- Dla mnie zapewnienia, że dług zostanie spłacony i dostaną dotację, to jak zapewnienie, że przyjedzie Abramowicz i przywiezie Messiego - mówił Tomasz Zmudziński.

Tomasz Zmudziński zaproponował stworzenie nowego klubu sportowego w Kcyni, jednak jego pomysł poparło tylko dwóch uczestników spotkania założycielskiego fot. Sylwia Wysocka
Tomasz Zmudziński zaproponował stworzenie nowego klubu sportowego w Kcyni, jednak jego pomysł poparło tylko dwóch uczestników spotkania założycielskiego fot. Sylwia Wysocka

     Tomasz Zmudziński, przewodniczący Powiatowej Rady Organizacji Pozarządowych Powiatu Nakło, zwołał spotkanie dla osób chcących powołać nowy klub sportowy w gminie Kcynia. Celem ubiegłotygodniowego spotkania w kcyńskiej sali posiedzeń ratusza było powołanie nowego klubu sportowego, który ma być alternatywą dla chcących uprawiać sport w niepewnej sytuacji klubu MLKS Orzeł Kcynia.
     Przypomnijmy, że w Orle trwa audyt, do dymisji podał się prezes Zbigniew Gurda, który - jak zapewniają inni członkowie zarządu - rządził finansami klubu w pojedynkę, nie informował o stanie środków i wydatkach pozostałych przedstawicieli prawnych klubu ani komisji rewizyjnej. Ostatecznie po pierwszym półroczu okazało się, że dotacja przyznana z ratusza na cały rok, blisko 50.000 zł, została wydatkowana w pierwszym półroczu w rundzie wiosennej i na jesienne rozgrywki nie ma już środków. Prezes Gurda liczył na dodatkowe pieniądze z ratusza w sytuacji awansu, do którego jednak nie doszło. Wycofał Orła z rozgrywek jesiennych w Kujawsko-Pomorskim Związku Piłki Nożnej, o czym nikogo nie poinformował.
     Działania członka zarządu Jarosława Kurtysiaka sprawiły, że dwie drużyny MLKS wróciły do terminarza rozgrywek i grają. Grają na własny koszt, bo pieniędzy nie ma. Od burmistrza Kcyni usłyszeliśmy, że audyt trwa i według wyliczeń blisko 10.500 zł gminnej dotacji będzie do zwrotu. Dlatego jedną z opcji na zebraniu Orła był pomysł rozwiązania klubu i utworzenia nowego stowarzyszenia sportowego w Kcyni. Alternatywą dla zlikwidowanego Orła miałby być nowy klub sportowy z czystą kartą, gdzie dalej mogliby grać miejscowi zawodnicy, a który dodatkowo skupiałby nowe sekcje, jak chociażby brydżystów.
     Na zebraniu pojawił się były prezes Orła Roman Kulig z dawnym członkiem zarządu, twórcą klubu Bogdanem Wiśniewskim. Panowie zapewnili, że przybyli wnioskując po zapowiedzi, że procedowane będą tu sprawy przyszłości Orła. Pytali, co dalej z Orłem, dlaczego już zakłada się nowy klub, skoro nie jest jeszcze rozstrzygnięta sprawa MLKS. Sugerowali, że z pomysłem pogrzebania Orła na rzecz nowego tworu winno się wstrzymać do zakończenia audytu i ostatecznych decyzji w sprawie klubu. Bogdan Wiśniewski podkreślał, że o przyszłości Orła miano rozmawiać, takie zapadały deklaracje na poprzednim zebraniu, a tu nagle powstaje nowy klub.
     Tomasz Zmudziński tłumaczył, że termin zwołania zebrania i stworzenia nowego stowarzyszenia sportowego wynikł w tym czasie, bo należy uwzględnić okres rejestracji stowarzyszenia, by klub posiadał osobowość prawną i mógł startować w ogłaszanych niebawem konkursach na zadania, celem pozyskania dotacji. Mówił też, że jest to odrębne działanie, a ma stanowić w przyszłości alternatywę dla mogącego ulec rozwiązaniu Orła. Inną możliwością, o jakiej mówił, jest też fuzja dwóch klubów w przyszłości.
     Padło zapewnienie od dwóch obecnych na spotkaniu członków zarządu Orła, że klub spłaci powstałe zobowiązanie w postaci źle wydatkowanej dotacji do gminy, bo taki wymóg na nim ciąży.
     Roman Kulig zaprzeczył też stawianej na zebraniu teorii, że w przypadku nawet spłaty dotacji za klubem będzie się ciągnęła zła opinia, co może mieć też swoje konsekwencje w przypadku udzielanej kolejnej dotacji. Roman Kulig zapewnił, że przejmując Orła jako prezes miał do spłaty 44.000 zł długu, czemu podołał, klub wyprowadził i otrzymał kolejną dotację. Zaznaczył, że gmina też powinna mieć udział w spłacie dotacji, którą przyznali osobom niezarejestrowanym w KRS.
