 31 lipca sprawozdanie wraz z fakturami podpisane przez prezesa Zbigniewa Gurdę i wiceprezesa Andrzeja Stachowiaka z czego wynika, że wydali 46.166,25 a 49.000 zł mają przyznane na cały rok. Trwa audyt wewnętrzny, gdzie kontrolowane są faktury i wydatki - mówi Ewa Hałas.
     Podkreśla ona zaraz, że klub miał prawo wydać te pieniądze, ale umowę mają podpisaną do końca roku i drugą połowę roku muszą grać ze środków własnych czy sponsorskich i zadanie zrealizować. Z przyznanej dotacji nie mogli spłacać długów, jeśli takie były, bo były to środki na prowadzenie działalności w 2017 roku, a nie na regulację dawnych zobowiązań, na co zwracała uwagę Ewa Hałas wraz z burmistrzem. Składając wniosek o dotację wyszczególnione jest, na co zostanie ona przeznaczona w danym roku.
     W sprawozdaniu na utrzymanie boiska klub w pierwszym półroczu wydał już 10.720 zł na zakup wapna, środków ochrony nawierzchni i wykaszanie trawy. Burmistrz podkreśla, że na prośbę prezesa na stadion została przydzielona pani z robót publicznych, aby ograniczyć koszty utrzymania stadionu - łącznie na 9 miesięcy przez 8 godzin dziennie. - Przychyliłem się do prośby prezesa, przez pół roku osoba ta jest finansowana przez Urząd Pracy i na dalsze 3 miesiące my ją zatrudniamy, więc żaden koszt klubu - tłumaczy Marek Szaruga, podkreślając że w zakresie jej obowiązków jest utrzymanie porządku na stadionie.
     NIE ZOSTAWILI DŁUGÓW
     Byli prezesi Roman Kulig i Bogdan Wiśniewski zaprzeczają informacjom obecnego prezesa jakoby zostawili klub z długami. - Nie mogliśmy mieć długów w 2015 roku, bo urząd nie dałby nam dotacji na 2016 rok. Poprzedni zarząd „Orła“ nie posiadał żadnych zobowiązań, bo zdając klub w połowie roku mieliśmy jeszcze 23.000 czy 24.000 zł na plusie na funkcjonowanie klubu i na drugie półrocze przekazaliśmy połowę dotacji. Natomiast w 2015 roku na koniec roku zostały nam jeszcze pieniądze więc za 6.000 zł kupiliśmy sprzętu na klub. Zdaliśmy klub z pieniędzmi na drugie półrocze, mieliśmy kontrole finansowe, które nigdy nie wykazały nieprawidłowości. Do połowy roku mieliśmy zapłacony czynsz za pomieszczenia Kcyńskiemu Bractwu Kurkowemu - tłumaczy Roman Kulig.
     - Kcynia jest małym miastem, posiadamy wypracowaną pozycję społeczną i ludzie potrafią skojarzyć, a nie możemy sobie pozwolić na to, żeby nas kojarzyli jako tych, którzy okradli klub czy pozostawili pana Gurdę z długami - mówił Bogdan Wiśniewski, zapewniając, że jeśli nie zostanie to przez obecnego prezesa sprostowane, to skieruje sprawę na drogę sądową o zniesławienie i pomówienie.
     Byli prezesi podkreślali, że opinia o tym jakoby pozostawili długi jest kłamstwem. Podkreślają, że wszystko mieli z Kcyńskim Bractwem Kurkowym uregulowane, opłacony był czynsz za pierwsze półrocze, co było kontrolowane i rozliczane przez urząd. - Marek Michalak prezes Bractwa Kurkowego może potwierdzić czy zalegaliśmy im z czynszem. Są dokumenty w ratuszu, wszystko można sprawdzić - mówi Roman Kulig.
     Z BRACTWEM W TLE
     Prezes Kcyńskiego Bractwa Kurkowego Marek Michalak zapewnia, że klub za rządów Romana Kuliga żadnego zadłużenia względem bractwa w związku z dzierżawą pomieszczeń nie miał. - Wszystko było płacone na bieżąco, z niczym nie zalegali, nie zostawili żadnych długów. Płacili na bieżąco i bezproblemowo odbywała się nasza współpraca, bez żadnych zakłóceń. Jak było trzeba coś zreperować czy naprawić, to szybkie uzgodnienia i praca szła, bądź też sam prezes Roman Kulig podejmował się szybkiej naprawy. Natomiast jak nastał pan prezes Zbigniew Gurda pojawiły się problemy nie tylko z płatnościami, ale z wilgocią w pomieszczeniach, a wcześniej klub funkcjonował w takich samych warunkach i nie było problemów - mówi prezes bractwa.
     Szef bractwa podkreśla, że klub sportowy użytkował te budynki przez 70 lat, bo w 1947 r. zostały one zawłaszczone i dopiero kilka lat temu zwrócone bractwu, a przez cały ten czas były eksploatowane przez miejscowy klub sportowy. Marek Michalak mówi też, że nie są związani umową na stałe i jeśli komuś nie odpowiadają warunki, to nikogo na siłę nie zatrzymują.
     Byli prezesi podkreślają, że w składzie Orła na boisko wychodzi zaledwie dwóch czy trzech zawodników z Kcyni, większość jest ściągniętych z zewnątrz, a miejscowi grają w sąsiednich klubach. Zauważyli też, że zarząd klubu nie działa formalnie, bo nie ma komisji rewizyjnej. Mimo że minął ponad rok, nadal nie ma zmiany członków zarządu Orła w KRS.
     O ustosunkowanie się do opinii poprzednich prezesów Orła i prezesa Kcyńskiego Bractwa Kurkowego wystąpiliśmy do prezesa Orła Zbigniewa Gurdy. Jednak jak nas poinformował, przebywa w szpitalu i w chwili obecnej nie ma takiej możliwości.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1330 (32/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry