Advertisement
Artykuł tygodnia
  • Ogrodowa zamknięta
    Ogrodowa zamknięta

    Od 19 października przez 6 najbliższych tygodni zamknięta dla ruchu będzie ul. Ogrodowa w Szubinie. Zamknięcie spowodowane jest remontem. 

Advertisement

Pięcioosobowy zarząd MLKS Orzeł Kcynia podpisał się pod zwrotem 10.569,90 zł źle wykorzystanej dotacji, zamierza ją zwrócić i wystartować po dotację dla klubu na przyszły rok, deklarując chęć kontynuacji 44-letniej tradycji sportowej w Kcyni.

Beata Witkowska i Marek Szaruga podpisali się pod audytem finansowym klubu fot. Sylwia Wysocka
Beata Witkowska i Marek Szaruga podpisali się pod audytem finansowym klubu fot. Sylwia Wysocka

     10.569,90 zł zwrócić musi Miejski Ludowy Klub Sportowy Orzeł Kcynia do kasy ratusza w związku ze źle wydanymi pieniędzmi przeznaczonymi na rozwój sportu z dotacji, która na 2017 rok wynosiła 49.000 zł. Pieniądze te zarząd, a właściwie - jak zapewniają jego członkowie - jednoosobowo prezes Zbigniew Gurda rozdysponował w pierwszym półroczu, pozostawiając zaległe jeszcze za wiosenne rozgrywki płatności. To, że zespół młodzieżowy i seniorzy grają jesienią, wynika z determinacji rodziców i samych zawodników, trenerów, którzy tę rundę finansują ze swoich środków.
     Prezes Gruda zapewniał wcześniej, że posiada środki na jesienne rozgrywki, gwarantował, że mimo braku awansu i mimo braku zwiększenia puli na Orła z miejscowego Urzędu, klub będzie istniał i funkcjonował dzięki środkom m.in od sponsorów. Latem okazało się, że Orzeł nie znalazł się w harmonogramie rozgrywek Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej, gdyż został z rozgrywek wycofany przez prezesa Zbigniewa Gurdę.
     Dzięki staraniom zarządu MLKS Orzeł Kcynia, w szczególności Jarosława Kurtysiaka, udało się Orła wprowadzić do gry.
     Na zebraniu siedmioosobowego zarządu było pięcioro członków. Nieobecni byli prezes Zbigniew Gurda, który złożył wypowiedzenie z pełnionej funkcji i przedłożył zwolnienie lekarskie, oraz jego zastępca Andrzej Stachowiak.
     AUDYT W KLUBIE
     Beata Witkowska prowadząca kontrolę finansową dotacji dla klubu zaznaczyła, że wykorzystanie środków finansowych jest różne od zaplanowanych w kosztorysie. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest niedokonanie zmian w zakresie przeniesienia środków przed ich wydatkowaniem, co miało wpływ na przekroczenie dopuszczalnego progu zwiększenia, a także niezgodne z kosztorysem kwalifikowanie wydatków poniesionych przez klub. Środki z dotacji w wysokości 10.569,90 zł zostały wydatkowane niezgodnie z postanowieniami zawartej umowy, zatem dotację należało uznać jako wykorzystaną niezgodnie z przeznaczeniem w kwocie 6.222,10 zł, pobraną w nadmiernej wysokości - 4.347,80 zł – informowała kontrolująca, która szczegółowo omawiała każdą pozycję wydatkowania, wielkość dotacji, możliwość jej przekroczenia w progu 15% i ostatecznie wielkość środków na ten cel przyznanych. W jednych przypadkach był on znacznie przekroczony, w innych niedoszacowany. W przypadku korekt i właściwych przeniesień kwota do zwrotu znacznie by się pomniejszyła, jednak takich korekt nie wprowadzono, ani o nie nie wnioskowano.
     Audyt informuje, że dotacja została wydatkowana zgodnie z postanowieniami umowy między klubem a gminą w wysokości 35.543,45 zł, co stanowi około 72,5%. Pozostała kwota dotacji do wykorzystania w drugim półroczu 2017 roku wynosi 2.886,65 zł. Nienależycie wykonana umowa to 10.569,90 zł. Stanowi to naruszenie dyscypliny finansów publicznych i podlega zwrotowi do budżetu wraz z odsetkami w ciągu 15 dni od dnia stwierdzenia wyżej wymienionych okoliczności.
     Po przedstawieniu informacji o wielkości zwrotu dotacji zapadła cisza, którą przerwał włodarz Marek Szaruga. Zapraszając do dyskusji zapewniał, że zdaje sobie sprawę, że ten audyt trwał długo, ale nie z winy kontrolującego, tylko dlatego, że były poważne trudności z pozyskaniem dokumentacji z klubu, w tym faktur i rachunków. Zapewnił, że był to jeden z najtrudniejszych audytów, jakie prowadzono.
     Sytuację komentował radny Jan Kurant (tu warto podkreślić, że na zebranie stawili się tylko dwaj radni, wspomniany Jan Kurant i Zbigniew Witczak). Radny Kurant nie szczędził krytyki pod adresem prezesa, który naraził klub na poważne konsekwencje finansowe.
     ZARZĄD CHCE RATOWAĆ KLUB
     Członkowie zarządu zdeklarowali się spłacić ponad 10.000 zł dotacji. Podpisali też wraz z burmistrzem i kontrolującym dokumenty, nie wnosząc co do nich zastrzeżeń.
     Członkowie klubu zapewniali, że bardzo dokładna kontrola pokazała, iż zabrakło współpracy na linii klub - gmina, nie dokonano przesunięć między działami czy paragrafami, co miałoby wpływ na wysokość zwrotu. Podkreślali złą gospodarkę finansową prezesa Gurdy. Również przewodniczący Rady Miejskiej Zbigniew Witczak podkreślał, że dokonanie przesunięć stawiałoby dziś klub w innym świetle. Zaznaczał, że spłata ponad dziesięciu tysięcy złotych stanowi wyzwanie, zwłaszcza w sytuacji, kiedy od pół roku klub działa z prywatnych środków zawodników i ich rodzin.
     Pytano burmistrza o możliwość prolongaty, czy rozłożenia na raty zwrotu dotacji. Burmistrz Marek Szaruga zapewnił, że rozumie sytuację Orła, że stoi na stanowisku, że nie można skreślić 44 lat pracy wielu osób, poświęcenia i determinacji grających w klubie pokoleń, jednak nie ma możliwości umorzenia spłaty, gdyż zgodnie z prawem są to środki wydane nieprawnie. - Jestem za tym, żeby to funkcjonowało i ten klub istniał. Jeżeli prawnie będzie to dopuszczalne, to zrobimy wszystko, by klubowi pomóc - powiedział włodarz.
     - Chcemy to ciągnąć dalej i ciągniemy. Udowodniliśmy, że poprzez naszą determinację, determinację rodziców dzieciaków grających w „Orle“ daliśmy radę pociągnąć jesienną rundę. Pozostaje jednak jeszcze ponad dziesięć tysięcy. Z nas nikt się nie wycofał, siedzimy tu w piątkę, nikt z nas nie uciekł od problemu, ale przez pryzmat sytuacji, czy poprzedniego prezesa nie można nas oceniać, robimy wszystko, żeby klub wyciągnąć z powstałej sytuacji - mówił Jarosław Kurtysiak pytając wraz z pozostałymi, czy istnieje możliwość rozłożenia spłaty na raty.
     DOTACJA NA 2018 ROK
     Burmistrz zapewnił, że podpisanie dokumentów i wyrażenie woli spłaty nie dyskryminuje klubu w ubieganiu się o dotację na 2018 rok, co potwierdziła zajmująca się środkami na stowarzyszenia w Urzędzie Miejskim Ewa Hałas. - Konieczność zwrotu nieprawidłowo wykorzystanej dotacji za rok 2017 nie dyskwalifikuje klubu w aplikowaniu o środki na rok 2018. Jednak należy pamiętać, że dotacja przyznawana jest w drodze konkursu. Burmistrz Kcyni zarządzeniem powołuje komisje konkursową składającą się m.in. z członków Rady Miejskiej, którzy kierują się przyjętymi w zarządzeniu burmistrza kryteriami przy ocenie złożonych wniosków (kryteria te to m.in ilość sekcji, które będą finansowane z dotacji, sukcesy i osiągnięcia klubu oraz jego zawodników w roku poprzednim, kalkulacja kosztów, a więc czy kosztorys jest przejrzysty, czytelny, a wydatki zasadne, udział dzieci i młodzieży w zaplanowanych działaniach klubu). Promowane są projekty skierowane do dzieci i młodzieży, co zgodne jest z uchwałą Rady Miejskiej o sporcie w gminie Kcynia z 2010 roku. Pod uwagę brana jest też promocja gminy, a więc czy klub promował fakt, iż działa z środków publicznych, czy informował o tym społeczeństwo w mediach lokalnych, na plakatach. Ważnym kryterium jest też rzetelność i terminowość oraz sposób rozliczenia środków na zadania publiczne realizowane w poprzednim roku, a więc w 2017, czy pozyskiwanie środków zewnętrznych z innych źródeł np. ze starostwa, ministerstwa, urzędu marszałkowskiego itp. Każde kryterium jest odpowiednio punktowane - wyjaśniała Ewa Hałas.
     - My jako zarząd chcemy dalej funkcjonować, dobrać jednego członka do zarządu na wiceprezesa i pociągnąć to wszystko dalej. Przystąpimy do konkursu, mamy plan szkoleniowy, chcemy grać swoimi zawodnikami, których będziemy prowadzili od najmłodszych budując sobie tym samym własny zespół, a nie ściągać zawodników z zewnątrz. Mamy nadzieję, że to wszystko uda się poskładać i „Orzeł“ będzie istniał - powiedział Jarosław Kurtysiak.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1344 (46/2017)

Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych możliwe wyłącznie na własny użytek. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów możliwe wyłącznie za zgodą redakcji, którą można uzyskać tutaj. Ogłoszenia i reklamy są materiałem zleconym, za ich treść odpowiedzialność ponosi ich nadawca, a nie redakcja lub wydawca gazety.
Copyright 2006-2016 Pałuki Tygodnik Lokalny - Wydawnictwo Dominika Księskiego WULKAN, tel. 52 302-09-28
do góry