     Obecny na spotkaniu rodzic zespołu młodzieżowego podkreślał, że teraz grają dzięki rodzicom, którzy wożą na mecze i finansują przejazdy, na co usłyszał, że finansowanie tego typu sportowych działań u pociech nie jest łaską rodziców, a ich obowiązkiem.
     Tomasz Zmudziński tłumaczył, że nie chce, by Orzeł upadł, ale jest to dmuchanie na zimne, na wypadek, gdyby Orzeł nie otrzymał środków albo pojawiły się inne zdarzenia. Wtedy alternatywą będzie nowy klub. Zwracano uwagę na to, że w gminie działa kilka klubów sportowych, w tym też kilka w samej Kcyni, więc stanowią one już alternatywę w razie rozpadu Orła. Tomasz Zmudziński tłumaczył, że chce przedstawić taką koncepcję, by szeroko zająć się sportem, bo obecne kluby są tematyczne.
     Dawni działacze Orła proponowali, by z założeniem klubu mimo wszystko się wstrzymać do czasu, kiedy ostatecznie rozwiązana zostanie sprawa Orła. Jeśli Orzeł się rozwiąże, to wówczas można powołać klub, inaczej inicjatorzy nowego sportowego stowarzyszenia mogą być postrzegani jako ci, którzy pogrzebali MLKS Orzeł Kcynia. Mówiono też o tym, że system szkoleniowy od malucha do seniora się nie uda, gdyż uczniowie wyjeżdżają do szkół poza Kcynię, odchodzą do innych, sąsiednich klubów i tu najczęściej wymieniana była Unia Wapno.
     Tomasz Zmudziński tłumaczył, że w jego ocenie to ostatni termin na decyzję o powołaniu klubu sportowego z uwagi na terminy, jak jednak do tego nie dojdzie, a nie uda się uratować Orła, to będzie trzeba wytłumaczyć mieszkańcom, zawodnikom, ich rodzicom, jak pogrzebano sport. - Ja wyszedłem z inicjatywą, żeby w razie niepowodzenia zapewnić kontynuację i jeśli nie dojdzie do powołania nowego klubu, to w przyszłości nie będę miał sobie nic do zarzucenia. Tego musimy być świadomi i ostrzegam, że sytuacja może być trudna - mówił Tomasz Zmudziński.
     Bogdan Kulig podkreślał, że Tomasz Zmudziński jest dobrym ekonomistą i apelował do niego, żeby nie uciekał do nowego klubu, tylko żeby wyprowadził starego Orła. Zmudziński zapewnił, że jego dążenia polegają na tym, żeby dzieci miały gdzie grać, żeby było normalnie, bo wszystkie kluby w gminie Kcynia miały ten sam problem, bo ludzie mieli aspiracje, żeby być prezesami. - Ja nie chcę być prezesem, jeśli będzie ktoś chętny, to ja będę go wspierał i popierał, ale obawiam się, że w takiej sytuacji mój syn nie będzie miał gdzie grać w piłkę - mówił inicjator zebrania.
     Członek zarządu Orła Sebastian Pokrzywiński podkreślał, że mowa tylko o dzieciach, ale nie można też zapomnieć o seniorach. Poparł go Paweł Kaleta zapewniając, że musi być zespół seniora, bo on przyciąga młodzież, daje pewne wzorce i świadomość kontynuacji gry, a jeśli nie będzie zespołu seniorskiego, to dzieciaki pouciekają do sąsiednich klubów,
     Dyskusję urwał Tomasz Zmudziński, zadając zebranym pytanie, czy jest w ogóle chęć powołania nowego klubu sportowego, do czego potrzebnych jest siedem osób. Zaznaczył, że jeśli nie ma chęci, to on już przynajmniej w tym roku inicjatywy założenia klubu ponownie się nie podejmie. - Dla mnie zapewnienia, że dług zostanie spłacony i dostaną dotację, to jak zapewnienie, że przyjedzie Abramowicz i przywiezie Messiego. Rozmawiałem z osobami, które chciałaby dofinansować sport w Kcyni, jednak nie chcą przekazać środków na "Orła" w świetle powstałych przekrętów - mówił Tomasz Zmudziński.
     Bogdan Wiśniewski złożył deklarację, że jako trudniący się kilkadziesiąt lat tworzeniem sportu w gminie chętnie pomoże w przyszłości, ale najpierw musi się wyjaśnić sprawa Orła i prezesa Gurdy.
     Ostatecznie za powołaniem nowego klubu sportowego opowiedziało się dwóch rodziców dzieci grających w Orle oraz Tomasz Zmudziński i projekt upadł, a inicjator tworzenia nowego stowarzyszenia zapewnił, że w tym roku już ponownie do tematu powołania innego klubu nie podejdzie, podkreślając, że kończy ten projekt.

Sylwia Wysocka, 3 XI 2017

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry